PBF - Płonąca granica

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 grudnia 2011, 16:54

Wątek techniczny

Masz rację, Aravenie, z tym atakiem łączonym wymierzonym w Salta. To powinien już być krytyk, ale ja też jestem początkujący w mechanice NS! :)

Wilson (ZR 16, walka wręcz +4): 18, 14, 18. Trzy sukcesy. Mutant (ZR 16, walka wręcz +3): 14, 15, 8. Trzy sukcesy. To co, Aravenie, atak łączony za trzy sukcesy?

I osobno Salt - doskok po karabin oraz podniesienie broni - w sumie zużyte trzy segmenty, wejdzie do akcji w piątej rundzie.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 19 grudnia 2011, 17:01

Ponieważ to jeden z tych mutków którzy potrafią się kontrolować, co udowodnił parując ciosy Jacka, idę z nim na wymianę ciosów, uników i bloków czyli, mamy remis i nikt nikogo nie uszkodził. Walcząc staram się ocenić sytuację taktyczną na polu walki, wygrywają Ludzie czy mutanty?... To mamy starcie nr 5... Graj muzyko jak to mawiał niejaki Bonhart w sadze o Wiedźminie.
Ostatnio zmieniony 19 grudnia 2011, 18:08 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 19 grudnia 2011, 17:03

Wątek techniczny:
Poświęcam wszystkie sukcesy na unikanie. Szukam kolejnej sposobności do kontrataku.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 grudnia 2011, 18:44

Wątek techniczny

Ebenezer (ZR 19, walka wręcz +3): 8, 11, 9. Trzy sukcesy. Mutant (ZR 16, walka wręcz +3): 15, 11, 6. Trzy sukcesy.

Wilson (ZR 16, walka wręcz +4): 19, 20, 13. Dwa sukcesy. Mutant (ZR 16, walka wręcz +3): 4, 16, 5. Trzy sukcesy, w tym dwa krytyki.

Salt może strzelać, chociaż istnieje ryzyko, że postrzeli swego druha (pechowy wynik 20 na kostce będzie oznaczał kulę wpakowaną przez przypadek Paulowi). To sprawdźmy. Pierwszy segment celowanie, drugi strzał, trzeci przeładowanie Winchestera. Test strzału (ZR 11, Karabin +1), 2k20. Wyniki 15 i 10. Obrażenia ciężkie, więc zadał jedną ciężką ranę. Mutant krwawi, ale wciąż jest na chodzi.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 19 grudnia 2011, 19:00

2 parowania, wchodzi we mnie jeden krytyk więc teoretycznie rana ciężka - jednak z cechą Nie do zdarcia będzie to lekka wg mnie.... Oby. Mam obecnie jedną cieżką i jedną lekką + teraz w 5-ej rundzie obrywam albo ciężką albo lekką. Sugeruje tą ostatnią...
Ostatnio zmieniony 19 grudnia 2011, 19:47 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 19 grudnia 2011, 19:28

Wątek techniczny:
Twarda sztuka. Dalej unikam obrażeń i wyszukuję szansy na szybkie zabicie przeciwnika.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 grudnia 2011, 20:43

Opodal Red Oak Ridge, 4 maja 2055

Zwinny i skoczny w niebywałym stopniu, Radeford umykał cały czas przed ciosami wywijającego metalową rurą mutanta, parując zdolne pogruchotać mu kości ciosy i jednocześnie bezskutecznie poszukując luki w obronie swego przeciwnika. Odmieniec posapywał spazmatycznie, przewracał oczami, a krew ciekła mu wartko z głębokiej rany na boku głowy, przesiąkając przez materiał zdartej niedawno z kogoś skórzanej kurtki motocyklisty.

Kaznodzieja zdążył się porządnie spocić, przerzucając ciężar ciała z nogi na nogę i markując swą maczugą uderzenie w udo przeciwnika. Mutant odskoczył zwinnie, mimo poważnych obrażeń wciąż skrajnie niebezpieczny i żądny krwi.

Przystawiony do opuchniętego karku odmieńca wylot lufy sprawił, że renegat zesztywniał znienacka, uświadamiając sobie zagrożenie z zupełnie innej strony.

Śrutowy Remington huknął ogłuszająco rozwalając w drobny mak czaszkę mutanta. Bezgłowy trup zwalił się pod nogi mokrego od potu Ebenezera, obryzgując krwią ubranie kaznodziei.

- Żryj śrut, skurwielu! - warknął mściwie Jimmy Cash.


Wątek techniczny

Przeciwnik Radeforda wyeliminowany w sposób trwały i nieodwracalny.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 grudnia 2011, 21:06

Opodal Red Oak Ridge, 4 maja 2055

Okrzyk Wilsona podziałał na Salta niczym dźgnięcie ostrogą. Kurier targnął się w tył, chcąc czym prędzej ujść przed uzbrojonym w morderczy oręż mutantem z głową wciąż noszoną na karku. Odmieniec nie zamierzał odpuścić, napompowana adrenaliną krew kipiała mu w żyłach. Topór zaświszczał w powietrzu omal nie odejmując Jackowi przedramienia, a potem zalśnił w promieniach przebijającego się przez konary drzew słońca tnąc z niebywałą szybkością w skroń kuriera.

Salt nie miał dość czasu, by się uchylić, nie miał sposobności zablokowania tego ciosu klingą swego żałośnie niepozornego w porównaniu z toporem noża. Mógł tylko wstrzymać na ułamek sekundy oddech czekając na ostateczne spotkanie ze śmiercią.

Dzierżona przez Wilsona włócznia uderzyła w metalową krawędź ostrza topora, zepchnęła broń mutanta z pierwotnej trajektorii lotu ocalając Salta w ostatniej chwili przed rozszczepieniem na dwie części czaszki. Renegat ryknął ochryple pozbawiony należnego sobie tryumfu, zawirował na stopach odwracając się w stronę kierowcy i wywijając jak szalony swą bronią. Krwawiący silnie z rany na biodrze gladiator dyszał ciężko zasłaniając się grotem włóczni, bladł coraz bardziej dowodząc utraty znaczącej ilości krwi.

Jack nie czekał, świadom był stawki w tej zażartej walce. Złapał leżący w rdzawej trawie karabin, podniósł go do ramienia i wypalił w bok topornika. Kula przeszła przez ciało odmieńca pośród krwistego rozbryzgu, ale nienaturalnie żywotny stwór ustał na nogach, chlasnął Paula końcówką ostrza topora rozcinając mu lewe przedramię wzdłuż kości promieniowej.


Wątek techniczny

Aravenie, otrzymałeś lekką ranę (zgodnie z zasadą "Nie do zdarcia"). Kolejna runda wygląda identycznie jak mniemam, Paul walczy, Jack strzela.

Wilson (ZR 16, walka wręcz +4): 5, 3, 1. Trzy sukcesy, w tym dwa krytyki. Mutant (ZR 16, walka wręcz +3): 11, 11, 5. Trzy sukcesy, w tym jeden krytyk.

Salt strzela. Pierwszy segment celowanie, drugi strzał, trzeci przeładowanie Winchestera. Test strzału (ZR 11, Karabin +1), 2k20. Wyniki 1 i 13. Krytyk i tym samym walka dobiegła końca zwieńczona pociskiem 7mm Remington Magnum!
Ostatnio zmieniony 19 grudnia 2011, 21:38 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 19 grudnia 2011, 21:21

- Dzięki Paul! - wyjęczał - Gdyby nie Ty to pewnie teraz ja bym tu leżał!

Jack splunął patrząc na wolno osuwające się zwłoki mutanta, odruchowo przeładował broń i rozejrzał się wokoło oceniając sytuację.

- Twarda gnida była...

Jeżeli jest jeszcze w kogo strzelać i mam amunicję to używam karabinu.
Gdyby okazało się, że przeciwnik odparty zaczynam opatrywać Paul'a.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 19 grudnia 2011, 21:25

Rozglądam się po polu walki czy jest jeszcze jakiś mutant do zabicia, ale najchętniej zająłbym się opatrywaniem swoich ran, albo poszukał kogoś kto pomoże mi zatamowac krwawienie. Ale nim zajmę się swoimi ranami o ile walka dobiegła końca zajmiemy się ciężej rannymi, mam podstawy pomocy medycznej, nie jest to wiele ale zawsze coś. Jack dobrze, że go zastrzeliłeś... Prawie mnie zarąbał.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 grudnia 2011, 21:36

Opodal Red Oak Ridge, 4 maja 2055

Rażeni pociskami z przystawienia, tłuczeni kolbami i dźgani bagnetami, ostatni odmieńcy skonali na zbryzganej krwią leśnej ściółce, odchodząc z padołu łez pośród dzikiego skowytu, charczenia i przekleństw, zabierając ze sobą jeszcze dwóch Anawaltczyków i czterech ludzi z Bluewell. Wściekły Jimmy Cash przewiesił Remingtona przez plecy i wypadł ze swej kryjówki, gdy tylko przebrzmiało echo wystrzałów oraz szczęk metalu. Podnosząc z ziemi zaopatrzoną w wąskie metalowe ostrze włócznię jakiegoś mutanta dowódca bojówkarzy wbijał ją z wściekłością w gardła każdego napotkanego odmieńca. Reszta jego ludzi poszła za przykładem Casha, bez cienia litości dorzynając każdego dającego jeszcze jakikolwiek ślad życia mutanta.

Mokry od potu i ubrudzony nie swoją krwią Radeford rzucił pod nogi broń i upadł na kolana opierając się czołem o zmurszały pień jakiegoś przewróconego dawno temu drzewa.

- Dzięki Ci, Panie, żeś po raz kolejny wybawił od zła swego pokornego sługę - oznajmił z emfazą kaznodzieja, składając dłonie do modlitwy i podnosząc wzrok ku niebu - Dziękuję Ci, żeś dał mi okazję do wymierzenia nieczystym siłom sprawiedliwości podług prawd zapisanych w Piśmie Świętym. Oko za oko, ząb za ząb. Tak skończą wszyscy, którzy sprzeciwiają się Twemu słowu, ciśnięci w płomień piekielny niczym chwasty.

U podstawy pagórka zapadła cisza, dzwoniąca w uszach po upiornej kakofonii szalonych odgłosów towarzyszących walce na śmierć i życie, przerywana jedynie jękami opatrywanych pośpiesznie rannych ludzi. Zataczający się na nogach Jack Salt podszedł do klęczącego wciąż wielebnego, klepnął na tyłek obok Ebenezera opierając się o pień drzewa plecami.

- To koniec, padre - wykrztusił kurier oblizując spierzchnięte wargi i wyczuwając na nich miedziany posmak krwi - Dorwaliśmy wszystkich skurczybyków, co do jednego.


Wątek techniczny

Sparing pod Red Oak Ridge dobiegł końca. Mutanci wyrżnięci w pień (chyba), ich diaboliczny przywódca nie żyje. Wasi sojusznicy przetrząsają pobojowisko, dobijając rannych i gromadząc łupy. Co teraz? Że się opatrujecie, to przyjmuję za pewnik, ale co potem? Wycofujecie się czym prędzej do Bluewell czy zabezpieczacie wpierw okolicę? Przypominam, że gdzieś tutaj mogą być ciągle jeszcze żywe niedobitki z ekspedycji burmistrza Lavigne (oraz niedobitki mutantów). Grupa ratunkowa poniosła wzmiankowane już wcześniej straty, oprócz Billa Harpera i Stevena Thorpe zginęli jeszcze Mike Blackburn i James Hawkeye, kilku innych bojówkarzy jest rannych, co najmniej dwóch nie zdoła się poruszać o własnych siłach.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 19 grudnia 2011, 21:54

Panie Cash dzięki Bogu wygraliśmy ale wielu padło, proponuję zebrać sprzęt i wycofać się z rannymi do Bluewell. Tam zbierzemy kilku wypoczętych ludzi i tu wrócimy poszukać reszty ludzi Lavigne. Wyślemy kogoś do Anawalt po jakieś wsparcie, może Indianie jeszcze tam są. To pierwsza opcja. Druga to zostawić tu rannych i kilku strzelców do ich osłony i małą grupką ruszyć teraz na poszukiwanie resztek mutków i żywych ludzi. Może w okolicy ktoś przeżył oprócz tych jakich znaleźliśmy na początku tej całej hecy. Biorę maczetomiecz i sprawdzam czy mogę nim swobodnie walczyć. Aktualnie nie poszaleję bo nieźle oberwalem ale jak wydobrzeję może się przydać. Rozglądam się za pociskami do mojego rewolweru i amunicją do M16.
Ostatnio zmieniony 19 grudnia 2011, 22:13 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 19 grudnia 2011, 22:04

Wypadałoby przynajmniej obejrzeć rannych, opatrzyć, potem udać się zbierać pozostałości po mutkach. Amunicja i broń, nie powinniśmy nic zostawiać. W zależności od stanu naszej grupy można udać się na sprawdzenie czy ktoś został jeszcze z pierwszego oddziału. Choć wątpię. I odszukać tego biedaka który dostał w łepetynę jak Jack z nim się spotkał. Powinien gdzieś blisko leżeć.
Staram się odnaleźć jakąś broń dla nas i amunicję.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 20 grudnia 2011, 08:05

Wątek techniczny:

Kończę modły. Dziękuje Cashowi. Zabieram snajperkę i pałkę. Pomagam się opatrzyć Paulowi i Wilsonowi (znam się nieco na tym, za opatrunki muszą służyć fragmenty ubrań). Idę przeszukać Holtza, kto wie co ten diabeł planował. Po drodze, szukam rannych i staram się im pomóc, dobijam mutki i rozglądam się za bronią i amunicją.
Ostatnio zmieniony 20 grudnia 2011, 08:11 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 20 grudnia 2011, 22:25

Opodal Red Oak Ridge, 4 maja 2055

Cash upewnił się, że wszyscy odmieńcy zaścielający ziemię w promieniu pięćdziesięciu metrów nie żyją, odrzucił użytą do dobicia rannych włócznię w krzaki i zawrócił w stronę swoich ludzi, zwołując ich gwizdami pod powalony pień drzewa, na którym siedział Jack Salt.

- Greg, zajmij się Paulem - polecił przywódca bojówkarzy marszcząc czoło na widok zalanego krwią Wilsona, chociaż twardy gladiator uparcie próbował stać na nogach nie potrafiąc przyjąć do wiadomości swej słabości - Czterech na perymetr, reszta rąbać konary i ściągać łachy z tych parszywców! Zrobimy prowizoryczne nosze dla najciężej rannych, przeniesie się ich do osady!

Wilson zachwiał się na nogach, przysiadł czym prędzej na ziemi oparty plecami o pień drzewa, Ebenezer ujął go za ramię pomagając usadowić się na mchu. Wymieniony przez Casha z imienia Anawaltczyk, brodaty mężczyzna w średnim wieku noszący prócz starej policyjnej strzelby również plecak z naszytą na klapę etykietką w formie czerwonego krzyża, przyklęknął obok bladego jak ściana kierowcy rozcinając nożyczkami jego ubranie na wysokości spływającego krwią boku.

- W lesie cisza, ale jakoś nie mogę się wyzbyć podejrzeń, że to jeszcze nie wszystko - powiedział Cash wodząc wzrokiem po trupach mutantów i ludzi - Proponuję załadować rannym broń i zostawić ich tutaj z jednym sprawnym człowiekiem, a reszta na drugą stronę wzgórza. Przeczeszemy chaszcze do pół kilometra w przeciwną stronę, a potem się wycofamy. Co wy na to?

- Jestem za - wystękał Wilson spoglądając na Casha z aprobatą - Gdzieś tam powinni być ludzie burmistrza Lavigne...

- Ty tak czy owak nigdzie nie idziesz - przesądził zdecydowanym tonem Jimmy - Wykrwawisz mi się po drodze... poczekaj.

Bojówkarz poprawił zwisającego mu z ramienia Remingtona, odwrócił się kucając przy zwłokach Billa Harpera. Paul obserwował Anawaltczyka w milczeniu, wyczytując w mowie jego ciała żal i złość. Po krótkiej chwili bezruchu Jimmy zdjął z uprzęży martwego przyjaciela zapasowy magazynek, podniósł się z kucek zawracając w stronę Paula i opatrującego go Gregora.

- Łap! - na kolanach Wilsona wylądował załadowany pełnym magazynkiem M16A2 Harpera, podźwignięty przez Casha z mchu - Przypilnujesz z Gregiem reszty rannych, dopóki nie wrócimy.


Wątek techniczny

Cash proponuje wypad na drugą stronę wzgórza w sporej ekipie (w tym również z Jackiem i Ebenezerem). Paul zostaje z innymi rannymi (dwie rany ciężkie to nie przelewki). Jeśli chcecie lansować własny pomysł, musicie się wdać z Cashem w ostrą dyskusję (oczekuję wówczas odpowiednio stylizowanych dialogów).

ODPOWIEDZ