Strona 35 z 42

: 10 sierpnia 2017, 13:44
autor: 8art
W głowie Yurana już kiełkował plan jak w miarę bezpiecznie wrócić do htoelu z generatorem i spróbować dostać się do środka. Polanin rozważał różne opcje i najrozsąd niejszym zdawał mu się powrót po zmroku. Na parkingu i tak panował mrok taki, że oko wykol, więc będą zmuszeni do użycia pochodni w środku, ale zmrok mógł ułatwić podejście do budynku i ewentualnie wskazać miejsca gdzie w hotelu święcą się światła.

- Wrócimy tę samą drogą cośmy tu przyszli. - syknął cicho do reszty: - Jeśli nas wtedy nie zooczyli, to może siedzą gdzie indziej w budynku.
Nie będziemy szukać nowej trasy aby wrócić do swoich. Wrócimy po "swoich śladach".

Yuran będzie optował za rozpoczęciem akcji po zmroku, żeby było łatwiej podejść.

: 10 sierpnia 2017, 13:59
autor: namakemono
Sędzia chwilę zastanawiał się, czy bezpiecznie jest wracać tą samą drogą, czy może lepiej byłoby wybrać inną. Ostatecznie doszedł do wniosku, że ani nie ma czasu, ani nie byłoby bezpiecznie szukać nowej drogi, na której z całą pewnością natknęliby się na jakieś nowe przeszkody. Bezpieczniej będzie wrócić po swoich śladach, znanym już sobie szlakiem. A i tak niejedno może ich jeszcze na nim zaskoczyć. Nie ma się nad czym zastanawiać - pomyślał - najważniejszy jest czas.

- Wrócimy tą samą drogą, cośmy tu przyszli. Jeśli nas wtedy nie zoczyli, to może siedzą gdzie indziej w budynku - Yuran bezwiednie potwierdził myśl Nikodemusa.

- Ruszajmy - rzekł sędzia prosto. - Nie traćmy czasu.

: 10 sierpnia 2017, 15:23
autor: Keth
Kocie Miasto, dwie ulice od hotelu

Rozpalony opowieścią Yurana, Bayer Werk aż się cały trząsł z wrażenia, gotów bez namysłu popędzić wprost pod wejście do tajemnego schowka. Bruni i Telibor na wszelki wypadek mieli na zapalczywego mechanika oko, by go licho nie podkusiło do złamania wyraźnych rozkazów polańskiego myśliwego.

Cała grupa zaszyła się w suterenie cuchnącego stęchlizną zmurszałego budynku, który częściowo się zawalił i który sprawiał wrażenie zbyt niebezpiecznego, by do niego wchodzić. Dzielące ich od hotelu dwie ulice dawały gwarancję niedalekiej wędrówki po zapadnięciu wypatrywanego przez wszystkich zmierzchu.

- To muszą być te podziemne wrota - powtarzał po raz kolejny Nikodemus, przeszywany pełnymi fascynacji spojrzeniami tych, których wizyta w hotelu na razie ominęła - Całe to piętro pod ziemią to postój dla samojezdników. Na pewno zjeżdżali tam rampą pod przesuwnymi wrotami i rozładowywali skarby. Właz wyglądany na odlany z czystego metalu, nie wiem nawet, co to za stop. W życiu nie wyłamiemy go siłą mięśni.

- O to się nie martw - nie mogący usiedzieć w miejscu Werk pogłaskał dłonią ukryty pod płachtą starego brezentu starter - Dam sobie radę, klnę się na Pneumę. Markus mi wszystko pozapisywał, jak ustawić guziki i jak pokręcić wajchami. Wy tylko zadbajcie o to, żeby nas nikt nie capnął, ja zajmę się resztą.

- I o tym musimy pamiętać - podkreślił raz jeszcze sędzia - Ci miastowi to są bardzo niebezpieczni ludzie. Nie zapominajcie jak zadusili drutem tych dzikich pod dworcem. Żadnego sądu, Kodeksu też w niczyjej ręce nie widziałem. Się nie patyczkują, szast prast i po życiu.

- Mają na dodatek samopały podobne do tego tutaj - Yuran wyciągnął zza paska spodni metalowego glojka, zademonstrował pistolet pożerającym go wzrokiem kompanom. Kiedy tylko okazało się, że Schiller wyposażył Polanina w tak niezwykłą legendarną broń, reszta ekspedycji ustawicznie łypała na myśliwego zazdrosnym okiem, przynajmniej w odczuciu samego Yurana.

- Mają - potwierdził Dragan - A myśmy byli świadkiem u Markusa, co taki samopał potrafi jak Piotrowi dziury wybił w klacie. Iście demoniczna sprawka ta broń, musiał Bóg naprawdę Dawnych pokarać Eshatonem za to, że takie potworności budowali.

- Robimy tak jak ustaliłem z Nikodemusem - powiedział Yuran chowając pistolet z powrotem za pasek - Idziemy tam po zmierzchu, po cichutku i tą samą drogą. Najpierw sprawdzimy, czy gdzie światła nie widać, nawet na górnych piętrach. Potem dalej po cichutku do środka, przez dziurę w ścianie i po schodkach od strony holu. Miejsca tam dosyć, żeby bez hałasu przeciągnąć starter. Werk wszystko uruchamia, a my go pilnujemy. Jak już otworzy, włazimy do środka i wynosimy wszystko, co cenne. A potem uciekamy do Koronapanu, do domu.

- I zabierzamy po drodze Dirka z Oksaną - dodał mocno niespokojny Bruni, a Yuran przytaknął mu ruchem głowy.
Czy plan jest kompletny? Jeśli tak i nie macie nic więcej do dodania, proponuję bez zbędnej zwłoki przejść do następnego punktu zwrotnego, czyli gromadnego skoku na skarbiec!

: 10 sierpnia 2017, 15:47
autor: dretch
Podążam za grupą. Rozglądajac się do okoła! Jest gorzej niż Gerard myślał.. przepełniają go jednie destruktywne myśli w ktorych wszyscy giną :( Nie mam zastrzeżęń. Plan wyglaa dobrze. Zastsanawiams ię tylko jeżeli my odpalimy pochodnie czy nie będzie nas w ciemności widać za bardzo?

: 10 sierpnia 2017, 16:59
autor: 8art
Pochodnie odpalimy dopiero w garażu.

: 10 sierpnia 2017, 17:21
autor: Keth
Kocie Miasto, przy hotelu

- Kurwości, miałem rację!

Rozpłaszczony na mrocznym gruzowisku Gerard Hayte przekręcił w bok głowę, zerknął w górę na czarną bryłę hotelu wrzynającą się w ciemnoczerwonawe wieczorne przestworza nad miastem. Zmierzch zdążył się już na dobre rozgościć w sąsiednich ulicach, wypełzał z wybitych okien budynków, z zagraconych zaułków. Resztka słonecznego światła barwiła już tylko wąski pas nieboskłonu, ustępując coraz szybciej pola rozgwieżdżonej nocy.

W gęstniejącym mroku bez trudu można było zauważyć ciepłą poświatę migoczącą w oknach wyższych pięter hotelu. Przyglądający się budowli anabaptysta oszacował ostrożnie, że olejne lampy bądź zwyczajne ogniska paliły się na czwartym i piątym piętrze, na samej górze hotelu. Poniżej panowała ciemność, aczkolwiek nie można było wykluczyć, że pod jej osłoną w pobliżu wejścia czaili się obcy z glojkami i garotami.

- Nie ty jeden miałeś rację - odciął się niespokojnie Dragan, szepcząc równie cicho co Gerard - Czyli cały czas mieli skurczybyki straże na górze. Pewnie dlatego, że z drugiej strony mają widok na to drabinowisko dla parówek i dworzec.

- Na ulicy żywej duszy - oszacował ostrożnym tonem Yuran odwracając głowę i spoglądając z góry pryzmy gruzu na kucających u jej podstawy Bruniego i Telibora, eskortujących Werka ze starterem.
Na dwóch najwyższych piętrach hotelu można dostrzec światło rzucane przez jakieś źródła ognia. Piętra poniżej oraz parter zieją ciemnością. Co robicie?

: 16 sierpnia 2017, 12:55
autor: dretch
Musimy działać szybko, inaczej nas tu lechuj zje ....

: 16 sierpnia 2017, 14:12
autor: 8art
- Dobra pany, zrobimy tak. - władczym tonem, acz cicho oznajmił Yuran: - Jak się ino ściemni na dobre, idę z Draganem na drugą stronę do garażu sprawdzić, czy jakiej czujki tam lechuje nie ustawili. Potem damy wam znak i jak będziecie widzieć z waszej strony, że jest bezpiecznie ruszycie z agregatem.
Jak ciężki jest generator? Czy Yuran z Draganem dadzą radę go przenieść? Czy da się z wózkiem przemknąć po cichu przez ulicę, czy to nie możliwe z powodu np skrzypiących niemiłosiernie kółek. Tak czy owak wózek przydałby się na zszabrowane rzeczy.

: 16 sierpnia 2017, 17:15
autor: Keth
Starter można przenieść we dwie osoby, doskonale nadadzą się do tego Bruni z Teliborem jako NPC. Wjazd wózkiem po ciemku jest możliwy tylko od strony głównej ulicy i rampy do garażu, tej z podnoszoną bramą. Jest to ryzykowny pomysł zważywszy na fakt, że na wyższych piętrach hotelu ewidentnie obozują goglarze. Dziura w bocznej ścianie budynku jest wystarczająco dużo, by starter wepchnąć tamtędy do środka, a potem znieść na dół po schodkach od strony holu.

Dragan i Yuran mogą się podkraść przodem, sprawdzić hol i garaż. Jeśli teren okaże się bezpieczny, Telibor i Bruni przyniosą starter aż pod właz schronu, a Werk wszystko podłączy i odpali. Nikodemus i Gerard mogą ich ubezpieczać albo dołączyć do Dragana i Yurana. W garażu będzie bardzo ciemno, naprawdę bardzo. Jeśli nie rozpalicie przynajmniej nikłego ognia, Bayer nie poradzi sobie z podłączeniem. Z drugiej strony, zbyt duże źródła światła w podziemiach może zwrócić czyjąś niepożądaną uwagę.

Może warto wspomnieć jeszcze o opcji wkradnięcia się na wyższe piętra hotelu i neutralizacji przebywających tam nieznajomych? Inne pomysły? Sugestie?

: 17 sierpnia 2017, 15:33
autor: dretch
Czy mamy jakieś zapałki, ewentualnie świece? Moglibyśmy zrobić prowizoryczną altarkę np. z kawałka puszki/złomu? świece w puszkę z otworem,
która rzucała by wiążkę światła w określonym kierunku. Gerad obstaje za tym aby ubezpieczać Werka w nim ostatnia nadzieja.

: 18 sierpnia 2017, 21:16
autor: 8art
Świateł na parkingu zapalimy tylko tyle ile będzie trzeba. Jeśli można zmotać jakąś latarnie pomysłem dretcha, to jak najbardziej.

Rekonesans na piętra jest bardzo ryzykowny. Nie wiemy ilu tam się gości czai, a o wypadek nietrudno. Kilka strzałów krzyków i okolica zaroi się od obstawy ze stacji i po misji.

Po mojemu otworzymy właz, wejdziemy i zamkniemy się od środka (jeśli się będzie dało) Oczywiście genrator zbunkrujemy też w środku, żeby ktoś sobie nie otworzył drzwi za nami.

: 22 sierpnia 2017, 20:19
autor: Keth
Kocie Miasto, hotel przy stacji

Na parterze zrujnowanego budynku panowała niemal nieprzenikniona ciemność, jedynie od strony holu do nóg skamieniałych zwiadowców docierała bardzo blada poświata księżycowego blasku. Yuran i Dragan odczekali długą chwilę nasłuchując czujnie, z plecami przyciśniętymi do zniszczonej boazerii przy dziurawej ścianie.

Jeśli na wyższych kondygnacjach hotelu przebywali obcy - a widziane z poziomu ulicy światła jawnie tego dowodziły - to albo spali albo zachowywali się nad wyraz cicho, bo do uszu Koronapańczyków nie docierały żadne czynione przez goglarzy hałasy.

Zapuściwszy się bezszelestnie na podziemny parking, bracia upewnili się, że i tam panowała wibrująca ciszą pustka. Co więcej, Demoniczna Matka Merkel musiała tej nocy skupić uwagę na innych nieszczęsnych śmiertelnikach, bo do trapionej rozlicznymi kłopotami ekspedycji w końcu zaczęło uśmiechać się nieśmiało szczęście.

Dzięki podniesionej w górę przez obcych bramie na podjeździe garażu również w podziemia hotelu zapuściła się rachityczna poświata księżyca - niebywale słaba, ale wciąż wystarczająca na to, by ostrożnie stawiający kroki Polanie widzieli, dokąd idą.

- Nikogo nie ma - wyszeptał w końcu Dragan, kurczowo ściskający rękojeść swego miecza - Dzięki niech będą duchom przodków. Trzeba ściągnąć resztę.
Parter i podziemny parking są opustoszałe (a przynajmniej bracia niczego nie wypatrzyli). Podkreślam, że utajniłem rzuty na AGI+Stealth oraz INS+Perception (niech te karty postaci też się od czasu do czasu przydadzą). Wydaje się, że to doskonały moment na ściągnięcie reszty drużyny do garażu. Na pewno ściągacie do hotelu wszystkich? Co do pomysłu na prowizoryczną lampę, zaaprobowany, Werk zaraz coś zmontuje!

: 24 sierpnia 2017, 16:32
autor: 8art
- Daj znaka ziomkom. Niech przejdą wszyscy - cicho wydał polecenie Yuran i odruchowo sprawdził tkwiącego za pazuchą Glojka. Teraz pozostawało się tylko modlić do Koronapana, aby nic nie przytrafił się po drodze ekipie z generatorem. polanin z jedenj strony rozmyślał, czy zostawić kogoś na czatach w mieście, ale uznał, że nie mając żadnej wiedzy co czeka ich w środku, nie ma sensu się rozdzielać.

Wojownik stanął w cieniu obserwując perymetr. Upewniwszy się, że Dragan tego nie dostrzeże, skrzywił się w grymasie bólu i dotknął prowizorycznych opatrunków pod którymi wciąż jątrzyły się rany zadane poprzedniej nocy przez jeleniogłowych.

Niepotrzebnie dałem się podejść. Mogłem użyć podartowanej przez Schillera broni i pozbyć się przynajmniej jedengo z lechujów a reszcie łby porozwalałbym buzdyganem. Splunął, był zły na siebie. W sumie nigdy nie miał takiego skarbu, który mógł tak łatwo zmienić układ sił w walce. Do tej pory mógł polegać tylko na buzdyganie oraz sile mięśni i zareagował instynktownie, zmniejszając dystans i wchodząc w zwarcie. Dopóki miał amunicję musiał powstrzymać wyrobiony odruch i zaufać wynalazkowi z dawnych lat. Skupił się ponownie na rozglądniu po wrogim otoczeniu Kociego Miasta, rozmyślanie nad rozlanym mlekiem nie miało sensu. Lekcja na przyszłość została wyciągnięta.
Chyba wszyscy schodzą do bunkra. Nie wiemy jak przedstawia się plan podziemi, czy wyjdziemy tą samą drogą jaką tu weszliśmy i czy w ogóle wyjdziemy:o. Po za tym każda osoba oznacza dodatkowego tragarza i więcej wyszabrowanego sprzętu $$$.

: 24 sierpnia 2017, 20:38
autor: Keth
Kocie Miasto, hotel przy stacji

Bayer Werk musiał co chwila ocierać czoło, dygocząc z ogromu wrażeń. Klęcząc we wnęce pancernego włazu, obserwowany przez równie podekscytowanych ziomków, mechanik rozkręcił za pomocą swego najlepszego śrubokręta osłony zamka i westchnął spoglądając na ukryte pod nią różnobarwne kable.

- Przystaw tę puszkę bliżej, bo ledwo co widzę - mruknął oczarowany Borkanin i skarcony zarzutem Dragan czym prędzej przysunął mu pod nos prowizoryczną lampkę.

- Tylko żebyś nic nie sknocił, bo to może nasza jedyna szansa - burknął cicho Yuran, co Werk skwitował pełnym wyższości prychnięciem. Podłączone do startera kable znalazły się jeden po drugim na właściwych w opinii Markusa miejscach, przypięte do swych odpowiedników metalowymi żabkami. Skończywszy ich rozmieszczanie Bayer zastygł na chwilę w bezruchu, wsadził do ust palec i zaczął go mocno ssać.

- Co jest? - zaniepokoił się natychmiast Yuran - Coś nie działa?

- Jeszcze nie zaczęło działać - odparł Borkanin potrząsając lekko głową - Tak się tylko w myślach upewniałem, że wszystko dobrze zrobiłem, tak jak wykułem na pamięć z notatek Markusa. Dobra, módlcie się, żeby to zadziałało.

Słowa Werka sprawiły, że wszystkim osadnikom włosy zjeżyły się na głowach, a serca zaczęły im walić jak młoty. Mechanik przyłożył prawą rękę do obudowy startera, po czym cofnął ją raptownie, jakby nie potrafiąc przełamać swego oporu przed naciśnięciem odpowiedniego guzika.

A potem westchnął głęboko i nacisnął jeden z okrągłych guzików w górnej części urządzenia. Yuran i Dragan drgnęli mimowolnie, kiedy urządzenie przekazane Werkowi przez Schillera rozbłysło tuzinem zielonych i bursztynowych lampek. Sekundę później wnętrze ciasnej wnęki zalała słaba niebieska poświata bijąca od ożywionego zastrzykiem magicznej energii panelu zamka.

- Na Pneumę i wszystkich świętych! - jęknął Gerard - To działa! To naprawdę działa!

Na szerokim szklanym ekranie zamka pojawiły się ciągi cyfr i liter, przewijające się przezeń tak szybko, że niezbyt obyci ze sztuką czytania Koronapańczycy nie zdołali praktycznie niczego zrozumieć. Po chwili ciąg zagadkowych znaczków zniknął zastąpiony jedną zbitką.

"Autorisierungscode".

Poniżej enigmatycznego słowa pojawiły się podświetlone czworokątne pola, dziesięć w sumie, a we wnętrzu pierwszego z nich od lewej strony zaczął migotać kolejny fascynujący znaczek.

"?"

- Zróbcie coś z tym, bo nie wytrzymam tego napięcia - jęknął rozdygotanym głosem Telibor.
Chyba dobrze idzie...

: 25 sierpnia 2017, 08:34
autor: dretch
pytanie: czy ktoś stoi na czatach? Tak na wszelki wypadek jeżeli nikt strapiony Gerard podejdzie do wejścia i będzie obserwował ciemność zza winkla