PBF - Orzeł i tur

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 sierpnia 2014, 16:08

Colonia Ulpia Traiana, 124 AD

Pokonawszy labirynt wyłożonych wapieniem ulic, starający się zachować spokój barbarzyńcy dotarli w towarzystwie wiodącego ich młodego Rzymianina do wielopiętrowego domostwa, otoczonego wysokim pobielonym murem. Okrzyknięci przez krzątającą się na rozległym dziedzińcu służbę, przybysze powitani zostali przez gromadę wyraźnie ucieszonych rzymskich obywateli, którzy jęli z miejsca ściskać Luciusa Corbulo i wymieniać z nim uwagi w łacinie tak wartkiej i silnie akcentowanej, że germańscy wojownicy nie pojęli z tej konwersacji niemal żadnego słowa.

Świadomi swego statusu, zarówno Germanie jak i czarnoskóry artysta trzymali się na uboczu śledząc uważnie wzrokiem scenę powitania i szacując jednocześnie majętność gospodarza domostwa.

- To musi być jakiś niebywale możny wódz - pozwolił sobie na cichą uwagę Karl, oglądając się znacząco na zdobiącą środek dziedzińca fontannę z gładkiego marmuru - Wielką ma rodzinę, znaczy się, potrafi ich wyżywić.

Dagobert prychnął w odpowiedzi z nutką sarkazmu, przestąpił z nogi na nogę czując narastające znużenie.

- Nie wszyscy są jego rodziną, większa część mu służy, nawet jako ludzie niewolni - objaśnił kolejny raz z rzędu swego towarzyszowi - Ale niezbicie to dowód, że to jakiś możny Rzymianin.

Skończywszy powitanie Corbulo wkroczył w towarzystwie innych Rzymian do wnętrza domostwa. Któryś z Germanów postąpił niepewnie śladem pryncypała, drogę zastąpił mu jednak natychmiast rosły płowowłosy mąż w skórzni, który wcześniej ociosywał na dziedzińcu jakiś drewniany pal.

- Pan Corbulo rzekł, żeście jego świtą - oznajmił płowowłosy, okropnie kalecząc germańską mowę - Pójdźcie za mną do kwater służby, tam odpoczniecie.
Domostwo położone jest w centrum miasta i sprawia wrażenie sporego bogactwa, więc gospodarz musi cieszyć się wysokim statusem. Rzymianie zniknęli wraz z gościem, Wy macie zostać odprowadzeni do miejsca bardziej stosownego dla ludzi Waszego pokroju...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 sierpnia 2014, 16:54

Prowadź, a jako Cię zwą i kim jesteś?, jam jest Dagobert a to mój rodak Karl, takoż z Batawów, reszta sama się przedstawi.
Idąc zapamiętuję rozkład budynków i pomieszczeń.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 11 sierpnia 2014, 17:41

Onomatopejusz nawet nie ruszył śladem Corbullo. Słyszał całą rozmowę, ale nawet i bez niej wiedziałby, że do willi ich pracodawca nie zaprosi, tylko na kwatery. Spokojnie czekał, aż germanin wskaże im drogę. Chciał rozwiązać sandały i odpocząć trochę, najlepiej przy dużym kawałku pieczystego.

Zastanawiał się czy topornie ciosany na dziedzińcu palik miał służyć wymierzaniu cielesnych kar niewolnikom czy też jakijś innej zabawie. Nie odezwał się jednak, nie chcąc zdradzać swojego głosu od razu i narażająv się na drwiny służby.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 sierpnia 2014, 13:28

Colonia Ulpia Traiana, 124 AD

Zakwaterowani w kamiennej przybudówce przeznaczonej dla domowej służby, nakarmieni i napojeni do syta Germanie jęli się szybko cieszyć zasłużonym odpoczynkiem wodząc spojrzeniami za dziewczętami w tunikach skrywających bardzo niewiele i rozpalających w zamian wyobraźnię mężczyzn, którzy od chwili opuszczenia Colonii Agrippinensis nie zaznali przyjemności kobiecego ciała.

Jakiś młodziutki służący spróbował zabrać gościom ich broń, ale uciekł jak niepyszny ścigany półzwierzęcym warczeniem Karla. Nim jeszcze przeminął donośny rechot wyciągniętych na drewnianych łóżkach barbarzyńców, w progu oddanego im do dyspozycji pomieszczenia stanął jakiś rosły mąż w zbroi z utwardzonej skóry nabijanej mosiężnymi guzami.

- Zaszczycono was gościną tego domu, to wszelako nie oznacza, że wolno wam się tu zachowywać niczym w kniei, skąd pochodzicie - wycedził w łacińskiej mowie przybysz, spoglądając na germańskich najemników surowym wzrokiem - Miejcie na to baczenie, byście nie rozgniewali mego pana.
Taka mała scenka rodzajowa...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 17 sierpnia 2014, 13:37

Jesteśmy bardzo opanowani, a dla twej wiadomości, w kniei zachowujemy ciszę, tu zaś śmiechem wyrażamy radość z możliwości goszczenia w tak zacnym domu, i nie martw się wiemy do czego służą łóżka, choć dawno nie miałem okazji spać pod dachem, o łóżku nie wspominając.

Bacz, że nie jesteśmy niewolnikami, i bądź spokojny, nie zamierzamy rozgniewać twego pana.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 18 sierpnia 2014, 19:14

Olbrzym już niemal miał zatkać usta Dagobertowi przemawiającemu do majordomusa, ale przypomniał sobie że wszyscy tu byli wolni. Onomatopejusz tylko kiwnął przytakująco głową do majordomusa i nie odezwał się już ni słowem. Życie jakie spędził jako niewolnik i nawyki jakich nabrał nie były łatwe do wyrugowania, a z życiowego doświadczenia wiedział, że życie krnąbrnego niewolnika było krótkie, lub bardzo bolesne, a najczęściej jedno i drugie na raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 sierpnia 2014, 19:04

Colonia Ulpia Traiana, 124 AD

- Jestem Terricus, liktor Fabiusa Quintusa Corbulo, pana tego domu i edyla kurulanego Traiany - oznajmił rosły mężczyzna w nabijanej mosiężnymi guzami kurcie - Edyl Corbulo jest Rzymianinem ogromnie poważanym w mieście i jego okolicach, przeto miejcie bacznie na to, byście swymi nieobyczajnymi występkami nie przysporzyli mu trosk.

Terricus wymienił swój tytuł, a także miano i urząd swego pryncypała z niebywałym namaszczeniem, budząc wśród germańskich barbarzyńców pewne starannie skrywane rozbawienie. Żaden z przybyszów nie wiedział zbytnio, kim był liktor i jak się układał z edylem, ale zachowanie Terricusa sugerowało, że Freya obdarzyła swych synów wielkim dobrodziejstwem krzyżując ich ścieżki z nader majętnym i wpływowym obywatelem Rzymu.

- Liktorze, ty wszelako nie jesteś Rzymianinem z racji urodzenia? - zapytał nieco przekornie czarnoskóry olbrzym, bardziej od reszty gości rozbawiony pompą dźwięczącą w głosie mężczyzny.

- Jestem Galem, człowiekiem wolnym i obywatelem Rzymu z nadania prefekta prowincji - nasrożył się Terricus - A teraz zaprzestańcie tych jałowych rozmów i ogarnijcie się nieco, albowiem pan mój życzy sobie, byście towarzyszyli jemu i jego bratankowi w biesiadzie.
Pora uczesać te kudły i brody!Przepraszam za ospały bieg fabuły - studiowanie Wikipedii w celu zachowania poprawności historycznej ma spory wpływ na lagi );(

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 21 sierpnia 2014, 21:27

Galem jesteś zacny Terricusie? no tak, mogło być gorzej.
Biesiada to lubię, a kiedy ta biesiada, teraz? Czy możemy nieco odpocząć, z bronią się tam udamy. Nie rozstajemy się z nią.
I mamy strzec młodego panicza.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 sierpnia 2014, 23:41

Colonia Ulpia Traiana, 124 AD

Liktor Terricus nasrożył się jeszcze bardziej, kiedy Dagobert nie omieszkał go poinformować o zamiarze zabrania na biesiadę broni. Rosły Gal skrzyżował ramiona na piersiach prostując władczym gestem swą postać. Za jego plecami pojawiło się kilku innych mężczyzn, najwyraźniej zwabionych głośną konwersacją, przyglądających się barbarzyńcom ze zrozumiałą podejrzliwością, czarnoskóremu olbrzymowi zaś z ogromnym zaciekawieniem.

- Pod żadnym pozorem nie wolno wam wnieść broni do pomieszczenia, w którym będzie biesiadował edyl Corbulo! - oświadczył Terricus - Oręż mogą tam wnosić wyłącznie jego przyboczni. Obcym, choćby i pośledniejszym gościom, nie wypada tego czynić. Pozostawicie broń tutaj, a ręczę swą głową, że nic jej się nie stanie. A teraz kwestie obyczajności.

Gal zaklaskał w dłonie i do środka komnaty weszło kilku niewolników niosących misy napełnione gorącą wodą.

- Doprowadźcie się do porządku i przebierzcie w szaty, które zaraz otrzymacie - przemawiał dalej Terricus, spoglądając nader krytycznym wzrokiem na Lupusa i Karla. Zaprzysiężony drużynnik Dagoberta wziął w ręce jedną z mis, zaczął ją wąchać podejrzliwie.

- Co tak pachnie? - zapytał jasnowłosy Bataw, kątem oka zezując na swój topór w sposób sugerujący głębokie przywiązanie do broni.

- Różany olejek - odparł galijski liktor - Odświeża, a przy tym nawilża skórę. Bardzo kosztowny...

Karl upił różanej wody z misy, przepłukał nią usta, po czym splunął wprost pod sandały Terricusa.

- Mdła w smaku - oznajmił Germanin spoglądając z pewnym niezrozumieniem na Dagoberta - Chcesz spróbować?
Ważna kwestia - jak daleko gotowi jesteście się posunąć, by zignorować polecenia Terricusa i jednak zabrać na wieczerzę broń? Jak daleko zamierzacie się poświęcić w kwestii wstrętnej czynności mycia się i czesania? :P

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 22 sierpnia 2014, 23:55

Onomatopejusz najpierw zaśmiał się głośno widząc barbarzyńców pijących perfumy co bardziej ich do zwierzyny płochej upodobniało niźli cywilizowanych ludzi. Sam jednak widząc jedynie olejek nie był zbyt zadowolony. Miał ma sobie kurz chyba całej Germanii. Skrzywił się lekko i zapytał zdzwiony:

- To nie pójdziemy do łaźni? Nie wiedziałem liktorze, że na prowincji jeno spryskanie olejkiem różanym jest przejawem cywilizacji. Sokrates i Plato w swych dziełach o korzyściach dla duszy i ciała z łaźni wspominają.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 sierpnia 2014, 22:10

Pozwolę sobie ponowić pytanie: kto na przekór Terricusowi będzie chciał zabrać broń na biesiadę u pana domu? Na ile zamierzacie o siebie zadbać? Jeśli o łaźnię idzie, w domostwie nie ma takiej dla pośledniejszych gości, stąd muszą Wam wystarczyć balie!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 23 sierpnia 2014, 22:23

Onomatopejusz nie nosi broni. A pięści chyba nie każą mu zostawić w czeladnej;).

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 24 sierpnia 2014, 10:40

Lupus pozostawi długą broń, ale nóż ukryje i zabierze ze sobą. Nóż dla niego jest w zasadzie częścią ciała i narzędziem codziennego użytku, a nie bronią.
Co do higieny będzie zezował na czarnoskórego i małpował jego zabiegi.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 24 sierpnia 2014, 12:29

Colonia Ulpia Traiana, 124 AD

Przebrani w szaty dość cienkie, by czuć się wręcz nagimi, a jednocześnie tak gładkie, że ich dotyk ustawicznie budził ciarki, zwłaszcza w okolicach przyrodzenia, germańscy przyboczni wkroczyli do wykładanej drogim kamieniem rozległej komnaty, gdzie Lucius Corbulo spoczywał na miękkich poduszkach w towarzystwie edyla Fabiusa Corbulo i dostatnio odzianej niewiasty sprawiającej jego żony.

Noszące jasne stroje niewolnice krążyły pomiędzy gośćmi bądź stały pod ścianami wypatrując umówionych znaków, wyrażanych najczęściej unoszonymi w górę pustymi pucharami.

Przyprowadzeni przez Terricusa Germanie i ich libijski towarzysz stanęli przed obliczem gospodarza, nie potrafiąc oprzeć się wrażeniu, że są oceniani jego wzrokiem niczym wystawione na jarmark dorodne bydło.

- Witajcie w moim domu - oznajmił wyciągnięty wygodnie na poduszkach Fabius Corbulo - Bratanek mój chwalił was jako wybornych przewodników. Muszę przyznać, że stanowicie dziwaczną kompanię, rzecz jasna przez wzgląd na ciebie, czarnoskóry olbrzymie. Kim jesteś i jak trafiłeś między tutejszych barbarzyńców?

[center]Obrazek[/center]
Macie status świty, toteż raczej nie powinniście liczyć na wyżerkę przy tym samym stole, co gospodarz...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 25 sierpnia 2014, 15:18

Olbrzym wszedłwszy na salę mimowolnie chciał stanąć tak jak niewolnicy pod ścianą. Przywołany przez Luciusa podszedł wraz z Germanami do pana domu.

- Witajcie w moim domu - oznajmił wyciągnięty wygodnie na poduszkach Fabius Corbulo - Bratanek mój chwalił was jako wybornych przewodników. Muszę przyznać, że stanowicie dziwaczną kompanię, rzecz jasna przez wzgląd na ciebie, czarnoskóry olbrzymie. Kim jesteś i jak trafiłeś między tutejszych barbarzyńców?

Czarny olbrzym skłonił się po czym odpowiedział wysokim, śpiewnym głosem, typową dla mieszkańca Rzymu łaciną:

- Zwą mnie Panie Onomatopejuszem Wyzwoleńcem. Niegdyś służyłem u Lucjusza Poncjusza...

- Zaraz, zaraz. - przerwał libijczykowi Fabius: - Czyż Ty nie jesteś tym sławetnym zapaśnikiem z ludus Poncjusza? Nie może to być, bo głos masz jak śpiewak a nie gladiator. Mówże.

- Jam to był, nieskromnie mówiąc. Wybaczcie Panie moją śmiałość. - Onomatopejusz spuścił głowę jakby zawstydzony.

- Ale śpiewa też niezgorsza, powiadam Ci Wuju - do rozmowy włączył się Lucius: - Słyszałem na kilku popasach, jak klasyków nuci. Głos nie przyrównując jak słowik. A pięśćmi umie robić. Paru legionistom poprzestawiał nosy jak się naśmiewali z kastrata!

- Na Jupitera! Ale hybryda! - zaśmiał się Fabiusz, oceniając wzrokiem Libijczyka: - Apollo i Mars w jednym! Do stu tysięcy sestercji! Mówże jakżeś trafił między tych barbarzyńców?

- Długa to historia Panie. Ale opowiem jeśli uważacie, że pora ku temu teraz odpowiednia...

- Innym razem, na gościach mus uwagę skupić. - Fabiusz zbył Onomatopejusza, głośno zagadując Luciusa: - Trzeba by jakąś walkę zoorganizować. Na Mitrę, wygląda, że ten olbrzym może niezgorsze zakłady przynieść w tej prowincjonalnej mieścinie.

Nie sposób było nie dostrzec iskry w oku olbrzyma. Odezwał się w nim przygasły nieco zew areny, a dłonie niemal automatycznie zascisnęły się w pięści jakby czekając nowych wyzwań, których Onomatopejusz tak dawno nie zaznał. Nie śmiał jednak wtrącić się do rozmowy Rzymian.

Wątek techniczny

Pozwoliłem sobie włożyć kilka słów w usta Rzymian. Mam nadzieję, że nie pokrzyżowałem żadnych planów MG.
Ostatnio zmieniony 25 sierpnia 2014, 15:36 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ