Strona 34 z 48

: 21 marca 2016, 12:59
autor: Kargan
Mamy problem panowie. Otóż firma postanowiła mnie awaryjnie wysłać na uruchomienia jednej takiej turbinki do Kairu... 4 tygodnie the said... Jeśli będę tam miał na miejscu internet to powinno się udać
ciągnąć sesje, z tym, że wpisy będą już tylko wieczorami bo obiekt to nie biuro gdzie jest czas na kawkę i snucie mrocznych opowieści ;) 12h na obiekcie przez 7 dni w tygodniu przewiduję. Jeśli jednak będę
miał sieć w miejscu zakwaterowania to powinno się dać ciągnąć naszą opowieść. Jeśli do środy (jutro wieczorem powinienem być na miejscu w Kairze) nie będzie ode mnie znaku to albo sesja jest zawieszona,
albo wysadzili mnie lokalni terroryści ;) Anyway mam nadzieję do przeczytania soon :)

: 22 marca 2016, 22:10
autor: Keth
Kopiec Icenholm, 512.815.M41

Macharius Mattheus Visscher podążał śladem Wielkiego Kupca skrywając swe uczucia pod kamienną maską uprzejmej obojętności. Okryty czarnym płaszczem z wysokim kołnierzem, Nawigator zasłonił trzecie oko złotym diademem, na którym pyszniły się obok siebie insygnia rodowe Blackthornów i symbole Domu Visscherów. Dwaj kroczący za nim przyboczni w barwach Navis Nobilite nieśli w rękach ozdobne infotablety, przystosowane do szybkiego pobierania danych z mniej wprawnie zabezpieczonych źródeł.

Macharius mógł obnosić się z obojętną miną, ale w głębi duszy czuł narastające rozczarowanie. Załoga Królowej wciąż jeszcze nie posiadała kompletu informacji astronawigacyjnych systemu, jednakże już teraz Nawigator gotów był wyciągnąć pierwsze wnioski z oględzin Svardu.

Ubogi zapomniany świat w otchłani Ekspansji, pozbawiony większego znaczenia, skazany na szybką zagładę bez kosztownego i pewnie nierentownego wsparcia ze strony dziedzica Gwarancji. Jako punkt odniesienia na sekretnych mapach Nawigatorów był zapewne wart jeszcze mniej, a to znacząco obniżało rangę wtórnego odkrycia syna Visscherów.
Mała scenka rodzajowa...

: 29 marca 2016, 15:05
autor: Keth
Królowa Cierni, 512.815.M41

Na mostku fregaty panowała atmosfera kontrolowanego rozluźnienia, ale Caruso Krix wiedział, że wszystkie stacje monitoringu pracowały bez chwili wytchnienia. Królowa Cierni wisiała dziesięć kilometrów nad powierzchnią skutego wiecznym lodem księżyca, ustawiona na orbicie geostacjonarnej ponad największym miastem Svardu. Ręka Odkupienia zajęła pozycję znacznie wyżej, na dwudziestu kilometrach, pokrywając siatką swych czujników wewnętrzną część prastarego systemu.

W powietrzu rozbrzmiewały przyciszone ludzkie głosy, bezrozumny bełkot przykutych do stacji serwitorów oraz popiskiwanie skomplikowanej aparatury pomiarowej. Główny holoprojektor mostka wyświetlał fragmentaryczną trójwymiarową mapę układu, co jakiś czasu uzupełnianą o kolejne dane spływające z sensorów. Koordynator mostka pochylił się do przodu z cieniem uśmiechu w kącikach ust, zadowolony z jakości odczytów. Królowa Cierni była niewielkim okrętem w porównaniu z choćby Ręką Odkupienia, ale dysponowała skanerami, których nie powstydziłby się żaden imperialny admirał.

- W chwili obecnej księżyc wydaje się jedynym zasiedlonym obiektem planetarnym - oznajmił jeden z młodszych rangą oficerów sekcji monitoringu - Skan większych asteroidów pozwala domniemywać, że były kiedyś eksploatowane, ale obecnie są kompletnie opustoszałe.

Krix przyjął meldunek kiwnięciem głowy, spojrzał raz jeszcze na trójwymiarową projekcję. Lodowy księżyc krążył po orbicie gazowego olbrzyma, tracącego od kilku milionów lat stabilność grawitacyjną i rozpadającego się w spektakularny sposób objawiany chmurami silnie skondensowanych gazów uciekających w lodowatą pustkę kosmosu. Gazowy olbrzym, według lokalnego rejestru noszący nazwę Svard Prime, okazał się do tej pory jedyną planetą systemu, posiadał jednak w zamian imponującą liczbę naturalnych satelitów, od lodowego księżyca poczynając, kończąc zaś na niezliczonych asteroidach. Część z nich była widoczna na ekranach skanerów, część zniknęła w chmurach gazowych oparów otaczających szczelnym całunem dogorywającą planetę. Jedynie lodowy księżyc unosił się ponad warstwą kosmicznego fenomenu, niczym biała wyspa na falach gazowych chmur.

- Sfera gazowej aktywności planety rozszerza się ustawicznie - powiedział bezosobowym głosem jeden z nadzorujących instrumenty pomiarowe techkapłanów - To bardzo szybki proces, trwa od kilku tysięcy lat. W swoim czasie pochłonie również księżyc.

- Kiedy to nastąpi? - Krix przeniósł wzrok na adepta Mechanicus zaniepokojony ukrytą w słowach sługi Omnimesjasza groźbą.

- Już za pięć do sześciu tysięcy lat - odrzekł techkapłan, stojący przed konsoletą z wpiętymi w jej gniazda wtyczkami mechamacek.
Niewielka scenka napisana w oparciu o informacje przysłane mi przez Mistrza Gry na PW...

: 09 kwietnia 2016, 17:06
autor: Keth
Kopiec Icenholm, 512.815.M41

Powietrze w przemierzanych uroczystym krokiem korytarzach miało specyficzny smak. Christo starał się nie oddychać nim zbyt głęboko, ale też nie sięgnął po niesiony przez Rappa aparat tlenowy. Dziwna nuta chemicznych wyziewów mogła skrywać w sobie nietypowe rodzaje feromonów, zupełnie niegroźne dla uodpornionych na nie miejscowych, ale potencjalnie niebezpieczne dla obcoświatowców. W normalnych okolicznościach seneszal nie wahalby się zbyt długo przed założeniem respiratora, teraz jednak nie pozwalała mu na to powaga sytuacji. Obawiając się chemicznego składu tlenu w budowli, okazałby słabość w obliczu przyglądających się bacznie mieszkańców Svardu.

Okazanie jakiejkolwiek słabości mogło przesądzić już na o wstępie o sukcesie procedury przywracania w systemie aktywnej zwierzchności Blackthornów.

Rzecz jasna Barca nie potrafił jeszcze zdecydować, czy takie posunięcie było uzasadnione. Posiadanie własnego systemu słonecznego uchodziło wśród pomniejszych statusem Wolnych Kupców za ogromny prestiż; kapitanowie tacy przestawali być bezdomnymi wędrowcami, zaczynali kolejny etap swej chlubnej kariery kładąc podwaliny pod własne planetarne dominium. Prawda ta sama w sobie mogła skusić Morgana do zawładnięcia Svardem za wszelką cenę, dlatego właśnie seneszal musiał mieć się na baczności. Ambicje Wolnego Kupca to jedno, jego praktyczne możliwości finansowe to drugie. Chociaż na rachunku bankowym Blackthornów w rejetrach Domu Krin wciąż figurowała ośmiocyfrowa kwota, w skali kosmicznego biznesu była ona ledwie zadatkiem na pokrycie kosztów bardziej skomplikowanych operacji.

Przejęcie na własność nierentownego systemu wymagającego inwestycji nie rokujących szans na zwrot nie raz i nie dwa zniszczyło bezpowrotnie młodą i nieroztropną kupiecką dynastię, wysysając z niej ostatnie fundusze i doprowadzając do spektakularnej ruiny.

Pierwsze kilka godzin pobytu w systemie skłaniało senszala ku opinii, że Svard orbitował nie wokół życiodajnej gwiazdy komercji, tylko czarnej dziury plajty.
Mistrz Gry powraca z Czarnego Lądu, dlatego proponuję odświeżyć wątek, zresetować atmosferę senności i przygotować się na wznowienie gry. To chyba dobry moment, by gracze chcący kontynuować wątek wrzucili od siebie jakąś fabularną wstawkę.

: 10 kwietnia 2016, 13:43
autor: Kargan
Kopiec Icenholm, 512.815.M41

Milczący Titus Zark szedł tuż obok Morgana Blackthorna dyskretnymi ruchami ciała dając znać o spodziewanym kierunku marszu. Grupa mijała kolejne pomieszczenia, wędrowała korytarzami, przecinała estakady i pomosty nad ciągami komunikacyjnymi. Prowadzący grupę żołnierze Ochrony Planetarnej czujnymi spojrzeniami omiatali otoczenie ale wszyscy mijający ich ludzie usuwali się natychmiast na boki, ze spuszczonymi głowami czekając aż minie ich kolumna delegacji. Po około dziesięciu minutach marszu delegacja dotarła do niewielkiej stacji maglewu, na której czekał już na nią podstawiony skład. Cała grupa zajęła miejsca w dwóch wagonach a ludzie Drago dyskretnie zajęli miejsca tak by znaleźć się jak najbliżej wszystkich wejść do wagonów.

Skład mijał bez zatrzymywania kolejne stacje. Barca przyglądał się z ciekawością otoczeniu rejestrując coś w rodzaju nieuchwytnego... uczucia zagrożenia i beznadziejności. Ludzie snuli się ze spuszczonymi głowami, na każdym kroku widać było patrole PDF. Dawna imperialna świetność przebijająca z konstrukcji kopca była obecnie pokryta kurzem, patyną i walającymi się gdzie niegdzie śmieciami. W pewnym momencie wagoniki wyjechały na estakadę łączącą dwie wieże kopca i przemknęły przez mroźną przestrzeń. Widok skutej lodem powierzchni księżyca odbijającej słabe światło gwiazdy wywołał dreszcz u Seneszala. Chwilę później wagoniki zanurzyły się ponownie w czeluściach kopca by po kolejnych kilku minutach zatrzymać się na stacji docelowej.

- Proszę za mną - Titus Zark wskazał na utrzymany w dużo lepszym stanie korytarz prowadzący w głąb stacji - Kryształowa Rada oczekuje dziedzica Dynasti Blackthornów.
Powoli zaczynamy :) Melodować się "na pokładzie" - pytać i opisywać uczucia ;)

: 10 kwietnia 2016, 20:03
autor: Keth
Kopiec Icenholm, 512.815.M41

Niektóre sekcje miasta sprawiały wrażenie zaniedbanych, permanentnie wyziębionych, od dawna nie doświadczających konserwacji. Ich wygląd oraz panująca wszędzie atmosfera przygnębienia utrwaliły seneszala w pierwotnym przeświadczeniu o nieszczęściach trapiących Svard. Liczba obecność uzbrojonych patroli SOP mogła podkreślać rangę cudzoziemskiej wizyty, ale równie uparcie nasuwała na myśl potrzebę zapewnienia gościom stosownej ochrony.

Barca nie mógł wykluczać żadnej ewentualności, w tym również wojny domowej. Jeśli system dusił się we własnych granicach, odcięty od dostaw surowców i żywności, jego populacja mogła się zwrócić przeciwko kaście rządzącej. Czy Kryształowa Rada - kimkolwiek by nie była - zamierzała posłużyć się dziedzicem dynastii do zdławienia buntu własnej społeczności?

Christo ścisnął dwukrotnie palcami ozdobną bransoletkę noszoną na lewym przedramieniu. Odpowiednio dotknięta, bransoleta wyemitowała niesłyszalny dla nikogo niepożądanego sygnał radiowy, który wprawił w delikatne drżenie identyczne urządzenia noszone przez Drago Vexa, Nadię oraz zaufanych członków osobistej ochrony.

Spotkanie z przywódcami Svardu miało się zacząć lada chwila i było w opinii seneszala krytycznie ważnym punktem zwrotnym w operacji odzyskiwania wpływów na księżycu.
Czekam niecierpliwie na rozpoczęcie audiencji!

: 10 kwietnia 2016, 21:37
autor: Suriel
Kopiec Icenholm, 512.815.M41

Morgan obserwował mijane budowle. Ich wymowny stan mówił więcej niż tysiące słów. Katem oka pochwycił spojrzenie Seneszala i zdawało mu się, że ich myśli są jednakie w ocenie nowo odkrytych majętności, na końcu świata. Morgan był pewien, iż umysł poczciwego Barki już teraz pełen jest pomysłów jak można by było wyciągnąć profit z tego nowego przybytku zesłanego czystą łaską Imperatora.

Zatem Kryształowa Rada to skład parzysty. To bardzo prawdopodobne. Impas w decyzji co do dalszej przyszłości księżyca mógłby skutecznie zablokować dalsze losy tego zakątka i doprowadzić do tego opłakanego stanu jaki było widać. Głos Blackthorna mógłby okazać się więc przeważający w tę lub w tamtą stronę. - dalej Morgan postarał się wyobrazić sobie dwa ugrupowania, jedno które woli pozostać i drugie które chce jak najrychlej opuścić księżyc.

Gdyby tak było, mogłoby się okazać że Morgan trzyma palec na spuście wojny domowej. I obojętnie jaką decyzję podejmie, uruchomi ją.

Jednak to nie było jedyne strapienie Blackthorna w tym momencie. Albowiem czapka nadal uwierała niemiłosiernie.

: 10 kwietnia 2016, 21:49
autor: Denver
Kopiec Icenholm, 512.815.M41

Drago Z początku nieco się zdziwił sporą ilością sił zbrojnych. Potem zaczął przemyśliwać nad jej powodem i zmieniał na bieżąco strategię.

Zastanawiał się coraz bardziej, w którą stronę ewentualnie przyjdzie mu sie przebijać. Zapamiętywał więc wszystko co mogło mu się przydać. Charakterystyczne budynki. Dobre punkty do obrony. Strzeliste wieże dla snajperów.

Chciał być przygotowany na wszystkie opcje... Mimowolnie zaczął się robić nerwowy..

Zadrgała jego bransoletka...

: 11 kwietnia 2016, 08:17
autor: el009
Kopiec Icenholm, 512.815.M41

Wspomagany cybernetycznymi wszczepami umysł Diomedesa analizował nowe dane. Nawet pobieżna analiza wskazywała, że system dni świetności ma już za sobą. Magos obawiał się, że świat stoi na granicy upadku - wszechobecne patrole siły obrony planetarnej nawet w części przeznaczonej dla elit nie były dobrym znakiem. Sługa Omnizjasza był przekonany, że Imperialna władza już dawno przestała sięgać slumsów i ostatkiem sił utrzymuje pozorny spokój.

Tym, co go zastanawiało była przyczyna takiego stanu rzeczy i możliwe sposoby na przywrócenie porządku w systemie Svard. W tej chwili wydawało się, że koszta takiej operacji daleko przekraczają możliwości Morgana ale obecność Imperialnej Marynarki sugerowała, że układ sił może się gwałtownie zmieniać.
Eksplorator zwarty i gotowy ;)

: 11 kwietnia 2016, 10:32
autor: Kargan
Siedziba Kryształowej Rady, 512.815.M41

Stojący po obu stronach wielkich, fantazyjnie rzeźbionych wrót wartownicy PDF zasalutowali służbiście na widok nadchodzącej delegacji. Prowadzący delegację patrol oddał honory i żołnierze zawrócili w stronę wiodącego do stacji korytarza. Drago Vex błyskawicznie zorientował się w procedurze i na jego skinienie głowy towarzyszący delegacji armsmeni sprawnie ustawili się w dwa szeregi po obu stronach wejścia. Podobnie jak w innych urzędach Imperium tu również nie było w zwyczaju wprowadzania mnóstwa uzbrojonych ludzi na tego rodzaju spotkania. Ciężkie wrota rozsunęły się bezszelestnie Morgan Blackthorn a za nim pozostali członkowie delegacji ruszyli w głąb wysoko sklepionej sali.

Pomieszczenie miało kształt i wielkość porównywalne ze sporych rozmiarów Kaplicą Eklezjarchii. Długa, środkowa nawa, dwa rzędy wysokich kolumn wspierających łuki sklepienia, po obu stronach wysokie okna wypełnione witrażami przedstawiającymi obrazy z historii Imperium. Na końcu nawy pomieszczenie przechodziło w rozaj półokrągłej absydy z niewysokim podestem, na którym półkoliście rozmieszczono jedenaście ciężkich, drewnianych krzeseł. Przed dziesięcioma z nich stali mężczyźni i kobiety w długich, jasnoniebieskich szatach. U dołu podestu zaś na delegację oczekiwał wysoki mężczyzna, odziany w grube, sięgające kostek futro, które kiedyś było zapewne równie niebieskie jak ubrania pozostałych członków Rady lecz z czasem zdążyło nieco wypłowieć. Długie siwe włosy niemal niedostrzegalnie przechodziły w jeszcze dłuższą brodę. Całość zapleciona została w grube warkocze, które oplatały pas mężczyzny.

Delegacja Królowej zbliżyła się na odległość kilku kroków i mężczyzna wykonał głęboki, ceremonialny ukłon, który powtórzyli wszyscy znajdujący się na podwyższeniu członkowie Rady. Kiedy mężczyzna wyprostował się oczom stojących w pierwszym szeregu Morgana, Seneszala i Nawigatora ukazała się ogorzała i poorana zmarszczkami twarz, w której tkwiły głęboko osadzone oczy o barwę kryształków błękitnego lodu.

- W imieniu Kryształowej Rady witam dziedzica Dynastii Blackthornów - odezwał się mężczyzna - Zaiste łaskawy jest Imperator, z którego woli zjawiasz się tu panie by uratować nas od zagłady. Nazywam się Mówca Tal i mam zaszczyt przemawiać w imieniu Kryształowej Rady będąc jej przewodniczącym.
Tu Seneszal Barca może się wykazać krasomówstwem i przedstawić co ważniejszych członków delegacji. W środku jesteście tylko wy, Nadia, mamroczący modlitwy kapelan z dwoma akolitami, oczywiście Keel i Dyna również.

: 11 kwietnia 2016, 20:32
autor: Keth
Siedziba Kryształowej Rady, 512.815.M41

Jedenaścioro członków najwyższych władz księżyca! Widząc wyczekujące delegacji postacie Barca zmełł w myślach dosadne przekleństwo. Sytuacja natychmiast się komplikowała, na dodatek w ogromnym stopniu. Biorąc pod uwagę zróżnicowane wpływy poszczególnych członków rady, polityczny grunt pod nogami seneszala stawał się nader grząski. Pozyskanie sojuszników i identyfikacja nieprzyjaciół miała zająć znacznie więcej czasu niż Christo początkowo zakładał.

Nie zdradzając swych emocji najmniejszym grymasem, seneszal wyprzedził obnoszącego się z fantazyjnym nakryciem głowy Morgana i wykonał uprzejmy ukłon pod adresem Rady.

- Dostojni regenci Svardu, przynoszę wam pozdrowienia opromienione blaskiem Złotego Tronu! Jestem Christo Barca, seneszal wielkiej dynastii Blackthornów i doradca jej dziedzica, Morgana Blackthorna, wybitnego oficera Zgrupowania Floty Ixianad, gorliwego wyznawcy Boga-Imperatora.

Dłoń Christo zatoczyła w powietrzu łuk, wskazała na stojącego z wypiętą piersią i dumną miną kapitana.

- Nadia Trouvesse, doradczyni dynastii, szlachetnie urodzona córka Archeosu. Macharius Mattius Visscher, syn błogosławionego po tysiąckroć Domu Visscher, delegat ukochanych przez Imperatora Navis Nobilite. Magos Diomedes, wysłannik czcigodnych Adeptus Mechanicus, obdarzony rozlicznymi łaskami Omnimesjasza syn Kuźni Lathe. Militant Drago Vex, wielokrotnie dekorowany dowódca armii dynastii.

Seneszal dokonał prezentacji członków delegacji, po czym wycofał się na swe miejsce w szyku.
Mam nadzieję, że nikt nie poczuł się pominięty! ;)

: 11 kwietnia 2016, 21:08
autor: el009
Pominąłeś Imperial Navy, nie wiem czy to rozmyślna zniewaga czy przeoczenie ;)

: 11 kwietnia 2016, 21:59
autor: Suriel
Morgan chlodno zauważył dwie rzeczy. Po pierwsze, że Barca celowo lub przez nerwy pominął w przedstawianiu kapelana Królowej. A po drugie, jego uwadze nie umknal zdawkowy i pobierzny charakter przedstawiania twolnego kupca. Odnotowal w pamięci by przesłać Seneszalowi garść pomysłów o dotychczasowych dokonaniach Morgana by kolejne tego typu sytuacje nie były tak skromne, żeby nie powiedzieć lapidarne.

Tymczasem jednak, odkłonił się lekko w stronę rady. Słabiej jednak poniewarz to on byl zbawcą, przynajmniej teoretycznym, tego księżyca. Morgan był niezależny i wahał się delikatnie podkreślić kto jest w potrzebie a kto nie. Nie bez znaczenia był też ten cholerny orzedmiot na jego głowie.

: 12 kwietnia 2016, 20:45
autor: Kargan
Siedziba Kryształowej Rady, 512.815.M41

Po słowach Seneszala zapadła chwila kłopotliwej ciszy kiedy skłaniający głowę kolejno przedstawianym osobom Mówca Tal spojrzał wprost na ubranego w galowy mundur kapitana Ręki Odkupienia i...w tym momencie Barca przestał przedstawiać skład delegacji. Zapadło krótkie milczenie w czasie którego kapitan Keel obrzucał Seneszala lodowatym spojrzeniem, zdającym się mówić "straciłeś szansę na wspaniałą przyjaźń mój mały skrybo". Kapitan szybko jednak otrząsnął się i skłonił lekko głowę:

- Kapitan Anthon Keel, dowodzący krążownikiem Ręka Odkupienia w służbie Marynarki Imperialnej - Flota Calixis, Segmentum Obscurus - rzuciwszy te słowa Keel uśmiechnął się złośliwie - To mnie zawdzięcza pan możliwość spotkania z potomkiem założyciela tej kolonii.

- Moja wdzięczność jest dozgonna - Mówca Tal obdarzył Keel'a szerokim uśmiechem - Pozwolicie państwo, że przejdziemy mniejszej sali, w której będziemy mogli spokojnie porozmawiać. Zapewne macie wiele pytań. Na później przygotowaliśmy już uroczystą kolację powitalną. Pozwólcie tędy.

Mówca Tal wskazał szerokim gestem przejście prowadzące z boku podwyższenia w stronę niewielkich, drewnianych drzwi. Po czym ruszył przodem.
Chyba nie znalazłeś przyjaciela Seneszalu ;) Pora na rozmowę w mniejszym gronie. Kapelan idzie z wami ? Czy tylko "ścisłe kierownictwo" ?

: 13 kwietnia 2016, 22:32
autor: Keth
Siedziba Kryształowej Rady, 512.815.M41

Barca natychmiast wyczuł dezaprobatę kapitana Keela, wyczytał w jego mowie ciała urazę. Reakcja oficera Marynarki wcale go nie zdziwiła, poczułby się raczej zaskoczony jej brakiem.

Christo podejrzewał, że kapitan Keel pomimo swego oczywistego obycia w imperialnym świecie nie do końca był obeznany ze specyfiką etykiety obowiązującej w Wolnej Flocie. Przedstawiając jedynie swego pryncypała oraz pozostałych członków jego świty seneszal zaznaczył w oczywisty sposób odrębność interesów dynastii i imperialnej Floty. Morgan Blackthorne nie reprezentował Marynarki, a kapitan Keel dynastii. Uświadomienie tego członkom Kryształowej Rady wymuszało na seneszalu zaniechania prezentacji dowódcy Ręki Odkupienia - Keel musiał to zrobić osobiście, nie za pośrednictwem kogoś, kto nominalnie mu nie podlegał.

Oczywiście kapitan krążownika tych niuansów nie zrozumiał. Barca zaakceptował to z pewnym ubolewaniem, po części zaś również z politowaniem.
Pokrętne rozumowanie seneszala to oczywiście ściema: zupełnie zapomniałem, że towarzyszy nam Keel. Ale ponieważ pilnie śledzę poczynania naszych polityków, uczę się od nich i myślę, że wkrótce perfekcyjnie będę potrafił udowodnić, że białe to czarne i odwrotnie! ;)