PBF - Ścigając samego siebie
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Primm, sklep Nasha Johnsona
Ruth Johnson obudziła czterech śpiących twardo tuż przed świtem, chcąc im oszczędzić przynajmniej po części marszu przez pustkowia w promieniach prażącego niemiłosiernie słońca. W opinii Nasha pogoda miała się utrzymać jeszcze przez wiele dni, wieszcząc srogą suszę i doprowadzając do szaleństwa walczących o każdą kroplę wody mieszkańców Nevady, nie tylko ludzi, ale i zwierzęta.
Nakarmieni miskami gotowanej dyni i fasoli, mężczyźni założyli na siebie wypożyczone od Nasha skórzane pancerze, starannie dociągając rzemienne paski i zarzucając na ramiona podróżne torby.
- Porucznik Hayes czeka na was na posterunku - oznajmił kapral Diaz, który pojawił się w domu Johnsona pod koniec pośpiesznego śniadania kurierów.
Skalisty widnokrąg na wschodzie zaczynał się barwić pasem bladość, ale powietrze wciąż pozostawało rześkie, budząc w mężczyznach tęsknotę za chociażby przelotnym deszczem. Żołnierze RNK jeszcze w nocy usunęli rozstawione wcześniej w okolicach autostrady miny przeciwpiechotne, dzięki czemu prowadzeni przez kaprala kurierzy dotarli do wojskowego posterunku najprostszą możliwą drogą.
Hayes siedział na drewnianej ławce obok swego namiotu, sprawdzając ostatni raz sporządzone przez siebie notatki. Złożywszy plik kartek wpół wsunął je do metalowej tuby zabezpieczonej elektronicznym zamkiem i podał przesyłkę albinosowi.
- Tylko zadbajcie o nią lepiej niż o tę straconą paczkę - zażartował w przypływie czarnego humoru oficer, przywołując jednocześnie gestem ręki jednego z żołnierzy. Flanagan sprawdził po kolei cztery wręczone posłańcom M16, upewniając się, że każdy egzemplarz broni jest sprawny i nie zawiedzie w razie ewentualnej potrzeby. Każdy kurier zarzucił przydzielony mu karabin na ramię, wymieniając z porucznikiem uściski dłoni.
[center]
[/center]
Ruth Johnson obudziła czterech śpiących twardo tuż przed świtem, chcąc im oszczędzić przynajmniej po części marszu przez pustkowia w promieniach prażącego niemiłosiernie słońca. W opinii Nasha pogoda miała się utrzymać jeszcze przez wiele dni, wieszcząc srogą suszę i doprowadzając do szaleństwa walczących o każdą kroplę wody mieszkańców Nevady, nie tylko ludzi, ale i zwierzęta.
Nakarmieni miskami gotowanej dyni i fasoli, mężczyźni założyli na siebie wypożyczone od Nasha skórzane pancerze, starannie dociągając rzemienne paski i zarzucając na ramiona podróżne torby.
- Porucznik Hayes czeka na was na posterunku - oznajmił kapral Diaz, który pojawił się w domu Johnsona pod koniec pośpiesznego śniadania kurierów.
Skalisty widnokrąg na wschodzie zaczynał się barwić pasem bladość, ale powietrze wciąż pozostawało rześkie, budząc w mężczyznach tęsknotę za chociażby przelotnym deszczem. Żołnierze RNK jeszcze w nocy usunęli rozstawione wcześniej w okolicach autostrady miny przeciwpiechotne, dzięki czemu prowadzeni przez kaprala kurierzy dotarli do wojskowego posterunku najprostszą możliwą drogą.
Hayes siedział na drewnianej ławce obok swego namiotu, sprawdzając ostatni raz sporządzone przez siebie notatki. Złożywszy plik kartek wpół wsunął je do metalowej tuby zabezpieczonej elektronicznym zamkiem i podał przesyłkę albinosowi.
- Tylko zadbajcie o nią lepiej niż o tę straconą paczkę - zażartował w przypływie czarnego humoru oficer, przywołując jednocześnie gestem ręki jednego z żołnierzy. Flanagan sprawdził po kolei cztery wręczone posłańcom M16, upewniając się, że każdy egzemplarz broni jest sprawny i nie zawiedzie w razie ewentualnej potrzeby. Każdy kurier zarzucił przydzielony mu karabin na ramię, wymieniając z porucznikiem uściski dłoni.
[center]
[/center]
Na obrazku powyżej zaprezentowałem na wirtualnych manekinach pancerze, które chwilowo nosicie, zapewniające 1 Punkt Pancerza na torsie, rękach i nogach.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Primm, peryferia miasteczka
Nasyciwszy się zaoferowaną przez żołnierzy wodą, kurierzy opuścili rogatki Primm ruszając środkiem zdewastowanej autostrady w kierunku odległego o kilkanaście mil przejścia granicznego Republiki. Trzymając ręce na przewieszonej przez ramiona broni i bacznie się przez cały czas rozglądając wkoło, mężczyźni narzucili sobie od początku solidne tempo, chcąc nadrobić jak najwięcej drogi przed skwarnym do granic ludzkiej wytrzymałości południem. Miasteczko powoli zniknęło za ich plecami, zastąpione monotonną panoramą skalistych wzgórz i pustynnych nizin porośniętych z rzadka kępami kolczastych zarośli.
Wielopasmowa autostrada sprawiała wrażenie przejezdnej, bo napotykane co jakiś czas zardzewiałe wraki osobówek i samochodów ciężarowych ktoś zepchnął wcześniej na jeden pas, ale w naniesionej ostatnimi wiatrami warstwie piaskowego pyłu nie widać było świeżych śladów opon.
Wszystko wskazywało na to, że porucznik Hayes się nie mylił w swych podejrzeniach. Dowództwo Przyczółka Mojave całkowicie wstrzymało ruch na międzystanówce I-15, nie potrafiąc sobie poradzić z wzrastającym niebezpieczeństwem ze strony dzikich zwierząt i autostradowych gangów.
Z tego też powodu kurierzy nawet na chwilę nie spuszczali wzroku ze swego otoczenia, gotowi zareagować na każdy przejaw jakiegoś zagrożenia.
Nasyciwszy się zaoferowaną przez żołnierzy wodą, kurierzy opuścili rogatki Primm ruszając środkiem zdewastowanej autostrady w kierunku odległego o kilkanaście mil przejścia granicznego Republiki. Trzymając ręce na przewieszonej przez ramiona broni i bacznie się przez cały czas rozglądając wkoło, mężczyźni narzucili sobie od początku solidne tempo, chcąc nadrobić jak najwięcej drogi przed skwarnym do granic ludzkiej wytrzymałości południem. Miasteczko powoli zniknęło za ich plecami, zastąpione monotonną panoramą skalistych wzgórz i pustynnych nizin porośniętych z rzadka kępami kolczastych zarośli.
Wielopasmowa autostrada sprawiała wrażenie przejezdnej, bo napotykane co jakiś czas zardzewiałe wraki osobówek i samochodów ciężarowych ktoś zepchnął wcześniej na jeden pas, ale w naniesionej ostatnimi wiatrami warstwie piaskowego pyłu nie widać było świeżych śladów opon.
Wszystko wskazywało na to, że porucznik Hayes się nie mylił w swych podejrzeniach. Dowództwo Przyczółka Mojave całkowicie wstrzymało ruch na międzystanówce I-15, nie potrafiąc sobie poradzić z wzrastającym niebezpieczeństwem ze strony dzikich zwierząt i autostradowych gangów.
Z tego też powodu kurierzy nawet na chwilę nie spuszczali wzroku ze swego otoczenia, gotowi zareagować na każdy przejaw jakiegoś zagrożenia.
Monotonna podróż, więc poproszę o jakieś fabularyzowane wstawki, najlepiej konwersacyjne, oddające aktualny stan emocjonalny Waszych BG...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Kurwa... Ale upał... - zamarudził chudzielec, choć słońce jeszcze na dobre nie wzeszło na niebo zalewając piaski Nevady niemozliwym do zniesienia skwarem: - Mogliśmy posiedzieć jeszcze w tym kasynie, tam było tak zajebiście chłodno. Albo wracać do Goodsprings, a nie zapieradlać do Mojave jak przydupasy RNK. Właśnie... Wracajmy do Goodsprings. Jeszcze jakiś ćwok odbije mi lasencje, pod moją nieobecność...
Myśli Simpsona kreciły się szczególnie blisko młodej rangerki z Goodsprings, a w szczególnosci wokół dekoltu i zgrabnego tyłeczka dziewczyny i mężczyzna z trudem wytrzymywał nieznośną erekcję uciskaną przez niewygodne elementy skórzanego pancerza. Coraz bardziej rozważał krótki postój za "nieiwelką potrzebą" i szybką "pamięciówką", która mogłaby zdecydowanie poprawić dalszy komfort podróży.
Myśli Simpsona kreciły się szczególnie blisko młodej rangerki z Goodsprings, a w szczególnosci wokół dekoltu i zgrabnego tyłeczka dziewczyny i mężczyzna z trudem wytrzymywał nieznośną erekcję uciskaną przez niewygodne elementy skórzanego pancerza. Coraz bardziej rozważał krótki postój za "nieiwelką potrzebą" i szybką "pamięciówką", która mogłaby zdecydowanie poprawić dalszy komfort podróży.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Międzystanówka I-15 na południe od Primm
Narzekania chudzielca nie spotkały się początkowo z reakcją reszty wędrowców. Ignorując zwyczajowe narzekania Simpsona, mężczyźni starali się wypatrzeć ślad obecności dzikich ghuli bądź zmutowanych zwierząt, przed którymi ostrzegał ich dowódca posterunku RNK.
- Jakieś zabudowania - rzucił po trzech pierwszych godzinach marszu Flanagan, odwracając głowę w stronę maszerującego z prowizorycznym parasolem nad głową albinosa. Venkmen zmrużył oczy próbując dostrzec coś w falującym pod wpływem narastającego żaru powietrzu, przytaknął ruchem głowy.
Po prawej stronie autostrady, dobry kilometr od idących coraz wolniej kurierów, rysowały się niewyraźnymi kształtami niskie zabudowania mogące być wzmiankowanym przez Hayesa przedwojennym posterunkiem policji.
Narzekania chudzielca nie spotkały się początkowo z reakcją reszty wędrowców. Ignorując zwyczajowe narzekania Simpsona, mężczyźni starali się wypatrzeć ślad obecności dzikich ghuli bądź zmutowanych zwierząt, przed którymi ostrzegał ich dowódca posterunku RNK.
- Jakieś zabudowania - rzucił po trzech pierwszych godzinach marszu Flanagan, odwracając głowę w stronę maszerującego z prowizorycznym parasolem nad głową albinosa. Venkmen zmrużył oczy próbując dostrzec coś w falującym pod wpływem narastającego żaru powietrzu, przytaknął ruchem głowy.
Po prawej stronie autostrady, dobry kilometr od idących coraz wolniej kurierów, rysowały się niewyraźnymi kształtami niskie zabudowania mogące być wzmiankowanym przez Hayesa przedwojennym posterunkiem policji.
Nareszcie jakaś namiastka cywilizacji!
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
- Och wciórności! - pastor palnął się w czoło otwartą dłonią. - Wy, chłopaki, zaopatrzyliście się w te śliczne pukawki, a ja mogłem zaopatrzyć się chociaż w więcej amunicji do moich "czyścicieli". - duchowny klepnął się znacząco po wybrzuszeniu pod lewą pachą.
- Kurwa... Ale upał... - zamarudził chudzielec. - Mogliśmy posiedzieć jeszcze w tym kasynie, tam było tak zajebiście chłodno. Albo wracać do Goodsprings, a nie zapieradlać do Mojave jak przydupasy RNK. Właśnie... Wracajmy do Goodsprings. Jeszcze jakiś ćwok odbije mi lasencje, pod moją nieobecność...
- Jakieś zabudowania - rzucił Flanagan, odwracając głowę w stronę maszerującego z prowizorycznym parasolem nad głową albinosa. Venkmen zmrużył oczy próbując dostrzec coś w falującym pod wpływem narastającego żaru powietrzu, przytaknął ruchem głowy.
- Nareszcie! - odrzekł Gottschalk - te skóry niemiłosierni wrzynają mi się w... wszędzie mi się wrzynają. - przyzwyczajonego do luźnego płaszcza pastora do szału doprowadzała obcisła, dopasowana do ciała skórzana zbroja. - Może będziemy mieli chwilę, żeby poluzować te sado-maso kombinezony. Łyk wody też nie byłby nie na miejscu. Moglibyśmy także wyspowiadać tych spośród was, którzy głowy mają zaprzątnięte brudnymi myślami, a na dodatek niemiłosiernie nadużywają przekleństw. - mówiąc to pastor porozumiewawczo mrugnął w stronę chudzielca i roześmiał się rubasznie widząc jego minę.
- Kurwa... Ale upał... - zamarudził chudzielec. - Mogliśmy posiedzieć jeszcze w tym kasynie, tam było tak zajebiście chłodno. Albo wracać do Goodsprings, a nie zapieradlać do Mojave jak przydupasy RNK. Właśnie... Wracajmy do Goodsprings. Jeszcze jakiś ćwok odbije mi lasencje, pod moją nieobecność...
- Jakieś zabudowania - rzucił Flanagan, odwracając głowę w stronę maszerującego z prowizorycznym parasolem nad głową albinosa. Venkmen zmrużył oczy próbując dostrzec coś w falującym pod wpływem narastającego żaru powietrzu, przytaknął ruchem głowy.
- Nareszcie! - odrzekł Gottschalk - te skóry niemiłosierni wrzynają mi się w... wszędzie mi się wrzynają. - przyzwyczajonego do luźnego płaszcza pastora do szału doprowadzała obcisła, dopasowana do ciała skórzana zbroja. - Może będziemy mieli chwilę, żeby poluzować te sado-maso kombinezony. Łyk wody też nie byłby nie na miejscu. Moglibyśmy także wyspowiadać tych spośród was, którzy głowy mają zaprzątnięte brudnymi myślami, a na dodatek niemiłosiernie nadużywają przekleństw. - mówiąc to pastor porozumiewawczo mrugnął w stronę chudzielca i roześmiał się rubasznie widząc jego minę.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Międzystanówka I-15 na południe od Primm
Dalece podejrzliwi i czujni, mężczyźni przykucnęli na uboczu autostrady chowając się za niemal całkowicie skorodowanym wrakiem jakiegoś przedwojennego Chevroleta. Uzbrojony w celownik optyczny John lustrował wzrokiem niski podłużny budynek, poświęcając sporo uwagi porzuconym przed nim policyjnym wozom w charakterystycznych biało-czarnych barwach.
- Śladu życia - oznajmił po długiej chwili, budząc westchnienie ulgi ze strony ociekającego potem chudzielca - Budynek wygląda na opustoszały. Proponuję, żeby dwaj z nas poszli przodem i sprawdzili, czy coś się nie zagnieździło w środku, a dwóch innych będzie ich ubezpieczało. Jak się podzielimy?
- Czekaj, czekaj, co tam jest na tym billboardzie? - spytał znienacka Simpson, próbując dostrzec gołym okiem treść reklamy wywieszonej na wysokim słupie przy posterunku policji.
- Bardzo grzeszne rzeczy, grożące czystości duszy - prychnął ojciec David - Lepiej nie wystawiaj swych myśli na pokuszenie, i tak bez przerwy grzeszysz, niedługo smoły dla ciebie zabraknie w kotle.
[center]
[/center]
Dalece podejrzliwi i czujni, mężczyźni przykucnęli na uboczu autostrady chowając się za niemal całkowicie skorodowanym wrakiem jakiegoś przedwojennego Chevroleta. Uzbrojony w celownik optyczny John lustrował wzrokiem niski podłużny budynek, poświęcając sporo uwagi porzuconym przed nim policyjnym wozom w charakterystycznych biało-czarnych barwach.
- Śladu życia - oznajmił po długiej chwili, budząc westchnienie ulgi ze strony ociekającego potem chudzielca - Budynek wygląda na opustoszały. Proponuję, żeby dwaj z nas poszli przodem i sprawdzili, czy coś się nie zagnieździło w środku, a dwóch innych będzie ich ubezpieczało. Jak się podzielimy?
- Czekaj, czekaj, co tam jest na tym billboardzie? - spytał znienacka Simpson, próbując dostrzec gołym okiem treść reklamy wywieszonej na wysokim słupie przy posterunku policji.
- Bardzo grzeszne rzeczy, grożące czystości duszy - prychnął ojciec David - Lepiej nie wystawiaj swych myśli na pokuszenie, i tak bez przerwy grzeszysz, niedługo smoły dla ciebie zabraknie w kotle.
[center]
[/center]
Pierwszy rzut okiem na posterunek autostradowej policji. Nadchodzicie od strony billboardu. Kto idzie jak czujka, a kto jako ubezpieczenie?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Ojczulek tak gada i gada o nieczystościach jak klozet babcia w Vault13. A widziałem jak żeś na cycki się gapił., jak bramhin w malowane wrota. - odicął się Chudzielec: - najwyżej będziemy się w jednym kociołku kuśkami zderzać.
Venkmen nakazał komuś ruszyć do przodu, ale Simpson olał te słowa. Pierwszy to ruszył w Primm i o mało nie zginął. Wolał ubezpieczać kumpli z daleka. Napewno mógłby być w tym bardzo dobry, pominąwszy fakt, że z tek odległości słabym wzrok Barta nie odróżniłby albinosa od supermutant.
- Walę to, ja będę Was osłaniał z GIJoe.
Venkmen nakazał komuś ruszyć do przodu, ale Simpson olał te słowa. Pierwszy to ruszył w Primm i o mało nie zginął. Wolał ubezpieczać kumpli z daleka. Napewno mógłby być w tym bardzo dobry, pominąwszy fakt, że z tek odległości słabym wzrok Barta nie odróżniłby albinosa od supermutant.
- Walę to, ja będę Was osłaniał z GIJoe.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Międzystanówka I-15 na południe od Primm
Pastor i albinos spojrzeli nieco zaskoczonym wzrokiem na swych towarzyszy, z hardymi minami trwających przy roli ubezpieczenia. Trzymający sztucer przy ramieniu Flanagan sprawiał nawet wrażenie godnego zaufania strzelca wyborowego, ale ściskający Glocka Simpson wyglądał tak jakby na widok dzikiego gekona gotów byłby wywalić cały magazynek w niebo, a potem schować się do zardzewiałego wraku Chevroleta.
- My mamy tam pójść? - upewnił się ojciec Gottschalk, wymieniając spojrzenia z Venkmenem.
- Strzeżonego Pan Bóg strzeże - wyszczerzył zęby chudzielec - My będziemy was strzegli, więc to tak, jakby sam Bóg was pilnował. Nie ma co dygać, świątobliwy, tam i tak na pewno niczego nie ma.
Pastor i albinos spojrzeli nieco zaskoczonym wzrokiem na swych towarzyszy, z hardymi minami trwających przy roli ubezpieczenia. Trzymający sztucer przy ramieniu Flanagan sprawiał nawet wrażenie godnego zaufania strzelca wyborowego, ale ściskający Glocka Simpson wyglądał tak jakby na widok dzikiego gekona gotów byłby wywalić cały magazynek w niebo, a potem schować się do zardzewiałego wraku Chevroleta.
- My mamy tam pójść? - upewnił się ojciec Gottschalk, wymieniając spojrzenia z Venkmenem.
- Strzeżonego Pan Bóg strzeże - wyszczerzył zęby chudzielec - My będziemy was strzegli, więc to tak, jakby sam Bóg was pilnował. Nie ma co dygać, świątobliwy, tam i tak na pewno niczego nie ma.
Mogę przyjąć, że do czujki trafili z automatu David i Pete?
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18