Strona 37 z 95

: 28 lipca 2014, 12:38
autor: Keth
Międzystanówka I-15 na południe od Primm

We wnętrzu posterunku zapanowała na chwilę głęboka cisza, po czym do uszu nasłuchujących desperacko mężczyzn dobiegł inny głos, tym razem basowy i chrapliwy zarazem.

- Tim, to jacyś bandyci! Polują na ludzi z RNK! Rozwalcie ich, kurwa!

Przyciśnięty do rozgrzanej słońcem ściany budynku Gottschalk otworzył szeroko oczy, wręcz nie wierząc w słowa, które chwilę wcześniej padły z ust Venkmena. Sugestia obawy żywionej zarówno przed Kajdaniarzami jak i obywatelami RNK jednocześnie, mogła podpowiedzieć ukrytym w środku obrońcom, że szturmujący wejście obcy należeli do jakiegoś pomniejszego, lokalnego autostradowego gangu.

To w ułamku chwili pogarszało całą sytuację, jeśli brało się pod uwagę rzekomą obecność jakiegoś ukrytego w pobliżu strzelca.
Przypominam, że wciąż macie po granacie odłamkowym (to na wypadek, gdybyście w przejawie skrajnej desperacji postanowili jednak zdobyć posterunek siłą).

: 28 lipca 2014, 12:46
autor: Araven
[offtopic]"Niezły" blef Venkmen, teraz jesteśmy bliscy samobójstwa, poprzez rozstrzelanie nas przez sojuszników z RNK. B)
Cała nadzieja w Wielebnym. :P
Oby wytłumaczył, im, że kochamy RNK i dla nich obecnie pracujemy. dwd; [/offtopic]

[offtopic]Bart: Jeśli Simpson spalił zasadzkę, to Albinos chyba spalił pustynie:)) Lepszego podstępu jeszcze nie słyszałem:)
Już po nas:o[/offtopic]

: 28 lipca 2014, 14:09
autor: Keth
Międzystanówka I-15 na południe od Primm

Flanagan i Simpson przypadli do zardzewiałej karoserii samochodu posykując z bólu, kiedy ich odsłonięta tu i ówdzie skóra dotknęła przypadkiem rozpalonego metalu. Obaj nie mieli pojęcia, co takiego stało się przy wejściu do posterunku, ale ostrzegawczy wystrzał Venkmena, a potem szaleńcza kanonada z wnętrza budowli z miejsca przywróciła zdradzającemu pierwsze przejawy udaru chudzielcowi zaskakującą trzeźwość umysłu.

- Co to kurwa jest?! - wyrzucił z siebie Bart, ku zdumieniu Johna próbując złapać jednocześnie w dogodny sposób i M16 i Glocka, zapewne tak, by w razie potrzeby otworzyć ogień z obu broni jednocześnie. Przy uwzględnieniu odrzutu trzymanego jedną ręką karabinu nie wieściło to w opinii Flanagana nic dobrego, a wręcz przeciwnie, znacząco podnosiło ryzyko postrzelenia samego siebie albo co gorsza, chowającego się tuż obok Johna!

- Nie wymachuj tymi giwerami jak jakaś małpa! - wyrzucił z siebie blondyn, wyciągając w bok rękę w zamiarze przytrzymania lufy M16 chudzielca.

Powietrzem wstrząsnął kolejny huk wystrzału. Cienka karoseria wraku sypnęła drobinami rdzy nieco powyżej dłoni Johna, ukazując oczom wstrząśniętego chudzielca świeżutki otwór po wielkokalibrowym pocisku, który przeszedł na wylot przez wrak.

- O kurwa kurwa... - wymamrotał Simpson otwierając szeroko oczy - Co to?
Tajemniczy snajper wszedł do akcji i wygląda na to, że jego broń jest w stanie podziurawić Waszą kryjówkę na wylot w dowolnym miejscu!

Negocjacje przy wejściu do budynku chyba muszą znacząco przyśpieszyć!

: 28 lipca 2014, 14:25
autor: Araven
[offtopic]Negocjacje chyba po południu albo wieczorem w takim razie. C:V[/offtopic]

: 28 lipca 2014, 16:23
autor: Keth
Międzystanówka I-15 na południe od Primm

Ledwie drobiny rdzy i metalu opadły na gorący od słonecznego żaru grunt, kolejny strzał przeszył na wylot samochód natrafiając na nieco grubsze elementy karoserii i wprawiając swą energią kinetyczną wrak w gwałtowne poruszenie. Tym razem pocisk wyrwał sporych rozmiarów dziurę dwa centymetry na lewo od głowy skulonego Flanagana, w górnej części drzwi pojazdu.

- Kurwa! - wrzasnął ponownie Simpson, w napadzie paniki wiercąc się szaleńczo w próbie przybrania pozycji, która w opinii chudzielca mogła mu zapewnić najlepszą osłonę przed bezlitosnym ostrzałem.

- Długo tu nie wytrzymamy! - sarknął z desperacją w głosie John, rozglądając się na wszystkie strony w poszukiwaniu innej, bardziej solidnej kryjówki.
Ale kryjówki nigdzie nie widać, wszędzie odkryta przestrzeń!

: 28 lipca 2014, 18:39
autor: namakemono
- Spokojnie, nie róbmy głupstw. - Pastor spróbował użyć pojednawczego tonu. - Nie jesteśmy bandytami, nie polujemy na RNK ani na nikogo innego. Teraz musicie uważnie posłuchać, wtedy nikomu nie stanie się krzywda a my odejdziemy w pokoju. Jestem pastor David Gottschalk. Powtarzam: jestem pastorem czyli osobą duchowną. Zabijanie nie jest tym, czym na co dzień zajmują się duchowni. Niemniej jednak mam przy sobie granat i jeśli mi pozwolicie, to wam go pokażę na znak, że mówię prawdę. A mówię to dlatego, żeby was przekonać, że nie chcemy was skrzywdzić. Zrozumcie proszę, że ten granat mógłby rozwiązać nasz problem, ale nie mam zamiaru go używać. Czy możemy negocjować?

: 28 lipca 2014, 18:51
autor: Araven
[offtopic]Przecież mamy pismo od porucznika Hayesa potwierdzające, że robimy dla RNK jako posłańcy...
A tu granat ma ich przekonać do pokojowych zamiarów? Wow. Na ich miejscu bym was rozwalił. Natychmiast.
A zaraz potem mnie i Barta.

Ciekawe jak MG z tego wybrnie. :D[/offtopic]

: 28 lipca 2014, 19:32
autor: namakemono
[offtopic]Araven, na pewno mój pomysł uważasz za głupszy od 8arta pomysłu na pajacowanie? Ja osobiście kompletnie nie rozumiem takiego zagrywania byle namieszać i narobić bałaganu. Ale skoro już w nim jesteśmy, to coś zróbmy. Macie lepszy pomysł, to do dzieła![/offtopic]

: 28 lipca 2014, 19:49
autor: Araven
[offtopic]Wczuwam się w postać, jestem kilkadziesiąt metrów od Was i nie wiem, że zapewniacie nam wspólnie z Procjonem pogrzeb w zbiorowej mogile. Ktoś strzela, to leżę na glebie.

Bart odgrywa ćpuna na głodzie. Ok. To nieco popajacował.

Jeden z Was gada, że nie mamy nic wspólnego z RNK, a drugi na znak pokojowych zamiarów wyciąga granat, wobec ludzi zamkniętych w posterunku, jacy zaczęli strzelać już wcześniej.

Mam lepszy pomysł, napisałem wyżej, zamiast gadać o granatach i pokojowych zamiarach, oraz obawach przed RNK co robicie z Procjonem, powołajcie się na kwity od porucznika RNK, to ich posterunek.[/offtopic]

: 28 lipca 2014, 20:10
autor: namakemono
[offtopic]Ugryzłem się w język. Nie skomentuję.[/offtopic]

: 28 lipca 2014, 20:18
autor: Araven
MG zdecyduje co dalej.
Ja jako MG za taką "akcję dyplomatyczną" jaką odwaliliście, bym rozstrzelał całą drużynę bez pardonu.
Pajacowanie 8arta byłoby problemem, jakby tam były jakieś oprychy, a nie ludzie z RNK.

: 28 lipca 2014, 20:21
autor: namakemono
[offtopic]No to całe szczęście, że nie jesteś MG.[/offtopic]

: 28 lipca 2014, 20:33
autor: Keth
Międzystanówka I-15 na południe od Primm

W środku posterunku zapadła ciągnąca się niemiłosiernie cisza, ale ustały też strzały stębnujące zardzewiały wrak samochodu. Spoceni z wrażenia David i Pete wymienili skonsternowane spojrzenia, nie ważąc się nawet drgnąć ze swoich pozycji po bokach wejścia do budynku.

- Zrobimy tak - odezwała się w końcu młoda kobieta - Nie będziecie próbowali tutaj wchodzić, w ogóle nie będziecie niczego próbowali. Ted ma was na celowników, waszych kolesi za autem też może kropnąć. Nie szukamy zwady i szkoda nam naboi na takich łapserdaków jak wy. Spierdalajcie stąd i to szybko, zanim zmienimy zdanie. Ted, potwierdzasz?

Przenośny moduł łączności zatrzeszczał ponownie, wyrzucił z głośnika męski głos.

- Jeden pod drzwiami jest albinosem, celuję mu w ucho. Drugi trzyma w ręce pistolet. Na pewno nie mam strzelać?

- Słyszeliście, o co pytał Ted? - krzyknęła dziewczyna - A teraz spierdalajcie i lepiej dla was, żebyście się na nas znowu nie napatoczyli!
Jaką przyjmujecie taktykę?

: 28 lipca 2014, 20:39
autor: Araven
Chudy jak myślisz co nasi nagadali tym w środku, że ich snajper zaczął do nas nawalać, chyba ostrzegawczo, ale cholera go wie?
Podejrzewam, że to oni ci zajebali prochy i je wzięli po kryjomu...

Musisz ich lepiej pilnować, prochów znaczy.


Jak strzelają, znaczy wrogowie raczej, pewnie nie są z RNK a jakieś oprychy, co robimy?.

: 28 lipca 2014, 21:16
autor: Procjon
Albinos odetchnął na obietnicę wstrzymania ognia.
- Dobra, ludzie, Hayes mówił nam że posterunek na pewno jest opuszczony. Spokojnie stąd odejdziemy, jeżeli ten wasz snajper wyjdzie z kryjówki, wszyscy chcemy stąd wyjść żywi - powiedział albinos do siedzących w środku.

- Simpson! Flanagan! Żadnych głupstw! Leżcie spokojnie! Tylko jeżeli możecie, zlokalizujcie tego snajpera, ale nie otwierajcie ognia! - zawołał do towarzyszy. - Aha, Bart. Jeżeli jeszcze raz się wydrzesz, osobiście zamknę cię w klatce, a na stole dwa metry dalej położę pięć działek koksu! - dodał.
Wyciągam granat z zamiarem użycia go w ten sam sposób co pastor. No kurde, ten blef zawsze działał...