Strona 36 z 126

: 28 listopada 2012, 17:46
autor: Keth
Smocza Przystań, 11 dzień Ostatnich Siewów

Prycza Hastura podskakiwała coraz mocniej, wprawiana w ruch zdecydowanymi pchnięciami obutej w ciężki but stopy. Ciemnoskóry mężczyzna okrył głowę rękami próbując zdusić w zarodku kiełkujący w skroniach ból, dobitnie dowodzący nadmiaru spożytego w nocy piwa.

- Wstawaj, nicponiu! - sarknął czyjś twardy męski głos - Ile jeszcze chcecie leżeć?

Redgard przekręcił się na miejscu otwierając z trudem oczy i ziewając jednocześnie szeroko. Stojący nad nim w rozkroku mężczyzna w zbroi hersira i ciemnożółtej tunice z godłem końskiej głowy na piersiach prychnął z dezaprobatą widząc obolałą minę człowieka.

- Ochmistrz kazał was sprowadzić do kuchni, bo inaczej śniadania nie dostaniecie - oznajmił szorstko drużynnik - A słońce coraz wyżej. Ponoć do Rzecznej Puszczy chcieliście iść, sami żeście kazali się budzić!

Pomrukując coś pod nosem Hastur opuścił bose stopy na kamienną posadzkę niewielkiej komnaty, pogrążonej w półmroku, pozbawionej okien, ale oświetlonej niewielkimi kagankami. Trąc palcami oczy najemnik przypomniał sobie, że służące mu za sypialnię pomieszczenie było jedną z kwater hersirów w przybudówkach dworu jarla. Wzdłuż obu dłuższych ścian pomieszczenia ciągnęły się rzędy prostych drewnianych łóżek, na niektórych z nich zaś spoczywały pogrążone w głębokim śnie postacie towarzyszy Hastura.

- Jeśli chcecie coś zjeść przed drogą, ruszcie zady! - powtórzył hersir cofając się w stronę uchylonych drzwi, zza których jaśniał blask porannego słońca.
Popiło się, to i głowy teraz bolą! Plan jest następujący: śniadanie w dworskiej kuchni, potem (zapewne) zwrot cesarskich mieczy u setnika, potem w drogę do Rzecznej Puszczy (wcześniej ewentualnie prośba o pismo od Avenicciego), możecie się jeszcze w międzyczasie rozejrzeć po Grani, zwłaszcza podgrodziu.

Jakieś dodatkowe deklarki lub zmiany?

: 28 listopada 2012, 17:49
autor: Araven
Plan: śniadanie w dworskiej kuchni, potem zwrot cesarskich mieczy u setnika, potem w drogę do Rzecznej Puszczy (wcześniej ewentualnie prośba o pismo od Avenicciego), + handel z kupcem Khajitów łupami z postu 382, co z tym toporem i buławą jakie obrażenia zadają?

: 28 listopada 2012, 17:55
autor: namakemono
Przyłączam się do deklaracji. Jak będzie okazja, to zapytam hersirów o bretona. Jak znam życie, to już wyruszył, żeby dotrzeć do Rzecznej Puszczy przed nami i znów nam życie pogmatwać. Mam nadzieję, że nie planuje po drodze zasadzki. Dwa tuziny hersirów to niezła siła. Plus oczywiście nasza waleczna kompania oceniająca swą siłę na równą kolejnym dwóm tuzinom zbrojnych.

: 28 listopada 2012, 17:58
autor: mordimer00
Chce wymienić te dwa miecze na inne u setnika, oczywiście po śniadaniu. Jeśli zbrojmistrz będzie miał inne lepsze miecze to kupie, ale chciałbym aby dał mi setnik w zamian dwa inne tak samo dobre.

: 28 listopada 2012, 18:10
autor: 8art
najważniejsze to zjesc sniadanie. Wymieniac niczego nie musze ale wartoby bylo przygotowac jakos kaski jakie wynioslem z uczty, np zalac smalcem, zeby sie nie psuly, no chyba ze Khajici wola lekko skruszale;)

Jesli zostanie troche czasu to khajit porozglada sie po miescie za poszukiwana kobieta i pojdzie pozegnac sie z khajitami.

: 28 listopada 2012, 18:20
autor: Keth
Smocza Przystań, 11 dzień Ostatnich Siewów

Ciśnięte pod kuchenne ławy tobołki trącane był na przemian ogonami khajiita i argonianina, żujących z osowiałymi minami zimną sarninę. Mięso i chleb okazały się jedyną strawą, która jako tako przeszła przez usta biesiadników. Kręcący się przy gościach jarla kuchcikowie wymieniali między sobą rozbawione spojrzenia, ale nie ważyli się powiedzieć otwarcie niczego złośliwego, nie wyznając się widać na osobowościach kotołaków i rozumnych jaszczurów i woląc przezornie ich nie drażnić.

- Nie wie aby który z was, czy nasz bretoński przyjaciel jeszcze jest na dworze? - zapytał Hastur sięgając jednocześnie po dzbanek czystej wody - Czy może już poszedł precz?

- Śniadał o brzasku - odpowiedział jeden z kuchcików - Widać było, że mu się śpieszyło, bo ledwie podjadł, zaraz się wybrał w drogę, chwilę tylko zmitrężył u Farengara.

- A kto to ten Farengar? - mruknął Redgard uświadamiając sobie, że cesarski setnik poznany na wieczerzy nikomu się nie przedstawił. Wyobraźnia Hastura z miejsca podsunęła mu obrazy Neviersa wchodzącego z oficerem w jakieś sekretne układy mające w jak największym stopniu zaszkodzić interesom Redgarda i jego druhów.

- Farengar Tajemny Płomień? - wzruszył ramionami drugi z kuchcików, najwyraźniej zdziwiony faktem, że ktoś może rzeczonego Farengara nie znać - To przecie nadworny czarodziej jarla, mistrz sztuk magicznych, znawca tajemnych ksiąg i wielki mędrzec na dodatek.

- Tyle przymiotów w jednej osobie - pokręcił głową w udawanym podziwie Llorvas, mrużąc swe niezwykłe oczy.
Breton już wybył, o co go zresztą słusznie podejrzewaliście. Muszę sprawdzić parametry topora i buławy, za chwilę odpiszę.

: 28 listopada 2012, 18:35
autor: Keth
Smocza Przystań, 11 dzień Ostatnich Siewów

Cesarski setnik zajmował obszerną komnatę po przeciwnej stronie dworu, we wschodnim skrzydle Smoczej Przystani. Poprowadzeni przez jednego z trzymających dzienną straż w dworze hersirów, najemnicy znaleźli się w umeblowanym wystawnie apartamencie, który wręcz promieniował aurą dyscypliny i żołnierskiego porządku. Świeżo ogolony Cyrodiilczyk miał co prawda lekko podkrążone oczy, ale tylko one zdradzały, że i on nie odmówił sobie poprzedniego wieczoru miodu i wina.

- Gotowi do drogi - skwitował rzeczowym tonem oficer - I wszyscy żywi, co zaskakuje zważywszy na fakt, ile żeście wczoraj w siebie wlali. Jaszczurze, przyjmij wyrazy uznania. Nie znam człowieka, który potrafiłby wypić równie wiele, co ty.

Ahraveen syknął cicho, przyjmując ewidentny, aczkolwiek zaskakujący komplement do wiadomości.

- Widzę, że macie przy sobie cesarskie miecze - podjął rozmowę setnik, podchodząc do drewnianego sekretarzyka i wyciągając z niego gęsto nabity monetami trzos - Słowo się rzekło, zrobię podług obietnicy. Dziesiątka za każde ostrze, w podziękowaniu za odzyskanie ich z rąk bandytów.
Buława zadaje 10 obrażeń, a topór 9, ALE topór ma opóźnienie 4, a buława 5. Setnik da Wam po dziesięć septimów za każdy zwrócony miecz, targi nie wchodzą w grę, natomiast zatrzymanie sobie wbrew jego życzeniu cesarskiej broni może wywołać przykre reperkusje.

Wiem, że Mordimer zamierzał wymienić miecze na inne, ale nie ma takiej opcji, jest tylko zwrot za symbolicznym zadośćuczynieniem. Musiałbym wiedzieć, czy Llorvas na to poszedł czy nie.

: 28 listopada 2012, 18:45
autor: Araven
Dziękujemy panie setniku. Czas na nass. Wracamy z herssirami.
Walczę toporem.

: 28 listopada 2012, 18:51
autor: Keth
Smocza Przystań, 11 dzień Ostatnich Siewów

Rządca Avenicci spał snem głębokim i nie przejawiał najmniejszej ochoty do opuszczenia łożnicy - co czekającym na korytarzu najmitów oznajmił nie znoszącym sprzeciwu tonem jeden z osobistych służących Avenicciego.

- Pan śpi i nie wolno go niepokoić - powiedział starszy wiekiem Nord o upstrzonej nitkami siwizny brodzie - Przyjdźcie w porze obiadu, wtedy być może już wstanie. A teraz oddalcie się czym prędzej, bo jeszcze narobicie większego hałasu i obudzicie samego jarla.

Wypowiadając ostatnie słowa służący podniósł znacząco głos, nawet nie próbując przybliżać natrętom konsekwencji przedwczesnego obudzenia jarla Balgruufa, ale dając im zarazem do zrozumienia, że reperkusje takiego nieobyczajnego incydentu mogą być niebywale dramatyczne.

Rządca Avenicci i jarl Balgruuf nie byli w kwestii senności wyjątkami, prócz nich z posłań nie podniósł się dotąd praktycznie żaden ze szlachetnie urodzonych lub obdarzonych względami władyki biesiadników. Hastur pamiętał niejasno, że kiedy uczynni służący odprowadzali chwiejącego się na nogach Redgarda do łóżka, wielu stałych bywalców dworu wciąż sięgało ochoczo po kolejne dzbany mocnych trunków.

- I co? - mruknął z głębi swej gardzieli Ahraveen, przesuwając rozdwojonym czubkiem jęzora po nozdrzach na oczach zafascynowanego tym widokiem służącego - Cekamy aż ssię odeśśpi?
Z tym pismem może być kłopot prozaicznej natury, bo rządca nieźle zabalował i nie przymierza się do wstania z łóżka. Z drugiej strony, sama obecność drużynników Białej Grani w wiosce bez trudu wystarczy. by udokumentować Wasz sukces.

I ważna sprawa, bo mam wrażenie, że to przegapiliście - hersirowie poszli do Rzecznej Puszczy zeszłego dnia, krótko po Waszej wizycie na dworze i sporo czasu przed wieczerzą! Już od dawna pilnują wioski Gerdur (o ile naturalnie tam dotarli)!

: 28 listopada 2012, 18:55
autor: namakemono
Faktycznie! Wszystko przez ten alkohol, całkiem mi wyleciało z głowy. Obecność hersirów wystarczy za dowód, że wiadomość dotarła do jarla, ale to żaden dowód, że to akurat nasza dzielna kompania się do tego przyczyniła. Czyli kolejny punkt dla bretona. Ów zaś teraz spokojnie może się na nas zaczaić, miejmy się więc na baczności w powrotnej drodze.

: 28 listopada 2012, 18:56
autor: Araven
Jak hersirowie poszli, to może idźmy sami, bez tego pisma? Co myślicie? A mieli na nas czekać.

: 28 listopada 2012, 19:04
autor: namakemono
Nie, nie mieli czekać, ale nam nie wypadało odrzucić zaproszenie jarla. Nie bardzo mamy wyjście, chyba trzeba ruszać dupska i wracać mając nadzieję, że breton się nie zaczai w krzakach po drodze.

: 28 listopada 2012, 19:24
autor: Araven
Obawiam się, że mając list i przybywając z hersirami, zgarnie naszą nagrodę. I zniknie, albo zrobi na nas zasadzkę.

: 28 listopada 2012, 19:31
autor: Keth
Biała Grań, 11 dzień Ostatnich Siewów

Pilnujący głównych wrót dworu hersirowie otworzyli je na widok nadchodzących nieśpiesznym krokiem gości, taksując ich bacznymi spojrzeniami, które Ahraveen gotów był uznać za przesadnie wręcz podejrzliwe. Zostawiając za sobą opustoszały, rozbrzmiewający cichymi krokami nielicznej służby dwór, najemnicy wychynęli na wyłożony gładkimi kamiennymi blokami parapet przed wrotami, wciągając w płuca rześkie poranne powietrze i wodząc wzrokiem po zaciągniętych chmurami przestworzach.

- Przy posągu nie widać kapłana - zauważył przezorny Ahraveen, od razu przypominając sobie o wczorajszej charyzmatycznej przemowie krzykliwego duchownego, której głównymi adresatami jawiły się szlachetnie urodzone elfy - Na biesiadzie go nie było, ale pewnie też jeszcze śpi, więc zmykajmy stąd, zanim się ocknie.

Argonianin zerknął wymownie w kierunku trzymającego się w tyle Sivariaela, ziewającego co chwila bezwolnie i przejawiającego ogromną niechęć do wczesnej wędrówki.

Słońce dopiero się wspinało ponad monumentalne granie okolicznych gór, rozlewając swój blady blask na urodzajnej równinie otaczającej dumne norskie miasto i przylegające do niego chłopskie gospodarstwa.

- Jeśli się dobrze przyłożymy na drodze do lasów, będziemy w Rzecznej Puszczy za kilka godzin - oszacował na głos Llorvas - Dadzą bogowie, dotrzemy tam w południe.

- A długo zamierzacie tam popasać? - zapytał ktoś, kto wyślizgnął się z dworu za plecami najemników i kto podszedł do nich wsuwając dłonie w szerokie rękawy obszytej złotą nicią szaty.

Był to człowiek o szczupłej twarzy i zadartym nosie, nadającym mu mimo śladów pierwszej siwizny we włosach niezamierzonego wrażenia chłopięcego entuzjazmu. Piwne oczy skrzyły się żywym blaskiem, zdradzając ukrytą w nich mądrość i wiedzę znaną nielicznym w Skyrimie śmiertelnikom.


Obrazek
Następny widoczek z Białej Grani, tym razem od strony Jorrvaskru, z dostrzegalnym z boku posągiem boskiego Talosa. Wy sami znajdujecie się przy wejściu do dworu, zatrzymani przez dość zaskakującego nowego znajomego!

: 28 listopada 2012, 19:37
autor: Araven
W ssumie to idziemy tam tylko po nassą zapłatę, ale coś cuje, ze ten breton nass uprzedzi. Pani Gerdur miała nam zapłacić za sprowadzenie herssirów, ale Breton jaki był na uccie posedł z nimi i ma lisst od rządcy jarla, ze on herssirów sprowadził i jemu pani Gerdur zapłaci. Strasne. A Wy panie cemu pytacie ile tam będziemy?