PBF - Boskie potyczki

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 czerwca 2013, 07:41

Spoiler!
Ignoruję dziadka, próbuję przejśc przez lustro.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 11 czerwca 2013, 12:57

Spoiler!
Balin prze chwilę był rozrywany przez chęć ratowania dziadka jak i racjonalne podejście, mówiące mu, że to jedynie zwodnicza iluzja. Czas mijał, a straże zaczęły wypędzać ludzi z karczmy do przymusowego gaszenia pożaru.
Balin podniósł się z ławy, omiótł karczmę wzrokiem, który zatrzymał się dłużej na dziadku. Na osobie, którą kochał i szanował oraz nienawidził.
Ruszył do lustra i pogrążył się w portalu.

W ułamku sekundy karczma zamieniła się w rześki górski poranek. Tuż obok stali i szeptali jego mimowolni sprzymierzeńcy - dwa gobliny, człowiek w kapłańskich szatach oraz wielki odziany w ciężką zbroję półolbrzym.
Wstawał świt, a rąbek słońca dopiero co ukazywał się nad śnieżnymi szczytami gór. U stóp krasnoluda szerzyła się skąpana w morzu mgieł dolina. Zieleniła się lasami i niewielkim polami agawy. W jej centrum na niewielkim wzniesieni stał, strzelający wieżą ku niebu, kamienny zamek.
Balin stał na niewielkim naturalnie wyrzeźbionym w skale tarasie. Za jego plecami znajdowały się wprawione w skalną ścianę wrota, podobne do tych jakie przekroczył w jaskini za wodospadem. Te jednak były starannie oczyszczone i błyszczały w pierwszych promieniach porannego słońca. Na przeciw wrót na drewnianej konstrukcji spoczywał wielki dwumetrowej średnicy gong, obok niego na kamiennym podwyższeniu znajdowała się jakaś drzemiąca postać, odziana w szare obszerne szaty. Jej głowa pochylała się ku przodowi przez co twarz była całkowicie niewidoczna. Siedziała w dziwnej niewygodnej pozycji z nogami zaplecionymi przed sobą, a krople porannej rosy skrzyły się na kapturze. Postać od czasu do czasu pochrapywała mamrocząc niewyraźnie przez sen.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 czerwca 2013, 18:14

Cicho bądźcie, czekamy na pozostałych, rzekł Balin zwracając się do widzianych towarzyszy, ciekawe co to za śpioch.
Balin przypatruje się goblinom i półolbrzymowi, oraz człowiekowi w kapłańskich szatach mając nadzieję, że Skela i Bazookh też zdołają tu dotrzeć.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 11 czerwca 2013, 18:20

Mordil nie zważając na resztę przekrzywił swój łeb i odezwał się do starucha:
-Te ne ruchata one sebe? Te gadawaj cobe one robita?

Południowo gobliński:
Spoiler!
-Te ne ruchata one sebe? Te gadawaj cobe one robita? Jakowej kaj piskate?
-Czemu się nie ruszasz co? Powiedz co mamy robić? Jak sie stąd wydostać
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 czerwca 2013, 21:42

Skalny taras, świt

Kiedy na tarasie zmaterializował się znienacka Gusłek, iście niczym nadęta ropucha wyskakująca z rękawa starego Uhara, gobliński zaklinacz wpadł w stan histerycznego uniesienia, nie posiadając się wręcz z radości na widok swego człowieczego mentora i przewodnika duchowego.

Jeśli nawet kleryk Piana poczuł się zaskoczony przejawami szczerej adoracji ze strony Huskuna, okazał wyrozumiałość nie wyszarpując pupilowi w popłochu obcałowywanych śpiesznie dłoni.

- Wielgaśnie świątobny Gusłak zdrowawy! - przewrócił oczami Huskun ukazując na chwilę jedynie białka - Chrumkum gurbuluk agba!

Bathur wydał z siebie niskie stęknięcie, ni to będące dowodem rozbawienia, ni to przygany, wciąż widać nie potrafiąc przełknąć gorzkiej świadomości tego, że jego bliski druh tak bezprzykładnie odrzucił rodowy kult Cycatego Mamuna dając posłuch cudacznym pod wieloma względami naukom humhuma.

Złożywszy na szczodrze obślinionych rękach Gusłka ostatni pocałunek, Huskun okręcił się na pięcie i jął skakać spojrzeniem po reszcie towarzyszy, szczególnie podejrzliwie przyglądając się obcemu krasnoludowi.

- Brodawy ludek sam jeden? - zapytał w pociesznym asserze, z wielkim trudem odszukując w pamięci słowa we Wspólnej Mowie - A une kompany uchodne?
Swoją drogą, kto ma MOJĄ cenną sakwę?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 12 czerwca 2013, 08:37

Skalny taras, świt


Zniecierpliwiony i zziębnięty Mordil nie miał zamiaru dłużej czekać. Podszedł do piedestału i dostał się do strefy otaczającego go ciepła, chłód powoli zaczął ustępować.

-Te ne ruchata one sebe? Te gadawaj cobe one robita? Jakowej kaj piskate? - powiedział głośno i wyraźnie, kierując słowa do pochrapującej postaci.

Osoba siedząca na piedestale poderwała tak gwałtownie głowę, że aż zsunął się jej kaptur. Oczom towarzyszy ukazała się fizjonomia młodego, nie posiadającego jeszcze zarostu orka. Jego zaspane, rozszerzone z zaskoczenia oczy spoczęły na Mordilu. Ork przetarł je z niedowierzaniem i poderwał się niemrawo na nogi. Senność stopniowo znikała z jego twarzy zastępowana zdziwieniem i strachem. Wodził wzrokiem po wszystkich osobach, aż w końcu spoczął on na półolbrzymie i jego herbowej tarczy.

- Tan
- zapiszczał, odchrząknął i powtórzył jeszcze raz, ale już nie łamiącym się głosem - Tan Baristan! A, więc przybyliście!

Młody ork pogmerał w połach szarego habitu, którego pierś zdobił biały symbol łzawiącego oka i wyciągnął półmetrową pałkę, którą z rozmachem uderzył w gong.
Donośny wibrujący dźwięk rozszedł się z siłą grzmotu po całej dolinie. Ork wziął kolejny zamach...
Jeżeli nie interweniujecie, ork uderzy w gong pięć razy. Nikt z obecnych niema sakwy Huskuna.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 12 czerwca 2013, 08:51

-One orkowa te ne bijut owe hałasa! Te gadowej szto tube chodi? Jakowe Baristan, one kiej to byt? Gadowej gibko!

Mordil będzie sie starał aby ork najpierw wytłumaczył o co chodzi zanim znowu na łeb im się zwalą hordy nieumarłych lub jeszcze innego ścierwa.

Południowo gobliński:
Spoiler!
-One orkowa te ne bijut owe hałasa! Te gadowej szto tube chodi! Jakowe Baristan, one kiej to byt? Gadowej gibko!
-Ty ork ty nie wal tak głośno! Ty mów o co ci chodzi! Jaki Baristan, kto to jest? Mów szybko
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 czerwca 2013, 09:37

Skalny taras, świt

Widok bijącego w gong orka wyrwał Huskuna z pełnego rozpaczy otępienia. Przepadek cennej sakwy bardzo zaklinaczem wstrząsnął, w szczególności zaś utrata drogich z wyglądu sztyletów i przepięknej, zapierającej dech w goblińskich piersiach biżuterii. Przez bardzo krótką chwilę swego życia Huskun przekonany był, że pochwycił Piana za stopy i stał się prawdziwym wioskowym bogaczem, ale kapryśny los szybko odwrócił swe koleje.

Lecz uczeń szamana miał skłonność do popadania w skrajne emocje i ledwie serce pękło mu na myśl o utraconym majątku, umysł już pognał ku tajemniczemu orkowi i ustawionemu obok niego gongowi.

- Mordil, ostaw unego! - pisnął zaklinacz - Un nasz powitalnik!

Unosząc dłonie w przyjaznym geście Huskun postąpił o kilka kroków do przodu, szczerząc w powitalnym uśmiechu swe wybrakowane uzębienie i kiwając gorliwie głową.
Pokrętny i chytry zaklinacz już węszy w powietrzu nową okazję do zdobycia władzy i bogactwa - toż ten ork bierze nas za poległych na szlaku obcych! Nic nie potwierdzać i niczemu nie zaprzeczać, dopóki ktoś bardzo władny nie przyprze nas do muru! W międzyczasie może się najemy i nabijemy szybko kabzy!

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 12 czerwca 2013, 15:36

Gusłek przez chwilę stał zdezorientowany nowym otoczeniem oraz widokiem uderzającego w gong orka. Po chwili odzyskał rezon. Mniemając, że ów ork oczekiwał przybyszów, postanowił wykorzystać sytuację.

- Witaj strażniku. Jam nie jest Baristan, lecz nas to pewnikiem oczekujesz. Odłóż jeno oną pałę, bo gadać trudno, łeb pęka a ucho więdnie. Tan Baristan nas przysyła, coby sprawy dopełnić, ale w pośpiechu wielkim żeśmy się rozstali, tedy nie wszystko jest mi jasne. Ale obacz, oto mój amulet, któren nasze tutaj pojawienie się sprawił.
W trakcie rozmowy Gusłek będzie uważnie obserwował orka i będzie próbował zrozumieć jak najwięcej, żeby wczuć się w rolę oczekiwanego przybysza.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 czerwca 2013, 16:53

Skalny taras, świt

Huskun tylko zacmokał w niemym zachwycie, nie posiadając się z radości, że los zesłał mu takiego gładkiego w słowach nauczyciela. Sam zaklinacz pewnikiem plótłby trzy po trzy i przewracał niespokojnie oczami, a tymczasem Gusłek wybrnął z opresji z niezwykłym w opinii goblina wdziękiem i roztropnością, umiejętnie obracając w ustach słowa tak, by nikt mu nie zarzucił później, że otwarcie skłamał.

Zresztą Huskun gotów był skwapliwie przytaknąć każdemu, kto powiedziałby, że kleryk Piana wcale nie mija się z prawdą. Jakiś tam Baribari pewnikiem wyzionął ducha w zasadzce, a może umierająca kobieta tak się zwała, lecz czy dokładne przypisanie miana istocie miało w tym momencie jakiekolwiek znaczenie? Ważne było, że goblińskich zwiadowców niemalże zmuszono do wyprawy za magiczny portal, że wciśnięto im niejako w lepkie łapki tajemnicze amulety namawiając do ucieczki przed mrożącym krew w żyłach pościgiem...

Tak, po ułożeniu sobie raz jeszcze w głowie całej tej historii zaklinacz utrwalił się niezbicie w przekonaniu, że z woli bogów Turgulowie stali się następcami pechowego Baribuli i prawowitymi właścicielami wszystkiego, co władyka tych ziem miał owemu Bariemu zaoferować.
Negocjujmy, ciągnijmy za języki, wkupujmy się w łaski! Ktoś jeszcze zmaterializował się w międzyczasie na półce, Mistrzu? Może ten ktoś będzie miał MOJĄ sakwę?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 12 czerwca 2013, 19:10

Skalny taras, świt

Ork zawahał się na chwilę po drugim uderzeniu w gong, widząc raczej niż słysząc, że gobliny do niego mówią.
- Po jednym uderzeniu na każdego Nieulękłego, to taki zwyczaj - zaczął, po czym dodał - Ojcowie Zakonu Płaczącego Oka muszą wiedzieć, że przybyli Nieulękli, to starożytny zwyczaj i moje zadanie - wytłumaczył, po czym uderzył jeszcze trzy razy. Zrobił to nieśpiesznie z wyrysowaną na twarzy dumą. Za każdym razem czekał, aż dźwięk rozejdzie się po całej dolinie i powróci echem, dopiero wtedy uderzał po raz kolejny. Gdy skończył wysłuchał wszystkich i odparł.

- Teraz gdy się wywiązałem z obowiązków pozwólcie, że was powitam. Wielki to zaszczyt i honor widzieć was w Ukrytej Dolinie. Wiem, żeście strudzeni tak na umyśle jak i na ciele. Komnata Pokus potrafi zmorzyć nawet na śmierć słabe dusze. Tym bardziej rad was jestem witać w dobrym zdrowiu - ork pochylił z szacunkiem głowę.

- Dwa jelenie na niebieskim tle, zacny to herb a sława Tana Baristana dotarła nawet tuta
j - ork wpatrzył się w Barthura i pokazał herb widniejący na jego tarczy.

- Podążajcie drogą, która zaczyna się za moim piedestałem, a następnie w stronę zamku Gogr - młody ork wskazał zamczysko wznoszące się na środku doliny - pewnikiem w połowie drogi spotkacie wysłanych ku wam mnichów. Tam zostaniecie przyjęci, ugoszczeni, odpoczniecie i wasze zadanie zostanie wam objaśnione. Ja muszę czekać na pozostałych z ósemki.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 czerwca 2013, 19:19

Khem niby nieulękli to my, no, no ale się porobiło pomyślał Balin, czekając na dalszy rozwój wypadków. Zastanawiał się, co to za mnisi i czego oczekują od przypadkowej gromady...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 czerwca 2013, 20:42

Skalny taras, świt

Ork opowiadał coś z emfazą Gusłkowi i reszcie, posługując się odmianą asseru, której Huskun niemalże wcale nie rozumiał. Zaklinacz wytężał co sił uszy i nawet wystawił język z ust przybierając skrajnie zaaferowaną minę, pojął jednakże tylko piąte przez dziesiąte.

Ze słów właściciela instrumentu w kształcie pałki wynikało, że przybysze objawieni na skalnej półce są w mniemaniu orka nieulękli. Huskun poczuł się mile połechtany taką opinią, bo chociaż chwilami poddawał w wątpliwość swe męstwo, pochwała z ust obcego, zwłaszcza pochodzącego spoza plemienia, zawsze cieszyła.

Ork wspomniał jeszcze, że w miejscowej dolinie coś było ukryte i że coś było zaszczytem. Marszcząc czoło Huskun doszedł do wniosku, że zaszczytem będzie zapewne odszukanie tego czegoś i że dobre zdrowie przybyszów bardzo się w tym zadaniu przyda.

I koniec końca wyszło szydło z worka - a przynajmniej tak się Huskunowi wydawało. Otóż rzecz szła jakoby o dwa niebieskie jelenie należące do tana Baribala, które należało ugościć u mnichów.

Po krótkim zastanowieniu goblin uznał, że przemowa orka jest jakimś niebywałym bełkotem, toteż cofnął się przezornie o kilka kroków stając w cieniu Gusłka i wyglądając zza pleców kleryka.

Pian uchodził za opiekuna obłąkanych, więc czcigodny Gusłek wiedział najlepiej z wszystkich obecnych na tarasie jak obejść się z nieszczęsnym szaleńcem...
Ciekaw jestem, co czeka nas w zamku...

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 13 czerwca 2013, 06:51

- Wielce wdzięczniśmy za powitanie i wskazówki. Jako rzekłeś strażniku, studzeniśmy mocno, tedy bez zwłoki w dalszą drogę mus nam się udać. Bywaj zatem, może jeszcze się obaczym kiedy.
Siup przez portal?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 13 czerwca 2013, 11:19

Portal wydaje się być nieaktywny, innymi słowy mówiąc nie faluje, a amulety ze znakiem oka przestały jarzyć się blaskiem. Wychodzi na to, że ta droga odwrotu jest zamknięta. Dodam ponadto, że z punktu w którym się znajdujecie, nie widać innego wyjścia z doliny jak przez wysokie góry.

ODPOWIEDZ