Kapitan dochodził do swojego miejsca spoczynku kiedy zauważył, że drepcze za nim navigator. Wyglądał jakby coś mu nie dawało spokoju.
- Proszę - powiedział Mrogan zapraszając do swojego pokoju. Przechylił się też na chwile do jednego z żołnierzy swej prywatnej ochorny. - Proszę zwołać wszystkich członków korpusu dyplomatycznego, ale bez przedstawicieli floty... za pięć minut do mojego pokoju.
Morgan wszedł do środka z przyjemnością pozbywając się nakrycia głowy. Kiedy tylko Macharius Visscher znalazł się w pobliżu kapitana Blackthorna rzekł.
- Kapitanie,z racji bycia nawigatorem pańskiego okrętu i stanowiąc tym samym mierną jednostkę bojową prosze o pozwolenie udania się na pokład Królowej celem sporządzenia dokładnego skanu systemu i uzupełnienia map. Zdaje się, że bieżąca sytuacja pcha nas w kierunku grubszej awantury zatem na nic tu moja obecność a ryzykuje pan tym samym brak możliwości skoku przez Osnowę co znacząco wydłuży podróż przez pustkę przestrzeni. Przy okazji,nie jesteśmy jednostką bojową i może we flocie wszelkie konwenanse i uprzejmości bywają wam,oficerom,obce jednak do pewnych standardów etykiety należy wyrażenie, nawet skromnych,podziękowań za przeprowadzenie udanej podróży przez Osnowę. Nawigatorzy też bywają ludźmi i tak samo łatwo ich obrazić jak innych.
Kapitan cmoknął cicho i przez chwilę mierzył wzrokiem w navigatora, po czym uśmiechnął się serdecznie i spokojnie odpowiedział.
- Ma pan absolutną rację panie Visscher, to z racji tych dwóch okrętów które czekały na nas zaraz po wyjściu z Osnowy nie było czasu na gratulacje. Przez dwukrotne postawienie w pełnej gotowości bojowej Królowej zapomnieliśmy o zwykłych uprzejmościach. Proszę zatem przyjąć je teraz.
- Niestety muszę odmówić pana prośbie, kiedy dane przybędą będzie czas na gwiezdną kartografię. Na razie potrzebuje pana tutaj. Zarówno wiedzy jak i niezwykłego zmysłu jaki pan posiadł. Zapewniam, iż po bankiecie będzie pan mógł wrócić na Królową do swoich obowiązków.
Kapitan odczekał chwilę, aż zgromadzą się oficerowie. Gdy byli już wszyscy rozpoczął słowami:
- Rozumiem, że zagłuszacze działają i możemy porozmawiać swobodnie... - Po czym zapytał co myślą oraz podzielił się swoimi spostrzeżeniami.
Nie będę powtarzał swojego psota 541 teraz go wypowiadam. Zakładam, tez że w tym momencie każdy podzielił się swoimi spostrzeżeniami i propzycjami z technicznego.
Morgan zamyślił się słuchając różnych, często sprzecznych rad swoich oficerów.
- Każdy z was panowie na swój sposób ma rację. Jedno jest pewne, chciałbym jak najdłużej przytrzymać przy sobie okręt Keela. Dla bezpieczeństwa. Ale nie możemy udawać, że nie dotrzymujemy obietnicy. Dlatego wyruszymy w pierwszej kolejności na Silence. Panie Visscher proszę wyznaczyć kurs w taki sposób by po drodze dać sobie możliwość zajrzenia na inne placówki Svardu. Myślę tu o zwłaszcza o Cog. Nie wiadomo czy nie przyda nam się siła imperialnej floty w gaszeniu niepokojów.
Po czym zwrócił się do szefa ochrony.
- Na pana miejscu spodziewał bym się nieprzyjemnej niespodzianki na bankiecie. Kimkolwiek jest ten który sieje zamęt powinien wykonać teraz szybki ruch by pozbyć się nas jako potencjalnego niebezpieczeństwa. Ja bym tak zrobił. Jeśli tak się stanie, da nam to pewność że to nie przypadek rządzi tymi wypadkami... Dlatego dla bezpieczeństwa na razie nie będziemy się dzielić. Czy ktoś jeszcze chce coś dodać?
Post podumowujący by nic nie uciekło.