: 28 września 2016, 23:10
Baza na Wilczych Pustkowiach, 9 zmroczec (Xevar), 360 rok Ery Silniri.
Od momentu w którym odzyskał odrobinę energii sprawy zaczęły układać się dobrze. Gdzieś z ciemności wyłowił ruch który, później okazał się zwiastować nadejście pozostałych członków drużyny wraz z odnalezionymi kucami. Uratowali resztę dobytku, co umożliwi im przeżycie dni dzielących ich od dotarcia do zamieszkałych terenów. Wizja uwolnionych duchów zrelacjonowana przez Vidgara dopełniła obrazu szczęśliwego zakończenia. W końcu mógł zasnąć nie obawiając się że lada chwila jego klatka piersiowa zostanie przebita zimnym szponem ciemności poszukującym pożywienia. A mimo to gdzieś na skraju świadomości wciąż kołatał się niepokój odnośnie kamieni, które zniknęły z bagniska, oraz istoty, która odwiedziła to miejsce zaraz po nich... nie mógł powiedzieć z całą pewnością, że ta sama postać zabrała kamienie kryjące w sobie pożerającą ciemność - ćmy, nie mógł też powiedzieć że tak się nie stało. Myśl ta wprowadzała ogromną dysharmonię do poczucia spokoju jakiego łaknął od dłuższego czasu, a które zostało mu teraz dane. Bardzo chciał wierzyć, że ich misja w tym miejscu dobiegła końca oraz poddać się z lubością stwierdzeniu, że czas wracać do domu. W zasadzie ich misja miała polegać właśnie na tym... na odnalezieniu wyprawy Vestina, zatem misja została wykonana a jego wątpliwości najpewniej wynikają ze zbytniego doszukiwania się tajemnic i intryg tam gdzie ich nie ma.
Od momentu w którym odzyskał odrobinę energii sprawy zaczęły układać się dobrze. Gdzieś z ciemności wyłowił ruch który, później okazał się zwiastować nadejście pozostałych członków drużyny wraz z odnalezionymi kucami. Uratowali resztę dobytku, co umożliwi im przeżycie dni dzielących ich od dotarcia do zamieszkałych terenów. Wizja uwolnionych duchów zrelacjonowana przez Vidgara dopełniła obrazu szczęśliwego zakończenia. W końcu mógł zasnąć nie obawiając się że lada chwila jego klatka piersiowa zostanie przebita zimnym szponem ciemności poszukującym pożywienia. A mimo to gdzieś na skraju świadomości wciąż kołatał się niepokój odnośnie kamieni, które zniknęły z bagniska, oraz istoty, która odwiedziła to miejsce zaraz po nich... nie mógł powiedzieć z całą pewnością, że ta sama postać zabrała kamienie kryjące w sobie pożerającą ciemność - ćmy, nie mógł też powiedzieć że tak się nie stało. Myśl ta wprowadzała ogromną dysharmonię do poczucia spokoju jakiego łaknął od dłuższego czasu, a które zostało mu teraz dane. Bardzo chciał wierzyć, że ich misja w tym miejscu dobiegła końca oraz poddać się z lubością stwierdzeniu, że czas wracać do domu. W zasadzie ich misja miała polegać właśnie na tym... na odnalezieniu wyprawy Vestina, zatem misja została wykonana a jego wątpliwości najpewniej wynikają ze zbytniego doszukiwania się tajemnic i intryg tam gdzie ich nie ma.
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]
[/center]