: 21 grudnia 2014, 09:44
Gonzo schował spluwę za pasek i przezronie włożył dłonie do kieszeni, żeby nikt nie dostrzegł jak bardzo jest roztrzęsiony. Chciał wrócić do swojego poprzedniego, skromnego życia, jakie chyba ostatecznie zamknęło się wraz z odnalezieniem w jego vanie porzuconego nesesera Orbital Air. Teraz ściagały ich psy, borgi z piekła rodem i jeszcze ten cały tajemniczy wybawiciel. Ale Frank przynajmniej chciał się "dogadać", w przeciwieństwie do frakcji reprezentowanej przysmażonym borgiem, który negocjacje wolał prowadzić rozrywaniem punków na strzępy. Sytuację opisać można było kilkoma słowami: wielkie gówno.
Fason trzyamć jednak trzeba było w każdej chwili, toteż Gonzales poprawił fryzurę i patrząc karzącym wzrokiem na Tofiego wytarł obrzygane przez Badassa spodnie. W końcu odezwał się do niezupełnie bezinteresownego wybawiciel, przyboerając minę prawdziwego twardziel i profesjonalisty, jaką podpatrzył w pewnym starym pierwszorzędnym sensacyjnym filmie "Strażnik Texasu":
- Jakbyśmy nie mieli łbów na karku, to by was ten borg zeżarł na zimno i wysrał w postaci prepaka. Nie musisz dziękować koleś. Jesteśmy kwita. Wy nas wyciągneliście z parkingu, my obroniliśmy przed borgiem. Domyślamy o czym chcesz pogadać, ale chyba nie będziemy jak jakieś Dzikusy z Mariny gadać w tym obsranym zaułku. Tu zaraz jest całodobowy bar śniadaniowy. Usiądziemy, opierdolimy coś na ciepło i dogadamy się jak ludzie. Poza tym nie będziemy gadać jak nieznajomi. Frank, poznaj Białasa, najlepszego medyka na Northside, Erica, który jest naszą złotą rączką, Vegę kolesia od brudnej roboty. A to jest Młody, chłopak chciałby zostać solo, ale póki co chyba będzie przyuczać się do prowadzenia papierkowej roboty. A ja jestem dobrze znany w kręgach Gonzo. Potrafię załatwić wszystko ziomek. Chodźmy do baru.
Wątek techniczny
Styl ponad wszystkim panowie! W sumie nie mówie typowi nic ponad to co już pewnie wie.
Fason trzyamć jednak trzeba było w każdej chwili, toteż Gonzales poprawił fryzurę i patrząc karzącym wzrokiem na Tofiego wytarł obrzygane przez Badassa spodnie. W końcu odezwał się do niezupełnie bezinteresownego wybawiciel, przyboerając minę prawdziwego twardziel i profesjonalisty, jaką podpatrzył w pewnym starym pierwszorzędnym sensacyjnym filmie "Strażnik Texasu":
- Jakbyśmy nie mieli łbów na karku, to by was ten borg zeżarł na zimno i wysrał w postaci prepaka. Nie musisz dziękować koleś. Jesteśmy kwita. Wy nas wyciągneliście z parkingu, my obroniliśmy przed borgiem. Domyślamy o czym chcesz pogadać, ale chyba nie będziemy jak jakieś Dzikusy z Mariny gadać w tym obsranym zaułku. Tu zaraz jest całodobowy bar śniadaniowy. Usiądziemy, opierdolimy coś na ciepło i dogadamy się jak ludzie. Poza tym nie będziemy gadać jak nieznajomi. Frank, poznaj Białasa, najlepszego medyka na Northside, Erica, który jest naszą złotą rączką, Vegę kolesia od brudnej roboty. A to jest Młody, chłopak chciałby zostać solo, ale póki co chyba będzie przyuczać się do prowadzenia papierkowej roboty. A ja jestem dobrze znany w kręgach Gonzo. Potrafię załatwić wszystko ziomek. Chodźmy do baru.
Wątek techniczny
Styl ponad wszystkim panowie! W sumie nie mówie typowi nic ponad to co już pewnie wie.