Strona 36 z 95

: 27 lipca 2014, 18:57
autor: Keth
Międzystanówka I-15 na południe od Primm

Pilnowali z oddali przez parę ukrytych za wrakiem towarzyszy, dwaj wyznaczeni do roli zwiadowców mężczyźni podeszli ostrożnie do posterunku policji. Niski budyneczek o płaskim dachu sprawiał względnie dobre wrażenie, chociaż jego zakratowane okna zostały dawno temu skrupulatnie zamurowane, zapewne z zamiarem przeistoczenia tego miejsca w miniaturową twierdzę. Wędrując międzystanową kilka dni wcześniej w towarzystwie kupieckiej karawany, Gottschalk miał sposobność zajrzeć do wnętrza posterunku i nie znalazł tam niczego ciekawego poza parą kompletnie popsutych służbowych terminali, pustych butelek i pudełek po jedzeniu pozostawionych przez urządzających w tym miejscu regularnie popasy przejezdnych oraz innych nic nie wartych śmieci.

Niemal całkowicie zżarte przez rdzę radiowozy zostały dawno temu doszczętnie okradzione, a czego nie dało się z nich wyszabrować, to bez cienia żenady zniszczono. Opierający o biodro kolbę M16 Venkmen przyjrzał się samochodom pobieżnie, nie dostrzegając w nich niczego, co mogło go zainteresować.

Wzrok ociekającego potem i ciężko dyszącego albinosa pobiegł ku zamurowanym oknom budynku, zatrzymał się na uchylonych drzwiach, kołysanych leciutkimi podmuchami gorącego wiatru w rytm piskliwego dźwięku.
Na zewnątrz nie widać niczego ciekawego - zaglądacie do środka?

: 27 lipca 2014, 19:47
autor: 8art
- Ty, wiesz, a po jakoego chuj my liżemy duspsko RNK. Patrz kurwa, w Goodsprings jest szeryf-kowboj, który zlecił nam to całe bagno. Zamiast zapierdalać jak przydupasy za koleżką jarającym szlugaresy, może lepeiej byłoby wziąść Sekuritrona na serwis i sprawdzić mu dane. A tak kurwa to w ogóle to kurewsko mi zimno. Czujesz? Tobie Flanagan też tak picno. Ja jebię, kurwa no w chuj zimnicki

Chudzielec leżał na ziemi, gadał bez przerwy, nawet pomimo próśb Flanagana aby się w końcu zamknął i nie zaprzątał sobie specjalnie uwagi osłanianiem towarzyszy, szczególnie, że z tek odległości widział tylko mgliste zarysy dwóch postaci, które brał za Albinosa i Ojczulka tylko dlatego, że wiedział, że to oni. Gdyby jednak postawić między nimi choćby i samego szpona, to za cholere by się nie zorientował, że coś jest nie tak.

Zresztą co innego przykuwało uwagę Simpsona. Dłonie gościa telepały się tak mocno, że trudno było mówić, aby mógł robić cokolwiek, nie wspominając już o ewentualnym strzelaniu. Nawet leżący obok blondyn w końcu spojrzał się zaniepokojony na Simpsona:

- Co ci jest Bart?

- Niiic kurwa. Ziimno mii w chuj. Musze se działke przyjebać chyba. Rzygać mi się chce i łeb mnie boli. Niie masz jakiegoś jeta na zbyciu kolego, bo mniie zaraz diiablii wezmą jak niie strzele sobie odlociiku. Naprawde niie masz? Kuuuurwa niie żartuj. Flanagan weź coś skołuj, proszę Cię. Kurwa zrobię dla Ciiebiie wszystko. Poważnie mówiie wszystko. Co tylko zechcesz. Tylko weź mniie poratuj koksiikiiem.

Wątek techniczny

Ups! Choroba nie wybiera. Że też teraz musiało Simpsona zebrać na mały głodzik... Lodzika za koksika?;)

: 27 lipca 2014, 19:50
autor: Araven
Bart coś ty brał ostatnio, tu jest kurewsko gorąco, a nie zimno. I jestem Flanagan, John nie Vemknen. :o

Masz trochę racji, trzeba tego robota z Goodsprings przesłuchać nim go ktoś rozpieprzy. Ale musimy załatwić pomoc dla Goodsprings, a na blokadzie mogą stać cwaniaki co nas załatwili amnezją.

: 27 lipca 2014, 19:55
autor: 8art
- Nnno właśnie niic niie brałem Flanagan... Masz coś na zbyciu, mogę cii gałę strzeliić... Tylko skołuj coś bo oszaleję...

: 27 lipca 2014, 20:22
autor: Araven
Nic nie mam. Nie zagaduj mnie mamy, tamtych osłaniać.
Lukam przez lunetę co u naszych czujek.

: 27 lipca 2014, 20:39
autor: 8art
- Kurwa, proszę Cie Flanagan. Musze coś wziąść. - nie przestawał się trząść Simpson, a jego stan zaczynał się pogarszać. Zbladł jeszcze bardziej, białka oczu zrobiły się czerwone, tak jakby Bart płakał od dłuższego czasu nie

W istocie po chwili mężczyzna wybuchł głośnym, histerycznym płaczem, próbując bez ładu i składu cosś powiedzieć kiedy nie zanosił się głośnym szlochem.
Płacz zamienił się w ryk, jakby Simpsona żywcem obdzierano ze skóry, a chwilę zaczęł się tarzać w piasku pustyni, wzniecając tumany kurzu.

W pewnym momencie Chudzielec wyrwał zza paska Glocka i "wymierzył" we Flanagana (sam cel miał cholerne wątpliwości co do tego, czy Bart trafiłby nawet w niebo, bo lufa Glocka, kierowana roztrzęsionymi rękoma furiata omiatała wszystko z wyjątkiem samego celu):

- Kurwa!!! Dawaj prochy bo Cie odstrzelę!!!


Wątek techniczny

Nie ma MG, to staram się trzymać jakoś poziom akcji;)

: 27 lipca 2014, 20:46
autor: Araven
Odłóż tego glocka bo się postrzelisz w kolano albo w głowę, to drugie nie byłoby akurat takie złe. Poszukaj w moim plecaku, tylko tam nie napaskudź, jak znajdziesz jakieś prochy to są Twoje.

I kuźwa ostatni raz stoisz na ubezpieczeniu ze mną. Teraz będziesz zawsze w grupie uderzeniowej...

: 27 lipca 2014, 20:58
autor: 8art
Chudzielec rzucił się do plecaka z szybkością o jaką Flanagan nigdy nie podejrzewałby Chudzielca. Jął jak w transie rozgrzebywać starannie upakowane przez Blondyna rzeczy w poszukiwaniu strzykawki, piguł czy chociażby butelczyny samogonu.

- Gdzie są... Gdzie są... Gdzie są... - powtarzał jak zajipnotyzowany przetrząsając plecak: - Nieeeeeee maaaaaaa!!! - wydarł się nagle zrozpaczony wynikiem poszukiwań. Padł na ziemię łkając cicho, nieskoordynowanie plątając ręcę:

- Wy wszyscy chcecie mniieeee zabić... Zróbcie toooo!! Zabijcie mnie skurwysyny... Specjanie mnie wyciagnęliście do tego jebanego Mojave, żebym tu zginął...

: 27 lipca 2014, 21:22
autor: namakemono
Pastor skradał się do drzwi z pistoletem dłoni, i już miał chwycić lewą ręką za klamkę, by sprawdzić, czy aby drzwi nie są otwarte i po cichu zbadać wnętrze budynku, gdy usłyszał przeraźliwy wrzask dobiegający z miejsca, gdzie zostali towarzysze jego pustynnej niedoli.

- Wy wszyscy chcecie mniieeee zabić... Zróbcie toooo!! Zabijcie mnie skurwysyny...

Tym samym cały efekt zaskoczenia diabli wzięli. Porozumiewawczo spojrzał na Peta, kiwnął głową i z całą energią na jaką było go stać szarpnął za klamkę...
Próbę cichego zbadania posterunku już mamy za sobą. Jedyne co nam pozostaje, to jak najszybciej (i z hałasem) zbadać wnętrze i dopiero wtedy zobaczyć co się dzieje z Bartem i Johnem. Jeśli teraz rzucimy się towarzyszom na pomoc a w środku ktoś jest, to będzie miał idealną pozycję do strzału w nasze odsłonięte plecy. A jeśli oczyścimy posterunek, to zawsze będzie to jakaś osłona przed tym zagrożeniem, które zmusiło Barta do krzyku. Cóż, trzeba improwizować. No, chyba że w środku czeka mała armia...

: 27 lipca 2014, 21:46
autor: Procjon
Pete złapał leżącą na ziemi przed posterunkiem puszkę i odkiwnął pastorowi. Gdy tylko drzwi stanęły otworem, albinos rzucił puszkę w czarny prostokąt, a po sekundzie wystrzelił w powietrze.
Robię draniom symulację granatu. Już i tak większego hałasu niż uczynił Bart nie zrobimy w żaden sposób.

: 27 lipca 2014, 21:57
autor: Keth
Międzystanówka I-15 na południe od Primm

Pozostawiając przewieszony przez ramię M16 w spokoju, pastor dobył jeden z bliźniaczych Coltów i szarpnąwszy za klamkę drzwi otworzył na oścież wejście do posterunku. Znajdujący się tuż obok Venkmen cisnął znalezioną opodal metalową puszką do środka budynku i przekręciwszy lufę karabinu w górę oddał pojedynczy strzał z M16.

Ze środka niemal natychmiast gruchnęły strzały, świszcząc w powietrzu ponad pasami jezdni. David i Pete przylgnęli odruchowo do ścian po obu stronach wejścia, czując występujący na czoła zimny pot.

Ktoś znajdujący się wewnątrz posterunku wypalił kilkakrotnie z pistoletu, poprawił dwa razy ze strzelby, po czym przerwał ogień uświadamiając sobie widać, że nikt nie próbuje szarżować przez próg budynku.

- Kurwa, walą do nas! - do uszu obu mężczyzn dobiegł wysoki kobiecy głos, wibrujący pospołu zdumieniem i wściekłością.

Ponieważ wystrzały ucichły, ledwie tylko przebrzmiał ów dziewczęcy w zasadzie okrzyk, pastor dosłyszał charakterystyczny trzask jakiegoś urządzenia, najpewniej przenośnego modułu łączności radiowej.

- Macie dwóch pod drzwiami! - silnie zniekształcony radiowymi szumami męski głos mógł płynąć wyłącznie z głośnika urządzenia - Dwaj inni chowają się za wrakiem na szosie! Nie wychylajcie się, zaraz ich kropniemy!
Chyba komuś zakłóciliście odpoczynek :P

: 27 lipca 2014, 22:04
autor: Araven
Chudy gleba, natychmiast, słyszałem strzał.
Padam na twarz, za jakąś osłoną.
[offtopic]Tłumaczcie się byle szybko i sensownie.[/offtopic]

: 27 lipca 2014, 22:08
autor: 8art
Wbrew pozorom Chudy miał zaimplementowany całkiem mocny instynkt przetrwania. Dwa razy mu nie trzeba było powtarzać, skoczył niczym suseł pod wrak auta, drąc się na przekór temu co wrzeszczał jeszcze chwilę temu:

- Nie zabijajcie mnie!!! Nie strzelać!!!

: 27 lipca 2014, 22:33
autor: namakemono
Tośmy się poskradali. Pastor szuka osłony i patrzy, czy Pete da radę się schować.
- Nie strzelajcie, dogadamy się.

: 28 lipca 2014, 00:09
autor: Procjon
- Kurwa, jakiś snajper czy co? - szepnął do siebie Pete, a następnie dodał: - Nie strzelać! To my, Duch i Pastor! Baliśmy się że w środku siedzą jacyś Kajdaniarze albo Erenkowcy! Wstrzymać ogień, powiedziałem! - drąc się, Venkmen spytał na migi pastora czy istnieje szansa że ci ludzie są z RNK.
Wszystko na jedną kartę. Niech pastor lepiej się modli za pomyślność blefu.