McDonovan, 3 listopada 2021, 04:14
Sutton uśmiechnął się półgębkiem słysząc zastrzeżenia Jamesa, zastukał w blat stołu pustym kubkiem po coli.
- Od kraksy aerodyny minęło dopiero pięć godzin - oznajmił cicho - My, reporterzy NT54, nie mamy nieograniczonych możliwości, zwłaszcza w środku nocy. Sekcje terenowe pracują cały czas, wszędzie coś się dzieje. Nie oglądaliście bieżących wiadomości? Incydent z maszynami Orbital Air to tylko jeden z nagłówków. W South City doszło do regularnej wojny narkotykowych gangów, w centrum jakiś cyberpsychol wysadził się w powietrze w ośrodku psychoterapeutycznym. Rodzina nomadów zablokowała drogę dojazdową do San Diego, nadziali się na uzbrojony konwój Petrochemu, podobno doszło do prawdziwej jatki.
- Ludzie, którzy mi pomogli nie są etatowymi pracownikami korporacji. To wolni strzelcy, dorabiający z doskoku. Znamy się od jakiegoś czasu. Poprosiłem ich o asystę, bo byli moim jedynym backupem trzy godziny temu. Jeśli wszystkie sprawy się ułożą, będę mógł skorzystać z bardziej profesjonalnej pomocy. Wy też...
Przy stoliku zapadło na jakiś czas ciężkie milczenie, przerwane ponownie przez Franka.
- Najbardziej w tej chwili zastanawia mnie ten borg - powiedział reporter, wciąż postukując kubkiem w blat stołu - Ściga was, bo chce odebrać wam ładunek OA?
A Eric wciąż stoi z komórką przy uchu...