PBF - Droga do... nikąd

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 10 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 03 stycznia 2012, 09:42

Khani faino mash dhoope...
Przepraszam ale nie mogłem się powstrzymać - czy to o tyłku uruczki, bo tka jakoś zabrzmiało - hehe;)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 03 stycznia 2012, 10:51

Podoba sie mnie ta uruczka, ale rycerz co innego powiedzial. To tylko fonetyczna zbieznosc;)

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 03 stycznia 2012, 16:29

Czekam dalej na rozwój sytuacji, nie mam zamiaru uciekać bo byłoby to przyznanie się do wszelkich win.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 03 stycznia 2012, 21:21

Stoję wstrząśnięty widokiem tak krwawego i bezceremonialnego działania "władców świata". Czuję przemożny wstyd, że w moich żyłach płynie spora ilość orczej krwi. To co się dzieje w mieście - sercu Imperium przeszywa mnie zgrozą. Nie ma tu żadnego poszanowania dla życia obywateli, którzy ciężką pracą i wygórowanymi podatkami utrzymują garstkę bezlitosnych pławiących się w przepychu uprzywilejowanych. W zamian powinni uzyskać ze strony władz przynajmniej ochronę i sprawiedliwe sądy. Tymczasem ciążą na nich jedynie obowiązki w zamian nie dostają nic. Nawet pewności, że przeżyją do następnego dnia. Takie postępowanie całkiem przeczy prawom natury. W puszczy panuje harmonia. Silniejszy jeżeli już zabija to najsłabszych, chorych, starych, których dni i tak są policzone i to jedynie po to tylu żeby samemu nie umrzeć z głodu. Orki zabijają kogo popadie bez namysłu i przemożnej potrzeby.
Być może potwór który chciał wtargnąć do naszego świata był groźny i należało temu zapobiec jak najszybciej, ale przecież zostały ciał. Ciał tych, którzy najbardziej zasłużyli na taki koniec. Jednak orki woleli zabić niewinnych.....
Cios w głowie powodował, że umysł działa nieco powolni a przed oczami tańczyły mroczki. Przez słyszany w uszach szum coraz częściej przebijały się okoliczne głosy orków i krzyki przerażonej gawiedzi.
Nagle przed Deliadem pojawił się znajomy Uruk-hai. Podał mu wysuszone liści jakiejś rośliny. Deliad już widywał te ziele u druidów, ale ociężały umysł nie pozwalał na przypomnienie do czego służyło.
- Tanie czy to zioło lecznicze? Leczy rany? Jak je stosować? - powiedział z lekkim zawrotem w głowy.

Wątek techniczny:

To jak dalej będę postępował zależy od mojej sytuacji. Jeżeli jestem za oknem to troskliwość Bartha o moją osobę może wydać się podejrzana. Tak czy owak ziele przyjmuję z dużą wdzięcznością. Jakbym wiedział jeszcze jak je stosować to była by pełna szczęścia. Jeżeli władze aresztują wszystkich w karczmie to ja nic nie kombinuję i idę z resztą. Jak tylko wybranych to staram się nie zaliczyć do tego grona. Widząc działanie wymiaru sprawiedliwości orczego prawa wole nie wpaść w ich łapy.
Tak na marginesie to przypominam, że jestem półorkiem i język orków jest mi bardzo dobrze znany więc prosił bym Ketha i 8art-a o pisanie mi na PW o czym orki rozmawiają.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 04 stycznia 2012, 17:28

Amras już wiedział czemu tak nienawidzi orków. Przyczyna tej całej nienawiści leżała gdzieś w jego przeszłości. Nie istnieją bardziej podłe istoty niż ci którzy upajają się wynikającą z ich statusu władzą poniżania, wymuszania i odbierania życia innym. Amras widząc mordowanie niewinnych o mało nie zwymiotował, odszedł za ladę krztusząc się, a jego ciałem wstrząsnęły torsję. Elf usiadł po drugiej stronie lady i ukrył twarz w dłoniach, modląc się do swojej bogini aby ta przyjęła dusze tych nieszczęśników, bo nie zasłużyli sobie na taki los.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 stycznia 2012, 21:22

Winne Grono, 17 kosar-ran 9455 KI

Chociaż Hamaal i jego pomocnicy oraz mieszczanie zostali błyskawicznie obezwładnieni i skrępowani rzemieniem noszonym przez wszystkich bez mała żołnierzy, do Bartha i jego trzech towarzyszy podwładni urukini podeszli znacznie bardziej dyplomatycznie, chowając szable w geście pokojowych zamiarów. Sama arystokratka najwidoczniej nie zamierzała dalej przebywać w zdewastowanej karczmie, wychodząc przez rozbitą ścianę na zewnątrz razem z przywołanymi do siebie golemami.

- Varr, ukash budruk garda durrkute - powiedział do Bartha jeden z dwóch protegowanych szlachcianki, uruk o imieniu Bhigos - Surduk gharash tesh!

Barth zmarszczył czoło zastanawiając się nad odpowiedzią i wtedy kątem oka dostrzegł coś, co zupełnie go zdumiało.

Kobieta w czerwonozłotym płaszczu znajdowała się na ulicy, ledwie widoczna przy krawędzi wyrwy, ale już nie szła przed siebie zdecydowanym krokiem. Miast tego przypadła na jedno kolano w pozie, która zupełnie nie pasowała do jej wcześniejszego wyniosłego zachowania, klękając na brudnym bruku z pochyloną ku ziemi głową w wyrazie pełnego szacunku hołdu oddawanego komuś, kogo uruk jeszcze nie widział nie potrafiąc przebić wzrokiem ściany karczmy.

Ci żołnierze, którzy znajdowali się wciąż jeszcze na ulicy poszli w ułamku chwili w ślady swej pani, posuwając się jeszcze dalej i miast klękać padli jak jeden mąż na twarz pośród metalicznego szczęku zbroi.


Wątek techniczny

Wszyscy czterej BG znajdują się w izbie gościnnej, również Deliad. Dwudziestu żołnierzy dowodzonych przez Bhigosa i Ghulasha powiązało jak barany wszystkich świadków prócz samych BG. 8ART i Deliad dostali przekład wypowiedzi Bhigosa na PW. Reakcje?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 04 stycznia 2012, 22:16

Czekam na dalszy rozwój sytuacji i jestem ciekaw przed kim klęknęła Urukini i jej ochrona.
Ostatnio zmieniony 04 stycznia 2012, 23:03 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 04 stycznia 2012, 22:29

- Ręcze za mych druchów Pani. - odparł pewnie uruk we wspólnej mowie, zdawkowo tłumacząc tym, którzy nie rozumieli orklashu, że muszą iść po czym ruszył za arystokratką, gestem pokazując towarzyszom, aby ruszyli za nim.

Wtedy dostrzegł kątem oka jak ponętna orczyca pada na kolano w geście poddanczego szacunku, jak gwardziści padają twarzą do ziemi, pośród metalicznego szczęku zbroi. Wiedziony niewysłowioną ciekawością ruszył ku wrotom, a raczej temu co z nich zostało.
Gdy tylko wyszedł z karczmy ujrzał coś co zdumiało go całkowicie...


Wątek techniczny

Jeśli zaczycił nas Katan lub we własnej osobie to klękam na brudnym bruku, przykładając prawicę do czoła i kieruję mą szablę w geście niezmiernego szacunku, trzymaną za głownie w stonę imperatora.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 stycznia 2012, 23:46

Winne Grono, 17 kosar-ran 9455 KI

Uruk dostrzegł na opustoszałej niemal całkowicie ulicy noszący się z ogromnym przepychem orszak, na którego czele kroczył wyjątkowo rosły uruk w pozłacanej zbroi wysadzanej rubinami, przesłoniętym szkarłatnym płaszczem o futrzanym kołnierzu. To przed nim klęczała z pokornie opuszczonym wzrokiem urukini, to przed nim runęli na twarz imperialni gwardziści należący do elitarnego pałacowego garnizonu.

I widok magnetycznych czarnych oczu przybysza sprawił, że cały świat Bartha skurczył się do tych właśnie oczu, zdających się przykuwać go z niepowstrzymaną siłą. Emanująca od przybysza aura była zapewne wyczuwalna dla każdego będącego przypadkiem w pobliżu śmiertelnika, ale w duszy katanity rodziła burzę szczególnych emocji.

Każdy katanita pojmował instynktownie, z kim ma do czynienia, bez zadawania pytań, bez potrzeby przedstawienia przybysza. Serca czcicieli Najwyższego kryły w sobie odpowiedź.

Uruk w złotym pancerzu należał do ogromnej rodziny Katana, zamkniętej na co dzień w Wewnętrznym Mieście Ostrogaru, żyjącej swym własnym życiem nie mającym niemal nic wspólnego ze sprawami zwyczajnych śmiertelników.

Uruk w złotym pancerzu był żywym uosobieniem boskiego Katana, niebiańską cząstką odzianą w śmiertelne ciało, ale władającą mocami wykraczającymi dalece poza zdolności pojmowania maluczkich.

Barth runął na kolana z pochyloną ku brukowi głową, wyciągając z pochwy szablę i wyciągając przed siebie broń w poddańczym geście, wstrzymując oddech i drżąc na całym ciele w obliczu tak niezwykłego spotkania.


Wątek techniczny

Cóż, nie jest to może By-Rygyn, ale dziesiąty syn jednej dwudziestu z ciotek pierwszej nałożnicy Katana to przecież nie jakaś tam woda po kisielu, prawda? :P

Uwaga, drużynowi czciciele Katana mogą sobie podnieść o 5 pkt. Wiarę!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 05 stycznia 2012, 13:35

Przyklękam na kolano i pochylam głowę ale bynajmniej nie padam na twarz. Rzucam spojrzenie na przybysza ale bez nachalności jak obczaję kto zacz, opuszczam nieco głowę. Co do wiary to moja wiara w rządy orków i ich sens maleje.
Ostatnio zmieniony 05 stycznia 2012, 18:09 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 05 stycznia 2012, 16:59

Jeśli i mnie też wyciągnęli na zewnątrz klękam na kolano i pochylam głowę.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 05 stycznia 2012, 19:11

Wątek techniczny:
Klękam na obu kolanach i mocno pochylam do przodu. Tak aby nie musieć patrzeć na pociotka. Stare druidyckie porzekadło mówi "Kiedy wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one", a ja nie chcę wyróżniać się z tłumu.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 05 stycznia 2012, 21:18

Wątek techniczny

Nie śmiem nawet odezwać się niepytany, ni uchybić w żaden sposób etykiecie w obliczu takiej "boskiej manifestacji".

Ciekaw jestem tylko co sprowadza tu boskiego pociotka, bo raczej włości nie objeżdża. Przypadkiem się tu nie znalazł.

A 5 pkt do WI to już coś!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 stycznia 2012, 22:22

Winne Grono, 17 kosar-ran 9455 KI

Dostojny uruk w złotym pancerzu położył dłoń na głowie klęczącej pokornie kobiety w czerwonozłotym płaszczu, w milczeniu wodząc wzrokiem po okazujących mu hołd śmiertelnikach. Pełne tajemnic oczy mężczyzny zatrzymały się na dłuższą chwilę na postaci zbroczonego krwią Deliada, jakby wyczuwając niechętną sobie aurę druida, jakby smakując w podświadomy sposób otaczającą go powłokę sharamickiej mocy. Półork zachwiał się z głuchym stęknięciem, jego twarz stężała w bolesnym grymasie zaświadczając o toczonej w otchłani umysłu walce o zachowanie zdrowego rozumu.

Tan Barth Vader nawet nie drgnął, kiedy umęczone ciało druida osunęło się na bruk ulicy, niczym porzucona przez aktora marionetka. Nie drgnął też, gdy jeden po drugim świadomość stracili Araven i Amras oraz spędzeni w jedną gromadkę świadkowie z Winnego Grona. Nie musiał widzieć stojącego przed sobą żywego półboga, wyczuwał obecność tej wspaniałej istoty pędzącymi szaleńczo myślami. Gdy zamknął oczy, wzrok jego nadal oślepiała widoczna zapewne tylko katanitom aura przywodząca na myśl rozpalone do niewiarygodnej temperatury złote słońce.

Dotyk obcej jaźni bytującej w jego umyśle przyprawiał katanickiego rycerza o ekstatyczne dreszcze, jego ciało dygotało spazmatycznie w uniesieniu, którego ledwie cień Barth miał wcześniej sposobność doświadczyć, w chwili swego wyniesienia pomiędzy kapłanów Najwyższego.

Nie musiał nic mówić, niczego tłumaczyć. Manifestacja boskiego Katana zgłębiła jego myśli, wniknęła we wspomnienia pozostawiając po sobie przejmujące uczucie niedosytu i żądzy ponownego obcowania z bogiem.

Wciąż nie wypowiadając ani słowa półbóg odwrócił się i odszedł równym krokiem, otoczony swym orszakiem i eskortą w przepysznych pancerzach garnizonu Wewnętrznego Miasta. Nadal nieznana Barthowi z imienia kobieta podniosła się zwinnie z klęczek, a wstający z bruku rycerz nie mógł nie dostrzec wyrysowanego na jej obliczu wyrazu fanatycznego uwielbienia, widniejącego na obliczu każdego znajdującego się na ulicy orka.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 stycznia 2012, 23:00

Przed Winnym Gronem, 17 kosar-ran 9455 KI

Zaprzężone w pary koni furgony pojawiły się pod karczmą chwilę później, trzymane zapewne w pogotowiu ulicę dalej. Powozili nimi orkowie w zbrojach garnizonu Wewnętrznego Miasta, potężnie zbudowani gwardziści o czystej krwi panów świata. Nieprzytomnych świadków zajść w Winnym Gronie wprawnie pozbawiono oręża, a potem wpakowano do furgonów, nie przykładając większej uwagi do delikatności, ale też nie przejawiając najmniejszego zainteresowania sakiewkami więźniów. Ulica wciąż była wyludniona, przezorni mieszczanie dawno już zdążyli opuścić cały kwartał pozostawiając po sobie jedynie kilka psów i kotów.

Baty strzeliły donośnie i furgony ruszyły z miejsca z turkotem obitych metalem kół podskakujących na kostkach brukowych. Część żołnierzy ruszyła ich śladem w karnym szyku, wciąż z wyrazem religijnego uniesienia na twarzach.

Kobieta o czarnych włosach odwróciła się w stronę oniemiałego z wrażenia Bartha, wciąż próbującego pozbierać myśli, wciąż nie wierzącego do końca w to, co wydarzyło się przed ledwie chwilą.

- Jedziemy do kasztelu Hudruk-Gasar, bracie - powiedziała urukini, tonem dźwięczącym respektem, ale zupełnie pozbawionym osobistej sympatii - Mus nam się tam rozmówić na wiele spraw.

Szlachcianka przeniosła spojrzenie na Bhigosa i Ghulasha, wiążących do łęków siodeł przerzucone przez końskie grzbiety ciała szarookiego i Kederiena.

- Wiem już, żeś bez winy w ten spisek wplątany i żeś nam przysługę oddał wielką, lecz wciąż nie wiadomo, co dalej z tobą uczynić, bracie.


Wątek techniczny

To co, w siodło?

ODPOWIEDZ