Strona 38 z 48

: 26 czerwca 2015, 17:27
autor: lightstorm
- Atak na Rhino był mniej więcej pół roku temu - odpowiedział. - Do tej pory myślałem, że chodziło tylko i wyłącznie o zniszczenie reputacji tego miejsca. Od dwóch lat staram się, by to Rhino zostało zaakceptowane przez wszystkich Spokrewnionych jako Elizjum. Włożyłem w tą pracę bardzo dużo wysiłku. Od początku było jasne, że nie każdemu spodobał się mój pomysł. Póki wampiry bez statusu przesiadują u mnie, a nie w Muzeum ta praktyka działa jak należy. Jednak trop wiedzie w inną stronę, albowiem po tym, co powiedział mi Anton jestem przekonany, że atak skierowany był w Nosferatu. Tym bardziej, że Szeryf przed naszym wyjazdem dał mi mocno do zrozumienia, żebym nie dawał zapisów kamer pod wskazany adres. Mam możliwość umówienia się na spotkanie z innym Nosferatu. Chciałbym dowiedzieć się więcej o tych, którzy siedzą w mojej domenie.

Xavier przechylił się do przodu sięgając po białą królową z stojącej przed nim szachownicy. Męczy mnie ta sytuacja i tak wiele hipotez. Na szczęście wiemy dostatecznie dużo, by zrobić małe przetasowanie - pomyślał patrząc na pionka.

- Anton mi groził, że puści mnie z torbami jak zacznę wypraszać Nosferatów z domeny. To oznacza, że jest tutaj coś na czym im bardzo zależy. Oferowałem swoje usługi Szeryfowi, ale on uznał że jestem za słaby - Ventrue ścisnął mocniej piona w dłoni.
- Zastanawiam się, co by się stało gdyby Francis dowiedział się, że Szeryf ukrywa przed nim istotne fakty.

: 26 czerwca 2015, 18:32
autor: Suriel
- Zależy co masz na myśli mówiąc o przedstawieniu. Myślę, że niektóre fakty powinny pozostać zakryte. Mam tu na myśli fakt, że nadal istnieję. Zaś co do reszty informacji jakie mamy to chyba też należałoby utrzymać daleko idącą powściągliwość. Jedno jest pewne każdy większy ruch powinien być znany każdemu z nas trzech, osobno jesteśmy słabi ale razem potencjał mocno wzrasta. Pod warunkiem, że nie będziemy zatajać między sobą planowanych działań i informacji. Co zamierzasz?

: 26 czerwca 2015, 22:25
autor: lightstorm
- Nie jestem nieodpowiedzialną osobą. Nie mam zamiaru tego robić, bo mogłoby to zagrozić koterii. Dalej czuję się liderem i nie pozwolę, by za mój błąd musiał zapłacić ktoś z tego pokoju. Władza wypacza i korumpuje - Xavier jeszcze mocniej ścisnął figurę w dłoni.

- Mógłbym uderzyć w Antona tak, by nie wiedział skąd przyszedł cios - mówiąc pełen wewnętrznej siły, Price podniósł pięść z pionem wewnątrz, na wysokość swoich oczu. - Szeryf już teraz jest mocno zapracowany, a dodatkowe problemy pozwoliłyby moim ludziom na działanie. W tym zamieszaniu mógłbym przejąć część czarnego rynku w Bournemouth. Kilka programów w głowach najważniejszych ludzi w świecie przestępczym, zmiana pamięci i podanie krwi... Dominacja...

Zebrani byli pewni, że biała królowa zaraz pęknie pod naciskiem dłoni Xaviera. Mieli wrażenie, iż Ventrue z łatwością może ją złamać, jakby figura poddawała się mocy Dominacji.

- Jednak nie zrobię tego. Jesteśmy razem i nie zaszkodzę wam. Moje słowo znaczy więcej... Nie jestem taki jak Robert. Podejmujemy działania wspólnie - odpowiedział z spokojem odkładając figurę na miejsce.

: 26 czerwca 2015, 23:49
autor: Oggy
- Krypta Marry musi zostać otwarta to jedyny ruch jakiego nie zrobiliśmy. 

Achille pokiwal głową z dezaprobata.

- Nawet setka małp nie napisałaby tego dramatu tak, aby Hamlet bez ceregieli zarabał Klaudiusza w pierwszym akcie. Sugerowałbym powściągliwość, zyskamy tyle, że ktoś przekona się że połamales sobie zęby na płycie nagrobnej Shalley. - Torreador obrócił sie ku Ventrue - Nie mam też wątpliwości że twoje poczynania w mieście wywołałyby znaczący efekt, ale nadal byłoby to działanie na ślepo. Straciłbyś czas i możliwości w przepychankach z kimś, kto może być po prostu lokalnym graczem, nie związanym z naszymi problemami.

Achille nakreslil cos na białej wizytówce i przytrzymując ja między palcami zakręcil oprawkę wiecznego pióra. - W tym całym starciu jest więcej niż jedną strona... - Położył kartę na stoliku i ruchem sztukmistrza zsunal z niej dłoni. Dziewięć liczb niemieckiej sieci komórkowej, które Moreau zapamiętał w Furstenhof.

- Zadzwońmy do twojej mamy.

: 27 czerwca 2015, 01:33
autor: Suriel
Thomas drgnął na dźwięk ostatnich słów Toreadora. Powoli wsunął rękę do kieszeni i położył coś na stole zakrywając dłonią.

- To jest moja stara karta, którą wyjąłem po postrzale. Jeśli zadzwonisz z niej to na pewno odbierze rozmowę. - Mówił powoli patrząc na Achille - Tylko zastanów się po co chcesz do niej dzwonić. Co jej powiesz, że jednak żyjesz? Przecież ona doskonale zdaje sobie sprawę z tego co się dzieje w mieście. Nawet Vallo był pewien, że w mieście jest zdrajca. Cokolwiek chcesz jej powiedzieć, musisz pamiętać że to nie jest gracz na poziomu Rundstedta, tylko nieco wyżej.

Karta szurnęła pchnięta po stole w kierunku Achille.

- I ja myślałem, nad skontaktowaniem się z nią ale chciałem to zrobić dopiero wtedy kiedy poskładamy większość puzzli. Takk żeby myślała, że traci kontrolę, że musi w takim razie sama zająć się sprawą na miejscu. W tej chwili możemy jej jedynie przekazać, że gubimy się w domysłach. Możesz zadzwonić chętnie posłucham jak poprawisz jej nastrój. Tylko nie pozdrawiaj jej od syna, dzień matki już był w tym roku.

Thomas patrzył na Achille, spokojnie czekał, aż wykona telefon.

- Co do Marry, to jeśli nie spróbujesz nigdy się nie przekonasz. Przynajmniej będziemy wiedzieli, że zaplombowano go magią jak sugerował Vallo w pierwszej wypowiedzi, którą przypominam sam później wyśmiał. Wątpię też, żeby ktoś czatował obserwując cmentarz, więc jeśli zamkniemy grób jest duża szansa, że nikt się o tym nie dowie. Spokojnie, to nie będzie działać jak alarm od samochodu. Całe miasto poszukuje Sabatu i Vallo. Natomiast o wątku pisarki wiemy tylko my i ci drudzy, chyba ze ktoś z nas łaskawie podzielił się tym z Rodziną. Oczywiście jest też szansa, że grobowiec Marry już został otwarty kiedy nas nie było. Czy któryś z nas to do tej pory w ogóle sprawdził? A co jeśli w grobie wcale Marry nie ma? Tylko leży ktoś inny... Nie otworzysz nie dowiesz się, nawet nieudane otwarcie dużo nam podpowie. Musimy być tylko bardzo dyskretni, Xawier?

: 27 czerwca 2015, 13:25
autor: lightstorm
- Z nikim oprócz was nie dzieliłem się tym co wiemy, choć miałem mnóstwo okazji. Jestem lojalny i trzymam się swoich zasad. Myślę, że odwiedzenie grobu może okazać się dla nas zgubnym rozwiązaniem. Moi ludzie mogą dla nas sprawdzić, czy ktoś próbował go otworzyć w ostatnim czasie. Achille ma rację, nie wystawiajmy się na afisz za bardzo z swoją wiedzą. A co do telefonu do Matki, to należy to dobrze rozegrać. Policja może dla nas namierzyć lokację jej komórki, ale przy dostatecznie długiej rozmowie. Będziemy musieli blefować, że wiemy więcej. Jak chciałbyś przeprowadzić tą rozmowę doktorze? Czy chcesz bym to ja rozmawiał? Należy się zastanowić, co chcemy osiągnąć tą rozmową. Do stawki mógłbym dorzucić tajemnice Roberta o których nikt nie wie. Oczywiście to byłby blef...

: 30 czerwca 2015, 19:42
autor: Suriel
Thomas siedział w fotelu słuchając Xawiera i czuł narastający niepokój. Wiedział, że wcześniej czy później będzie musiał Ją ściągnąć do miasta. Nie sądził jednak, że nastąpi to tak rychło. W miarę wypowiedzi Ventrue czuł jak jego rękę powoli opanowuje delikatne drżenie. Zacisnął więc ją dyskretnie na oparciu swojego fotela, aż zbielały mu kłykcie.

- Rozmawiając z Elzą pamiętajmy o istnieniu złudnej szansy, że to nie Ona zabiła Thomasa. Niemniej jednak, poruszenie tego zagadnienia w trakcie rozmowy na pewno da nam odpowiedź na najbardziej frapujące mnie pytanie. Oczywiście, może też się okazać, że jest już w mieście. - oczy Tomasa do tej pory skupione na sylwetce Xawiera bezwiednie zaczęły krążyć po pomieszczeniu. - Tak czy inaczej, chciałbym być przy tej rozmowie, będzie tam dramatyzm jakiego za nic nie mogę opuścić.

Tylko ja wiem, co kryje się za jej atłasowym głosem. Czy tylko kłamstwa czy już wyrok śmierci.

[center]Obrazek[/center]

- Skoro nie chcecie bym spróbował otworzyć grobowiec... - westchnął - ...uszanuję, zdanie większości i tego nie zrobię. Jednakże, co do sprawdzenia grobowca przez twojego człowieka Xawierze, to uważam że jest to minimum jakie powinniśmy zrobić w tej sprawie. Wyślij tam kogoś, łatwego do zastąpienia.

- Cóż, skoro zatem mam jutro wolny wieczór, może dobrym pomysłem będzie spotkać się z tutejszą Rodziną i posłuchać ostatnich ploteczek. Szkoda, że nie możecie mi towarzyszyć skoro nadal nie żyjecie. - Błysnął śnieżnobiałym uzębieniem, lecz w głębi serca wcale nie czuł wesołości. Czuł niepokój.

: 30 czerwca 2015, 22:55
autor: koszal
Siemka! Przepraszam za tak długą nieobecność. Rzeczywistość była koszmarem, z którym musiałem się zmierzyć. Wracam do świata (także nieżywych). Nadrobiłem całą lekturę. Jest jeszcze dla mnie miejscówka?

: 30 czerwca 2015, 23:13
autor: Suriel
No pewnie. 8art specjalnie pozbywał się natrętów dybiących na ten wakat więc chyba jest wola polityczna byś dołączył. No chyba, że wolisz zagrać tego makaroniarza Kemesa :)

Szykuj posta z wybudzeniem, bo ostatnio jakby się trochę zawiesiłeś. Dosłownie.
Na szczęście Tomas o ciebie zadbał jak o przedpotopowca. Dlatego czekasz na lepsze czasy, leżąc sobie jak król w piwnicy. Zawinięty jak na Malkaviana przystało w wygodny puchowy dywan wprost z przeceny.

: 08 lipca 2015, 21:48
autor: koszal
Panowie Gracze. Z uwagi na fakt, że po wizycie Marcusa u księcia ta osobowość była przekonana o ostatecznej śmierci swoich towarzyszy, a następnie doznała kolejnego szoku dowiadując się o ich ..życiu.. proszę o deklarację w jaki sposób i co Marcus usłyszał jako słowa wyjaśnienia od członków koterii w tym temacie. Chodzi mi konkretnie o fakt, czy wie iż został wykorzystany, czy też wiadomość o ocaleniu była dlań cudowną wieścią itd. Ważną kwestią jest, czy koteria wspomniała mu o doktorze, a jeśli tak, to w jaki sposób? By nie zakłócać wątku proponuję omówić sprawę w technicznym.

: 08 lipca 2015, 22:08
autor: Suriel
Uważam, że Thomas nadal oficjalnie nie żyje dla Marcusa. Nie bardzo pamiętam w którym momencie zgasł Marcus ale wydaje mi się, że mieliśmy się przyjemności spotkać z Marcusem już po zmianie ciała. I jeśli chodzi o moją postać będę mocno sugerował pozostałym dwóm panom by uszanowali tę drobną tajemnicę i nie zdradzali jej Marcusowi.

Proszę mnie wyprowadzić z ewentualnego błędu.

: 18 lipca 2015, 23:19
autor: 8art
Bournemouth, Spearmint Rhino; 26/11/2014 około 03:30

Teorie kłębiły się w głowach trójki nieumarłych siedzących w kryjówce Xaviera. Kilkaset metrów od bezpiecznego azylu pod Spearmint Rhino stał nagrobek Mary Shelley, kryjący w sobie nieznaną tajemnicę. koteria ustaliła jednak już, że nie będą zbliżać się do tego miejsca. Na klasycznym, gustownie udekorowanym stoliku leżał numer telefonu do Czarnej Matki i każdy z wampirów co chwila wymownie spoglądał z mieszaniną ekscytacji i niepokoju na rząd kilkunastu cyfer skłądających się na numer kontaktowy Elzy. Nikt jednak jeszcze nie zdecydował się zadzwonić do Tremerki, która lekką ręką zdecydowała się pozbawić życia Thomasa.

Czy aby napewno?...

Może nie była taka straszna, jak mogło się zdawać. Może to Rundstedt używając swoich podłych klanowych sztuczek namieszał w głowach Steinbacha i Moreau? To do czego był zdolny można było łatwo ocenić zerkając na dzieło jakiego dokonał przemieniając zabiedzonego Thomasa w młodego boga - Solomona. Jaki mógł mieć własny interes w całej kabale? Zadać kolejny cios znienawidzonemu klanowi Tremere, a może am był tylko wystawionym na zbicie pionkiem ruszanym w grze matuzalemów? Czy wspomnienia Toreadora i Tremere były prawdą czy kolejną zasłoną, którą trzeba było odsłonić?

Jedno ziarno zasiane przez Ventrue kiełkowało szczególnie mocno w głowie Price'a: Michael Vallo... Czy to w ogóle był jeszcze ten sam wampir z jakim rozmawiał w luksusowym apartamencie przy Sea View Road? Jak można było sprawdzić, czy mieli do czynienia z idealną kopią czy prawdziwym Michaelem?

Było jednak jedna rzecz, która była w stanie wytracić Xaviera, Achile i Solomona z burzy mózgów, jaka była ich udziałem. Tą rzeczą był dywan.

Zwinięty w kącie dywan, który nagle przy całkowitym zaskoczeniu wszystkich zaczął się poruszać.
No Koszalu, czas przywrócić Marcusa nieżyciu. Mam nadzieję, że teraz już na stałe.

Panowie, bardzo przepraszam za lagi ale urlop, a potem natłok spraw jakie w jednym momencie zwaliły się na głowę waszego MG dały mi w kość. Mam nadzieję, że teraz będę mógł poświęcić więcej czasu sesji.

: 20 lipca 2015, 11:58
autor: Suriel
Tomas zareagował najszybciej. Podszedk do szamoczacego się dywanu. Wyjął ekegancki zakrzywiony nóż jaki otrzymał parę nocy temu id Xawiera i poprzecinal sznurki utrzymujące zawartość w kupie. Po czym szepczac słowa uspokojeniapowoli rozwinął dywan niemak do końca. Przed finakem odsunął się jednak parę kroków pozwalając Malkavianowi dokończyć dzieła samodzieknie.
mialem zadać pytanie czy dwa ale stwierdziłem, że przecież nie wiem kto taki się tam tak targa.

: 20 lipca 2015, 16:02
autor: koszal
Instynktownie wyczuwał panującą wokół ciemność. Nie potrafił jednak określić jak się znalazł w owym odmiennym świecie i od jak dawna szybował w bezkresnej pustce.
Najpierw usłyszał narastający dźwięk, potem dostrzegł zbliżające się światło.

w tym miejscu podkładzik: https://youtu.be/8LQftYK2n8o

Ledwie zobaczył ów migający na granicy postrzegania punkt, a już znalazł się blisko. Tuż przy nim. Wewnątrz.

Rozpostarta pośród mroku trampolina zaczęła falować. Nagle znalazł się na niej. Ugiął kolana. Podskoczył.

POM- POM! POM- POM!

Spostrzegł osoby, które dołączały do niego kolejno wyłaniając się z pustki. Odgadł ich imiona.

POM- POM! POM- POM!

Skakali razem. Marcus. Doktor Sands. Billy King.

POM- POM! POM- POM!

Podskakiwali radośnie. Marcus. Doktor Sands. Billy King. Byli też inni, których znał. Był Thomas.

Ha! Ha! Jak miło! Jak przyjemnie. Kto skoczy wyżej? Kto odbije się z z największą gracją? Price odbija nosem piłkę! Achille zrobił procę z szelek! Thomas gryzie oponę o rowerka! Śmiejmy się! Śmiejmy!

Skakali coraz wyżej i wyżej, a gdy Marcus znalazł się pośrodku Billy i Zachariasz wyjęli dodatkowo skakankę.

Ale będzie ubaw!

Skakanka z drutu kolczastego strąciła kapelusz Korovieva, lecz przy każdym podskoku Malkavianin wynajdywał nowe nakrycie głowy. Coraz bardziej wymyślne, kolorowe, niepraktyczne niczym wprost porwane z garderoby szalonego kapelusznika.

Wskoczył na drut, a w jego rękach pojawiły się skrzypce. Podjął melodię tańcząc na wrzynających się w stopy kolcach. Przez chwilę patrzył na tryskającą z poranionych nóg krew, lecz ból wydawał się go nie tyczyć. Kolejne obrazy uzupełniały rzeczywistość. Widownia wypełniła kolorowe trybuny. Stare wiedźmy- bliźniaczki o białych włosach chichotały stukając w rytm melodii szponami o barierkę. Małe dziewczynki machały ogromnymi czerwonymi lizakami, a starcy wypuszczali w górę wielobarwne balony. Głowy, głowy. Coraz więcej twarzy. Marcus ich wszystkich widział, a oni mieli twarze!

Stopniowo ruszyli ku niemu wyciągając ręce. Przeskakiwali barierkę. Zeskoczył z drutu na trampolinę, lecz nie potrafił się już od niej odbijać, jej forma zmieniała się teraz. Utknął po kolana w gęstniejącej, krzepnącej vitae. Billy i Zachariasz zaczęli krążyć wokół niego oplatając go.
Nagle zaczęło robić się tak okropnie ciasno. Wypełniło go poczucie duchoty. Świat napierał na Marcusa wyciągając doń ręce. Z każdym kolejnym dźwiękiem zabawna melodia stawała się obrzydliwa. Nie mógł jej znieść. Usłyszał ohydny odgłos rozpruwanej zasłony. Billy. Sands i kilku innych skoczyło ku niemu jak spłoszone dzieci ku matczynej piersi.

Rzeczywistość pękała przy wtórze rozpruwanego materiału. Kolory poczęły znikać.
Powrócił mrok.

I w owym mroku jedynym uczuciem był przeszywający duszę cholerny, niezaspokojony głód.

Krzyknął ze wszystkich sił.
Obudził się Marcus. Koteria pozna go po wyglądzie. Jest cholernie głodny, bliski szału. Dywan spruje do reszty. Nie wie gdzie jest i nie bardzo nawet kojarzy, że wyskoczył z dywanu.

: 24 lipca 2015, 09:56
autor: Suriel
Tomas poczekał aż Malkavianin zadomowi się w miejscu i czasie w którym się obecnie znajdował. Kiedy ruchy Marcusa stały się bardziej pewne, odezwał się cicho:

- Cieszymy się, że udało ci się do nas dotrzeć mimo tylu nieistotnych przeszkód - Tremere obserwował obserwował reakcję, i stwierdził że da mu jednak jeszcze chwilę i nie dotknie od razu traumatycznych przeżyć Malkaviana. Choć wiedział, że w końcu musi o to zapytać.

- Masz pozdrowienia, od pewnej młodej damy która jak myślę jest obecnie mocno zaniepokojona twoją nieobecnością i stanem zdrowia. Obiecałem jej że dopilnuję twoich spraw, podczas twego pobytu w sanatorium na którym przebywałeś z polecenia doktora Sandersa. A propos, co tam słychać u tego starego dziwaka? - zapytał z przyjacielskim uśmiechem - Rad bym był się kiedy z nim spotkać.

- Zaniepokojenie twoim stanem ducha wyraził również sam książę Francis. Rozumiem, że musieliście być w bliższej komitywie skoro tak szybko biedakowi zaczęło brakować towarzystwa. Powiedz Marcusie, czy Jaśnie Nam Panujący powiedział jakie dobre słowo o nas ostatnio?

Solomon spokojnie patrzył na Marcusa, wątpił by ten okazał się najsłabszym ogniwem w koterii lecz musiał i taką ewentualność przyjąć i próbować sprawdzić.

Na co ja liczę. Jak mam sprawdzić prawdomówność u wariata?


- Jak, mówiłem cieszymy się że jesteś przyjacielu z nami. Bardzo się zaniepokoiłem kiedy odnalazłem cię w niedysponowanej formie. Wiem, że jest to dla ciebie nadal dramatyczne przeżycie więc wybacz ale muszę zapytać. Czy to był tylko niefortunny wypadek czy może, ktoś ci w tym pomógł lub zasugerował takie rozwiązanie? - zbliżył się do Marcusa i położył przyjacielsko dłoń na ramieniu, po czym wyciszył głos do spokojnego i ciepłego brzmienia powiedział patrząc w oczy - Nam możesz powiedzieć, chcemy ci pomóc.

Po wysłuchaniu odpowiedzi odwrócił się i ruszył w kierunku fotel jaki przed chwilą zajmował mówiąc.

- Myślę, że jesteś ważniejszą częścią tej układanki niż możesz przypuszczać. Dlatego mam jeszcze jedno drobne pytanie. Czy możesz nam powiedzieć dlaczego Vallo wybrał akurat ciebie do tego zadania. Naturalnie pomijając wszelkie oczywiste twoje zalety i umiejętności jakie już mieliśmy już okazję zobaczyć i doświadczyć.

Zasiadł na fotelu zakładając nogę na nogę i rzucając spojrzeniami po pomieszczeniu wysłuchał odpowiedzi.
Sorry, że tak późno pisze choć sam nalegałem ale nieco pokomplikowało mi się prywatnie.