PBF - Oddech ciemności
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
30 Katesh 608 OR, Czarna Przystań
Niepokojąca iluminacja ukazała oczom Grzmocicieli dno rozległej komnaty, wyłożone oszlifowanym gładko czarnym kamieniem. Pośrodku, na niewielkim podwyższeniu, tkwił niewiarygodnie stary i niemal całkiem już zbutwiały wrak wiosłowej łodzi, zaopatrzonej w przechylony mocno na bok maszt. Jej burty obwieszone były śniedziejącymi metalowymi tarczami, na których szczerzyły swe zęby groteskowe półludzkie oblicza.
Wokół łodzi, gdzieniegdzie nawet na niej, leżały w nienaturalnych pozycjach ciała mężczyzn w prostych strojach sugerujących przynależność do ekspedycji górników spod Turni Sandholma. Wszyscy okazali się martwi i toczył ich daleko posunięty rozkład będący źródłem odrażającego fetoru wyczuwalnego nawet w górze drewnianych schodów. Na wykrzywionych w grymasach agonii twarzach górników rysował się wyraz zgrozy tak przejmującej, że na ów widok lęk ściął lodem serca wszystkich Grzmocicieli.
Podwyższenie wokół butwiejącej łodzi usiane było starymi złotymi monetami i drobinami szlachetnych kamieni, które wysypały się przez dziury w burtach jednostki. Wrak wydawał się skrywać w swym wnętrzu wielkie bogactwo, ale spojrzenia wszystkich intruzów zatrzymały się nie na nim, a na kamiennym tronie usytuowanym pod ścianą komnaty naprzeciwko ostatnich schodów.
Na tronie częściowo siedział, częściowo leżał ludzki kształt obleczony w starożytną zbroję stworzoną z wielką dbałością o to, by wzbudzała swym wyglądem przerażenie równie wielkie jak jej właściciel. Nagolenniki zwieńczone były podobiznami męskich głów o złowrogim wyrazem twarzy, podobnie jak ciężkie naramienniki. Wielki rogaty hełm, przekrzywiony w bok na zmumifikowanej szyi, opadł w dół pod własnym ciężarem opierając się o zdobiony napierśnik zmarłego.
Migotliwa poświata rzucana przez zielonkawe płomienie odbijała się od ostrych krawędzi pokrytej niemal wszędzie patyną zbroi.
- Słodki Morrowie - powtórzył struchlały Nathaniel, nie potrafiąc oderwać wzroku od wyschniętych szponiastych dłoni wystających spod naramienników orgockiego pancerza.
Przed tronem leżało kilka innych ciał, dużo mniejszych od zwłok górników i dużo starszych. Ich zżarte niemal doszczętnie rozkładem szczątki pokryte były elementami starannie dopasowanych półpancerzy i kolczych koszulek wykonanych z dokładnością, jaką mógłby się poszczycić mało który ludzki płatnerz.
Niepokojąca iluminacja ukazała oczom Grzmocicieli dno rozległej komnaty, wyłożone oszlifowanym gładko czarnym kamieniem. Pośrodku, na niewielkim podwyższeniu, tkwił niewiarygodnie stary i niemal całkiem już zbutwiały wrak wiosłowej łodzi, zaopatrzonej w przechylony mocno na bok maszt. Jej burty obwieszone były śniedziejącymi metalowymi tarczami, na których szczerzyły swe zęby groteskowe półludzkie oblicza.
Wokół łodzi, gdzieniegdzie nawet na niej, leżały w nienaturalnych pozycjach ciała mężczyzn w prostych strojach sugerujących przynależność do ekspedycji górników spod Turni Sandholma. Wszyscy okazali się martwi i toczył ich daleko posunięty rozkład będący źródłem odrażającego fetoru wyczuwalnego nawet w górze drewnianych schodów. Na wykrzywionych w grymasach agonii twarzach górników rysował się wyraz zgrozy tak przejmującej, że na ów widok lęk ściął lodem serca wszystkich Grzmocicieli.
Podwyższenie wokół butwiejącej łodzi usiane było starymi złotymi monetami i drobinami szlachetnych kamieni, które wysypały się przez dziury w burtach jednostki. Wrak wydawał się skrywać w swym wnętrzu wielkie bogactwo, ale spojrzenia wszystkich intruzów zatrzymały się nie na nim, a na kamiennym tronie usytuowanym pod ścianą komnaty naprzeciwko ostatnich schodów.
Na tronie częściowo siedział, częściowo leżał ludzki kształt obleczony w starożytną zbroję stworzoną z wielką dbałością o to, by wzbudzała swym wyglądem przerażenie równie wielkie jak jej właściciel. Nagolenniki zwieńczone były podobiznami męskich głów o złowrogim wyrazem twarzy, podobnie jak ciężkie naramienniki. Wielki rogaty hełm, przekrzywiony w bok na zmumifikowanej szyi, opadł w dół pod własnym ciężarem opierając się o zdobiony napierśnik zmarłego.
Migotliwa poświata rzucana przez zielonkawe płomienie odbijała się od ostrych krawędzi pokrytej niemal wszędzie patyną zbroi.
- Słodki Morrowie - powtórzył struchlały Nathaniel, nie potrafiąc oderwać wzroku od wyschniętych szponiastych dłoni wystających spod naramienników orgockiego pancerza.
Przed tronem leżało kilka innych ciał, dużo mniejszych od zwłok górników i dużo starszych. Ich zżarte niemal doszczętnie rozkładem szczątki pokryte były elementami starannie dopasowanych półpancerzy i kolczych koszulek wykonanych z dokładnością, jaką mógłby się poszczycić mało który ludzki płatnerz.
Chyba zrobię Wam zaraz test strachu, bo okoliczności wręcz coś takiego wymuszają. Ci, którzy go obleją rzucą się do ucieczki, kiedy tylko znajdą ku temu pretekst... ale i bez pretekstu... albo zamiast uciekać po prostu zemdleją...
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
30 Katesh 608 OR, Czarna Przystań
Rogan przełknął głośno ślinę i zacisnął pięści. Wziął głęboki wdech i zaczął sensownie gadać.
- Dobra chłopaki, weźcie się w garść. To nie jest dobra pora żeby szczękać zębami i nie kontrolować zwieraczy. Pierwej pomyślcie, że skoro pokurczom udało się stąd wyjść z tym żelastwem to i my mamy szanse. Ciepnijcie mieczydło i wychodzimy. Niechaj tylko na miłość Morrowa nikt nic stąd nie bierze. Pierd... szaman specjalnie kazał na wziąć kamień, bo wie, że to truchło wstaje, abo co innego złego się dzieje gdy ktoś rękę wyciągnie po te skarby. Nieźle to sobie umyślił, coby sobie łap nie brudzić. No dale alchemiku wyrzuć ten miecz i już nas niema.
Rogan przełknął głośno ślinę i zacisnął pięści. Wziął głęboki wdech i zaczął sensownie gadać.
- Dobra chłopaki, weźcie się w garść. To nie jest dobra pora żeby szczękać zębami i nie kontrolować zwieraczy. Pierwej pomyślcie, że skoro pokurczom udało się stąd wyjść z tym żelastwem to i my mamy szanse. Ciepnijcie mieczydło i wychodzimy. Niechaj tylko na miłość Morrowa nikt nic stąd nie bierze. Pierd... szaman specjalnie kazał na wziąć kamień, bo wie, że to truchło wstaje, abo co innego złego się dzieje gdy ktoś rękę wyciągnie po te skarby. Nieźle to sobie umyślił, coby sobie łap nie brudzić. No dale alchemiku wyrzuć ten miecz i już nas niema.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Bez kamienia trollacki szaman, nam nie uwierzy, że oddaliśmy miecz. Rzekł to jasno, na dowód oddania miecza, mamy przynieść jakiś czerwony kamień szlachetny. Po zwróceniu ostrza, mus nam jeden kamień zabrać i chodu.
Ostatnio zmieniony 06 stycznia 2015, 18:07 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- Myślicie, że nie damy rady jakoś stąd wyjść bez powrotu do Trollaków? - zapytał Yaros. - miecza chętnie się pozbędę, ale chciałbym przeszukać górników a potem stąd zwiewać. Nie zapominajmy, że nasz cel podróży byl w posiadaniu tych nieszczęśników - Thane'owi cała sytuacja w której się znaleźli bardzo nie podobała, jednak poczucie obowiązku wymuszało na nim chociaż podjęcie próby znalezienia przesyłki...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Nathaniel był przerażony, a perspektywa zejścia na dół była ostatnią rzeczą jakiej chciałby się podjąć.
- Chcesz Yaros to schodź i bierz co chcesz. Mnie tam życie miłe, na wszystkich świętych tam nie zejdę. Słyszeliście co trolacki kołtun gadał, albo tam wszyscy giną albo szaleni wychodzą. Nie zejdę choćby mnie całym złotem Immorenu kuszono, bo co najwyżej dostojny pogrzeb sobię wyprawię, tfu, na psa urok.
- Chcesz Yaros to schodź i bierz co chcesz. Mnie tam życie miłe, na wszystkich świętych tam nie zejdę. Słyszeliście co trolacki kołtun gadał, albo tam wszyscy giną albo szaleni wychodzą. Nie zejdę choćby mnie całym złotem Immorenu kuszono, bo co najwyżej dostojny pogrzeb sobię wyprawię, tfu, na psa urok.
Co robimy? Bez kamyczka co wychodzić nie mamy bo nas trolaki zabiją, a zejdziemy na dół to pewno cześć z nas tam już zostanie.
Mamy linę? Wtedy można by spróbować obwiążać nią jednego z nas (Trzeci, choć ma pełne gacie, podejmie się takiej ryzykownej misji) i spuścić na uwiężi na dół, co by przeszukać zwłoki i potem na końcu jakimiś szczypcami świsnąć kamyk. Reszta trzymałaby linę i w razie jakiegoś niebezpieczeństwa pociągnęła zwiadowcę w górę.
Mamy linę? Wtedy można by spróbować obwiążać nią jednego z nas (Trzeci, choć ma pełne gacie, podejmie się takiej ryzykownej misji) i spuścić na uwiężi na dół, co by przeszukać zwłoki i potem na końcu jakimiś szczypcami świsnąć kamyk. Reszta trzymałaby linę i w razie jakiegoś niebezpieczeństwa pociągnęła zwiadowcę w górę.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Skoro jesteśmy na dole, to przeszukajmy górników. A na sam koniec jak już będizemy się ewakuować to ostatni niech świśnie kamyk. Stryker jeśli będzie taka możliwość będzie cciał wziąść coś wartościowego i nie należącego do Orgothów.
Tak na marginesie, Trzeci deklarował że przeszukuje górnika w poprzedniej komnacie, ale nie wiem czy znalazł coś ciekawego/wartościowego.
Tak na marginesie, Trzeci deklarował że przeszukuje górnika w poprzedniej komnacie, ale nie wiem czy znalazł coś ciekawego/wartościowego.