Strona 32 z 48
: 03 marca 2016, 21:34
autor: Keth
Królowa Cierni, 504.815.M41
Ostatni z noszących czarne uniformy służbitów Domu opuścił komnatę zabierając ze sobą misę, w której konsekrowana woda mieszała się z kroplami krwi Nawigatora. Zawieszony nad karkiem Machariusa Mattheusa Visschera rdzeń komunikacyjny opuścił się w dół z cichym syknięciem siłowników, wieńczące go giętkie mechmacki wślizgnęły się na podobieństwo metalicznych węży w niewielkie interfejsy neuralne na karku i potylicy Nawigatora.
Przez umysł mentata płynęły dziesiątki zrozumiałych tylko dla niego sygnałów, emitowanych przez umieszczone na kadłubie okrętu psyaktywne receptory. Matryce napędu międzywymiarowego działały poprawnie, generatory Pola Gellera emitowały sygnatury pełnej gotowości. Macharius rejestrował statusy wszystkich instrumentów cząstką swej podświadomości, ale wciąż jeszcze nie skoncentrował się w pełni na krytycznie ważnej procedurze wniknięcia okrętu w Osnowy. Niewielka część jego umysłu nadal analizowała okoliczności związane z odkryciem Svardu. Nawigator bardzo dokładnie przestudiował nowe wersje map otrzymane od świętej pamięci konsulariusza Visschera w Port Wander, ale nie natrafił na nich na ślad lennego systemu Blackthornów.
Z jakiegoś niezrozumiałego powodu Svard nie znajdował się na mapach sporządzanych przez synów i córki Visscherów, a Nawigatorzy tego Domu od zawsze służyli na pokładzie
Królowej Cierni. Macharius nie potrafił tego stanu rzeczy wyjaśnić, dlatego na samą myśl o podróży w nieznane miejsce czuł dreszcz niecodziennego dla siebie podekscytowania.
Dzięki niezgłębionej łasce Boga-Imperatora miał stać się ponownym odkrywcą Svardu i synem Domu Visscher odpowiedzialnym za trwałe wpisanie koordynat tego systemu w mapy rodziny.
Taki mały przykład, że się da, Macieju. Nie kryguj się, pisz!

: 05 marca 2016, 15:16
autor: Keth
Królowa Cierni, 504.815.M41
Christo wsiadł do oficerskiej windy pół godziny przed rozpoczęciem procedury skoku w Osnowę. Ubrany w śnieżnobiały strój mający symbolizować czystość serca i umysłu, seneszal wjechał samotnie na dyskretnie oświetlony mostek Królowej Cierni. Nadia pozostała wraz z osobistą służbą Barcy w jego apartamencie, przewodząc niewielkiej religijnej ceremonii mającej wybłagać u Imperatora błogosławieństwo bezpiecznej podróży.
Z głośników rozmieszczonych na ścianach mostku płynęły krzepiące wersety Credo, odczytywane z nieudawaną pasją przez jakiegoś oddelegowanego do tego ważnego zadania diakona. Wszyscy oficerowie z wyjątkiem Vexa byli już na miejscu, pochyleni w skupieniu nad konsoletami, nie ważący się rozpraszać koncentracji towarzyszy jałowymi dysputami. Każdy obecny na mostku nosił pozłacany naszyjnik w formie aquili, pobłogosławiony swego czasu przez arcykardynała Vestiliusza z Archaosu. Naszyjniki te, wręczone w darze Titusowi Blackthornowi po zakończeniu Płomienistej Krucjaty, były zakładane przez obsadę mostka niemal wyłącznie z okazji skoków międzywymiarowych, jako osobisty oręż przeciwko podszeptom drzemiących w Osnowie diabolicznych bytów.
Christo wymienił spojrzenie z siedzącym w kapitańskim tronie Morganem, po czym usiadł przy swoim pulpicie. Kilku ubranych w białe szaty kleryków okrążało stanowiska załogi okadzając je wonnym dymem i mamrocząc pobożne mantry. Barca skinął im z szacunkiem głową. Na co dzień zwykł ignorować duchownych niższej rangi służących na wszystkich poziomach fregaty, jednakże w chwilach tak niebezpiecznych jak skok w Osnowę czuł się spokojniejszy mając ich w swoim pobliżu. Powiadano, że bliska obecność bogobojnego człowieka sama z siebie potrafiła ochronić innych przed zakusami demonów.
Scenka łóżkowa bardzo przypadła mi do gustu i chciałbym ją jedynie przesunąć w czasie na inną okazję. Uprawianie seksu w momencie skoku w Osnowę może zwrócić niepotrzebnie uwagę demonów Slaanesha! Seneszal jest zatem w pokutnym nastroju, odpowiednio odziany i gotowy odmówić wszelkie modlitwy mogące zapewnić mu protekcję podczas tranzytu przez Morze Dusz.
: 05 marca 2016, 15:51
autor: Suriel
I słusznie najpierw zabezpieczenia a dopiero potem scena łóżkowa.

: 09 marca 2016, 08:25
autor: Kargan
Królowa Cierni, 510.815.M41
Po niecałych dwóch dobach lotu
Królowa Cierni wyszła z Osnowy prawie jednocześnie z
Ręką Odkupienia. Jednostki utrzymywały tej sam kurs i szyk co w momencie wejścia w Osnowę co dobrze świadczyło zarówno o umiejętnościach załogi jak i o klasie Nawigatorów. Dzięki szybkim obliczeniom potwierdzonym obserwacją optyczną sekcja astronawigacji potwierdziła prawidłowe wykonanie skoku i osiągnięcie systemu Svard. Odczekawszy na raport z sekcji monitoringu, który stwierdzał, że przestrzeń wokół ich okrętów jest czysta Koordynator Mostka polecił podniesienie pancernych osłon mostka chcąc na własne oczy ujrzeć system znany do tej pory z lakonicznego opisu Magosa.
Oczom zgromadzonej na mostku załogi ukazała się czerń kosmosu z rzadka tylko poprzetykana światełkami odległych gwiazd. Z lewej burty nieco powyżej osi fregaty i około 3 km przed nią olbrzymi kadłub krążownika przesłaniał strumień plazmy wyrzucany z jego silników. Z prawej strony nieco w dole olbrzymich okien błyszczała ciemną czerwienią umierająca powoli gwiazda. Oba okręty kierowały się kursem przechwytującym w stronę obiegającego umierającą gwiazdę gazowego olbrzyma. Będąca z tej odległości wciąż małą kropką planeta otoczona była pasmami uciekającego w przestrzeń gazu i obłokami dziwnego pyłu. Gdzieś wokół niej krążyły dziesiątki mniejszych i większych księżyców, będących jedynym w tym układzie miejscem gdzie mogli żyć i pracować ludzie.
[center]

[/center]
Witajcie w systemie Svard
: 09 marca 2016, 08:26
autor: Kargan
Królowa Cierni, 510.815.M41
- Wiadomość z
Ręki - zameldował służbiście Styrre - Proszą by kontynuować wraz z nimi lot w kierunku księżyca Svard.
Caruso Krix rzucił okiem na dane astronawigacyjne otrzymane z sekcji nawigacyjnej krażownika. Svard był lodowym księżycem położonym najdalej od gazowego olbrzyma. Jego lekko eliptyczna orbita leżała w tej samej płaszczyźnie co orbita obiegającego gwiazdę gazowego olbrzyma. Według otrzymanych danych to na tym księżycu założona została w przeszłości główna baza kolonii i to tam powinni znaleźć imperialne instytucje zarządzające kolonią.
- Czy wszystko w tym systemie na w nazwie Svard ? - mruknął cicho Krix - Powiadomic kapitana i potwierdzić utrzymanie kursu - rzucił już głośniej po czym zanurzył się w lekturze opisującej wszystkie większe obiekty w systemie.
No to na księżyc
: 09 marca 2016, 11:25
autor: maciej
Komnata Nawigacyjna, Królowa Cierni, 510.815.M41
Macharius przerwał połączenie z tronem gdy upewnił się że statek wyszedł już z Osnowy. Pouczywszy służbę by przygotowała aparaturę nawigacyjną do następnego skoku opuścił komnaty by najkrótszą mozliwą trasą udać się na mostek skąd byłby w stanie podziwiać widok na ponownie odkryty system.
: 09 marca 2016, 12:30
autor: Denver
Komnata Szefa Ochrony, Królowa Cierni, 510.815.M41
Vex odebrał raport od porucznika Kotlera. Ludzie byli na pozycjach - gotowi na niespodziewane, jednak tym razem wyjście z Osnowy przebiegło spokojnie.
Po kilku minutach, Vex wydał rozkaz powrotu do koszar, pozostawiając tylko rutynowe dyżury.
Odstawił kubek z resztką niedopitej kawy. Poprawił mundur i sprawdził czy jest dobrze ogolony.
Użył nawet jakiegoś pachnidła w niewielkiej ilości.
Był przekonany, że chorąża Flen, zaraz po wyjściu z Osnowy również będzie chciała udać się na mostek.
Gdy docierał pod jej komnatę, jego ludzie właśnie wyprężyli się na baczność. Chorąża wyszła z kajuty i nieomal wpadła na Veksa.
-
Witam, Szefie. - szybko odzyskała rezon.
-
Witam, pani chorąży. Dokąd pani towarzyszyć?
Tak to widzę Kargan - możę naciągane, ale nie powinno niczego zepsuć. A nadam trochę pędu romansowi, zapewne jednostronnemu

: 09 marca 2016, 12:54
autor: Kargan
Królowa Cierni, 510.815.M41
Promienny uśmiech dodawał blasku i tak już ładnej twarzy chorążej Flen. Kobieta obrzuciła Vexa szybkim spojrzeniem niedostrzegalnie wciągając nosem powietrze i łowiąc ciekawy zapach. To co poczuła w połączeniu z widokiem świeżo ogolonych policzków oraz odprasowanego munduru wywołało w jej oczach filuterne iskierki. Była oczywiście oficerem Imperialnej Marynarki, ale była też kobietą i sprawiało jej przyjemność kiedy mężczyźni dla niej starali się wyglądać...atrakcyjnie.
- Byłabym wdzięczna za odprowadzenie mnie na mostek - rzuciła z uśmiechem - Wciąż jeszcze nie znam dobrze rozkładu korytarzy waszej fregaty.
Nigdy nie mów nigdy Vex
: 09 marca 2016, 17:39
autor: el009
Królowa Cierni, 510.815.M41
Tym razem Diomedes nie musiał zastanawiać się kogo spotkają po wyjściu z Osnowy. Asysta krążownika Imperialnej Marynarki zniechęciłaby każdego pirata. Magos wykorzystał wolny czas by przygotować się do kolejnego etapu projektu który zajmował go od czasu ostrej dyskusji z Blackthornem. Odnaleziona w starych bazach danych sekwencja binaryka wyglądał obiecująco i należało sprawdzić pewną hipotezę.
Magos obrzucił spojrzeniem swoich asystentów. Półnagi serwitor rytualny, pokryty tatuażami z fragmentami świętych tekstów roztaczał wokół siebie opary kadzidlanego dymu i zapach świętych olei. Wpatrywał się tępo w przestrzeń, czekając na polecenia a strużka śliny ściekała mu po policzku.
Ruchy techadeptki Eugenii zdradzały ekscytację, zupełnie niewłaściwą słudze Omnizjasza. Diomedes obrzucił ją karcącym spojrzeniem po którym natychmiast spoważniała, zaciskając dłonie na dysku z zaszyfrowaną sekwencją. Drobną sylwetkę okrytą karmazynowym płaszczem zniekształcał garb w którym ukryte było jej osobiste źródło zasilania. Jako niski rangą członek Mechanicum nie miała dostępu do rzadkiej, zaawansowanej bioniki. To akurat miało zmienić się jak tylko fregata zacumuje w porcie z dobrze wyposażoną delegaturą Adeptus Mechanicus. Jak dotąd Eksplorator był zadowolony ze swojej asystentki i zamierzał ją wynagrodzić za sumienną pracę.
- Ruszajmy. Bóg Maszyn nie znosi marnotrastwa czasu. - nadał przez wokalizer w Lingua Technis
Groteskowa procesja ruszyła ciasnymi korytarzami, ukrytymi głęboko w trzewiach Królowej do których z rzadka tylko zapuszczali się serwitorzy porządkowi a marynarze i oficerowie nie wiedzieli nawet o ich istnieniu.
Magos załatwia jakieś szemrane sprawy, wolicie nie wiedzieć

: 09 marca 2016, 20:59
autor: Keth
Królowa Cierni, 510.815.M41
Kiedy zgromadzeni na mostku fregaty oficerowie nasycili swe oczy blaskiem płonącego w sercu systemu słońca, większość z nich powróciła na stanowiska pracy. Podstawowe testy diagnostyczne po skoku zostały już wykonane, wciąż jednak należało wdrożyć w życie setki pomniejszych procedur technicznych, kontrolujących każdy aspekt funkcjonowania kosmicznego okrętu.
Christo podchwycił spojrzenie Morgana, skinął kapitanowi głową w geście aprobaty dla udanego tranzytu. Seneszal nie spał najlepiej minionej nocnej zmiany, dręczyły go jakieś nieokreślone koszmary zapomniane natychmiast po przebudzeniu. Wrażenie zmęczenie zniknęło jednak bez śladu zaraz po wyjściu fregaty z Osnowy. Pole Gellera wytrzymało piekło przeprawy przez Morze Dusz, utrzymało z dala od Barcy podszepty diabolicznych istot.
Na wielkich ekranach przekazujących obraz z zewnętrznych kamer okrętu płonęło swym blaskiem słońce Svardu.
- Drago, jakieś raporty o zaburzeniach mentalnych? - Christo przystanął obok swojej konsolety, podniósł do ust bransoletę komunikacyjną - Przypadki szaleństwa, niepokoje wśród załogi? Inne nietypowe zgłoszenia?
Fabularnie zapytanie kieruję do Vexa, ale zakładam, że to MG mi odpowie - chodzi mi o pojawienie się ewentualnych efektów ubocznych przy opuszczeniu Osnowy, czasami w takim momencie niektóre słabsze umysły doznają zapaści...
: 09 marca 2016, 21:01
autor: Denver
MG może dać znać, coby Drago fabularnie odpowiedział
Żadnych zgłoszeń, jeśli ktoś źle zniósł lot w Osnowie to się z tym nie zdradził a nikt nie zauważył niczego podejrzanego. Ludzie Vexa patrolujący pokłady też niczego podejrzanego nie zauważyli, ale lot był krótki
: 09 marca 2016, 21:48
autor: Suriel
Królowa Cierni, 510.815.M41
Ostatnie dni Morgan spędził dzieląc czas na kilka zajęć. Gros czasu spędzał wśród swoich załogantów. Głównie armsmenów, którzy działali na niego nieco kojąco swoim żołnierskim codziennym drylem i postawą godną żołnierzy marynarki.
Czuł jednak że był napięty. I nie było to typowe napięcie towarzyszące każdemu mężczyźnie. Lazerus wyczuwając nastrój swego pupila nawet postarał się o towarzystwo. Miała na imię Miia, miała dziewiętnaści lat, paskudne wielkokolorowe włosy, zgrabną figurę i piętnastoletniego brata który włóczył się za Lzerusem niczym cień przez kilka następnych dni. Nie przypadła jednak Morganowi do gustu. Odstręczał go jej prostacki wygląd i takież zachowanie więc odprawił ją pozwalając jej jedynie podawać do stołu i zajmować się drobnostkami w kajucie. Resztę czasu jeśli nie spędzał z kwestorem zajmującym się wynagrodzeniem dla załogi (albowiem nadchodził czas miesięcznych wypłat) poświęcał na treningi z bronią białą. Częściowa dlatego, że pojedynek z Seneszalem uświadomił mu w jak kiepskiej jest formie. Miesiące pracy nad papierami Królowej zrobił z niego słabeusza i Morgan nad tym bolał.
Starał się wiec przywrócić choć cześć dawnej żołnierskiej formy. Co było o tyle dobre, że pozwalało mu nieco nie myśleć o Ręce Odkupienia, wydatkach a nade wszystko o locie przez Osnowę.
Kiedy mieli wyjść z Immaterium od rana był nadmiernie naładowany energią. Nocą też niewiele spał. Kiedy zatem oficerowie zaczęli schodzić się na mostek już tam był siedząc w kapitańskim fotelu bębnił nerwowo palcami w oficerski fotel.
- Panie Krix kurs na księżyc Svard. Utrzymać szyk. Proszę też o szeroki skan okolicy.
Atmosfera mimo lekkiego entuzjazmu zrodzonego z udanego wyjścia z Osnowy miała jednak jeszcze jedno podbarwienie. Mianowicie "Stary" jak za plecami nazywali Morgana był nie bardzo w sosie. Przekładało się to na serię tych samych zadań, które rozdawał oficerom mostka, nieustanie i do znudzenia aż do momentu kiedy wyszli bezpiecznie z Osnowy.
: 10 marca 2016, 07:39
autor: Denver
Królowa Cierni, 510.815.M41
-
Drago, jakieś raporty o zaburzeniach mentalnych?
Vex drgnął zaskoczony. Na szczęscie chorąża szła pól kroku przed nim, więc liczył, że nie zauważyła jego zamyślenia.
-
Żadnych zgłoszeń, poproszę o dodatkową kontrolę jeśli to konieczne. Doprowadzę tylko chorążą Flen na mostek. - Drago wolał ostrzec resztę oficerów, będąc jednocześnie miłym dla gościa.
Chorąża odwróciła się na moment, słysząc że jest wspomniana, spojrzała na chwilę na Veksa i odwróciła się ponownie.
Zapowiadała się kolejna seria męczących ćwiczeń. Vex chyba tym razem będzie musiał wystawić się samemu przeciw jednej z drużyn, bo walka ze sztuczną inteligencją botów ćwiczebnych, nie przynosiła mu już ulgi.
No to chyba Szef będzie w dobrej formie

: 10 marca 2016, 07:51
autor: Kargan
Królowa Cierni, 511.815.M41
Kilka godzin zajęło obu imperialnym okrętom zbliżenie się do wysuniętego najdalej księżyca. Blackthorn z zadowoleniem obserwował pracę zespołu astronawigacji, który obliczał właściwą trajektorię podejścia do księżyca niezależnie od danych otrzymywanych z
Ręki Odkupienia. Podglądając informacje na jednym z ekranów Morgan uśmiechnął się pod nosem widząc, że wyliczenia dokonane przez Maddik'a i jego zespół są nawet dokładniejsze niż zespołu astronawigacyjnego z krążownika. To niewielkie i nie mające w sumie znaczenia "zwycięstwo" poprawiło humor kapitanowi.
Błękitna kula, skutego lodem księżyca powoli rosła w oczach. Ponieważ Svard znajdował się na najbardziej oddalonej od gazowego olbrzyma orbicie jako jedyny nie musiał przedzierać się przez pasma gazowych wyziewów. Pozostałe księżyce, orbitujące niżej, wyłaniały się majestatycznie z chmur oparów i wyziewów na swojej drodze wokół planety by po chwili zanurzyć się w kolejnym z gazowych pasm otaczających gazowego giganta. Razem tworzyło to niesamowity, zapierający dech w piersiach widok. Morgan zaczynał się zastanawiać jak może wyglądać nawigacja w strefach bliższych planecie i doszedł do wniosku, że może być utrudniona chociaż nie niemożliwa.
Idąca śladem krążownika fregata pozostawała na biernym nasłuchu radiowym monitorując komunikację pomiędzy krążownikiem a planetarną kontrolą lotów jednocześnie aktywnie skanując otoczenie obu okrętów. Morgan jednym uchem przysłuchiwał się wiadomościom nadawanym w eter gdy nagle Styrre odwrócił gwałtownie głowę od konsoli łączności spoglądając na kapitana.
- Wiadomość sir ! - rzucił zdumionym głosem - Adresowana bezpośrednio do
Królowej
Nim Morgan zdążył w jakikolwiek sposób zareagować odezwały się głośniki umieszczone na mostku fregaty.
- Dziedzic dynastii Blackthornów ! Imperator wysłuchał naszych modlitw ! Nieskończona jest jego łaska, która spłynęła na jego wierne sługi ! - głos dobiegający z głośników niósł ze sobą duży ładunek ekscytacji i radości - Prawdziwie nagrodzona jest nasza wiara ! Blackthorn przybył ! Jesteśmy ocaleni !!!
No no... jak się czują wybawcy ?
: 10 marca 2016, 21:54
autor: Suriel
Morgan zamrugał oczami. Chciał coś powiedzieć, jakaś gotową formułkę z odpowiedzią na standardowe powitanie ale to które usłyszał wychodziło poza standardy i to mocno. Zablokowało go to na moment. Spojrzał na Seneszala, mistrza jakby nie było wszelkich ceremonii w tym nawiązania stosunków z nowymi nacjami.
Cóż, niech się wykaże zatem... Wszak zawsze idą wpierw prości żołnierze na rozpoznanie terenu nim wejdą wojska główne. Tak samo w dyplomacji posyła się zdolnego dyplomatę przodem, a za nim idzie ten który może poprawić błędy i niedociągnięcia nie tracąc przy tym twarzy. Wódz może naprawić błędy podwładnego choć czasem jest to trudne, korzystając ze swojego majestatu. Wszak podwładni mylą się i to nie raz. Naprawić zaś błędy wodza, to już było bardzo trudno...
- Panie Styrre, proszę otworzyć kanał łączności dla Pana Barki, na pewno ma stosowne powitanie na tą okazję, które za razem może nieco rzucą światła na podejrzaną radość tubylców. - powiedział patrząc w blask dogasającego słońca.
Teraz kapitan już wiedział co go tak drażniło przez cały ten dzień. od początku miał przeczucie, że Keel nie mówi wszystkiego. Nic dziwnego, Morgan być może odmówiłby wówczas uczestnictwa wyprawie. Zapewne nie zmieniłoby by to konieczności przybycia na Svard. Uprzejma prośba stała by się koniecznością, a krążownik Keela miał mnóstwo argumentów, by owo wymuszenie gładko i sprawnie wyegzekwować od kapitana prawie cztery razy mniejszej fregaty. Teraz było już za późno by się wycofać. Morgan miał tylko nadzieję, że to czego oczekuje od niego lud Svardu nie było czymś na miarę wrzucenia wodza w płonący wulkan. Gdzie wulkan zastąpiło by wygasające słońce, a wodza Morgan...
Kapitan zabębnił raz jeszcze palcami w tapicerkę fotela oczekując kunsztownego powitania jakie szykował Seneszal.