Corporate Plaza; 24/07/2020; 1340hrs
Fałszywe ID w kieszenie płaszcza Garcii ciążyły mu teraz niemiłosiernie jakby zrobione były z ołowiu. Gdyby któryś z detektywów zechciał ich choćby pobieżnie przeszukać, to wrąbaliby się w totalne gówno po szyje, albo nawet po uszy. Dobrze, że przynajmniej niełatwo będzie ich rozponzać przez lekko przyciemniane szyby Chargera, bo gdyby poszła fama, że bujają się z psami, to zapewne w pewnych kręgach niekoniecznie dodałobby im to popularności. Przynajmniej nie takiej popularności jakby chcieli.
Aniolkowsky, zatrzymał auto przed czerwonym światłem i spojrzał przez lusterko na próbujących udać stoicki spokój szczeniaków. Widać jednak było, że pod maską luzu i totalnego zlewu mają grubo w gaciach.
Od czasu gdy przybył do Night City z zapomnianej przez Boga i ludzi arkologii, rozwiązał z detektywem Kaminskym sprawę morderstwa w Pacyfica Bank i od kiedy został partnerem Francisa, takich gostków widywał codziennie. Setki i tysiące razy. Harry miał kapusiów ich pokroju wszędzie. Cześć z nich zastraszał, innych opłacał, a niektórzy samorzutnie pomagali, bo Francis przymykał oko na ich drobne występki. Angel zdążył już poznać wielu z nich i domyslał się, że jest tylko kwestią czasu, kiedy urobią ich.
Tak mu się przynajmniej wydawało...
W aucie panowała cisza. Punki siedziały jak na szpilkach, a Francis wcześniej poczęstowawszy pasażerów, ćmił bez słowa papierosa. W końcu Angel uznał, że już czas przerwać przedłużające się milczenie:
- Dobra, że na Marinę nie chcieliście jechać to widać. Na przystanku na którym staliście nie było żadnego połączenia z tą częścią Śródmieścia. To w takim razie gdzie jechaliście, bo nie będę krążył jak gówno w przeręblu wokół Plazy.
- No właśnie, gdzie jedziemy i co wiecie? - Krótko dodał Francis.
Kaminsky zatrzymał Dodge'a na kolejnym czerwonym. Harry i Thomas czekali, aż któryś z chłopaków zacznie mówić. Obok policyjnego auta stanął warty fortunę Ford Gemini o lśniącym czarnym lakierze i przyciemnionych kuloodpornych szybach, w podwozie, którego wmontowane były zgrabnie niewielkie chromowane rury. Angel parsknął nagle:
- Skurwysyn...
- Co kurwa? - Zapytał zaintrygowany Francis.
- Nic... Skurwysyn Vincent... - wskazał dyskretnie na opancerzone auto detektyw. Nosy chłopaków nagle przykleiły się do bocznej szyby Chargera. Za kierownicą SUVa siedział muskularny męzczyzna w sile wieku, z włoasami przypruszonymi po bokach lekką siwizną. Vincent oczywiście nie spojrzał w stronę Dodge'a, choc gdyby pewnie wiedział, że trzech pasażerów tylnej kanapy szykuje włam do jego rezydencji to pewnie zaszczycił by ich swoją uwagą...
Fakt faktem, że wydarzenia z Pacyfica Bank dzialy się 2021roku, ale na potrzeby pbfa to chyba nie ma większego znaczenia. Tymczasem Corporate Plaza zaszczycił swoją obecnością CEO Militechu Pan Vincent...