Strona 34 z 126

: 26 listopada 2012, 19:29
autor: Keth
Smocza Przystań, 10 dzień Ostatnich Siewów

Poturlane z niebywałą zręcznością jabłko pokonało drogę pomiędzy dwoma dzbanami napitku i byłoby spadło na kolana Sivariaela, gdyby milczący jak zaklęty altmer nie podniósł jednej z ukrytych pod stołem dłoni łapiąc owoc w ostatniej chwili i oplatając go długimi smukłymi palcami.

Słowa wypowiedziane przez Dumasa Neviersa dotarły do uszu szlachetnego elfa, podchwycone wyostrzonym słuchem badacza starożytnych tajemnic, Sivariael nie odrzekł jednak ani słowa, nie dając się sprowokować szukającemu otwarcie zwady Bretonowi. Na jego dumnej twarzy nie pojawił się najmniejszy ślad emocji, a spojrzenie złotawych oczu starannie omijało twarz ciemnowłosego przybysza z Wysokiej Skały dając Neviersowi tym samym do zrozumienia, że nie zyska pożądanej przez siebie okazji do wymiany złośliwości.

Jeśli zachowanie Bretona - zwłaszcza zaś sugestia, jakoby to altmer nasłał na niego rozbójników Havara - rozdrażniło Sivariaela, wyprostowany jak świeca elf w najmniejszym stopniu tego nie okazał, przyglądając się ostentacyjnie innym biesiadnikom.
Gra się toczy, a Procjon milczy, chociaż się loguje. Co to może wieścić Sivariaelowi? To naturalnie tajemnica...

: 26 listopada 2012, 19:40
autor: Araven
Ahraveen postanowił nie robić awantury na uczcie, ale skrycie marzył o chwili gdy dane mu będzie zabić dumnego Bretona, mieszaniec pieprzony pomyślał argonianin i zajął się konsumowaniem smakołyków, unikając alkoholu.
Logowanie się bez pisania postów to bardzo ryzykowny proces, skalp można stracić albo jakąś kończynę swego BG w PF-ach. :o

: 26 listopada 2012, 20:04
autor: Keth
Smocza Przystań, 10 dzień Ostatnich Siewów

Biesiadnicy wstali z miejsc na ciężkich drewnianych ławach, wyścielonych ku ich wygodzie puszystymi futrami śnieżnych wilków. Uniesione w górę kubki miodu i wina rozprysnęły w powietrzu kropelki trunków, kiedy wszyscy odwzajemnili toast władyki przytykając naczynia do ust i upijając pierwszy łyk.

Spełniwszy toast wszyscy sięgnęli czym prędzej po pachnące smakowicie jadło, idąc za przykładem samego Balgruufa. Ahraveen nie miał pojęcia, czy każda wieczerza w dworze jarla wyglądała równie wystawnie, ale podejrzewał, że gdyby faktycznie miało to miejsce, koszty tak wielkopańskiego życia musiałyby ogałacać skarbiec władyki.

Prócz gorącego jeszcze mięsiwa, zarówno sarniny jak i dziczyzny, na miskach pyszniły się świeże pstrągi i pieczone w całości przepiórki, ziemniaki w chrupiącej skórce, owcze sery, rzepy i marchwie, posiekane na kawałki cebule i pachnący wybornie chleb. Dzbany piwa i miodu sąsiadowały z butelkami sprowadzanego z południa, zza Gór Jerallu wina.

Nieskrępowana konsumpcja trwała dłuższą chwilę, obserwowana bacznymi oczami stojących pod ścianami holu hersirów, uzbrojonych i milczących, spoglądających na biesiadników zza zasłaniających twarze hełmów.

Kiedy pierwszy głód został już nasycony, szczęk naczyń i odgłosy mlaskania zaczęły ustępować pierwszym swobodnym rozmowom.

- Ufam, że się nie obrazisz, jeśli na chwilę zaprzątnę uwagę? - Ahraveen usłyszał czyjś ludzki głos i kiedy uniósł wzrok znad miski pełnej pozostałości po zjedzonych właśnie pstrągach, ujrzał górującego nad sobą cesarskiego setnika.
Cesarski oficer chce się dosiąść do jaszczura, zapewne nie po to, by niemo spozierać mu w ślepia - co na to jaszczur?

: 26 listopada 2012, 20:09
autor: 8art
Khajit nie do konca rozumiał obelgi jakie wypowiadali pod swoim adresem człowieki, ale widział dobrze skrywane emocje targające zarówno bretonem jak i przyjaciółmi. Nie bardzo wiedział co ma zrobić. Ludzka gadanina nie znaczyła dla niego zbyt wiele. Dzielił swoją uwagę pomiędzy toczącą się rozmowę, a obserwacje otoczenia. No i oczywiście pomiędzy połykanie co smaczniejszych kąsków z suto zastawionego stołu.

Zastanawiał się jak bardzo ludzie biorą do serc, to co się do nich mówiło. Khajici woleli czyny, choć ich kultura słowa pełna była słownych rytuałów i podtekstów, ale wszystko było zdecydowanie prostsze.

: 26 listopada 2012, 20:13
autor: Araven
Prosse bardzo panie ssetniku, czymże zassłużyłem ssobie na uwagę cessarsskiego oficera?

: 26 listopada 2012, 20:42
autor: Keth
Smocza Przystań, 10 dzień Ostatnich Siewów

Legionista nie miał na sobie ceremonialnej zbroi, zamienił ją na bardziej wygodną tunikę i wyprawiony z miękkiej skóry kaftan ozdobiony na rękawach smoczymi emblematami cesarskiej armii. Dziękując jaszczurowi za zgodę na rozmowę usadowił się pomiędzy nim i khajiitem, dając staranne baczenie na to, by przypadkiem nie przydeptać koniuszka ogona żadnego z gości.

- Byliście w Helgen, widzieliście smoka - mężczyzna przeszedł od razu do rzeczy, spoglądając na argonianina bacznym wzrokiem - Opowiedzcie mi o tym.

- Pssecież opowiedzieliśśmy jarlowi - mruknął niechętnie Ahraveen, czując się co nieco nieswojo w towarzystwie tak wysokiego rangą cesarskiego żołnierza - Co jessce mamy rzec?

- Opowiedzcie to proszę raz jeszcze, chwila po chwili - powiedział setnik ujmując w dłoń jeden z pełnych kubków pitnego miodu. Jaszczur domyślił się w lot, że człowiek próbuje okazać rozluźnienie i beztroskę, ale zdradzała go nerwowa mowa ciała, niczym otwarta księga mówiąc o nie dość starannie skrywanym napięciu.
Trudno mu się w zasadzie dziwić, w Helgen zginęło wielu cesarskich, a tak naprawdę jedyne wieści o tej rzezie, które dotarły do Białej Grani pochodzą od Was i Bretona. Aravenie, opowiesz mu to i owo?

: 26 listopada 2012, 20:52
autor: Araven
Besstia była diabelnie wielka i zajadła. Ubijała wszyssstkich jednako, tako Nordów jak i cessarsskich. Zołnierze wassi dzielni byli, ale ginęli jako muchy. Sssmok porwał jeźdźca na koniu i uniósł niczym piórko. Ani cary, ani sstrzały, ani miecze nic jej krzywdy nie ucyniły. Nie chciałbym ssmoka znowu zobacyć, chyba, że zabitego.

: 26 listopada 2012, 21:09
autor: Keth
Smocza Przystań, 10 dzień Ostatnich Siewów

Strzygący bacznie uszami Barr'teh skończył ogryzać wielką kuropatwę, chowając ociekające tłuszczem kosteczki do jednej z kieszeni swego stroju. Chociaż człowieki rządzące Białą Granią wydawały się zamożne, khajiit nie zamierzał ulegać wrażeniu wszechobecnego bogactwa - gromadzenie resztek posiłku na czarną godzinę zawsze wychodziło mu na dobre.

Nie rozumiejąc znaczenia większości infantylnych rozmów ludzi kotołak skoncentrował się na szukaniu wzrokiem ciemnoskórych kobiet, mając w pamięci opowieść Hastura o niewieście z Hammerfell noszącej na przegubie dłoni tatuaż w postaci bransolety. Bystre ślepia kocura prześlizgiwały się kolejno po ławach, ale nigdzie nie dostrzegały redgardzkiej kobiety. W gronie biesiadników zasiadało wiele ludzkich kobiet, wszelako wszystkie bez wyjątku były płowowłosymi Nordkami o niebieskich oczach i bladej skórze, jędrnych piersiach i zarysowanych pod szatami biodrach.

Barr'teh nigdy nie uchodził za znawcę urody ludzkich samic, ale potrafił czytać doskonale mowę ciała człowieczych samców i sama ich obserwacja wystarczała mu, by zauważyć jak wielkie zainteresowanie okazywali swym towarzyszkom miejscowi mężczyźni.

- Jeśli jarl wyśle więcej drużynników poza mury Grani, trzeba będzie poprosić o pomoc Towarzyszy - khajiit zaczął się dla zabicia czasu przysłuchiwać rozmowie kilku mężczyzn o aparycji wojowników, siedzących plecami do niego przy drugim stole, poruszając na przemian uszami i ogonem.

- Jeśli starczy im czasu między jedną i drugą beczką piwa, może wyślą na mur któregoś z gołowąsów - sarknął z głęboką drwiną drugi z biesiadników - Jorrvaskr dawno temu stracił na świetności. Za Askara trakty wokół Grani były bezpieczne, a czym może się poszczycić Kodiak?

- Nie obrażaj zbyt głośno Kodiaka - wtrącił między wielkimi kęsami mięsa trzeci Nord - Stary może i jest już nieruchawy, ale ma dość zaufanych, którzy lubią przetrącać kości. Niechby się Farkas albo Vilkas dowiedzieli...

- Już lepiej, żeby to była Aela - roześmiał się chrapliwie ten mężczyzna, który wcześniej narzekał na utraconą świetność Jorrvaskru - Gdyby ona chciała mi coś przetrącić, długo bym się nie bronił. Istna wilczyca, musi wyczyniać dzikie harce w łożu.

- Też bym jej chętnie dosiadł, ale najpierw dam tobie spróbować, Tulkun - zachichotał pierwszy z rozmówców rozchlapując sobie na kolana gęsty sos - Gładkie masz lica, jak ci je porządnie nożem porżnie, zaczniesz bardziej wyglądać na prawdziwego rębacza.
Ot takie męskie pogaduszki przy piwku...

: 26 listopada 2012, 21:29
autor: Keth
Smocza Przystań, 10 dzień Ostatnich Siewów

Setnik przysłuchiwał się uważnie opowieści Ahraveena, zadając co jakiś czas rzeczowe pytania, dotyczące niezmiennie rozmiarów smoka, zasięgu jego zionięcia i skuteczności cesarskich łuczników. Jaszczur starał się odpowiadać w równie rzeczowy sposób, chociaż przywoływane niechętnie wspomnienia strasznych przeżyć w Helgen skutecznie psuły mu apetyty. Obrazy pełne krwi, płonących domostw i łopoczących czarnych skrzydeł uparcie przypominały argonianinowi jak kruchy mógł się okazać w każdej chwili jego własny żywot.

- Widzieliście wielu uciekinierów z miasteczka? - spytał oficer ściskając w dłoni kurczowo zapomniany od dłuższej chwili kubek, wciąż pełen miodu - Żołnierzy? Albo emisariuszy Thalmoru?

- Emissariussy Thalmoru? - powtórzył mimowolnie Ahraveen, próbując przypomnieć sobie, czy widział w Helgen któregoś z przedstawicieli Dominium - Nie widzieliśśmy żadnego...

- Ale ktoś opuścił osadę? - nie ustawał w dociekaniach Cyrodiilczyk, marszcząc posępnie czoło - Daliby bogowie, że ktoś uszedł.

- Napotkaliśmy żołnierza za Helgen, zwiadowcę, który poniósł wieść do Samotni - przypomniał sobie znienacka Ahraveen, z zadowoleniem szczerząc niewielkie stożkowate zęby - To on pokazał nam drogę na przełaj do Białej Grani.

- I mniemam, że on was wyekwipował na tę drogę? - setnik spojrzał na jaszczura z ukosa, zmieniając nieoczekiwanie temat - Służycie w Legionie?
Nagła zmiana tematu... o co chodzi? ;)

: 26 listopada 2012, 21:54
autor: Araven
Gdzieżby tam. Nikt nas nie ekwipował. A w Legionie nie służymy, a ile płacicie?
Palę głupa, oby nie drążył tematu ekwipunku.

: 26 listopada 2012, 22:04
autor: Keth
Smocza Przystań, 10 dzień Ostatnich Siewów

Dziwny wyraz twarzy setnika bynajmniej nie zniknął, a w jego oczach pojawił się jakiś błysk, który wcale nie kojarzył się jaszczurowi z głęboką przyjaźnią.

- Pytałem, bo kiedy się wczoraj wam przyjrzałem na rozmowie z jarlem, dałbym głowę uciąć, że niektórzy z was mieli przy pasach żołnierskie miecze - wyjaśnił suchym tonem, budząc u Ahraveena lodowaty dreszcz biegnący od karku aż po koniuszek ogona - Cesarskie miecze. Każdy ma bity na jelcu ornamentowany numer, znak czwórki. To broń Czwartego Legionu, a zatem widuje się je zazwyczaj w posiadaniu cesarskich żołnierzy.

Argonianin poczuł zimny ucisk w trzewiach domyślając się, jakich zaraz przyjdzie mu wysłuchać słów.

- Skoro nie służycie w cesarskiej armii, dlaczego nosicie cesarską broń? - oficer przypomniał sobie w końcu o swoim kubku miodu i upił z niego niewielki łyczek trunku nie odrywając nawet na chwilę spojrzenia od ślepiów Ahraveena.
Aravenie, przeczucie Cię nie myliło! I co teraz, co teraz?

: 26 listopada 2012, 22:09
autor: Araven
Hm może i tak, zdobyliśmy tą broń na zbójach napadli nas, widocznie oni zabrali ją z Helgen, my nietutejsi. Swoją broń sprzedalim.

: 26 listopada 2012, 22:24
autor: 8art
Khajit prychnął głośno, gdy usłyszał jak setnik wspomina miecze legionistów. Prychnał, tak że kostka kuropatwy niemal wypadła z mordy kotołaka. Opanował się nieco rad iż sam miał tylko łuk, który zapewne był pozbawiony jakichkoliwek znamion. Zresztą był już spieniężony. Wtrącił się jednak z rozbrajającą szczerością i niewinną miną małego kociaka:

- Złe człowieki z Helgen zabrały. Trzeba było broń ratować. Żelazo w lesie zostawione zrobiłoby się brązowe i kruche.

: 26 listopada 2012, 22:30
autor: Keth
Smocza Przystań, 10 dzień Ostatnich Siewów

Setnik wysłuchał Ahraveena z dziwną miną, w jednej dłoni dzierżąc kubek, drugą zaś postukując w blat stołu w rytmiczny, nieco rozpraszający argonianina sposób.

- Cieszę się słysząc, że odzyskaliście te miecze z rąk rozbójników - uśmiechnął się nieco wymuszenie - To dobra stal, kuta przez doświadczonych zbrojmistrzów. Pomijam już fakt, że to sprawa honoru. Nie godzi się, żeby cesarska broń służyła dobru bandytów grasujących na szlakach.

- Pewnie się nie godzi - kiwnął łuskowatą głową Ahraveen, podejrzewając, że wciąż nie wydostał się z niebezpiecznej matni. Jaszczur uświadomił sobie znienacka, w jaki sposób ktoś zbyt pochopny w osądach mógł zinterpretować noszoną przez najemników cesarską broń, zwłaszcza w krainie rozdartej coraz dotkliwszą wojną domową, gdzie żołnierzom przychodziło mierzyć się prócz rozbójników również z niesławnymi Gromowładnymi.

- Skoro sprzedaliście swoje własne, otrzymaliście za nie zapłatę - ciągnął dalej cesarski setnik - A zatem wierzę, że bez czynienia rwetesu oddacie tę broń w moje ręce, a sami kupicie sobie oręż, który bardziej przystoi zaciężnym najmitom.
Propozycja nie do odrzucenia? Dobra, chłopaki - przyznać się bez bicia, kto ma przy sobie cesarski miecz, bo nie chce mi się cofać tyle postów do tyłu, ale to zrobię, jeśli mnie nie wyręczycie! ;)

: 26 listopada 2012, 22:43
autor: 8art
Brałem tylko strzały i łuk. Z tego co pamiętam to łuk sprzedałem, tylko nie wiem czy swój czy cesarski:)
EDIT: Sprzedałem wszystko z rabunku. Post 332.