Strona 35 z 64

: 27 grudnia 2014, 12:09
autor: 8art
Jeśli panowie z OA upomnieli się Lao o paru łobuzów z Northside, to najprawdopodobniej oznaczało jedną z dwóch rzeczy: Lao był już wypłaszczony, a Triady pałały do Gonza i jego paczki rządzą odwetu, albo OA dogadało się chinolami i Triady też już szukają chłopaków. Jedna opcja lepsza od drugiej. Obie przesrane. Gwarancje z pokryciem były kluczem w rozmowie z Suttonem.

- Weź kurwa przestań s tym gównem przy jedzeniu... - Gonzo zrugał Vegę, gdyż nie bardzo lubił słuchać o obrzydliwych rzeczach, szczególnie podczas posiłków. Potem odezwał się do Suttona: - No właśnie przyjacielu. Vega ujął to tak obrazowo, dogadamy się, ale jak zagwarantujesz nasze bezpieczeństwo?

: 27 grudnia 2014, 18:31
autor: czak
Eric zamieszał kawałkiem pikantnego kurczaka w sosie
- Gonzo coś ty taki wrażliwy. Gówno to po prostu taka duża kupa. Od tysięcy lat wielkim cywilizacją i religią czy wybitnym ludziom zawsze towarzyszy kupa! Vega po prostu zna życie i pięknie o nim opowiada. Tylko co tam robi ten żółwik ?

Eric pochłonął kurczaka i zabrał się za hamburgera
- Nie zapomnij Frank że ponieśliśmy też spore nakłady finansowe.

: 27 grudnia 2014, 21:01
autor: Trihikilius
- Tja, hahaha - młody oblizał tłuste palce - Atropos kupy to ja idę na stronę - Badass wstał od stołu i niespiesznie ruszył w kierunku WC.

: 28 grudnia 2014, 04:46
autor: Suriel
Micha z ułożona kupa jedzenia przed Białym wyraźnie się zmniejszyła.
- Zapewnić gwarancje to on se moze jedynie ze pokryje rachunek w tym barze. He he he, gwarancję dobre sobie jakby nie my to by go rozerwal ten blaszak tam na miejscu jak ekipa co ją wynajął oo majtach srala. No chyba że gwarancje na tekorg Guinessa bo tyle co my opierdolilismy w tym fast foodzie to chyba na rekord idzie.

: 28 grudnia 2014, 10:56
autor: Trihikilius
Młody oddając naturze to co wciągnął przez usta w ostatnim czasie usłyszał, że ktoś wchodzi do toalety. Teraz docierał do niego jedynie szum wody w porcelanowych misach na zewnątrz kabiny, w której się zamknął. Siedział na otwartej klapie sedesu już dawno mogąc zakończyć czynności związane z oddaniem ekskrementów, coś jednak nakazywało mu porozmyślać. Kabiny były otwarte od góry, ale drzwi sięgały do samej podłogi, nie musiał więc podciągać nóg aby zachować w potencjalnych intruzach wrażenie jego nieobecności. Wreszcie szum zagłuszył plusk. Ktoś sikał. Badass całkiem wyraźnie usłyszał chrzęst zapinanego rozporka, a potem znów rozległa się wodna z otwartego kranu. Ktoś mył ręce. Starannie. W końcu wodę zakręcono. I znów kroki. Lekko zatrzeszczały drzwi. Młody skulił się na sedesie i odruchowo ścisnął kolbę zdobycznej broni. Stukanie do drzwi kabiny. Trzy lekkie stuknięcia, ale z pogłosem czegoś twardego. Jakby stali. Tofii poczuł na plecach stróżkę zimnego potu. Nie ruszył się, zamknął tylko oczy i wstrzymał oddech. Oprócz bicia serca cisza była totalna.

- Hej, proszę pana, wszystko w porządku - niespodziewanie rozległ się męski głos - Proszę pana, czy dobrze się pan czuje, dziwne odgłosy dochodzą z kabiny.

- Sram kurwa, spierdalaj - Badass uciął szybko rozmowę - Przeszkadzasz mi kurwa w podjęciu bardzo ważnej decyzji życiowej, idź sobie.

- Dobrze, już dobrze, nie musi pan być taki nieprzyjemny - odgłos gwałtownie zatrzaśniętych drzwi przywołał ponownie ciszę.

Młody zakończył swoje rozmyślania nad sensem życia po czym wykonał należyte czynności i powrócił do stolika towarzyszy.
Praktycznie wszystkie pytania już padły, więc nie będę dublował. Nie mogłem się jednak powstrzymać od wpisania krótkiego epizodu z życia młodego solo.

: 28 grudnia 2014, 21:29
autor: Keth
McDonovan, 3 listopada 2021, 04:10

- Jeśli chcecie rozmawiać o gwarancjach bezpieczeństwa, to jesteście w tym porządnie umoczeni - w sztucznych oczach Franka Suttona pojawił się jakiś błysk, zapewne wygenerowany przez sterowniki cybernetycznych implantów - Faktycznie byliście na miejscu, kiedy maszyny Orbital Air tam spadły?

- Wpadliśmy do Razora z towarzyską wizytą - przytaknął głową Vega, starannie dobierając słowa.

- Do gwarancji bezpieczeństwa jeszcze dojdziemy - kiwnął głową reporter - Mam pewne możliwości i dojścia, ale najpierw musimy uściślić pewne sprawy. Opowiedzcie mi o wszystkim, co się tam wydarzyło. Dopiero potem będę wam mógł powiedzieć czy klasyfikujecie się do programu ochrony osobistych źródeł informacji.
Rozpoczynają się delikatne negocjacje. Poproszę o Waszą wersję wydarzeń w trybie fabularnym, żeby dokładnie wiedzieć, co powiedzieliście, a co nie...

: 28 grudnia 2014, 21:50
autor: 8art
To trzeba było rozegrać zajebiście, żeby liczyć na pomoc pismaków. Eduardo wyprostował się, poprawił grzywkę, starając się przyjąc jak najbardziej profesjonalną aparycję. Oparwszy dłonie na blacie stołu złączył palce w piramidkę, tak jak kiedyś podpatrzył na zdjęciach kilku CEO w Forbesie:

- Klasyfikujemy się? - Gonzales zrobił urażoną minę: - No jakbyśmy się nie klasyfikowali, to chyba byś nie ryzykował życia, żeby nas wyciągnąć z parkingu, prawda? Mam nadzieję, że wasz program ochrony źródeł nie ogranicza się do przyznania stetryczałego solo, który spierdala szybciej niż Dzikus z Northside. Ale dla Twojej wiadomości Frank, byliśmy na miejscu, widzieliśmy wszystko, ale nie popełniliśmy żadnego przestępstwa. Ot mieliśmy upomnieć Razorów, żeby nie naprzykrzali się Chińczykom. Mamy też prawdziwą bombę, która mogłaby być takim shitem in the fan, rozumiesz Frank o czym mówię.

: 29 grudnia 2014, 06:39
autor: namakemono
- Chyba kurwa żartujesz. My ci wszystko wyśpiewamy, a ty nam powiesz "dzięki panowie, żarcie na mój koszt, ale już idźcie". My zostaniemy na lodzie z terminatorami na karku a ty na tacy weźmiesz wszystko czym dysponujemy czyli informacje. Ty prostą drogą do Pulitzera a my płytki grób. Rzeczywiście, niezły deal. Bez żartów. Wysil się trochę to będziemy kontynuować rozmowę.

: 29 grudnia 2014, 10:47
autor: Suriel
- A może wyjaśnij najpierw kogo ta ochrona może obejmować bo może zaraz podziękujemy za żarcie i pójdziemy poszukać jakiegoś innego rozwiązania. Żeby lepiej nakreślić naszą sytuację mogę powiedzieć ze w przestępstwie nie uczestniczyliśmy i to nie my zastrzelilismy tą avke. Ale wiemy o wiele za dużo, żeby ci co w tym maczali palce dali nam przeżyć. Widziałeś tego borga tych którzy za tym stoją stać na takich gości więc sprawa jest ciekawsza niż gdyby to był tylko boostergang. Ciekawsza dla ciebie, bo mnie za chuja nie bawi ani interesuje. Chyba właśnie straciłem apetyt.

: 29 grudnia 2014, 11:29
autor: Trihikilius
- Powiedz nam Frank ten program ochrony osobistych źródeł informacji, to rozumisz tego twój program, czy twojej korporacji - Młody starał się wyczytać cokolwiek z reakcji dziennikarza - Chodzi głównie o to kto o klasyfikacji decyduje, ty czy twój pryncypał z którym trzeba się jeszcze spotkać. Bo tak sobie myślę, że nie bardzo nam się widzi układanie z dużą firmą, wiesz jak to jest. Rozumisz tego im więcej chciwych łapsk się o nas dowie, tym więcej chciwych łapsk po nas sięgnie. Oczywiście płacić za wszystko mogą ale my najlepiej gdybyśmy rozumisz tego zostali całkowicie incognito. Poza tym wujcio ci mówi, że gra jest warta świeczki. Inaczej nikt nie próbowałby nas zabić.

: 29 grudnia 2014, 21:38
autor: czak
Eric skończył pałaszować swojego kurczaka.
- Wiesz Frank przypadki chodzą po ludziach. My przypadkiem widzieliśmy coś czego ty nie widziałeś. Mamy też na to dowód. Nas to generalnie nie interesuje a dla Ciebie to może być apogeum kariery. Nie oczekujemy, że wykupicie nam domki na plaży w Malibu. Chcemy zniknąć żeby te buraki się od nas odpierdoliły. Może to być symulowany wypadek w balonie turystycznym albo eksplozja domku w Aspen. W każdym razie po sprawie chcemy zniknąć z pakietem e$ na początek.
Eric złapał się za brzuch - Sory muszę się odesrać, Panowie wybaczą moją chwilową absencję - Eric ukłonił się teatralnie
Przyglądam się Frankowi uważnie ale dyskretnie, a najkonkretniej jego twarzy czy aby to nie jest realskin naciągnięty na szkielet. Zmierzając do klopa rozglądam się uważnie po sali. Może ktoś przygląda nam się zbyt ciekawie. Jak znikam im z oczu szukam w smatrfonie strony NT54. Potem redaktora Franka Suttona. W końcu dzwonie na ich "gorącą linię" i proszę koniecznie o rozmowę z redaktorem Suttonem ponieważ prosił on on telefon a ja mam dla niego niezwykle cenne informację. Czy byłaby Pani tak łaskawa i połączyła mnie z redaktorem? Korzystam z wbudowanego łącza nie trzymam telefonu w ręce. Jeżeli sekretarka zgodzi się mnie połączyć, wracam oczywiście obserwując czy Frank odbierze telefon.

: 30 grudnia 2014, 08:30
autor: Trihikilius
Czak dobrze kombinujesz, idźmy tym tropem tyle, że może zadzwoń nie z komórki. Jakiś aparat telefoniczny gdzieś tu chyba jest. To nie będzie problemem później namierzać non stop telefon, nawet jak się go już później nie używa to aparat loguje się co jakiś czas sam na konkretnych nadajnikach. W taki sposób mogą ograniczyć się do dzielnic poszukując jakiegoś numeru telefonu, wystarczy aby aparat był włączony, nie musi wykonywać połączenia.

: 30 grudnia 2014, 09:13
autor: 8art
Watek techniczny

Kupilem nam siatke kart sim. Zadzwoni a potem karte na pol i do kosza

: 30 grudnia 2014, 09:19
autor: Suriel
Gruby z rosnącą podejrzliwoscia spoglądał na leżącego na jego talerzu fast fooda. Nie minęło kilkanaście minut a już dwie osoby poszły się wykasztanić. Złapał się za brzuch z co raz większym niepokojem zaczął go obserwować. W końcu zanurkowal do torby lekarskiej i wyjął stamtąd jakiś czarne tabletki.
- Chce ktoś węgiel? To na rozwolnienia.

Edit Bart: Starajacy się utrzymać pokerową twarz minę Gonzales spojrzał niepewnie na odchodzącego Erica i siedzącego przy stole Tofika. Czyżby Sutton próbował ich truć restauracyjnym żarciem? Wyglądało to paranoicznie na maxa, ale było równie możliwe jak wpadnięcie AVki na chacjendę Razorów. Eduardo był skłonny uwierzyć we wszystko, co podpowiadała mu wyobraźnia. Niepwnie wyciągnął dłoń do Białasa:

- Wiesz co? Ja wezmę profilaktycznie...

: 30 grudnia 2014, 20:30
autor: Keth
McDonovan, 3 listopada 2021, 04:11

Mijając w drodze do toalety wracającego stamtąd Badassa, Temper posłał czarnoskóremu młodzieńcowi oko, po czym ukrył się czym prędzej w pierwszej wolnej kabinie. Siadając na zamkniętym sedesie wyciągnął z kieszeni jedną z nowiutkich kart SIM rozdanych wcześniej przez Barta i wsadził ją do swego aparatu. Uruchomione kciukiem urządzenie włączyło się błyskawicznie, od razu złapało zasięg oraz dostęp do darmowej sieci WiFi restauracji. Poruszając palcami z iście małpią zwinnością Eric wyszukał w sieci namiar na infolinię NT54 i natychmiast wybrał odpowiedni numer.

Czas uciekał, a człowiek podający się za Franka Suttona pozyskiwał coraz więcej informacji, które nawet skąpo dawkowane, lada chwila mogły mu dać ogromną przewagę nad grupką uciekinierów z Northside.

- NT54? Muszę się pilnie skontaktować z reporterem Frankiem Suttonem. Tak, to bardzo pilne. Prosił mnie o kontakt, bo mam dla niego cenne informacje. Czy byłaby pani tak łaskawa i zechciała mnie z nim połączyć? Och, to świetnie, bardzo proszę!

Mile zaskoczony postępami w swoim prywatnym śledztwie, Eric dosłownie wystrzelił z kabiny i pomknął ku drzwiom toalety ścigany karcącymi spojrzeniami jakiejś dezynfekującej w umywalkach ręce rodzinki.

W głośniku aparatu rozbrzmiewał sygnał oczekiwania na odebranie połączenia. Przeciskając się pomiędzy klientami restauracji Temper dostał się w końcu do swojego stolika, spoglądając z góry na nieco zdziwionego wyrazem jego miny reportera.

W głośniku telefonu wciąż rozbrzmiewał przerywany sygnał oczekiwania na połączenie, ale siedzący w McDonovanie Frank Sutton nie sprawiał wrażenia człowieka, któremu właśnie zadzwonił bądź zawibrował telefon, czy to zwyczajny czy jego wszczepiony w ciało cybernetyczny odpowiednik.

Na twarzy technika pojawił się cień bardzo wrednego uśmiechu, całkowicie wyzbytego sympatii. Widząc ten grymas Jimmy i Eduardo zesztywnieli bezwiednie, wyczuwając zmianę atmosfery.

- Coś się stało? - zapytał ostrożnie reporter NT54, opierając się bokiem o krzesło - Wyglądasz jak...

Sygnał w głośniku urwał się znienacka, zastąpiła go głucha cisza. Zaskoczony Eric zerknął na wyświetlacz smartfona i ujrzał potwierdzenie aktywnego połączenia. Ktoś odebrał jego telefon... ale milczał.