Strona 36 z 50

: 23 września 2014, 09:48
autor: kaceto
- Czcigodny Emhyrze, bardzo dziękuję za Twoją propozycję i chętnie na nią przystanę. Jeśli mogę jakoś pomóc w walce z Władcami - jestem do Twojej dyspozycji. Bądź co bądź mamy wspólnego wroga i nawet jeśli w pewnych kwestiach się z Lordem Vaderem różnimy, to na pewno cel mamy ten sam: pokonać Władców.

wątek techniczny
8art, no tak wyszło, nie miałem wyjścia. Do czasu wyjaśnień Konrada też nie miałem o nim dobrego zdania, był raczej zagrożeniem z tą jego armią, ale potem to się zmieniło. Skoro mam taki słaby punkt, to nim gram - po to jest, a nie tylko sobie a muzom. Nie przypuszczałem, że w takich okolicznościach będę musiał go zagrać, przeciwko drużynie.

: 23 września 2014, 10:26
autor: Araven
Emhyr rzekł pojadę z moją jazdą, porozmawiać z Nekromantą ponownie i skłonić go do odejścia, te siły są potrzebne na walkę z Władcami.
Chyba, ze chcecie stanąć do bitwy z Nieumarłymi , ale jeśli tak to uczynicie to bez moich dhampirów i beze mnie, jaka jest wasza decyzja?


Nim Emhyr skończył blisko pojawił się wielki tygrys, który zmienił się w człowieka druida Gheloga, który przybył zaofiarować swe usługi hierofantowi Radagastowi.
Jest znany tutaj, ale rzadko się ujawnia, poluje samotnie.
To nowy BG Dingo.

: 23 września 2014, 10:46
autor: Dobro
Zostawmy Konrada - może być cennym sojusznikiem, a koniec końców i tak go później możemy ubić. Teraz wróćmy do bezpiecznej warowni i ustalmy co dalej z Władcami. Tylko wcześniej zabezpieczmy zwłoki...

: 23 września 2014, 19:54
autor: Araven
Gramy dalej, czy kończymy PBF-a ? :P

: 23 września 2014, 20:04
autor: 8art
Gramy. Nie bardzo mam dzis czas :/

: 23 września 2014, 22:38
autor: 8art
Rana na twarzy rycerza zasklepiła się w moment, mocą jaką Najwyższy obdarzył wszystkich uruków. Barth obtarł resztki krwi, wziął kilka głębokich wdechów, uspokoił się i w końcu odezwał się:

- Niechaj tak będzie. Jeśli mówisz Emhyrze, że nekromanta będzie współpracował, to dla mnie wystarczajacy gwarant. A Ty Tristanie lepiej padnij do stóp Emhyra, boś mu życie winien. I jeszcze jedno... - Vader spojrzał na łowcę tym wzrokiem, który powodował, że słabsi wiarą uciekali w popłochu lub robili pod siebie. Tristan oczywiście strzymał spojrzenie, ale aż wystąpił mu pot na czoło. Chyba nigdy nie spotkał kogos o takiej sile woli: - Klnę się na Katana, że jeśli ranisz mnie jeszcze raz, to odnajdę Cię choćbym miał utopić we krwi całe morglickie kręgi piekielne i zabiję.

Wątek techniczny

Dobra myślę, że sprawa załatwiona. Jedziemy dalej z tym koksem.

: 23 września 2014, 23:14
autor: Araven
Macie nieco rannych, zakładam, ze cofacie się na bezpieczniejsze ziemie. Emhyr zawarł jakieś porozumienie z Konradem, wrócił zadowolony z siebie. Ci nieumarli nie będę sprawiać kłopotów.

Vader masz 3 PL pozostali mają po 4 PL.
Czekam na wpis nowego BG.

: 24 września 2014, 09:14
autor: kaceto
Tristan otarł pot z czoła. Słowa Lorda Vadera przypomniały mu pewne wydarzenia z przeszłości, wydarzenia do których wolałby nie wracać. Teraz nawet nie pamiętał co Lord do niego mówił, ale to nie miało znaczenia. Władcy czekali na swój koniec, nie ma potrzeby odwlekać go w czasie. Może wspólnymi siłami uda się osiągnąć ten cel.

: 24 września 2014, 11:40
autor: Araven
Sytuacja aktualna:
Udało się zażegnać konflikt, siły sprzymierzone ruszyły ku fortecy Emhyra, ranni mieli zostać w zamku Lorda Galiona.
Pewną ciekawość budził Łowca głów i druid w jednym jaki pod postacią tygrysa zjawił się niedawno.
Vader jako wytrawny polik skupił się na walce z Władcami, ale nie zapomniał Tristanowi jego wyczynu.
Emhyr opanował sytuację, ale to raczej wzmocniło samego Emhyra, wampiryczny półbóg zyskał sprzymierzeńca w osobie Nekromanty Konrada.

To zakłócało równowagę, z czego i Radagast nie był zadowolony.
Było jeszcze Mousillon stolica przeklętej Baronii, oraz jakowyś Czarny Rycerz jaki władzę tu chciał objąć, a w tle Władcy.
Emhyr przekazał Avnarowi, że na bagnach Kranorill jest ponoć starożytny teleport, jaki mógłby umożliwić mu powrót do domu, sam Avnar zaczął się zastanawiać, czy to możliwe.
Orkowie i gobliny i kilkunastu druidów zostanie z wami, reszta się rozjedzie do swoich spraw.
Jakie macie dalsze plany?

: 24 września 2014, 13:28
autor: Dingo
Ghelog

Opuchnięty owal rdzawoczerwonego wschodzącego słońca oświetlił scenę jakby wyjętą żywcem z koszmaru. Zdawało się, że rosnące dookoła przygarbione wiekiem drzewa pochylają się jeszcze bardziej jakby starały się niczego nie stracić z rozgrywającego się widowiska.
Na leśnej polanie, wśród ściółki leśnej i mioteł traw leżały dwa rozciągnięte ciała. Nieruchome, bezwładne, okrwawione. Ich stroje, proste nogawice i kubraki ze skóry, w użytkowo burym kolorze i ściskane w martwych dłoniach łuki wskazywały jasno, że to myśliwi, którzy zapuścili się w te ostępy by złowić zwierzynę, prawdopodobnie na posiłek dla swych kobiet i dzieci.

-Trzeba było zostać w domu, chłopcy, a nie polować na moim terytorium - szepnął mężczyzna pochylający się nad rozciągniętymi ciałami.
Był niewysoki, chudy, żylasty, ubrany w proste sandały, skórzane nogawice i kamizelę z kieszeniami narzucona na gołe ciało. Wszystko to w kolorze oliwkowo-brązowym, barwa ta znakomicie go maskowała wśród leśnej głuszy. Partie odsłoniętej skóry były ciemnobrązowe, opalone przez silne słońce Waluzji, nieomylny znak, że mężczyzna nie przebywa tu od wczoraj.
Jego twarz nie zwracała większej uwagi. Ani krótkie, kręcone, rude włosy, ani krótka, starannie przycięta broda, ani oczy, szare jak krążki stalowej blachy, nie wywołałyby komentarza w żadnej ludzkiej siedzibie. Przerzucony przez plecy łuk i zwisający z ramienia tobołek dopełniały obrazu.

Gdyby ktoś przyglądał się tej scenie ukryty wśród drzew mógłby teraz zauważyć jak rudowłosy pochyla się nad ciałami wyciągając chciwie ręce. Szybki ruch ściskanego w dłoni myśliwskiego noża otworzył klatkę piersiową jednego z trupów. A chwilę później łowca posilał się już wydartym z piersi trupa sercem głośno charcząc i mlaskając. Krew wsiąkała mu w brodę.
Na zbryzganej krwią twarzy łowcy malował się wyraz nieludzkiej dzikości. Skończywszy ucztę otworzył pierś drugiego z trupów. Ściskając serce zwierzyny mężczyzna zmiażdżył je w dłoni wypowiadając głośno modlitwę do Pana Łowów. Krew wsiąkała w ściółkę.

-Malarze, przyjmij tą ofiarę i ześlij mi powodzenie w polowaniu. Ojcze Łowów, nasyć się krwią i oby moje strzały zawsze trafiały w cel!
Dopełniwszy rytuału rudowłosy starannie starł krew z dłoni i z twarzy. Czekało go przecież kolejne polowanie, a nie złowi żadnej zwierzyny jeśli na dwadzieścia kroków będzie śmierdział potem i krwią.
Porzucając obojętnie trupy mężczyzna odwrócił się by odejść. I nagle stanął nieruchomo, wyczuwając drgnięcie Ziemi Rodzicielki. Natychmiast przypadł do ziemi przykładając do niej ucho. Nie mylił się. Ziemia drżała pod stopami tłumu.

Nie widząc ani nie słysząc nic więcej poza zwykłymi obrazami i odgłosami lasu łowca zaczął węszyć. Wiejący od wschodu wiatr przyniósł mu zapach krwi, strachu i charakterystyczny dla żywej śmierci zapach stęchlizny, świeżo rozkopanej mogiły.
-Ciekawe - mruknął myśliwy. Nie przepadał za polowaniem na żywą śmierć, nieumarli nie znali uczucia strachu, a rozbudzanie tego uczucia u ofiar stanowiło dla niego największą rozrywkę. Mimo to ruszył w tamtym kierunku. Przemieszczał się charakterystycznym dla urodzonego wędrowca krokiem, wilczym truchtem, dziesięć kroków biegiem, dziesięć szybkim marszem. Nie musiał liczyć kroków, znał swoje tempo i wiedział, ze jeśli będzie przemieszczał się w tym rytmie w ciągu najdalej godziny dotrze do celu.
I dotarł.

A potem wyczuł, usłyszał i zobaczył.
Otwarte pole, uwolnione już od cienia drzew, nosiło ślady bezwzględnej bitwy. Gdzieniegdzie leżały trupy, ranni wzywali pomocy, a między ciałami snuli się żywi niosąc pomoc lub dobijając.
Na uboczu zaś stało kilka postaci, poubieranych w zależności od swego statusu. Był tam rycerz w pełnej zbroi wydający rozkazy twardym szorstkim głosem, był mężczyzna z założoną na przedramię łuczniczą rękawicą i przy łuku. I wreszcie był człek w charakterystycznych szatach członka druidzkiego Kręgu. Człek, dla którego łowca tu przybył.
Nie tracąc czasu myśliwy wynurzył się z lasu i ruszył w kierunku tej grupki. Przemieszczał się nieśpiesznie, od cienia do cienia, a mimo to do celu dotarł szybko.
Mężczyzna w szatach druida odwrócił się w stronę przybysza. Łowca nie tracąc czasu uderzył kolanami o Ziemię Rodzicielkę, wbił w nią pięści.

-Pozdrawiam cię, Czcigodny Radagaście! Zwę się Ghelog Płaszcz Nocy i przybyłem z dalekich krain by ci służyć! Usłyszałem o tobie w Kręgu i stad wiem, żeś wielki myśliwy. Jeśli przyjmiesz mnie do swego cienia obiecuję ci pomagać na miarę swych możliwości i łowić twych wrogów. Czy przyjmiesz moje służby, Czcigodny?
Witam wszystkich. Czuję, że będzie się nam dobrze grało.
Sorki, że się tak rozpisałem, ale to pierwszy mój post i musiałem się przedstawić.
Info o Malarze w którymś z następnych postów.

: 24 września 2014, 13:38
autor: Araven
W poście wyżej wprowadziłem tylko kilka przerw między blokami tekstu. Łatwiej się czyta wtedy.
Przydało by się jakieś info o Malarze, co to za bóstwo itd. Jak się wkomponowuje w Orchię.
Teza MG co do GHELOGA:
Czyli Ghelog jest prawdopodobnie z Archipelagu Południowo-Zachodniego, zgodnie z trailerem nr 6. Tam też jak sądzę kult Malara ma spore znaczenie wśród lykantropów.

: 24 września 2014, 14:15
autor: 8art
Uruk jak do tej pory nie obdarzył specjalną uwagą nowoprzybyłego druida, tradycyjnie pozostawiając sprawy druidów Radagastowi. Co innego jednak niepokoiło Vadera. Łatwość z jaką przedostał się przez czujki i podjazdy. Skinął znów na Grishnaka każąc przywołać strażników pełniących wartę na kierunku z jakiego przybył obcy.

Gdy pojawili się strażnicy, uruk skarcił ich wzrokiem:

- Staliście na warcie i przepuściliście obcego. Udzielam Wam ostrzeżenia, że jeśli się to powtórzy, to wyciągne przykre dla Was konsekwencje. Zrozumiano? - żołnierze pokiwali głowami z ogromną gorliwości: - Za karę odstoicie jeszcze jedną wartę i żeby mi się mysz nie prześliznęła.

Wątek techniczny

Chyba nie pozostaje nic innego jak rozpuścić armię na kilka dni do domów i wysłać najlepszych zwiadowców aby zdobyli nieco informacji. Trzeba ich wyposażyć w jakieś amulety chroniące przed Władcami. Może smok mógłby zrobić rekonesans. W zasadzie mógłbym lecieć na jego grzbiecie. Nie ma jak samemu wszystko oblukać.

: 24 września 2014, 15:25
autor: Araven
Czarny smok, po namyśle stwierdził, dobrze, możesz na mnie wsiąść, na bagnach jesst nudno.

Dowódca armii, może wszak dosiadać tak dostojnej istoty jak sssmok. Kiedy i gdzie lecimy?

: 24 września 2014, 22:54
autor: Dobro
Wybaczcie, ja trochę nie nadążąm. Dużo się dzieje na wielu frontach i nie wiem, jak mam się do tego ustosunkować.

: 24 września 2014, 22:57
autor: Araven
Jest i tak zastopowanie akcji, masz czas się ogarnąć.
Templariusze muszą wrócić do zakonu, ale możesz starać się o kolejne wsparcie za jakiś czas.
Teraz czekam na wpisy Radagasta i Avnara i wszelkich chętnych.

Musicie postanowić co dalej robicie. Władcy nadal niedostępni są dla Was.
Czekam na jakąś inicjatywę, pomysły Graczy.