PBF - Płonąca granica

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 23 grudnia 2011, 18:09

Jestem za tym by wziąc udział w pogrzebie. A następnego dnia ruszyć do Anawalt z Ludźmi Casha i załatwić sholowanie pikupa. Pytam miejscowych czy nie znają lokalizacji chatki myśliwskiej nim wrócimy może się uda odzyskać motocykl Ebenzera. Czyli mam 13 kul do S W i 2 magazynki do M16. W walce wręcz włócznie zastąpie maczetomieczem. W Anawalt chciałbym nieco zostać i wydobrzeć nim wrócimy do konstabla. I nadal martwi mnie los Bluewell stracili mase obrońców i żywicieli.
Ostatnio zmieniony 23 grudnia 2011, 18:33 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 grudnia 2011, 18:29

Bluewell, 5 maja 2055, poranek

Pogrzeb czternastu ludzi z Bluewell odbył się następnego dnia o poranku. Wciąż naszprycowany środkiem znieczulającym Paul Wilson niewiele z całej ceremonii zapamiętał, przez większość czasu siedział na przyniesionym mu uczynnie stołku spoglądając na zawinięte w brezent i spuszczane do wykopanych naprędce dołów ciała. Miejscowi starali się zachować opanowane milczenie, ale kilka żon i matek płakało bez skrępowania, porażonych bezkresną rozpaczą po stracie najbliższych. Milczące dzieci zdawały się rozumieć doskonale smutek ceremonii, w przeciwieństwie do swych przedwojennych rówieśników przyzwyczajone do gwałtownej i nieoczekiwanej śmierci dorosłych i malców.

Ebenezer Radeford odprawił krótkie żałobne nabożeństwo, posiłkując się wyciągniętą z plecaka Biblią. Większość uczestniczących w pogrzebie ludzi pamiętała z grubsza liturgię chrześcijańską, wielu miało też ocalone z przedwojennych czasów modlitewniki, toteż kaznodzieja poradził sobie z obrządkiem bez większego trudu. Kiedy ciała zabitych spoczęły w grobach, wielebny odłożył Biblię na przyniesiony mu wcześniej drewniany pulpit i założył ręce za plecy.

- Ukochani bracia i siostry! - zagrzmiał dźwięcznym głosem, zwracając na siebie uwagę nawet najbardziej pogrążonych w rozpaczy członków rodzin zmarłych - Łączę się z wami w szczerym bólu. Odejście tych dzielnych ludzi napawa mnie ogromnym smutkiem, ale i dumą, albowiem Bóg przyjął ich z radością do siebie. Byli prawdziwymi synami Chrystusa, pogromcami sług szatana. Nim odeszli, wysłali z powrotem do piekła wielki zastęp wyznawców czarta.

Radeford urwał na chwilę pozwalając, by jego słowa zapadły głęboko w pamięć żałobników.

- Nastały dla nas ciężkie czasy, zapoczątkowane apokalipsą zesłaną przez arcydiabła Molocha i ciągle jeszcze trwającą. To wielka próba dla nas wszystkich, próba hartu ducha i czystości serca. Kto ulega podszeptom Złego, traci swe człowieczeństwo, pogrąża się w zepsuciu i przeistacza na podobieństwo Lucyfera, jak te zmutowane bestie, które zabiliśmy pod Red Oak Ridge. Cała nadzieja w ludziach czystej krwi! Cała nadzieja w tym, że braterstwo, wzajemna miłość i solidarność ocalą nas przed zezwierzęceniem szerzonym przez Molocha i jego sługi! Ludzie czystej krwi, stworzeni na podobieństwo prawdziwego Boga, muszą się zjednoczyć, bo tylko w jedności siły! Tylko zjednoczeni możemy przeciwstawić się piekielnemu zepsuciu! To dlatego modlę się w intencji waszych dzielnych sąsiadów z Anawalt, którzy przybyli z pomocą nie bacząc na niebezpieczeństwo! Niektórzy z nich też zostaną niebawem pochowani, ale na zawsze pozostaną bohaterami! Jeśli o nich nie zapomnimy, jeśli pójdziemy w ich ślady, zjednoczymy ponownie Amerykę pod znakiem chrześcijańskiego krzyża, ogniem i mieczem wykorzeniając zło i ustanawiając jedynie słuszne prawo kanoniczne, które wszystkim prawym synom i córkom Kościoła przyniesie szczęście, dobrobyt i wieczyste zbawienie!


Wątek techniczny

Mam nadzieję, że przemowa Ebenezera się Wam spodobała, zwłaszcza samemu zainteresowanemu (czyli Deliadowi). Natychmiast po pochówku Cash zamierza wyciągnąć z garażu burmistrza motocykl Holtza (piękną czerwoną maszynę, którą już zdążyliście poznać) i posłać jednego ze swoich ludzi do Anawalt, sam zaś wyruszy z ciałami zabitych na noszach w stronę Rock River i brodu we Freeman. Zamierza przenieść ciała na północny brzeg i tam zaczekać na przyjazd pikapa z własnej osady.

A co planujecie Wy? Deklarację Aravena mam, czekam na resztę. W trybie fabularnym napomknę, że Wilson jest w najgorszym stanie i raczej nie zalecałbym mu działań ofensywnych. Salt i Radeford są sprawni, chociaż tu i ówdzie doskwiera im dokuczliwy ból.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 23 grudnia 2011, 19:53

Wątek techniczny:

Kazanie trzyma się wszystkich wyznawanych przez Eba ideałów, zastrzeżeń nie zgłaszam (podobało mi się). Co do środka transportu, będę pertraktował z Cashem. Motocykl pseudo-Holtza należy się mi jako zadośćuczynienie dla moich strat materialnych jak i duchowych. Oddam go po odnalezieniu mojej maszyny. Cholera mnie bierze jak myślę, że jakieś plugastwo nosi mojego obrzyna, tą sytuację trzeba jak najszybciej zmienić. Czas nagli, ale nie zapominam o higienie osobistej ( myję się, usuwam pasożyty, szukam maść na moje zmiany skórne, najadam się). Na poseła do Anavalt zgłaszam moją kandydaturę. Chcę od razu pertraktować w imieniu Bluewell, o możliwości połączenia dwóch osad. Szew Anawalt jest mi winien przysługę (budowa kaplicy i wyłączność głoszenia słowa bożego). Zaproponował, że sam mi pomoże w jej budowie. Lepiej żeby była duża bo mam zamiar zabrać trzódkę z Bluewell. Na miejscu próbuję skaptować indian do wyprawy poszukiwawczej leśnej chatki. Oznaczam na mapie miejsce zasadzki, obliczam czas przez jaki byłem więziony, czas jaki szedłem do szosy. Na podstawie tych danych oznaczam na mapie ( którą zamierzam kupić) obszar w którym najprawdopodobniej znajdowała się chatka. W zamian za pomoc indianom obiecuję uczciwy podział łupu. Moimi zamiarami dzielę się z towarzyszami i pytam ich o zdanie. Osobiście zalecam im pozostanie w mieści i rekonwalescencje. Ja mimo trudu i znoju muszę kuć żelazo puki gorące, taki jest żywot sługo bożego. Priorytetem jest zapewnieni przeżycia mieszkańcom Bluewell.
Za sto gambli staram się dostać:
- amunicję do snajperki
- w miarę szczegółową mapę okolicy w miarę możliwości z aktualizującymi poprawkami
-leki na moje choróbsko (amnezje i wykwity skórne)
- żywność
-opatrunki
-biblię
-różaniec
-może mają obrzyna?
Ostatnio zmieniony 23 grudnia 2011, 20:05 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 23 grudnia 2011, 20:56

Co do ekwipunku interesują mnie lekarstwa, bandaże, żywność, porządne spodnie i buty, oraz kurtka jakaś. W przyszłości zamierzam kupić katanę, na razie zadowolę się maczetomieczem.;) Popieram Ebenzera w kwestii połączenia Bluewellt z Anawalt oraz odnalezienia leśniczówki.
Ostatnio zmieniony 23 grudnia 2011, 21:24 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 grudnia 2011, 21:16

Wątek techniczny

Motocykl jest tylko jeden, więc rozumiem, że Radeford zamierza przejąć misję Casha i samemu pojechać przodem do Anawalt? Jeśli tak, wyjazd jest natychmiast, a bojówkarze Walthersa wyruszą w trasę krótko potem, zabierając ze sobą własnych zabitych i rannych.

Aravenie, chcesz zatrzymać obydwa rewolwery S&W? (ten otrzymany od Walthersa i ten znaleziony przy mutancie, który omal nie zabił Harpera). A co robisz z włócznią, którą zamieniłeś na maczetomiecz? Sprzedajesz? Wspominałem wcześniej o dwóch lekkich zbrojach śmieciowych, nikt ich nie chce?

Jeśli Ebenezer pojedzie do Anawalt motorem, ktoś się wybierze tam na piechotę z Cashem czy też Jack i Paul zostaną jednak w Bluewell?

Przypominam też, że motor jest zasadniczo własnością prawdziwego Holtza, więc istnieje ryzyko, że legendarny łowca mutantów się o niego upomni podczas wizyty kaznodziei w Anawalt (o ile wybudzi się na czas ze śpiączki, rzecz jasna).

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 23 grudnia 2011, 21:29

Bierzemy obie zbroje śmieciowe i czyścimy. włócznię na razie zatrzymam, raczej udamy się z Cashem do Anawalt, chcę dopilnować odzyskania pikupa i być przy negocjacjach w sprawie Bluewell, tu panuje grobowa atmosfera. Zatrzymuje II-gi rewolwer opchnę go w Princtown.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 23 grudnia 2011, 21:37

Wątek techniczny:

Tak mam zamiar pojechać Anavalt, to ryzykowne ale waga sprawy mnie do tego zmusza. Trzeba przygotować grunt pod unie Anavalt- Bluewell. Mam nadzieję, że kilka z wymienionych spraw załatwiłem jeszcze wczorajszego dnia tj. leczenie wykwitów,mycie, jedzenie ew. handel. Holtz będzie musiał poczekać na swoją własność aż ja odzyskam własną. Przed wyjazdem muszę zdobyć mapę! Jadę na północ mostem, a nie brodem. Trasą jaką miał dojechać do Bluewell pikap. Przed wyjazdem sprawdzam dokładnie harleye. Nie chciał bym się wpakować na kolejną niespodziankę podrabianego Holtza. Szukam pułapek poprzecinanych przewodów, poziom paliwa w baku (czy to na pewno paliwo) albo proszę o to Jacka on się trochę na tym zna.


Hej Keth! napisaliśmy w tym samym czasie mam nadziej, że nie przeoczysz wpisu.

[KETH] Nie przeoczyłem! :)
Ostatnio zmieniony 23 grudnia 2011, 22:11 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 grudnia 2011, 21:37

Wątek techniczny

Chcecie wiedzieć jak wygląda prawdziwa legenda postapokaliptycznej Ameryki? Ma na sobie flanelową koszulę posieczoną maczetą oraz przykrótkie spodnie od garnituru. Na parcianym pasku wiszą dwa domowej roboty olstra, a w nich tkwią bębenkowe rewolwery. Przez pierś przewieszony M16A2, na barkach wyklepane z wiader metalowe ochroniacze. Zakrwawiony opatrunek przysłania kikut straszącego żywym mięsem ucha, a wszystko to okryte hełmem, który wiele lat temu był teflonowym garnkiem!

Potraficie to sobie wyobrazić? :D

Tak serio, nad Rock River Wilson się jakoś dostanie, ale miejmy nadzieję, że Ebenezer załatwi pikapa z Anawalt, bo inaczej idącemu zbyt daleko na piechotę Paulowi najpewniej rozejdą się szwy!
Ostatnio zmieniony 23 grudnia 2011, 22:12 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 23 grudnia 2011, 21:43

Ja sobie potrafię to wyobrazić ale nie wiem czy się śmiać czy płakać. Zamierzam kupić dżinsy... Eb załatw sholowanie naszego pikupa i uważaj na siebie ok?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 23 grudnia 2011, 22:06

- Bóg z wami moi kamraci. Lżej mi będzie na sercu wiedząc, że wy bezpieczni jesteście. Ale i tu możecie wiele zdziałać. Lavigne jest chwilowo (daj boże), wyłączony z gry. Bluewellczycy muszą się oswoić z myślą, że po stracie tak wielu mężczyzn nie są w stanie utrzymać osady. Największą ich nadzieją jest połączyć się z Anavalt. Dobrze gdyby już myśleli czym mogą wkupić się w łaski Anavalczyków. Paul mógłbyś spróbować wyjaśnić im ich sytuację i sprowokować ich racjonalne myślenie. To trudne zadanie tym bardziej, że może wywołać panikę, ale ktoś to musi zrobić. Liczę na Ciebie.

Wyobraziłem sobie naszego bohatera :) Pasował by świetnie do postapokaliptycznego gangu "Piotrusia Pana".

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 24 grudnia 2011, 04:46

Oj, coś się opuściłem... Na szarym końcu!

Przed wyjazdem zgodnie z prośba Eb'a chciałbym obejrzeć motocykl. Faktycznie kiepsko jakby wpadł na "minę" czy niespodziankę zgotowaną przez fałszywego Holtz'a. A kto wie czy i prawdziwy tam czegoś nie umieścił a o czym mógł dowiedzieć się fałszywiec.

Opcję powrotu do Anawalt popieram, zawsze w trójkę raźniej. Proponowałbym tylko posłać Eb'a (choć tu trochę optowałbym za mieszkańcem powyższej osady, lepiej może znać teren) i Wilsona razem ze względu na jego stan zdrowia (raczej zmieszczą się na jednym motorze). Chyba, że dojdzie sam ten kawałek drogi... Tylko niech mu morfina zejdzie zanim podejmie decyzję :P

W kwestii ekwipunku staram się rozejrzeć za czymś lepszym, bardziej celnym od uzi. Może ktoś ma na wymianę. Plus amunicja do DE, tu chyba było krucho z nią ale może ktoś coś zachomikował. Zakładam że nie zgubiłem w trawie :) Zbroję jak pisał Araven zgarniamy, przyda się na handel. Deklarację o ekwipunku jaki "mogę" dostać w Bluewell dodam ciut później, muszę się wczytać.

Na miejscu dobrze byłoby znaleźć jakiegoś tropiciela, może będą indianie (mogą znać dobrze te tereny) i wraz z Eb'em udać się drogą jaką jechali z fałszywcem. Nie powinno chyba być problemu z wykryciem tej chatki. A przy okazji sprawdzić czy aby coś tam nie wróciło...

W omawianiu sojuszu pomiędzy dwoma osadami mogę jedynie wnieść propozycję przysłania kilku chętnych i wolnych Anawaltczyków do Bluewell. Zotały kobiety i dzieciaki, ktoś się musi nimi zająć a rodzą się dwa problemy. Jak wspominał medyk, kwestia wyżywienia, drugi to opuszczenie kolejnej osady a co za tym idzie punktu kontaktowego na drodze Anawalt-Peterstown i Anawalt z kolejną osadą...

Na szczęście wyobraźnia działa bujnie to i Wilson - Bohater Pustkowi Pogranicza maluje się jasno i wyraźnie :D
Ostatnio zmieniony 24 grudnia 2011, 04:54 przez Goldwin, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 24 grudnia 2011, 22:35

Wątek techniczny

Oględziny motocykla wypadły zadowalająco, stan techniczny bardzo dobry, brak zauważalnych pułapek. Wysyłka poważnie rannego Wilsona na motorze jako pasażera to dość ryzykowny pomysł - przy tym stanie zdrowia upadek z maszyny czy nawet zwykła uciążliwość takiej podróży (w siodełku ze świeżymi szwami) mogą znacząco pogorszyć jego kondycję, ale przecież nie wiecie, co czeka Was na trasie. Zaczekam tutaj na deklarację samego Aravena: jeśli się uprze, pojedzie na własne ryzyko.

W Bluewell nikt nie ma niestety naboi rewolwerowych .357 Magnum, ale jeśli Salt przyniesie zużyte łuski, za parę dni jeden miejscowy "specjalista" może spróbować skonwertować kilka sztuk amunicji kosztem pocisków do Uzi (bez gwarancji, że zabieg się uda).

Wyruszając na piechotę z ekipą Casha chcesz swoją śmieciową zbroję założyć na siebie? Inaczej trudno Ci ją będzie taszczyć w bagażu. I co z drugim egzemplarzem, chcecie go przehandlować na miejscu?

Reszta poruszonych kwestii wyklaruje się zapewne po przyjeździe do Anawalt.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 25 grudnia 2011, 01:27

Kiepsko, łusek to raczej nie doniosę, do lasu wracać raczej nie będziemy.
Trudno, dobierzemy coś na wymianę.
Zbroję na siebie, skoro to ułatwi transport. Przynajmniej do pick'upa.
Zakładam iż podobnie postąpi Paul.

Faktycznie, może ze szwami niech nie pcha się na motocykl, jakoś powoli doczłapiemy :)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 25 grudnia 2011, 08:10

Mimo ran zakładam zbroję i rondel na głowę :o i ruszamy pieszo. Nie lubię jazdy motocyklem. :)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 grudnia 2011, 11:09

Bluewell, 5 maja 2055, poranek

Ebenezer uruchomił silnik czerwonego motocykla i rozpromienił się mimowolnie słysząc wydawany przez maszynę dźwięk. Od kilku lat przyzwyczajony do mniejszego terenowego Enduro, mimo niechęci do okazywania spontanicznych uczuć uśmiechnął się szeroko na samą myśl o przyjemności płynącej z jazdy ręcznie zmontowanym Harleyem. Upewnił się, że manetki działają poprawnie, sprawdził poziom paliwa w baku, potem zaś przeniósł wzrok na stojących obok mężczyzn. Jimmy Cash, Jak Salt i Paul Wilson kiwnęli mu głowami na pożegnanie, unosząc w górę dłonie z wyrazem trudnego do ukrycia niepokoju na twarzach.

Radeford rozumiał ich zdenerwowanie, aczkolwiek go nie podzielał. Bóg wywiódł go z beznadziejnej pozornie matni, Bóg poprowadził go poprzez ciemną dolinę bez większego szwanku na ciele i duchu, ponieważ okazał wiarę. Serce kaznodziei wzbierało dumą i miłością do Pana, a także przekonaniem, że teraz nic złego nie mogło go już spotkać.

Największe obiekcje w stosunku do pomysłu Radeforda miał Jimmy Cash. Wielebny stoczył z przywódcą Anawaltczyków prawdziwie heroiczną utarczkę na argumenty, nim bojówkarz niechętnie ustąpił, ściągając z gotowego do drogi motocykla jednego ze swoich ludzi. Ebenezer nie mógł się oprzeć wrażeniu, że przygnębiony rozmiarami własnych strat Cash zaczął przejawiać krzywdzącą podejrzliwość w stosunku do osoby duchownego, co chwila powracając do historii jego uwięzienia i oswobodzenia i wyraźnie szukając w niej dziur mogących wskazać na Radeforda jako wspólnika Holtza. Nic takiego Cash oczywiście nie znalazł, ale poczucie nieufności wciąż go nie opuszczało, co dla odmiany drażniło i martwiło zarazem samego duchownego.

Kaznodzieja upewnił się, że naładowana Beretta spoczywa bezpiecznie w obszernej kieszeni jego płaszcza, a nabita gwoździami metalowa pałka tkwi w skórzanej tulei przytroczonej do siodełka motocykla. Poczyniwszy ostatnią kontrolę przeżegnał się bez słowa, pobłogosławił znakiem krzyża żegnających go przyjaciół i ruszył z miejsca sypiąc spod opon kawałkami żwiru.

Czerwona maszyna wystrzeliła pośród ryku silnika za otwartą szeroko bramę Bluewell, odprowadzana życzącymi szczęśliwej drogi okrzykami i machaniem rąk. W osadzie dominował smutek, rozpacz i poczucie bezradności związanej z niepewnością jutra, ale miejscowi wiedzieli doskonale, komu zawdzięczają uratowanie od niechybnej śmierci w najeździe mutantów i ustawicznie swą wdzięczność wyrażali.


Wątek techniczny

I pojechał nasz czerwony Harley, chociaż Jimmy Cash puścił go z ogromną niechęcią. O ile dobrze zrozumiałem, Radeford skieruje się na północ w stronę Bramwell, przeprawi się tam przez Rock River albo mostem drogowym albo kolejowym, a następnie pomknie wertepami na Leckie i wjedzie do Anawalt tą samą trasą, którą wcześniej jechał w przeciwną stronę razem z Holtzem, tak?

ODPOWIEDZ