Strona 31 z 70

: 03 sierpnia 2015, 21:57
autor: Suriel
Hoster bał się. Wiele, rzeczy widział, wiele przeżył których inni nie przeżyli na Czarnym Statku, ale zbić człowieka... To było coś innego. On nie był zawodowym zabójcą tylko dziewiętnastoletnim chłopakiem, który stracił ojca. Hoster bał się zabić.

Wszystko działo się dla niego jak w zwolnionym tempie. Widział jak wpadają do środka. Było ich trzech. Słyszał cichy terkot pistoletu Medei. Niemal natychmiast zawtórował mu drugi trzymany przez Nathana. Widział jak w drzwiach dwóch mężczyzn momentalnie zostaje poszarpanych przez pociski. Krew i kawałki mózgu rozrzucają się drobinami po pomieszczeniu. Coś mokrego ląduje na jego policzku.
Mężczyzna strzela, głowa Medei odskakuje w tył a za nią smuga czerwonej krwi. W Hosterze rośnie gniew i żądza krwi. Znów ten złowieszczy terkot kulomiotów. Szybki rzut oka na granat, nadal w ręce starca...

Wszystko tak wolno. Dlaczego czas stoi...
Jeśli nie zastrzelą w tej rundzie starego to Hoster się przełamał i będzie strzelał po akcjach klansterów bo chyba nadal są szybsi. Liczę, że prze rundki które mi przeleciały na koncentrowania się na granacie jest szansa na stosowny bonus ;)

: 04 sierpnia 2015, 01:39
autor: Keth
Deklaracje na trzecią rundę są następujące - Medea pozostaje w kryjówce zmieniając magazynek. Hoster wychyli się za futrynę drzwi w zamiarze postrzelania, w tej rundzie wystarczy mu na jeden strzał pojedynczy. Co robi Nathan? Seria, jeden pocisk czy może ukrycie się za ścianą? Daj znać, Bartku, żebym mógł policzyć akcje!

: 04 sierpnia 2015, 13:13
autor: Keth
Enkaiden, dystrykt Fractorius, 214.815.M41

Stojący nad ciałami swych dwóch kompanów klanster zdążył tylko stęknąć, w końcu pojmując grozę swej sytuacji. Buzująca w żyłach adrenalina pchnęła go do zwrotu, nim jednak okręcił się do połowy w miejscu, kolejna wyciszona seria Medei cisnęła nim o ścianę salonu.

Napastnik zsunął się na podłogę niczym tonący człowiek, pozostawiając po sobie na tynku szerokie smugi rozmazanej krwi; jego pistolet uderzył z głośnym metalicznym stukotem w podłogę. Nathan przekroczył martwe ciała i posłał kulę w głąb przedpokoju. Dwaj czający się tam klansterzy, szczupli mężczyźni w czarnych kurtkach z czerwonymi opaskami na ramionach, odpowiedzieli regulatorowi istną kanonadą, śląc kule na oślep do środka apartamentu.

Pomiędzy dźwiękami wystrzałów wyczulone ucho Silvanusa pochwyciło pierwsze spanikowane krzyki, dobiegające z sąsiednich mieszkań.

Agent Ordo trącił palcem przełącznik trybu ognia wbudowany w rękojeść Hamida i skosił bliższego z klansterów długą serią. Jego kompan zgiął się w pół, zawirował w miejscu dzikim skokiem znikając Nathanowi z pola widzenia.

Ściskający kurczowo własną broń Hoster wyjrzał zza futryny drzwi ponad lufą Hamida, szeroko otwartymi oczami lustrując krwawe pobojowisko.

- To... już? - wystękał z nutą niedowierzania - Do kogo mam strzelać? Nie ma do kogo?

Nathan prychnął z politowaniem i obejrzał się w stronę zmieniającej w Hamidzie magazynek Medei. Ocalały ze strzelaniny klanster uciekał, a w jego osobie oddalało się najbardziej wiarygodne źródło informacji na temat przyczyn napaści.

Spojrzenie Silvanusa zatrzymało się na postaci siedzącego wciąż w fotelu Zorana Tronda. Starszy mężczyzna oddychał z wyraźnym trudem, przyciskając wolną rękę do przesiąkającego krwią ubrania na piersiach.
Zegar tyka - rozliczyłem fabularnie poprzednią rundę i założyłem, że w następnej Bartek skorzysta z najbardziej korzystnej opcji: pełnej serii. BS 40 i premia +50 (bliski dystans i ogień seryjny). Rzucam 1k100 z wynikiem 90. Zużywam PP na przerzut tak niewiarygodnie niekorzystnego wyniku: na kostce tym razem 36. 90-36=54. Weszły wszystkie pociski. Decyduję, że wszystko wchodzi w jednego delikwenta. Na obrażenia wyrzuciłem ciąg 5, 1, 10, 1, 5, 5. Osiem ran netto plus trzy za premiowaną dziesiątkę!

Ostatni klanster po prostu uciekł, czmychnął w zewnętrzny korytarz habitatu. Czy zamierzacie go ścigać? Ale najpierw bardziej paląca kwestia - co z Trondem?

: 04 sierpnia 2015, 14:50
autor: Kargan
Medea skacze w stronę starca (chyba jestem najbliżej) - pierwsze to zabezpieczyć granat. Delikatnie wyjąć z ręki nie pozwalając zwolnić "łyżki" :) Jakieś uspokajające słowa ku pokrzepieniu staruszka nie zaszkodzą. Spróbuję ocenić rany - Hoster zdaje się coś wie o leczeniu ? Chociaż pewnie tylko siebie...

: 04 sierpnia 2015, 15:23
autor: Keth
Ważna sprawa odnośnie Hostera i jego umiejętności. On potrafi leczyć nie tylko siebie, może dokonać tego na każdym żywym organizmie, ALE pamiętajcie proszę, że to jest leczenie za pomocą energii Osnowy! Całkowicie nienaturalne i odrażające wynaturzenie. Agent Tronu nie będący radykałem (a Wy nawet jeszcze nie wiecie, że ktoś taki jak radykałowie istnieją) prędzej strzeli sobie w głowę niż dobrowolnie podda się takiemu zabiegowi - najczęściej będzie to postrzegane za herezję polegającą na splugawieniu mocą Osnowy doskonałego tworu Boga-Imperatora: ludzkiego ciała. Często też efekt takiego leczenia może być uznany w kręgach konserwatywnych za specyficznego rodzaju mutację!

Dlatego też operatorzy leczeni "metodą Hostera" będą musieli bardzo dobrze odgrywać swe duchowe rozterki! (opcją jest oczywiście wymuszone poczuciem winy samobójstwo, np. w klimatycznym epilogu sesji) :P

: 04 sierpnia 2015, 15:34
autor: Kargan
Nie myślałam o leczeniu siebie !!!! W życiu się nie dam zbliżyć temu "mutantowi" :P Bardziej chodziło mi o podtrzymanie przy życiu straca...z drugiej strony... przesłuchanie zasadniczo dobiegło końca... jeśli wiesz o co mi chodzi :P

: 04 sierpnia 2015, 22:47
autor: Suriel
Korzystając z faktu, iż jestem mało widzialny zamierzam ruszyć na krótki rekonesans by sprawdzić czy nie ma kolejnych niespodzianek. Wszak jeden przeżył.
Spróbuję podtrzymać efekt kameleona w trakcie dalszych działań operacyjnych.

: 05 sierpnia 2015, 10:25
autor: Keth
Enkaiden, dystrykt Fractorius, 214.815.M41

Splątane ze sobą myśli Hostera zmąciła nagła żądza działania. Nie tracąc czasu na zbędne rozmowy z towarzyszami, młody psyker skoczył w przestrzeń przedpokoju starając się nie poślizgnąć na plamach krwi otaczających ciało zastrzelonego w progu klanstera. Jeden z napastników zdołał uciec, co Merisiera znienacka ogromnie rozgniewało. Ludzie z czerwonymi opaskami odważyli się na herezję, bluźnierstwo i świętokradztwo w jednym, w dodatku najcięższego kalibru: podnieśli rękę na agentów Świętego Oficjum!

Burzliwe życie Hostera składało się w przeważającej mierze z kar i pokut, wymierzanych mu za prawdziwe bądź wyimaginowane przewinienia, teraz jednak psyker zyskał sposobność, by samemu ukarać kogoś innego. Sama myśl o tym zdawała się wprawiać go w euforię.

Zewnętrzny korytarz wydawał się pusty, chociaż zza okolicznych drzwi dobiegały krzyki dorosłych i piski dzieci, okazjonalnie także szczęk przeładowywanej broni. Zbieg musiał się rzucić w stronę niedalekiej klatki schodowej, bo z tamtej właśnie strony do uszu Hostera dobiegł dźwięk głośnego tupotu, oddalający się z każdą sekundą.
Wygląda na to, że uciekinier już przedostał się na schody. Korytarz jest pusty, ale to tylko kwestia czasu, zanim miejscowi zaczną wyglądać zza drzwi swoich mieszkań. Hoster może kontynuować pościg albo zawrócić do mieszkania. Surielu, co zrobi Twoja postać?

: 05 sierpnia 2015, 10:37
autor: Keth
Enkaiden, dystrykt Fractorius, 214.815.M41

Medea pojęła w ułamku sekundy ogrom niebezpieczeństwa, w jakim się znalazła wraz z Nathanem. Pchnięta do działania instynktem, zapominając w jednej chwili o promieniującej ostrym bólem ranie na boku głowy, zabójczyni rzuciła się w stronę poruszającego niemrawo ustami gospodarza.

Zoran Trond umierał, rozlewająca się na jego piersiach czerwona plama ociekała przesączającą się przez materiał bluzy krwią. Któryś ze strzelających na oślep klansterów musiał go trafić przez czysty przypadek, bo wszystko wskazywało na to, że napastnicy nie zaatakowali z myślą o wyrządzeniu starcowi krzywdy.

Dziewczyna pochwyciła dzierżącą granat dłoń Zorana we własne ręce, przycisnęła sprężynę detonatora, po czym wyzwoliła ładunek ze słabnącego uścisku Tronda.

- Ukarz... ich... - wyrzęził ledwie słyszalnie Zoran - Znajdź...

- Kogo? - spytała niecierpliwie Medea, ale starszy mężczyzna przewrócił oczami i wyzionął ducha.
Medea zdecydowała się na bardzo ryzykowny wyczyn! By zabezpieczyć granat, postać Kargana musiałaby wpierw zaliczyć test Zręczności (Ag)! Na 1k100 wyrzuciłem 40, a Ag Medei wynosi 41, więc udało się naprawdę w ostatnim ułamku sekundy...

: 05 sierpnia 2015, 12:41
autor: Kargan
Wszystko dla Imperatora i Inkwizycji ;) Panowie proponuję się stąd zbierać i to migiem. Medea błyskawicznie skoczy tylko do kuchni w poszukiwaniu jakiejś szmaty, ręcznika cokolwiek.. trzeba będzie coś zrobić z tym moim krwawiącym łbem - ale to już po drodze do "domu".

Czekam na deklaracje 8art'a i piszę swojego posta :)

: 05 sierpnia 2015, 22:05
autor: Suriel
Hoster rusza sprawdzić czy aby nie zastawia ktoś na nich kolejnej pułapki,. Wyłaczam światło na korytarzu. Jeśli jest jakaś skrzynka z prądem strzelam w skrzynkę żeby zwarcie wywaliło światło na amen. Po co nam zbędne oczy które nas opiszą. W ciemności wszystkie (sukin)koty są czarne.

: 06 sierpnia 2015, 10:43
autor: Keth
Enkaiden, dystrykt Fractorius, 214.815.M41

Dotykając barkiem ściany, Hoster Merisier rzucił się śladem uciekającego klanstera. Posłany w skrzynkę bezpieczników pocisk w ułamku chwili pogrążył w ciemności cały korytarz. Psyker odmówił w duchu króciutki werset mający przebłagać rozgniewanego Omnisjasza za akt zniszczenia jego awatara, ucieleśnionego pod postacią płyty podzespołów wsadzonej w środek skrzynki; potem skoczył w dół schodów.

Chudy jak szczapa człowiek z czerwoną opaską na ramieniu mignął psykerowi na niższym półpiętrze, gdy ten zerknął w dół ponad poręczą schodów. Zbieg obejrzał się w górę w tej samej chwili, lecz chociaż przesunął szeroko otwartymi oczami po twarzy Merisiera, nie dał po sobie poznać, że psykera dostrzegł.

Psionik zrozumiał, że uciekinier go nie dostrzegł, nie zdołał przeniknąć wzrokiem eterycznej zasłony skrywającej postać agenta Tronu.
Klanster zawalił test Czujności z wynikiem 77. Jeśli Kameleon nadal będzie się dobrze sprawdzał, Hoster może pomyśleć nad próbą dopadnięcia zbiega cichaczem (żywcem), ewentualnie o poprawieniu swojej szansy na zlikwidowanie uciekiniera...

: 06 sierpnia 2015, 10:51
autor: Keth
Medea i Nathan wciąż przebywają w mieszkaniu Zorana Tronda. Właściciel apartamentu nie żyje, postrzał okazał się śmiertelny w skutkach. Rana Trix krwawi, ale w kuchni znajdzie się dość improwizowanych opatrunków, by zatamować krwotok.

W nieudanym napadzie zginęło też czterech intruzów - wszyscy są mężczyznami wyglądającymi na autentycznych miejskich gangsterów, najpewniej kontrolujących Fractorius. Piąty wciąż ucieka, ścigany przez Hostera.

Medea ma przy sobie zdobyczny granat, zabezpieczony odszukaną naprędce zatyczką. W przeciwieństwie do służbowej broni, granat nie ma mikrochipa oszukującego detektory broni (tak dla jasności sprawy).

Ekipa z mieszkania, jakie macie plany?

: 06 sierpnia 2015, 13:59
autor: Kargan
- Zbierajmy się stąd - rzuciła w kierunku Nathana wyłaniająca się z kuchni Medea - Zanim ktoś się na poważnie zainteresują tą awanturą.

Agentka rozwinęła znaleziony w kuchni długi, zielony ręcznik i wyjętym z pochwy na przedramieniu nożem zaczęła odcinać z niego długi
i wąski pas. Rzuciwszy resztę ręcznika na fotel przyklęknęła przy zwłokach Zorana Tronda.

- Nathan obszukaj szybko tych klansterów - wprawnymi ruchami Medea zaczęła obszukiwać starca - Może mają przy sobie coś co wyjaśni nam
ten głupi atak. Nie wygląda mi to na zwykłą chęć obrobienia obcoświatowców. A potem pomóż mi proszę z opatrunkiem.

Przed wyjściem trzeba będzie trochę "zatrzeć ślady" - gumka owinięta wokół łyżki granatu położonego obok Tronda. Sowicie obleje
się toto resztą alkoholu co da nam jakieś...60 sekund zanim gumka się rozpuści... Powinniśmy już być na dole klatki schodowej kiedy wybuchnie granat
a cała sprawa będzie wyglądała jak atak klansterów na Tronda. I proszę nie pytać skąd Medea ma gumki. I po co. Może to gumka do włosów na ten przykład...

: 07 sierpnia 2015, 07:58
autor: Suriel
Psyker rusza w pościg za przebrzydlym zamachowcem. Ma zamuar dorwać go żywcem i przesłuchać.
Jak rozumiem komunikatory z bazą nie działają ale między nami tak?