: 07 czerwca 2017, 16:55
Kocie Miasto, okolice kolejowej stacji
Kucający w dole rumowiska Borkanin dłubał z upodobaniem między bryłami gruzu, toteż Yuran musiał w niego cisnąć niewielkim kamyczkiem, by zwrócić na siebie uwagę rozanielonego miastem złomiarza.
- Pytam, ile czasu ci trzeba, żeby rozstawić tę maszynerię i podłączyć do wrót schronu - powtórzył Polanin starając się nie irytować brakiem koncentracji Werka - Dasz radę to zrobić po ciemku?
- Duchy przodków rozum ci odjęły? - prychnął Bayer pozwalając sobie ku zdumieniu Yurana na niecodzienną zuchwałość. Trzymany dotąd w ryzach twardą pięścią polańskich myśliwych, Borkanin musiał niezwykle podnieść sobie ego brutalną potyczką na moście, gdzie samopałem wysłał w zaświaty jedną trzecią hordy dzikich.
- Pojęcia nie mam jak to zadziała... czy w ogóle zadziała... ja się nie znam na elektryce, taka magia to dla mnie coś zupełnie nowego. Markus mi objaśnił z grubsza, co do czego podpiąć i jak ustawić różne wajchy na starterze, ale jak coś nie pójdzie zgodnie z jego słowami, będziemy w czarnej dupie.
- Nie mówi się czarnej, tylko neolibijskiej - pouczył mechanika zmartwiony czymś Gerard, ale Werk nie zwrócił na jego słowa najmniejszej uwagi.
- Musiałbym podpiąć wszystko za dnia - ciągnął dalej Bayer - Żeby przygotowane było na odpowiedni moment. Potem tylko się naciśnie, co trzeba i zobaczymy, czy odpali. No i najpierw trzeba znaleźć te całe wrota.
Kucający w dole rumowiska Borkanin dłubał z upodobaniem między bryłami gruzu, toteż Yuran musiał w niego cisnąć niewielkim kamyczkiem, by zwrócić na siebie uwagę rozanielonego miastem złomiarza.
- Pytam, ile czasu ci trzeba, żeby rozstawić tę maszynerię i podłączyć do wrót schronu - powtórzył Polanin starając się nie irytować brakiem koncentracji Werka - Dasz radę to zrobić po ciemku?
- Duchy przodków rozum ci odjęły? - prychnął Bayer pozwalając sobie ku zdumieniu Yurana na niecodzienną zuchwałość. Trzymany dotąd w ryzach twardą pięścią polańskich myśliwych, Borkanin musiał niezwykle podnieść sobie ego brutalną potyczką na moście, gdzie samopałem wysłał w zaświaty jedną trzecią hordy dzikich.
- Pojęcia nie mam jak to zadziała... czy w ogóle zadziała... ja się nie znam na elektryce, taka magia to dla mnie coś zupełnie nowego. Markus mi objaśnił z grubsza, co do czego podpiąć i jak ustawić różne wajchy na starterze, ale jak coś nie pójdzie zgodnie z jego słowami, będziemy w czarnej dupie.
- Nie mówi się czarnej, tylko neolibijskiej - pouczył mechanika zmartwiony czymś Gerard, ale Werk nie zwrócił na jego słowa najmniejszej uwagi.
- Musiałbym podpiąć wszystko za dnia - ciągnął dalej Bayer - Żeby przygotowane było na odpowiedni moment. Potem tylko się naciśnie, co trzeba i zobaczymy, czy odpali. No i najpierw trzeba znaleźć te całe wrota.
Przypominam, że wedle słów Schillera do schronu prowadzą dwa osobne wejścia, jedno pod stacją, jedno pod hotelem (oba zakamuflowane pod fałszywymi ścianami). Musicie zatem spenetrować piwnice budynku, a nie wiecie jeszcze, czy jest on całkowicie pusty (bo istnieje ryzyko, że gdzieś tam siedzą wartownicy klanu wielkiej parówy). Do zmroku jakieś dwie godziny. Co robicie?