PBF - Płonąca granica
- Celować dokładanie! - wrzasnął Salt układając się wygodnie w wysokiej trawie - Podpuścić na pewny strzał i ognia!
Dobra, mam jeszcze 5 kul w magazynku.
Karabin snajperski oddajemy komuś kto lepiej się nim posłuży, ewentualnie zamieniamy na jakąś broń. Chyba, że Eb lub Paul czują się na siłach...
Zakładam, że nas 8 z bronią palną. Jak tamci nie będą celni w strzelaniu, w końcu szarżują to powinniśmy dać radę, biegną na wprost.
Ktoś lepszy pomysł?
Ogólnie: Celuję i strzelam. Do wyczerpania amunicji lub wcześniejszego zwarcia.
Dobra, mam jeszcze 5 kul w magazynku.
Karabin snajperski oddajemy komuś kto lepiej się nim posłuży, ewentualnie zamieniamy na jakąś broń. Chyba, że Eb lub Paul czują się na siłach...
Zakładam, że nas 8 z bronią palną. Jak tamci nie będą celni w strzelaniu, w końcu szarżują to powinniśmy dać radę, biegną na wprost.
Ktoś lepszy pomysł?
Ogólnie: Celuję i strzelam. Do wyczerpania amunicji lub wcześniejszego zwarcia.
Ostatnio zmieniony 15 grudnia 2011, 14:06 przez Goldwin, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Wątek techniczny:
Znam się nieco na karabinach, a i mam nerwy ze stali
. Będę z początku nawalać ze snajperki.
Znam się nieco na karabinach, a i mam nerwy ze stali
Ostatnio zmieniony 15 grudnia 2011, 14:02 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Walę krótkimi seriami, na razie z przycelowaniem. Potem sie zobaczy, zależy ilu sie przedrze. mam 16 kul w M16 plus jedna w SW. Ale pistolet to ostateczność. Strzelam do mutków jacy biegną w naszą stronę. jak to możliwe Jack dobijaj tych co oberwą z M16, jak dobrze pójdzie seria z 16 + trafienie z DE powinno starczyć, ale w takim zamieszaniu raczej wątpię byśmy zsynchronizowali ostrzał. A to nie strzelnica...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Opodal Red Oak Ridge, 4 maja 2055
Stok pagórka był stosunkowo łagodny, ale gęsto porośnięty zaroślami i wysoką trawą, co zapewniło szarżującym mutantom pewną osłonę podczas szaleńczego biegu w stronę pozycji obrońców. Ludzie zaczęli strzelać, kiedy tylko dostrzegli nadciągające wielkimi susami sylwetki odmieńców, w pierwszych sekundach w większości przypadków pudłując. Prawdziwe żniwo pociski zaczęły zbierać dopiero od połowy zbocza, kiedy wywijający skorodowanymi ostrzami i przestarzałymi strzelbami mutanci zaczęli wystawiać się coraz bardziej okazale na cel strzelców.
Koszeni krótkimi seriami z broni automatycznej, rażeni gradem śrucin i przeszywani na wylot pociskami z myśliwskich sztucerów, zdegenerowani członkowie bandy fałszywego Holtza zostali zmasakrowani na podejściu do stanowisk Anawaltczyków i ich sojuszników, ale bynajmniej nie udało się ich wybić do nogi.
Celów było po prostu zbyt wiele i poruszały się one zbyt szybko. Tam, gdzie zarośla ciągnęły się aż do podstawy pagórka, co bardziej rączy w nogach mutanci zdołali dopaść swych przeciwników wiążąc ich walką wręcz i czyniąc wyrwy w ścianie rzygającej dotąd gradem śmiertelnego ołowiu. Ponad hukiem wystrzałów zaczęły się nieść wrzaski bólu, głuchy odgłos uderzanych maczugami ciał i chrzęst miażdżonych kości.
Wątek techniczny
Dałem Wam cztery rundy na strzelanie, policzyłem wszystko hurtem na kartce papieru. Ebenezer obsługujący snajperkę zaliczył cztery śmiertelne trafienia, po czym zaszczękała wieszcząca pusty magazynek iglica. Paul wystrzelał wszystkie kule z M16A2, zlikwidował trzech odmieńców, został mu S&W z jednym pociskiem i włócznia. Jack wystrzelał całą amunicję z Deserta, zabijając lub ciężko raniąc trzech przeciwników. Reszta obrońców skosiła ogniem zaporowym blisko trzydziestu mutantów, co daje nam w ostatecznym rozrachunku około dziesięciu odmieńców zwinnych na tyle, by ujść przed kulami i skoczyć Wam do gardeł.
W kwestii combatu zapodam osobne wstawki, ponieważ chcę sparingi rozegrać indywidualnie, a nie sądzę przy tym, by ktokolwiek z Was rzucił się teraz do panicznej ucieczki (czy może się mylę?).
Stok pagórka był stosunkowo łagodny, ale gęsto porośnięty zaroślami i wysoką trawą, co zapewniło szarżującym mutantom pewną osłonę podczas szaleńczego biegu w stronę pozycji obrońców. Ludzie zaczęli strzelać, kiedy tylko dostrzegli nadciągające wielkimi susami sylwetki odmieńców, w pierwszych sekundach w większości przypadków pudłując. Prawdziwe żniwo pociski zaczęły zbierać dopiero od połowy zbocza, kiedy wywijający skorodowanymi ostrzami i przestarzałymi strzelbami mutanci zaczęli wystawiać się coraz bardziej okazale na cel strzelców.
Koszeni krótkimi seriami z broni automatycznej, rażeni gradem śrucin i przeszywani na wylot pociskami z myśliwskich sztucerów, zdegenerowani członkowie bandy fałszywego Holtza zostali zmasakrowani na podejściu do stanowisk Anawaltczyków i ich sojuszników, ale bynajmniej nie udało się ich wybić do nogi.
Celów było po prostu zbyt wiele i poruszały się one zbyt szybko. Tam, gdzie zarośla ciągnęły się aż do podstawy pagórka, co bardziej rączy w nogach mutanci zdołali dopaść swych przeciwników wiążąc ich walką wręcz i czyniąc wyrwy w ścianie rzygającej dotąd gradem śmiertelnego ołowiu. Ponad hukiem wystrzałów zaczęły się nieść wrzaski bólu, głuchy odgłos uderzanych maczugami ciał i chrzęst miażdżonych kości.
Wątek techniczny
Dałem Wam cztery rundy na strzelanie, policzyłem wszystko hurtem na kartce papieru. Ebenezer obsługujący snajperkę zaliczył cztery śmiertelne trafienia, po czym zaszczękała wieszcząca pusty magazynek iglica. Paul wystrzelał wszystkie kule z M16A2, zlikwidował trzech odmieńców, został mu S&W z jednym pociskiem i włócznia. Jack wystrzelał całą amunicję z Deserta, zabijając lub ciężko raniąc trzech przeciwników. Reszta obrońców skosiła ogniem zaporowym blisko trzydziestu mutantów, co daje nam w ostatecznym rozrachunku około dziesięciu odmieńców zwinnych na tyle, by ujść przed kulami i skoczyć Wam do gardeł.
W kwestii combatu zapodam osobne wstawki, ponieważ chcę sparingi rozegrać indywidualnie, a nie sądzę przy tym, by ktokolwiek z Was rzucił się teraz do panicznej ucieczki (czy może się mylę?).
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Opodal Red Oak Ridge, 4 maja 2055
Oparty o pochyły pień drzewa karabin trzasnął czwarty raz z rzędu, dymiąca łuska wypadła z obudowy komory amunicyjnej spadając z metalicznym brzękiem na kupkę kamieni. Ugodzony pociskiem w środek klatki piersiowej mutant - barczysty odmieniec o karnacji albinosa i spiłowanych w szpice zębach - poleciał do przodu wypuszczając z ręki śrutówkę, runął na twarz staczając się jeszcze kilka metrów w dół.
- Oto ręka sprawiedliwości Pańskiej - syknął Ebenezer spoglądając poprzez optyczny celownik M203, dostrzegając w nim kolejnego przeciwnika. Długowłosy stwór o groteskowo opuchniętej twarzy sadził wielkimi susami wprost na kaznodzieję, toteż Radeford natychmiast naprowadził nitki krzyża celowniczego na tors renegata mierząc na wysokości jego serca.
Ściągnął spust karabinu.
Iglica szczęknęła metalicznie wieszcząc koniec amunicji.
Ebenezer zmełł w ustach przekleństwo, jakiego w normalnych okolicznościach nigdy nie poważyłby się wypowiedzieć, opuścił lufę karabinu sięgając jednocześnie lewą ręką po zatkniętą za pasek spodni Berettę, odbezpieczoną i załadowaną do pełna.
Opuchnięty mutant był już ledwie o kilkanaście kroków. Jakaś krótka seria z M4A1 wyrwała fontannę ziemi wokół jego nóg, ale degenerat nie zwolnił kroku, sadząc wprost na Ebenezera i wywijając nad głową metalową rurę nabitą starannie zaostrzonymi gwoździami. Drugi biegnący w stronę wielebnego odmieniec grzmotnął o ziemię zastrzelony przez jednego z Anawaltczyków, ale Radeford skupił całą swą uwagę wyłącznie na posiadaczu metalowej maczugi.
Wątek techniczny
Ebenezer ma w jednej ręce pozbawiony amunicji M203 mogący posłużyć za improwizowaną broń białą, w drugiej zaś odbezpieczoną Berettę. Mutant potrzebuje jednego segmentu, by dotrzeć do kaznodziei i związać go walką. Deliadzie, co robisz?
Oparty o pochyły pień drzewa karabin trzasnął czwarty raz z rzędu, dymiąca łuska wypadła z obudowy komory amunicyjnej spadając z metalicznym brzękiem na kupkę kamieni. Ugodzony pociskiem w środek klatki piersiowej mutant - barczysty odmieniec o karnacji albinosa i spiłowanych w szpice zębach - poleciał do przodu wypuszczając z ręki śrutówkę, runął na twarz staczając się jeszcze kilka metrów w dół.
- Oto ręka sprawiedliwości Pańskiej - syknął Ebenezer spoglądając poprzez optyczny celownik M203, dostrzegając w nim kolejnego przeciwnika. Długowłosy stwór o groteskowo opuchniętej twarzy sadził wielkimi susami wprost na kaznodzieję, toteż Radeford natychmiast naprowadził nitki krzyża celowniczego na tors renegata mierząc na wysokości jego serca.
Ściągnął spust karabinu.
Iglica szczęknęła metalicznie wieszcząc koniec amunicji.
Ebenezer zmełł w ustach przekleństwo, jakiego w normalnych okolicznościach nigdy nie poważyłby się wypowiedzieć, opuścił lufę karabinu sięgając jednocześnie lewą ręką po zatkniętą za pasek spodni Berettę, odbezpieczoną i załadowaną do pełna.
Opuchnięty mutant był już ledwie o kilkanaście kroków. Jakaś krótka seria z M4A1 wyrwała fontannę ziemi wokół jego nóg, ale degenerat nie zwolnił kroku, sadząc wprost na Ebenezera i wywijając nad głową metalową rurę nabitą starannie zaostrzonymi gwoździami. Drugi biegnący w stronę wielebnego odmieniec grzmotnął o ziemię zastrzelony przez jednego z Anawaltczyków, ale Radeford skupił całą swą uwagę wyłącznie na posiadaczu metalowej maczugi.
Wątek techniczny
Ebenezer ma w jednej ręce pozbawiony amunicji M203 mogący posłużyć za improwizowaną broń białą, w drugiej zaś odbezpieczoną Berettę. Mutant potrzebuje jednego segmentu, by dotrzeć do kaznodziei i związać go walką. Deliadzie, co robisz?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Opodal Red Oak Ridge, 4 maja 2055
Paul klęczał na jednym kolanie, z kolbą M16A2 przyciśniętą do ramienia i z zagryzionymi do krwi ustami. Każde powodowane odrzutem broni kopnięcie w ramię wywoływało w jego głowie miniaturową eksplozję cierpienia, a huk wystrzałów wdzierał się boleśnie w uszy, ale były gladiator nie przestawał strzelać, świadomy tego jak ważne było zredukowanie liczebności napastników przed przejściem z fazy walki dystansowej do zwarcia wręcz.
Noszący na sobie powiązaną drutem śmieciową zbroję odmieniec w blaszanym hełmie na głowie dostał krótką serią w uda, zwalił się do płytkiego wykrotu w dolnej części wzniesienia gubiąc z hałasem oderwane części pancerza i wyjąc potępieńczo. Jego ściskany w rękach karabin wypalił z hukiem, kiedy palec mutanta zacisnął się w spazmie bólu na spuście, pocisk ugodził renegata od spodu w podbródek przebijając czaszkę na wylot wraz z hełmem pośród karmazynowej fontanny krwi.
M16A2 umilkł sekundę później, pozbawiony amunicji. Wilson odrzucił broń bez cienia wahania, podnosząc się płynnie na nogi w obliczu wrzeszczącego coś mutanta, który dopadł klęczącego tuż obok człowieka z Bluewell i zdekapitował go jednym zamaszystym cięciem ciężkiej maczety. Odrąbana gładko głowa mężczyzny uderzyła Paula w ramię, odbiła się od ciała gladiatora spadając na ziemię. Krople gorącej krwi obryzgały twarz kierowcy przeistaczając ją w wykrzywioną nienawistnie szkarłatną maskę.
- Chodź tutaj! - wrzasnął rozjuszony Paul zapominając w ułamku chwili o promieniującym w głowie bólu - Spróbuj się ze mną!
Wątek techniczny
Mutant z maczetą (ze strony technicznej traktowaną jako miecz) potrzebuje jednego segmentu na dotarcie do Wilsona. Paul może swój pierwszy segment zużyć bądź na wyszarpnięcie z olstra rewolweru bądź na zdarcie z pleców włóczni, potem zacznie się walka wręcz. Aravenie, co robisz?
Paul klęczał na jednym kolanie, z kolbą M16A2 przyciśniętą do ramienia i z zagryzionymi do krwi ustami. Każde powodowane odrzutem broni kopnięcie w ramię wywoływało w jego głowie miniaturową eksplozję cierpienia, a huk wystrzałów wdzierał się boleśnie w uszy, ale były gladiator nie przestawał strzelać, świadomy tego jak ważne było zredukowanie liczebności napastników przed przejściem z fazy walki dystansowej do zwarcia wręcz.
Noszący na sobie powiązaną drutem śmieciową zbroję odmieniec w blaszanym hełmie na głowie dostał krótką serią w uda, zwalił się do płytkiego wykrotu w dolnej części wzniesienia gubiąc z hałasem oderwane części pancerza i wyjąc potępieńczo. Jego ściskany w rękach karabin wypalił z hukiem, kiedy palec mutanta zacisnął się w spazmie bólu na spuście, pocisk ugodził renegata od spodu w podbródek przebijając czaszkę na wylot wraz z hełmem pośród karmazynowej fontanny krwi.
M16A2 umilkł sekundę później, pozbawiony amunicji. Wilson odrzucił broń bez cienia wahania, podnosząc się płynnie na nogi w obliczu wrzeszczącego coś mutanta, który dopadł klęczącego tuż obok człowieka z Bluewell i zdekapitował go jednym zamaszystym cięciem ciężkiej maczety. Odrąbana gładko głowa mężczyzny uderzyła Paula w ramię, odbiła się od ciała gladiatora spadając na ziemię. Krople gorącej krwi obryzgały twarz kierowcy przeistaczając ją w wykrzywioną nienawistnie szkarłatną maskę.
- Chodź tutaj! - wrzasnął rozjuszony Paul zapominając w ułamku chwili o promieniującym w głowie bólu - Spróbuj się ze mną!
Wątek techniczny
Mutant z maczetą (ze strony technicznej traktowaną jako miecz) potrzebuje jednego segmentu na dotarcie do Wilsona. Paul może swój pierwszy segment zużyć bądź na wyszarpnięcie z olstra rewolweru bądź na zdarcie z pleców włóczni, potem zacznie się walka wręcz. Aravenie, co robisz?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Opodal Red Oak Ridge, 4 maja 2055
Dymiący Desert Eagle wypluł z lufy ostatni pocisk rozrywając klatkę piersiową mutanta, który składał się właśnie w biegu do strzału z przerobionego chałupniczo Uzi. Odmieniec upadł na zbocze pagórka, pokoziołkował w stronę Salta podcinając przy okazji innego napastnika. Obydwa ciała zmieniły się w plątaninę rąk i nóg, z głębi której płynął potok ledwie zrozumiałych, ale wciąż czytelnych wyzwisk. Przewrócony przez martwego towarzysza mutant zaczął się miotać z niebywałą siłą, odrzucając w górę drgające jeszcze zwłoki i tłukąc w ziemię w przejawie ślepej furii dziwacznym orężem przypominającym od biedy rzeźnicki topór, ale znacznie taki topór przewyższając rozmiarami.
Jack pojął w ułamku chwili, że znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Nikt z pozostałych obrońców nie zwracał na niego uwagi walcząc o własne życie, a pozbawiony amunicji pistolet stał się znienacka nic nie wartym dwukilogramowym kawałkiem złomu. Zdesperowany wzrok kuriera padł znienacka na leżący na wyciągnięcie ręki myśliwski karabin Stevena Thorpe'a, Winchester M-70 używany przed wojną do polowań na jelenie. Wyposażona w optyczny celownik broń nadawała się świetnie do strzelania na dużym dystansie, ale równie skutecznie zabijała oddając strzał z przystawienia, bez kłopotania się celowaniem.
Trzeba tylko było uwinąć się dość szybko, by dopaść na czas karabin.
Wątek techniczny
Ten mutant ma nasadzoną na drewnianą rękojeść łopatę wentylatora, porządnie naostrzoną i cholernie ciężką (ekwiwalent topora). Kiedy wygrzebie się spod zastrzelonego kompana, Jack znajdzie się w niekorzystnej sytuacji, ponieważ kurier ma przy sobie chyba już tylko nóż. Opcją jest skok po porzuconą broń Thorpe'a i strzał z minimalnej odległości. Tutaj zastosuję kombinację testów ZR mających oddać skok kuriera po broń oraz wysiłki mutanta zmierzające do uwolnienia się spod trupa kamrata. Kto będzie szybszy, zyska istotną przewagę w walce o życie!
Dymiący Desert Eagle wypluł z lufy ostatni pocisk rozrywając klatkę piersiową mutanta, który składał się właśnie w biegu do strzału z przerobionego chałupniczo Uzi. Odmieniec upadł na zbocze pagórka, pokoziołkował w stronę Salta podcinając przy okazji innego napastnika. Obydwa ciała zmieniły się w plątaninę rąk i nóg, z głębi której płynął potok ledwie zrozumiałych, ale wciąż czytelnych wyzwisk. Przewrócony przez martwego towarzysza mutant zaczął się miotać z niebywałą siłą, odrzucając w górę drgające jeszcze zwłoki i tłukąc w ziemię w przejawie ślepej furii dziwacznym orężem przypominającym od biedy rzeźnicki topór, ale znacznie taki topór przewyższając rozmiarami.
Jack pojął w ułamku chwili, że znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Nikt z pozostałych obrońców nie zwracał na niego uwagi walcząc o własne życie, a pozbawiony amunicji pistolet stał się znienacka nic nie wartym dwukilogramowym kawałkiem złomu. Zdesperowany wzrok kuriera padł znienacka na leżący na wyciągnięcie ręki myśliwski karabin Stevena Thorpe'a, Winchester M-70 używany przed wojną do polowań na jelenie. Wyposażona w optyczny celownik broń nadawała się świetnie do strzelania na dużym dystansie, ale równie skutecznie zabijała oddając strzał z przystawienia, bez kłopotania się celowaniem.
Trzeba tylko było uwinąć się dość szybko, by dopaść na czas karabin.
Wątek techniczny
Ten mutant ma nasadzoną na drewnianą rękojeść łopatę wentylatora, porządnie naostrzoną i cholernie ciężką (ekwiwalent topora). Kiedy wygrzebie się spod zastrzelonego kompana, Jack znajdzie się w niekorzystnej sytuacji, ponieważ kurier ma przy sobie chyba już tylko nóż. Opcją jest skok po porzuconą broń Thorpe'a i strzał z minimalnej odległości. Tutaj zastosuję kombinację testów ZR mających oddać skok kuriera po broń oraz wysiłki mutanta zmierzające do uwolnienia się spod trupa kamrata. Kto będzie szybszy, zyska istotną przewagę w walce o życie!
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Paul po tym jak skończyła się amunicja sięgnął po włócznię by zmierzyć się z mutantem jaki przed momentem pozbawił głowy mieszkańca Bluewell. Używajac siły woli, atrybutu nie do zdarcia i adrenaliny wyzwolonej toczącą się walką stara sie zignorowac ból głowy wywołany wcześniejszymi ranami i walczyć.
Techniczny:
Co z tym atrybutem nie do zdarcia jak działa jak myślę na głowie mam ranę lekką a nie ciężką...
Techniczny:
Co z tym atrybutem nie do zdarcia jak działa jak myślę na głowie mam ranę lekką a nie ciężką...
Ostatnio zmieniony 18 grudnia 2011, 19:28 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Nie mogłem się powstrzymać przed przepisaniem całego opisu profesji gladiatora, ponieważ bardzo lubię styl narracji autorów:
GLADIATOR
To, że żyjesz z mordowania innych nie musi wcale oznaczać, że pochodzisz z południa. To, że od ostatnich piętnastu lat łamiesz innym ludziom karki, wbijasz w plecy kolce i ostrza, wcale nie musi oznaczać, że jesteś zły. To, że ostatniego z przyjaciół zadusiłeś jego własnym łańcuchem, bo takie akurat było losowanie par turnieju wcale nie musi oznaczać, że nie masz uczuć.
To, że jesteś gladiatorem musi natomiast oznaczać, że cholernie ciężko zrobić ci krzywdę. Także to, że zawzięty i twardy z ciebie sukinsyn. Oraz to, że nawet jeśli weźmiesz do ręki łyżeczkę do cukru, powinieneś czuć się tak jak gdybyś miał w łapie kilof, bo potrafisz robić krzywdę naprawdę każdym przedmiotem. Coś jeszcze? Na przykład to, że jeśli rozpieprzę ci obojczyk, złamię rękę w dwóch miejscach i wbiję ci bagnet w udo, absolutnie nie powinienem sądzić, że z tobą skończyłem. Bo jeśli cieknie ci posoka, to znaczy, że twoje serce wciąż pompuje. A jeśli twoje serce pompuje, to znaczy, że wciąż jestem w niebezpieczeństwie.
Cecha "Nie do zdarcia"
Ten fragment o pompowaniu posoki to nie była poezja, mam rację? To cholerna prawda. Ciężko cię wyłączyć z gry. Mówię wyłączyć z gry, bo o tym, żeby cię po prostu zabić, nawet nie myślę. Reguła dotycząca zwiększania poziomu zadanych obrażeń (1 lub 2 na kościach ataku, trafienia w głowę itp.) nie dotyczy cię w walce wręcz. Choćby twój przeciwnik rzucił i trzy jedynki, to wcale nie oznacza, że przebił ci serce.
Źródło: podręcznik podstawowy Neuroshima 1.5, str. 54.
Nie mogłem się powstrzymać przed przepisaniem całego opisu profesji gladiatora, ponieważ bardzo lubię styl narracji autorów:
GLADIATOR
To, że żyjesz z mordowania innych nie musi wcale oznaczać, że pochodzisz z południa. To, że od ostatnich piętnastu lat łamiesz innym ludziom karki, wbijasz w plecy kolce i ostrza, wcale nie musi oznaczać, że jesteś zły. To, że ostatniego z przyjaciół zadusiłeś jego własnym łańcuchem, bo takie akurat było losowanie par turnieju wcale nie musi oznaczać, że nie masz uczuć.
To, że jesteś gladiatorem musi natomiast oznaczać, że cholernie ciężko zrobić ci krzywdę. Także to, że zawzięty i twardy z ciebie sukinsyn. Oraz to, że nawet jeśli weźmiesz do ręki łyżeczkę do cukru, powinieneś czuć się tak jak gdybyś miał w łapie kilof, bo potrafisz robić krzywdę naprawdę każdym przedmiotem. Coś jeszcze? Na przykład to, że jeśli rozpieprzę ci obojczyk, złamię rękę w dwóch miejscach i wbiję ci bagnet w udo, absolutnie nie powinienem sądzić, że z tobą skończyłem. Bo jeśli cieknie ci posoka, to znaczy, że twoje serce wciąż pompuje. A jeśli twoje serce pompuje, to znaczy, że wciąż jestem w niebezpieczeństwie.
Cecha "Nie do zdarcia"
Ten fragment o pompowaniu posoki to nie była poezja, mam rację? To cholerna prawda. Ciężko cię wyłączyć z gry. Mówię wyłączyć z gry, bo o tym, żeby cię po prostu zabić, nawet nie myślę. Reguła dotycząca zwiększania poziomu zadanych obrażeń (1 lub 2 na kościach ataku, trafienia w głowę itp.) nie dotyczy cię w walce wręcz. Choćby twój przeciwnik rzucił i trzy jedynki, to wcale nie oznacza, że przebił ci serce.
Źródło: podręcznik podstawowy Neuroshima 1.5, str. 54.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Opodal Red Oak Ridge, 4 maja 2055
Mutant zakręcił wielką maczetą nad swą głową, zawył przeciągle bryzgając kropelkami gęstej śliny, ciął zamaszyście w tors Wilsona. Stojący pewnie na nogach kierowca wygiął się akrobatycznym ruchem w tył i czubek maczetą świsnął w powietrzu przed jego twarzą, nie dotykając skóry mężczyzny. Odmieniec natychmiast pociągnął ostrzem w drugą stronę, tym razem siłą swych mięśni wymuszając na kiepsko wyważonej broni zmianę toru lotu tak, by klinga ścięła głowę przeciwnika.
Paul jednakże nie próżnował, uderzając drzewcem włóczni w przedramię mutanta i usytuowany tam splot nerwowy, porażając mutanta krótkotrwałym spazmem bólu i uniemożliwiając wykonanie pełnego cięcia. Kiedy odmieniec stęknął głucho biorąc kolejny zamach, człowiek obrócił w rękach włócznię i dźgnął przeciwnika w udo kreśląc w ciele mutanta głęboką krwawą bruzdę.
Wątek techniczny
Dwa bloki, jedna wypłacona rana lekka. Teraz runda druga. Wilson (ZR 16, walka wręcz +4): 6, 1, 1. Trzy krytyki (zarąbiste mi wyszły rzuty, autentyk). Mutant (ZR 16, walka wręcz +3): 5, 9, 14. Trzy sukcesy, w tym jeden krytyk.
Ciekawa sytuacja - jeśli zablokujesz raz i przyjmiesz na siebie dwie rany lekkie, sam wsadzisz mutantowi dwie ciężkie (o ile przypadkiem nie zdecyduje się na bloki). A jeśli weźmiesz na klatę ekwiwalent rany ciężkiej, najpewniej mutasa zadźgasz na śmierć!
Mutant zakręcił wielką maczetą nad swą głową, zawył przeciągle bryzgając kropelkami gęstej śliny, ciął zamaszyście w tors Wilsona. Stojący pewnie na nogach kierowca wygiął się akrobatycznym ruchem w tył i czubek maczetą świsnął w powietrzu przed jego twarzą, nie dotykając skóry mężczyzny. Odmieniec natychmiast pociągnął ostrzem w drugą stronę, tym razem siłą swych mięśni wymuszając na kiepsko wyważonej broni zmianę toru lotu tak, by klinga ścięła głowę przeciwnika.
Paul jednakże nie próżnował, uderzając drzewcem włóczni w przedramię mutanta i usytuowany tam splot nerwowy, porażając mutanta krótkotrwałym spazmem bólu i uniemożliwiając wykonanie pełnego cięcia. Kiedy odmieniec stęknął głucho biorąc kolejny zamach, człowiek obrócił w rękach włócznię i dźgnął przeciwnika w udo kreśląc w ciele mutanta głęboką krwawą bruzdę.
Wątek techniczny
Dwa bloki, jedna wypłacona rana lekka. Teraz runda druga. Wilson (ZR 16, walka wręcz +4): 6, 1, 1. Trzy krytyki (zarąbiste mi wyszły rzuty, autentyk). Mutant (ZR 16, walka wręcz +3): 5, 9, 14. Trzy sukcesy, w tym jeden krytyk.
Ciekawa sytuacja - jeśli zablokujesz raz i przyjmiesz na siebie dwie rany lekkie, sam wsadzisz mutantowi dwie ciężkie (o ile przypadkiem nie zdecyduje się na bloki). A jeśli weźmiesz na klatę ekwiwalent rany ciężkiej, najpewniej mutasa zadźgasz na śmierć!