Strona 36 z 57

: 06 sierpnia 2011, 09:04
autor: Ula
To może jednak kilka godzin odpoczynku, a później wycieczki?


//07.08 - 21.08 wybywam w góry i bardzo wątpię że będę mieć dostęp do netu///


[KETH] Wybaczam, aczkolwiek z bólem serca! :P

: 06 sierpnia 2011, 13:10
autor: Treant
- Proponuję rzeczywiście odpocząć, ale Brunta & Co. mogliby kogoś zaufanego i kompetentnego wysłać, aby zobaczył, co zaszło przy wyschniętym korycie. W końcu to jego owieczki zaraza uśmierca!

///Ja także jestem w górach od poniedziałku, ale biorę notebooka ze sobą - wszak towarzyszy nie można ot tak zostawić. Wprawdzie małopolskie ma najwięcej dziur na mapie zasięgu telefonii komórkowej, jednak liczę na to, że zdołam się dobić do sieci.///

: 06 sierpnia 2011, 18:03
autor: Ula
///Biorę lapa z netem, ale niestety net w Oragne, więc szanse, że będzie dział są po prostu paskudnie niskie :( ///

: 06 sierpnia 2011, 23:35
autor: 8art
Wątek techniczny

Jak daleko odeszli żołnierze? Jeśli to w miare blisko to szybko skrzyknijmy kilku miejscowych, co by mieć świadków i można w wąwóz ruszyć. Lecz jeżeli jest w to naprawdę jakiś demon zamieszany to prawdopodobnie potrzebujemy magicznej broni...

Ewentualnie poczekajmy na powrót kultystów. Zasadzkę zastawimy a potem sobie z nimi jak Kuklinowski z Kmicicem pogadamy, boczki przypalając. Ale tego oczywiście moja krystalicznie i obleśnie dobra postać nie sugeruje:)

: 07 sierpnia 2011, 03:13
autor: mordimer00
Ale moja postać z chęcią zajmie się takimi sprawami w ramach grzeczności między ludzkiej:-)))

: 07 sierpnia 2011, 09:57
autor: Keth
Wylot wąwozu, przedpołudnie

Podróż przez wąski kręty wąwóz trwała tym razem znacznie krócej niż poranna skryta przeprawa, bo coraz bardziej niespokojny Eithart nie szczędził dechu ani stóp, by jak najszybciej wydostać się na brzeg starego rzecznego koryta w pobliżu simeońskiej wieży strażniczej. Grupka awanturników wychynęła z mrocznego duszynego wylotu wąwozu i stanęła na suchym gruncie skąpanym w promieniach stojącego wysoko słońca.

Wszyscy natychmiast tego pożałowali, uderzeni potwornym żarem iście niczym rozpalonym młotem. Kto miał na sobie grubsze odzienie lub wciąż jeszcze nie zdjętą po nocnej eskapadzie zbroję, ten począł z miejsca ociekać strugami potu wyciskanymi przez pory ciała skwarem tak okropnym, że wręcz niewyobrażalnym.

- Jakiż ukrop! - jęknęła Uhra podnosząc dłoń do twarzy i ocieniając sobie mrużone rozpaczliwie oczy - Trza się chyba będzie do golasa rozebrać, coby to dłużej strzymać!

- Jeno kto później strzyma z tobą jak ci od poparzenia skóra płatami będzie odchodzić? - prychnął Eithart wodząc śpiesznie wokół siebie wzrokiem i szukając śladu asteriańskiej kapłanki. Na blankach wznoszącej się opodal wieży nie dostrzegł najmniejszego ruchu, toteż począł wodzić spojrzeniem po zboczach rzecznego koryta. Z miejsca spostrzegł długie linie wygniecione w sypkim gruncie kółkami ciągniętych przez Duvikan wózków.

- Tam są, na dole! - rzucił jeden z towarzyszących gorlamicie żołnierzy wskazując palcem na dno rzecznego koryta - Tam leżą!

Zbiegając ostrożnie w dół stromego wzniesienia wędrowcy dotarli na dno rzeki, omijając kilka popękanych od gorąca głazów i docierając do kilkunastu esajańskich ciał ułożonych ramię w ramię w cieniu rzucanym przez niewielki kamienny uskok wyrastający niczym skorupa makuna ze zbocza rzecznego koryta. Wszyscy karawannicy leżeli na plecach, z zamkniętymi oczami i rękami ułożonymi wzdłuż torsów, sprawiających wrażenie pogrążonych w głębokim śnie, którego ułudę zdradzały jedynie głębokie zakrwawione rany znaczące ich ciała.

- Zostawiła ich w tym miejscu i gdzieś polazła - stwierdził gorlamita odrywając wzrok od zwłok - Widzicie gdzieś jej ślady?


Wątek techniczny

Zabraliście ze sobą kilku żołnierzy palących wcześniej fajki przy wejhurach, stąd odkrycie zwłok nie nastręczyło Wam kłopotu. . Ciała zabitych zostały ułożone na dnie rzecznego koryta w cieniu skalnego uskoku, ale nie ma przy nich ani Sanny ani niemowy. Możecie poszukać w okolicy śladów ich stóp, bo grunt jest sypki i piaszczysty; możecie też przejść się do wieży strażniczej i zapytać wysłanych tam po porannej rzezi strażników, czy Sanny nie widzieli (z góry jest też w zasadzie dobry widok na całą okolicę rzeki). Trzecia opcja to powrót do Duviku w trybie natychmiastowym, czwarta zaś to oddalenie się w pełnym blasku słońca w stronę miast Tureganu (powodzenia).

: 07 sierpnia 2011, 12:21
autor: Treant
- Podejrzewam, że nasi poszukiwani udali się w stronę kopalni, ale warto sprawdzić dokąd prowadzą ślady. Nie spodziewam się, abyśmy cokolwiek dostrzegli z wieży, ale jest szansa, że strażnicy będą coś wiedzieć. Eitharcie, przyjrzyj się, czy z tymi ciałami nie uczyniono nic dziwnego. Rozdzielmy się zatem, a po potwierdzeniu kierunku, w którym poszła Sanna, wracajmy do osady.

Wątek techniczny
Wyrażam chęć odwiedzenia wieży i porozmawiania ze strażnikami.

: 07 sierpnia 2011, 16:33
autor: mordimer00
-"Moja też chcieć iść do wieża rozejrzeć się po okolica"

: 07 sierpnia 2011, 20:12
autor: Ula
"Jesli kapłanka ludzi , ktorzy ciala u przynieśli powiodła na zatracenie, to nie rozdzielajmy się, bo zagrożenie i na nas czaić się tu może."


///Mam sieć :) slabą, ale wieczorami pojawiać się będę.////

: 07 sierpnia 2011, 21:13
autor: Keth
Wątek techniczny

Chętnie skorzystałbym z bardziej precyzyjnych informacji. Czy Skela poszedł wraz z resztą ekipy nad rzekę czy pozostał w osadzie? Czy do wieży pójdą Trehant z Mordilem czy też ktoś jeszcze? Czy w ogóle aprobujecie podział sił czy też raczej usłuchniecie ostrzeżenia Uhry?

Kolejne updaty natychmiast po Waszych deklaracjach!

: 07 sierpnia 2011, 21:25
autor: 8art
- Dokąd się udała Sanna, to ze śladów wyczytamy. A strażnicy? Cóż, pewno dużo nie widzieli. Uhra mądrze prawi - tu w grupie siła, a czas może mieć niebagatelne znaczenie, bo niech tak umyśliło im się demona jakowegoś spętać, a my im nie zdołamy przeszkodzić, po stokroć niebezpieczniejszego przeciwnika możemy spotkać niźli Sanna i niemowa.


Wątek techniczny

Myślę, że lepiej hasarytów wytropić niż mglistych informacji szukać. Mamy tropicieli w drużynie, więc nie powinno być kłopotów z odnalezieniem właściwej drogi, a jak już wspomniałem czas może mieć niebagatelne znaczenie. Rzeź w Duviku mogłą im wydatnie ułatwić plugawe rytuały. A runy przy trupach wyraźnie świadczą, że coś knują.

: 07 sierpnia 2011, 21:41
autor: Treant
- Nie dążymy teraz do konfrontacji z Sanną: chcemy jedynie się upewnić, gdzie się oddaliła. Dlatego część z nas idzie po informacje do strażnicy, inni sprawdzają, w którym kierunku prowadzą ślady. Kapłan zorientuje się natomiast, czy na ciałach nie uczyniono jakowyś bluźnierczych znaków, po czym wracamy do osady, nim pośniemy ze znużenia.

: 07 sierpnia 2011, 21:49
autor: Keth
Dno rzecznego koryta, przedpołudnie

Eithart klepnął po spoconym ramieniu Uhrę i oderwał wzrok od wznoszącej się w niebo ćwierć mili dalej wieży. Na jej blankach nie widać było najmniejszego ruchu, ale dyszący ciężko gorlamicki kapłan przekonany był niezbicie, że siedzący na szczycie budowli strażnicy ukryli się w jakiś sposób przed promieniami słońca.

Żar był potworny, wręcz niewyobrażalny. Ci podróżnicy, którzy mieli na głowach hełmy zdjęli je czym prędzej, chociaż wszyscy skryli się w skąpym cieniu rzucanym przez skalny uskok nad zboczem rzeki. Wdychane w usta powietrze przywodziło na myśl roztopiony ołów wlewany przemocą do gardeł i zatapiający płuca, a pot ściekał z ludzi, półludzi i goblina pospołu niczym deszczówka.

- Kieby Skela się nie pospał, mógłby trop podjąć - wzruszył ramionami Trehant - Jam jest myśliwym, ale w zwyczajach zwierzyny biegłym, a nie w czytaniu ze śladów. Tedy lepiej będzie jak się trupom przyjrzycie z Uhrą, a my wpierw z Mordilem do strażnicy zajrzymy.


Wątek techniczny

Skela pozostał w osadzie, śpi w domku dla gości. Trehant jest z profesji łowcą, ale na POZ 1 posiada jedynie Rozpoznawanie zwierząt i roślin, w przeciwieństwie do Skeli dysponującego Tropieniem. Ponieważ Treant nalega na wizytę w strażnicy, a Mordimer na pewno go poprze, gotów jestem podzielić wątek na dwa osobne, tylko niechaj kapłan z gwardzistką zdradzą, co też zamierzają ze zwłokami robić.

: 07 sierpnia 2011, 23:11
autor: 8art
bedziem nekrofilie czynic...:)

- Tedy sprawdzimy czy aby sladow nastepnych runow czy tez magii czynienia nie ma wokol tropow. Krecic sie nie bedziem zbyt duzo zeby sladow nie zatrzec.

: 08 sierpnia 2011, 20:45
autor: Keth
Wieża wartownicza, przedpołudnie

Dysząc ciężko i wciąż przecierając palcami mokre od potu oczy półork i goblin wspięli się na kamieniste zbocze opodal prastarej wartowniczej wieży, pomagając sobie we wspinaczce rękami i posykując z bólu trawiącego poparzone gorącymi kamieniami dłonie. Okute miedzianymi płytami drzwi do budowli stały szeroko otwarte, toteż mężczyźni wpadli do środka z głębokimi westchnięciami ulgi, czym prędzej uchodząc z otwartego słońca do dusznego, ale przynajmniej zacienionego wnętrza wieży.

Parter czworokątnej budowli pogrążony był w półmroku, ale wpadające przez okienka w wyższych kondygnacjach promienie słońca rozjaśniały wnętrze wieży dostatecznie mocno, by bystre oczy obu gości dostrzegły z marszu dwa nieruchome kształty leżące u podstawy szerokich kamiennych schodów wiodących na wyższe piętro.

- Cuchniście juchnie - sarknął Mordil zdejmując z pleców płynnym ruchem swój topór i ważąc broń w sękatych rękach. Trehant nie potrzebował jego uwagi, bo ledwie przekroczył próg, w jego nozdrza również uderzył charakterystyczny fetor krwi prażonej gorącym powietrzem.

- Stąd nie ma ich na górze, na blankach! - szabla łowcy syknęła wysunięta z pochwy, przecięła półmrok wnętrza wieży nieruchomiejąc z czubkiem wymierzonym w dwa martwe ciała.

Obaj Duvikanie mieli na sobie lekkie przewiewne szaty pozbawione metalowych ochraniaczy, przez wzgląd na naturę dziennej zmiany uniemożliwiających wystanie w słońcu na szczycie wieży. Zabójca, który zdołał ich umiejętnie podejść miał zatem ułatwione zadanie, swe tarcze pozostawili bowiem zapewne na górze, schodząc na parter z zamiarem powitania gościa.

I zabójca rzeczywiście umiejętnie ich podszedł, bo obydwa miecze wciąż tkwiły w pochwach przy bokach leżących bezwładnie Duvikan. Jeden z mężczyzn został dźgnięty wąskim ostrzem w prawe oko, a stal sięgnęła bez trudu mózgu ofiary zabijając ją na miejscu. Drugi, leżący na plecach z wykrzywioną do tyłu głową, pchnięty został dla odmiany prosto w grdykę.

- Zabili każdego z nich jednym ciosem - powiedział łowca makunów odrywając spojrzenie od zwłok i cedząc słowa przez zaciśnięte zęby - Ci dwaj pewnie nawet się nie spostrzegli, co im grozi.


Wątek techniczny

Dwaj strażnicy z dziennej zmiany zostali zamordowani za pomocą noża lub sztyletu, w dodatku wszystko wskazuje na to, że zaskoczył ich ktoś, kogo znali, bo nie zdążyli wyciągnąć broni. Założyłem, że półork i goblin zechcą natychmiast spenetrować wieżę, toteż oszczędzając już sobie klepania fabularki zdradzę, że budowla jest pusta. Stając na jej szczycie i wyglądając za blanki nasi BG widzą piękną panoramę na okolicę płaskowyżu (pustynia, skały, pustynia, skały) oraz koryto rzeki i kręcących się tam wciąż Eitharta, Uhrę i trzech duvikańskich żołnierzy. Po Sannie i niemowie nigdzie ani śladu. Co dalej?