PBF - Boskie potyczki

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 22 lipca 2013, 19:54

Czasu, było niewiele, ale powinno starczyć na zrobienie kilku eliksirów.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 lipca 2013, 20:30

Retrospekcja III

Wlokąc się ciężkim krokiem z nauki wspinaczki na szorstkie w dotyku, drące na każdym kroku skórę skałki, Huskun zatrzymał się na chwilę na brzegu przecinającego dno doliny wartkiego potoku, opuszczając w dół bose stopy i zanurzając je ze stęknięciem lubości w kojąco chłodnej toni.

Pochylając się nad potokiem goblin wbił spojrzenie w odbicie swej twarzy rysujące się na powierzchni wody, marszcząc coraz bardziej nos i czoło. Obracając się od kilku dni w towarzystwie nader licznych humhumów zaklinacz zaczął pojmować pomału, że człowieki przywiązywały na co dzień wielką miarę do rzeczy, którymi żaden porządny goblin nie zaprzątał sobie głowy: do obyczajnego spożywania posiłków, wyraźnego wysławiania się, a nawet mycia całego ciała, z przyrodzeniem włącznie! Co więcej, wyglądało na to, że mieszkańcy pobliskiej wioski unikali też wielu oczywistych przyjemności życia codziennego, bo chociaż żyły wśród nich kobiety, wszystkie nosiły ubrania i starannie wystrzegały się otwartego chędożenia na świeżym powietrzu.

Huskun zupełnie nie pojmował tej niechęci ludzi do wspólnego obcowania, ale też nawet nie próbował zgłębiać tematu, pamiętny tego, że ludzie patrzyli na niego krzywym okiem za każdym razem, kiedy zbliżył się za bardzo do którejś z miejscowych dzieweczek. Nie chcąc nikogo obrazić ani przestraszyć, zdesperowany goblin postanowił w końcu poswawolić z przyłapaną na skraju drogi kozą...

Na wspomnienie dzikiego rwetesu, który powstał, gdy wieśniacy przyłapali go ze spuszczonymi gaciami i meczącą przeraźliwie kozą w rękach Huskunowi wciąż robiło się na przemian zimno i gorąco!

Siedząc nad potokiem zaklinacz doznał w mgnieniu chwili olśnienia, wpatrzony z wyraźnym niesmakiem w swe na poły zdziczałe odbicie. Szkopuł musiał tkwić w odzieniu, w prezencji, we wrażeniu majętności i prestiżu! Im dłużej Huskun nad tym rozmyślał, tym bardziej utrwalał się w słuszności swych podejrzeń. Jaki szanujący się wieśniak pozwoliłby na to, by z jego kozą swawolił jakiś łachmyta?

Musiał czym prędzej rozmówić się z Gusłkiem!
To już ostatnia sprawa do załatwienia na zamku. Huskun chciałby za pośrednictwem Gusłka wysępić dla siebie, Barthura, Mordila i Drayaharusa dostatnie stroje, najlepiej eleganckie płaszcze ze spinkami, z dobrej jakości tkaniny, mające przydać im szacunku godnego wyglądu. Taki zamek to ogromne zasoby, znajdzie się tam kilka kubraków albo spodni na miarę rzeczonych osobników? Wszystko naturalnie w myśl idei, że wyprawa do wielkiego miasta musi się odpowiednio prezentować, by zostać wpuszczoną za bramy!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 lipca 2013, 21:17

Zapomniałem o jednej ważnej kwestii - o pieniądzach mianowicie! Przecież to pieniądze otwierają drzwi i języki, nieprawdaż? Jeśli chcemy bawić się w szpiegów, musimy mieć odpowiednie fundusze, niechby nawet nie bezzwrotny budżet, tylko jakieś sowite zaliczki na poczet wynagrodzenia. Bez środków finansowych trudno nam będzie realizować misję bez zwracania na siebie uwagi. Niech nam dają z pięć dych w złocie, tyle powinno wystarczyć, a dla nich (czyli zakonu) taki koszt to przecież nawet nie waciki! Tylko niech ktoś inny się zajmie negocjacjami w tej sprawie, bo inaczej goblin wyjdzie na chytrusa naciągacza i kombinatora szelmę!

I nie bójcie się o swoje tyłki. Mimo niepowodzenia z kozą Huskun na razie Was oszczędzi... no, może się ewentualnie skusi na krasnoluda, kiedy ten błogo zaśnie...

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 23 lipca 2013, 12:26

Mordil ostatnie godziny przed wyruszeniem spędził na poszukiwaniu dobrego jedzenia i swoich ulubionych przekąsek (suszonych robali) oraz na napełnieniu kilku bukłaków piwem z zamkowych piwniczek.
Mordil chcę mieć dwa worki pełne suszonych robali, dżdżownic itp.
No oczywiście i kasa na tą wyprawę.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 23 lipca 2013, 15:50

Portal stał otwarty falując i żarząc się symbolem łzawiącego oka, mnisi natomiast tłoczyli się wokół niego półkolem, żegnając swoją obecnością Nieulękłych. Możliwe też, że po prostu otaczali Nieulękłych, aby mieć pewność, że w ostatniej chwili nie zmienią zdania i ruszą w góry parać się wypasem kóz. Incydent w którym głównym bohaterem było to właśnie niewinne zwierze, naruszył w znacznym stopniu i tak dość wątłą nić porozumienia i zaufania mieszkańców ukrytej doliny w stosunku co do Nieulękłych.

Jako pierwszy portal przekroczył Gusłek. Stał się on nieoficjalnym przywódcą całego przedsięwzięcia i to właśnie w nim pokładano największe nadziej na pomyśle przeprowadzenie świętej misji. Zaufanie te zakwitło, niczym mała delikatna roślinka, nie ze względu na wielką odwagę Gusłka, czy też potężne moce czarodziejskie, ani wybitną zdolność władania bronią. Co to to nie. Gusłek był jedynym członkiem drużyny, który potrafił zapanować nad całą hałastrą. Wydawał się w szczególny sposób wzbudzać szacunek i wręcz służalczość w goblinach i Barthurze.

Nowiuśkie niebieskie szaty podróżne zaszeleściły, a nabijana srebrnymi guzami pała zamajtał mu przy pasie, gdy dziarskim krokiem przechodził przez portal, a na twarzy człowieka, który od kilkunastu dni nie dopuszcza do pojawienia się kaca, wykwitł uśmiech.

Tuż za nim ruszył krasnolud. Balin w wypolerowanej i naprawionej kolczudze, z posrebrzonym toporem i z wyczesaną brodą, poprawił wypakowany prowiantem i ekwipunkiem plecak i wszedł w portal.

Przyszedł czas na ciężko opancerzonego półolbrzyma. Barthur z bagażem tak różnorakich przedmiotów i doświadczeń oraz siniejącym limem, poprawił widzącą przy pasie nabijaną srebrnymi kolcami pałę i ruszył za Balinem.

Przystrojony w nową zbroję i skrojone na najnowszą modę ubranie Mordil wyglądał dość dziwacznie i zresztą czuł się podobnie. Trudno jednak było odmówić mnichom, gdy jednocześnie z ubraniem przynieśli pięciozłotową zaliczkę. Humor poprawiała mu myśl, że uzupełnił zapasy swoich przysmaków. Świerzno ususzone ciągnące się dżdżownice i chrupiące chrabąszcze wypełniały dwie wypchane sakiewki. Goblin zważył w dłoni połyskujący srebrem topór i wetknął go głęboko za pas. Ruszył z gracją drapieżnego kota i znikną w portalu.

Tuż za nim nie zwlekając poszedł Drayaharus. Zatrzymał się przed samym portalem i obrócił. Z jego pleców wybiegł odziana jedynie w przepaskę biodrową Grubella, która piszcząc i chichocząc rzuciła się na przeora starając cmoknąć go w policzek. Przyjemne duże i jędrne piersi podskakiwały mimowolnie ściągając uwagę wszystkich mnichów. Nie czekając na efekty Imaginarus pokłonił się dostojnie, a zza jego pleców w niebo wystrzeliły białe gołębie. Posyłając całusa swojej pięknej nauczycielce gnom zrobił obrót na pięcie i wskoczył w portal.

Zrobione prze iluzoryczna goblinkę zamieszanie szybko ustało. Jako ostatni Nieulękły, odprowadzany wzrokiem mnichów, ku portalowi ruszył Huskun. Goblin szedł wolno i dystyngowanie. Jego prośby w sprawie ekwipunku i zaliczki zostały wysłuchane. Odziany w czarne mocne i obcisłe szaty z niesionymi przy pasie w ozdobnych pochwach dwoma sztyletami Huskun czuł się niczym szlachcic. Jego szyję zdobił wielki, biały jaka śnieg, świeżo wykrochmalony złożony w harmonijkę żabot. Całości dopełniała biała, składająca się z setek uformowanych na wałkach "rurek". Ufryzowane włosy opadały mu na ramiona i plecy, podskakując przy każdym kroku.
Gdy goblin zniknął w portalu, mnisi parsknęli żywiołowym nieokiełznanym śmiechem.

- Z tą peruką to chyba przesadziliście - powiedział powstrzymujący się od śmiechu Elassar - kpicie z poważnych spraw - dodał zmuszając się do stanowczego tonu.
- Wybacz panie. To za tą biedna kozę. Ledwo co uspokoiliśmy wieśniaków, bo już chcieli go z nią żenić.To jakiś zamorski zwyczaj - powiedział Rag-hug.
- Myślisz, że dadzą radę? - dodał bez krzty wesołości.
- Pokładam nadzieję w wierze - odparł śmiertelnie poważnie Elassar.

KONIEC CZEŚĆ PIERWSZEJ PT. - PROLOG - Czyli jak się to wszystko zaczęło.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267<