PBF - Ścigając samego siebie

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 maja 2014, 13:10

Goodsprings, Prospector Saloon

Barmanka odgarnęła palcami spadające na czoło włosy i podniosła z podłogi strącone przez człowieka w kamizelce radio.

- To był Joe Cobb, przedstawiciel Kajdaniarzy z więzienia w Jean - oświadczyła potrząsając jednocześnie z przygnębioną miną urządzeniem - Przychodził tu już wcześniej, żeby próbować nas zastraszać i wyłudzać towar za bezcen.

- Kajdaniarze to więźniowie przerzuceni tutaj z Kalifornii - dodał wyjaśniającym tonem doktor Mitchell - Republika wykorzystywała ich do prac w kamieniołomie w Sloan, ale jakimś cudem zdołali wzniecić bunt i przejąć kontrolę nad więzieniem, kilka tygodni temu. Podobno zabili wszystkich strażników, uzbroili się i ogłosili nową władzą w okolicy.

- I zaczynają napastować okoliczne osady - sarknęła Sunny, oparta łokciem o kontuar - A RNK zostawiła ich samym sobie zamiast posprzątać po sobie ten burdel. Garnizon z Przyczółka Mojave nawet nie organizuje patroli na południowej nitce dziewięćdziesiątki piątki, a ci w McCaffran podobno cały czas pilnują Kolorado, nasza okolica wcale ich nie interesuje.

- A ten handlarz to wasz znajomek, że go chronicie? - wypytywał dalej jasnowłosy zabijaka, ujmując w dłoń własną szklankę.

- Ringo? - Trudi przechyliła w bok głowę, wciąż potrząsając zepsutym radiem - To wędrowny kupiec z Karmazynowej Karawany, z Nowego Vegas. Nie ma z nami nic wspólnego, jest tutaj gościem takim samym jak pastor Gottschalk czy wy sami. Staramy się, by ludzie wiedzieli, że w Goodsprings są bezpieczni, ale ten biedak zadarł wcześniej w jakiś sposób z Kajdaniarzami i zawzięcie go teraz ścigają.

- I licz się z tym, że wieczorem tutaj wrócą, Trudi - wtrąciła tonem przestrogi Sunny - Co wtedy zrobimy?
Odpowiedziałem na razie na dwa pytania Aravena, kwestię zabawy z bronią przesunąłem na chwilę później, ale nie zapomniałem o niej, chcę wpierw dokończyć konwersację! (Sunny chętnie sprawdzi umiejętności jasnowłosego zabijaki, te związane z żołnierką rzecz jasna).

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 14 maja 2014, 16:12

- Co ma być, to będzie. Wszak czasu mamy niespokojne. Najwyższy nieustannie wystawia nas na próby, doświadcza nas niczym Hioba. Ale ostatecznie sprawiedliwych nagrodzi, czy to na tym, czy na tamtym świecie. Cóż, można powiedzieć, że tymczasem mamy chwilę spokoju. Co was sprowadza do Goodsprings, panowie? - wielebny zwrócił się do przybyszów. Najwyraźniej wzmianka o amnezji umknęła jego uwagi. - Nie obraźcie się, ale wyglądacie niezbyt szczególnie. Czy mogę wam zaproponować szklankę wody? Zaproponowałbym coś mocniejszego, ale nie na wiele mnie stać. Sam zaś alkoholu staram się unikać, choć przyznam, nie zawsze mi to wychodzi. No więc jakież to kręte ścieżki zawiodły was w to malownicze miejsce?
Wybaczcie tą wodę, ale jeszcze nie zrobiłem zakupów startowych i nie wiem czy po ich ukończeniu będzie mnie stać choćby na wodę. :)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 maja 2014, 16:29

Goodsprings, Prospector Saloon

Trudi zerknęła pod kontuar, po czym wyciągnęła stamtąd drugą butelkę, z ciemnego grubego szkła i pełną po brzegi. Zrywając przyklejoną do korka banderolę zaprosiła Gottschalka ruchem ręki do barku, nalewając pachnącego aromatycznie rumu do dodatkowych szklanek.

- Nie martw się o wodę, pastorze, stawiam kolejkę wszystkim - powiedziała posępnym tonem kobieta, wciąż wyraźnie zatroskana implikacjami wizyty Joe Cobba.

- Obawiam się, że moi pacjenci niewiele ci o sobie opowiedzą - uśmiechnął się równie niewesoło doktor Mitchell - Doznali dziwnego urazu, w efekcie którego stracili pamięć.

- Słyszałem, że wyciągnięto was z grobu na wzgórzu w ostatniej chwili - pokiwał głową Gottschalk siadając na barowym stołku - Bóg nad wami czuwał, bez wątpienia.

- Mam nadzieję, że będzie też czuwał nad nami! - sarknęła nieco niegrzecznie Sunny, która zdążyła już osuszyć swoją szklankę - Nie mam nic przeciwko boskiej pomocy, ale w pierwszej kolejności sami musimy zadbać o własne tyłki. Myślę, że Cobb nie blefował. Jak się tu zwalą wieczorem, może być cholernie niewesoło. Sama sobie z nimi nie poradzę, Trudi!
Harda dziewczyna, ale sprawia przyjemne wrażenie, bo ta zadziorna natura przydaje jej uroku - nie zmienia to jednak faktu, że jest zmartwiona groźbami Cobba i interesuje ją wyłącznie kwestia wieczornej wizyty Kajdaniarzy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 maja 2014, 18:28

Goodsprings, Prospector Saloon

W barze zapadła przygnębiająca cisza, która przerwał brodaty mężczyzna siedzący dotąd w milczeniu na swoim stołku.

- Oddajmy im tego cholernego handlarza - zaproponował postukując w blat kontuaru opróżnioną do połowy szklanką - Oddajmy z zastrzeżeniem, że każde następne najście potraktujemy jako napaść.

- Chet, nie słyszałeś doktora? - zapytała kąśliwym tonem Trudi - Uległość tylko ich rozzuchwali. Ringo do nas nie należy i nie zamierzam za niego umierać, ale tu nie chodzi o konkretnego człowieka, tylko zasady. Jeśli damy im to, czego żądają, przyjdą znowu i dużo szybciej niż sądzisz.

- Moglibyśmy się z nimi ułożyć - odparł brodacz - Na handlu obie strony się wzbogacą...

- Oczywiście - skinęła głową barmanka - Będziesz od nich kupował kradziony sprzęt, rzeczy rabowane na autostradach, a kiedy zjawi się tu oddział Republiki i to wszystko znajdzie, dostaniesz kulę w łeb i niektórzy z nas pewnie razem z tobą, chociaż nie przyłożą do tego wcale ręki.

- Mógłbym gdzieś tutaj postrzelać? - odezwał się znienacka jasnowłosy zabijaka, spoglądając z ukosa na Sunny - Nie pamiętam, kim jestem i co potrafię, ale jeśli umiem strzelać, może ciało o tym pamięta. Takie umiejętności mogą się już niedługo przydać.

Dziewczyna ze sztucerem odwzajemniła spojrzenie nieznajomego, skubnęła zębami w wyrazie namysłu dolną wargę.

- Mam za barem małą strzelnicę, możemy popróbować - zaproponowała po krótkiej chwili - Ale amunicja jest droga, nie będę jej marnowała na darmo. Chcesz poćwiczyć, musisz się odpłacić z nawiązką. Wiesz, co mam na myśli?
Czy zabijaka wie, co Sunny ma na myśli? Nie, nie, pewne podejrzenia rozwieję od razu, jej nie chodzi o szybki seks! :P

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 14 maja 2014, 18:49

- Nie będę miał nic przeciwko, jeśli sprawdzisz swoje potencjalne umiejętności na mojej tysiąc-dziewięćset-jedenastce. Czy pięć nabojów wystarczy? Niestety, nie zaoferuję więcej, bo obawiam się, że reszta może przydać się wieczorem.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 maja 2014, 20:52

Goodsprings, Prospector Saloon

Trudi, Sunny i Chet wymienili na dźwięk słów pastora znaczące spojrzenia, a na ich twarzach pojawił się jakiś wyraz zdecydowania, biorący górę nad widzianym chwilę wcześniej wahaniem.

- Dziękujemy za twoją deklarację, pastorze - powiedziała barmanka - Jeśli staniesz po naszej stronie, nigdy tego nie zapomnimy. Kajdaniarze muszą dostać nauczkę i każda para rąk do pomocy się przyda.

- Nie będziemy cię też naciągali na amunicję - uśmiechnęła się kpiarsko Sunny, od razu zyskując na uroku i wdzięku - Mam zapasowy sztucer i sporo naboi 5,56 mm, nadadzą się w sam raz do poćwiczenia z tym koleżką.

Wzmiankowany przez dziewczynę koleżka - cierpiący na amnezję jasnowłosy zabijaka - kiwnął z aprobatą głową.

- A wy? - zapytał doktor Mitchell, przenosząc spojrzenie na chudzielca i albinosa - Pomożecie nam czy wolicie zawczasu opuścić osadę?
Namakemono zadeklarował pomoc w rozprawie z Kajdaniarzami, Araven nie odmówił. Czekam na jednoznaczne deklaracje pozostałych dwóch BG! ;)

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 14 maja 2014, 21:04

- Nie patrzcie na mnie, ja nie umiem strzelać - stwierdził albinos. - Z tego co zdążyłem się zorientować, ja jestem tym kolesiem od pomysłów, a nie od realizacji. Niestety amnezja pozbawiła mnie większości pomysłów, ale nadal ta puszeczka pod włosami działa. - albinos wsunął dłonie do kieszeni i podszedł do baru. - Mogę was wesprzeć taktycznie. Można szklaneczkę na rozruszanie zwojów?
Cały czas obserwuję kogo się da i zbieram informacje o otoczeniu pod kątem przydatności bojowej.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 14 maja 2014, 21:09

- Zatem, przyjacielu, rusz głową. Rozejrzyj się po miasteczku, pomyśl jak przygotować je do obrony. Gdzie zlokalizować ostatni bastion, skąd najprawdopodobniej nastąpi atak, które rejony będę najłatwiejsze do obrony, itd. Myślę, że takie zadanie może pomóc w odzyskaniu tego, co utraciłeś.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 14 maja 2014, 21:20

Chudy szybko wypił zawartość kolejnej szklanki rumu błagaln wzrok przenosząc z kaznodzieji na jego niewypitą szklankę:

- Ojczulek mówił, że woli nie wyskokowe napoje, prawda? To ja chętnie zdeponuje ten rum u siebie. A ty Blondi chyba po alkoholu nie będziesz strzelał, nie?

(Potem niezależnie czy uda mi się wysępić alkohol od Namakemono o Aravena):

Chudzielec wziął do ręki strzaskane radio oglądając je i delikatnie potrzęsując. Ręce do tej pory trzeąsące się jak osiki nagle nabrały pewności siebie, nie wiadomo czy to od przyjętego alkoholu czy wskutek dziwnego zainteresowania radiem:

- Eeeeee, nawet frajer radia nie umie rozpieprzyć. - Mężczyzna uśmiechnął się zalotnie do Sunny, nieświadomie znów ukazując popsute zęby: - Rezystor poszedł i lampy. Da się naprawić. Kochana daj mi chwile, zanim masz zabijaka przestrzeli sztucera radyjko będziesz miała jak funkiel nówke nieśmigane.
Ostatnio zmieniony 14 maja 2014, 21:29 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 14 maja 2014, 21:51

Gdy albinos otrzymał już napitek, wypił połowę jednym łykiem, skrzywił się lekko i powiedział:
- Jeżeli mam wam pomóc, potrzebuję informacji. Ile ludzi w tym miasteczku ma broń palną i jaką? Kto umie dobrze strzelać? Czy jesteśmy w stanie każdego wyposażyć w jakąś długą broń do walki wręcz, choćby kosę obróconą na sztorc? Macie jakieś materiały palne lub wybuchowe? Benzyna, trotyl, napalm, termit, proch czarny, cokolwiek? Ma ktoś we wsi warsztat z porządnym wyposażeniem typu spawarka?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 maja 2014, 22:18

Goodsprings, Prospector Saloon

Przejawiający jak dotąd największy sceptycyzm Chet uniósł znienacka dłoń przerywając potoczystą listę pytań albinosa, skrzywił się w grymasie głębokiej nieufności.

- Może tak nie galopuj, przyjacielu - powiedział i słowo "przyjaciel" zabrzmiało w jego ustach wyjątkowo mało przyjacielsko - Skąd mamy wiedzieć, kim właściwie jesteś? Kim wszyscy trzej jesteście? Może macie amnezję, a może wcale nie... a jeśli oni chcą nas tylko wybadać, Trudi?

- Zaczynasz popadać w obłęd, Chet - powiedziała powoli barmanka, wymieniając spojrzenie z doktorem - Myślisz, że oni są od Kajdaniarzy? Że dali się żywcem zakopać na naszym cmentarzu jak jakiś muł trojański czy jak to się zwało? Odbiło ci?

- Może odbiło, a może nie - odburknął brodacz - Mówię tylko, że nie powinniśmy im od razu wszystkiego zdradzać, tak na wszelki wypadek. Jeśli się mylę, może kiedyś przeproszę. A teraz najważniejsza sprawa. Ten skurwiel Cobb nie jest idiotą, od razu zwęszy zasadzkę. Czy wy myślicie, że on przylezie tutaj paradnie środkiem ulicy i wystawi się na odstrzał? Jeśli chcemy mieć jakieś szanse, musimy załatwić go podstępem. Potrzebujemy przynęty, która odwróci jego uwagę.

- Myślisz o tym samym, co ja? - zapytała Sunny, z miejsca tracąc wesołość - On się w życiu na to nie zgodzi. Na samo słowo Kajdaniarz sika po nogach.

- On nas w to wpakował i on nas wyciągnie - pokiwał głową Chet - Potrzebny nam Ringo, powiązany jak baleron i gotowy do wydania tym draniom.
Chet wciąż przejawia w stosunku do Was zrozumiałą podejrzliwość, reszta miejscowych chyba powoli się do Was przekonuje!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 maja 2014, 22:20

Jak mi idzie strzelanie i kto jest moim instruktorem?
Generalnie jestem absolutnie za nieuleganiem kajdaniarzom.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 maja 2014, 22:43

Goodsprings, Prospector Saloon

Sunny trąciła dłonią krawędź kontuaru, zwracając na siebie ponownie uwagę wszystkich uczestników narady.

- Jeśli chcecie wystawić Ringa jako wabik, sami się z nim szarpcie, bo po dobroci na pewno tego nie zrobi. Ty chodź ze mną, koleżko, sprawdzimy jak sobie radzisz z karabinem.

- Pamiętaj, że oni mogą nas obserwować - zastrzegł Chet - Jeśli zobaczą, że ćwiczycie, mogą nabrać niepotrzebnych podejrzeń.

- Korzystam ze strzelnicy co drugi dzień - prychnęła Sunny - Jeśli mnie podglądają, już o tym wiedzą. I zabieram tylko jego, a nie wszystkich trzech, prawda?

Reszta rezydentów baru zaczekała, aż Sunny i jasnowłosy zabijaka wyjdą poprzez zaplecze salonu na zewnątrz budynku. Gdy gdzieś w tyle trzasnęły drzwi, Trudi spojrzała na Mitchella.

- Chet ma rację, doktorze - powiedziała barmanka - Joe nie jest głupi. Musi uwierzyć w to, że daliśmy się przestraszyć, inaczej urządzi nam rzeź. Mamy tylko jedną szansę.

- Pogadam z Ringo - skinął głową siwowłosy lekarz - Spróbuję przemówić mu do rozumu. Pastorze, zechcesz mi towarzyszyć? Myślę, że wspólnie wskóramy więcej.
Jeden BG poszedł ćwiczyć strzelanie, drugi dostał zaproszenie do wizyty u sprawcy kłopotów Goodsprings, dwaj kontynuują konwersację z Trudi i Chetem...

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 14 maja 2014, 22:44

Albinos aż wstał ze stołka i klasnął.
- No i właśnie. Ale to trochę tępo wygląda, że on tu sobie przyjdzie, a my mu "przekażemy" Ringo na ulicy, a potem ostrzelamy. Trzeba będzie wsadzić więźnia do jakiejś piwnicy, a potem zaprowadzić tam szefa drani i jego eskortę i wyrżnąć, osobno wytłuc resztę. Albo wziąć jako jeńców i sprzedać RNK, czymkolwiek jest, bo nie pamiętam. A poza tym, jak ze sprzętem o który pytałem, kiedy mi pan przerwał, Chet?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 maja 2014, 22:59

Goodsprings, Prospector Saloon

Chet przygryzł wargę zastanawiając się w myślach nad odpowiedzią, pokiwał powoli głową.

- Sunny jest najlepszym strzelcem w Goodsprings, ma świetne oko do sztucera. Ja trochę strzelam, Sam i Regina też, kiedyś Mick całkiem nieźle polował, ale teraz siada mu wzrok. Doktorze?

- Ja broni nie tykam - zastrzegł się poważnym tonem Mitchell - Czym innym zmutowane zwierzęta, a czym innym ludzie. To byłoby wbrew moim normom etycznym.

- Niektórzy ludzie na tym świecie są gorsi od zmutowanych zwierząt - zastrzegła Trudi wyciągając spod kontuary ciężki bębenkowy rewolwer - Szanuję twe przekonania, doktorze, ale kiedyś doprowadzą cię do śmierci.

- Zbierzemy tuzin ochotników, jeśli stary Pete też się przyłączy - oznajmił Chet - Zachomiczył gdzieś zapas lasek dynamitu, trzeba je będzie od niego wycyganić. Sam ma śrutówkę, ja karabin myśliwski, reszta broń krótką. Zapomnijcie o strzelaninie na długim zasięgu, to trzeba będzie zrobić z bardzo bliska. I zapomnijcie o tym, że Joe da się zwabić do jakiejś piwnicy. Już raz mówiłem, że to cholernie cwany skurczybyk.

- Do zmroku zostało parę godzin - dodała Trudi - Musimy przygotować zasadzkę tak, żeby nikt się nie połapał przed czasem. Broń musi być schowana, żadnych fortyfikacji, żadnych narad na zewnątrz budynków.

Barmanka przerwała na chwilę, kiedy z dworu dobiegł suchy trzask pojedynczego wystrzału.

- Mam nadzieję, że wasz koleżka ma dryg do spluw - powiedziała przenosząc spojrzenie na chudzielca - Poważnie sądzisz, że dasz radę naprawić radio? Nie sądzę, żebym mogła bez niego żyć. Jeśli nie da się naprawić, chcę to wiedzieć do wieczora, bo wtedy osobiście kropnę tego skurwiela Cobba.
Próbę naprawy radia opiszę w osobnym poście!

ODPOWIEDZ