Strona 39 z 57
: 13 sierpnia 2011, 16:25
autor: Ula
To jednak zrobię kurs z Mordil, by zabrać ekwipunek i żywność. Tez z nikim nie gadam.
: 13 sierpnia 2011, 20:14
autor: Treant
Wątek techniczny
Idę spać bez informowania kogokolwiek o wydarzeniach ze strażnicy. Skeli nie będę specjalnie budzić, bo jeszcze z wrażenia nie uśnie. Decyzję o rozmowie ze starszyzną pozostawiam Eithartowi.
: 14 sierpnia 2011, 11:04
autor: Keth
Chatka dla gości, przedpołudnie
Śpiący na swej macie Skela nawet nie drgnął, kiedy reszta zziajanych, mokrych od potu wędrowców dowlokła się do chatki dla gości, mocząc się wpierw w letniej wodzie wypełniającej po brzegi kamienne poidła dla koni. Mordil z racji niewielkich rozmiarów posunął się najdalej, odpędzając próbującego go lizać gulmaka i wyciągając się w poidle na plecach tak, że jeno głowa mu z wody wystawała.
- Tako piękniste, ażebnie ległem ustawnie - wyrzucił do siebie z pełnym lubości westchnieniem goblin, mierzony zazdrosnymi spojrzeniami towarzyszy, chlapiąc wodą dla podkreślenia swego ukontentowania.
- Mój koń po tobie pić nie będzie! - oświadczyła wyniośle Uhra. Barbarzyńca zarechotał ochryple, głosem dobytym z głębi gardzieli, prowokacyjnie wystawił z ust swój ruchliwy jęzor.
- Jaśniście! - prychnął - Kuń odczekta, pierwiej tyśna do piciania!
- Dajcie pokój tym krotochwilom - żachnął się zmęczony ponad miarę Eithart, zzuwając w progu chatki swe buty i spoglądając niespokojnie na odparzone stopy.
Wątek techniczny
Chatka dla gości to pierwsza budowla po wjeździe do Duviku, więc nie było tam daleko z wieży. Brunta z większością akolitów jest w pieczarze u chorych, reszta mieszkańców osady pochowała się po domach, lecz bynajmniej nie odpoczywają, lecz modlą się, jak dobrze ucha nadstawić, to zewsząd słuchać dźwięki graamickich modlitw i żałobne płacze.
Uhra i Mordil zabierają swoje rzeczy i wracają biegiem do wieży. Jak chcecie tam trzymać wartę? Na szczycie, za okienkami w środkowej kondygnacji, na dole przy zwłokach? Razem czy osobno? Jak się w ogóle na tę chwilę układają relacje gwardzistka-goblin?
Przyjąłem, że przed snem Trehant porozmawiał ze strażnikami w sprawie zgłoszenia nocnej zmiany, a potem zasnął nie budząc Skeli. Jeszcze tylko deklaracja 8ARTa i możemy lecieć dalej.
: 14 sierpnia 2011, 11:39
autor: 8art
Watek techniczny
Poinformuje Brunte o morderstwie,i zwlokachw rzece i zniknieciu Sanny. Z patosem godnym gorlamickiego kaplana oznajmiam ze przyjmiemy na siebie ciezar pierwszego uderzenia (jeszcze nie wiem co ani kto ma uderzyc ale cos sie swieci) i ze objelismy warte w wiezy. Dziele sie podejrzeniami ze cos sie moze stac przed zmiana warty.
Chcialbym jeszcze wejsc do kwatery Sanny i niemowy, jest cien szansy ze cos tam znajde ciekawego: np pamietnik jaki z reguly prowadza wszelakiej masci nikczemnicy aby ulatwic zycie BG;);)
Prosze jeszcze tylko kogos aby dogladal naszych wierzchowcow. Potem szykuje ekwipunek, upewniam sie ze ktos nas obudzi pozniej i w koncu zasypiam snem sprawiedliwego
: 14 sierpnia 2011, 19:20
autor: mordimer00
Ja co do Uhry nic nie mam więc zachowuje się do niej normalnie powiem nawet "lubię to".
Jak się można zabarykadować w wieży? czy na szczycie jest jakaś klapa którą można zamknąć?
Jeszcze zanim wyjdziemy z chatki podchodzę do klechy i pytam się go czy może załatwić wode świnconą jakby te ciała ożyły?
: 14 sierpnia 2011, 19:23
autor: 8art
Watek techniczny
Spytam jeszcze Brunte o wode święconą bo moje zapasy na niewiele się zdadzą.
: 14 sierpnia 2011, 19:32
autor: mordimer00
To jak coś to przynieście ze sobą
: 14 sierpnia 2011, 22:50
autor: Keth
Wątek techniczny
OK, fabularki napiszę jutro i wkleję wieczorem, bo dzisiaj już nie mam zapału do stukania w klawiaturę. Na tę chwilę widzę osobny wątek dla Uhry i Mordila, którzy zamierzają spędzić upojny dzień w rozpalonej żarem wieży w towarzystwie dwóch nieboszczyków. Wieżę można zamknąć na dole (drzwi) albo na dachu (klapa), ale na szczycie się usmażycie (po godzinie udar cieplny gwarantowany).
Skela nie jest przez nikogo niepokojony, Trehant kładzie się spać od razu, ledwie tylko dogada się ze strażnikami w sprawie nocnej zmiany.
Eithart zamierza pogadać z Bruntą w cztery oczy czy zaznajomi kogoś jeszcze z ostatnim obrotem spraw? Jeśli graamita zechce działać w jakiś sposób, jak zareaguje gorlamita? Nakaże Bruncie pasywność czy nie będzie się wtrącał?
: 14 sierpnia 2011, 23:00
autor: 8art
Watek techniczny
Doradze Bruncie pasywnosc, bo kto przypilnuje graamickich owieczek i jednej gorlamickiej w Duviku jesli zabraknie dzielnych BG? Przyjmę każdą pomoc w postaci rad, przedmiotów, pergaminów, żołnierzy, wody święconej itp ale ktoś musi zostać w mieście
: 15 sierpnia 2011, 13:13
autor: mordimer00
Jak już dojdziemy do wieży sprawdzam jak się mają zabezpieczenia tam, co można zamknąć w czasie ataku, gdzie się schować, gdzie jest najlepsza pozycja do obserwacji a gdzie do walki ze szturmującymi.
Sprawdzam też czy są tam jakieś lochy, podziemia, czy może stara nieczynna studnia.
: 15 sierpnia 2011, 21:20
autor: Keth
Chatka dla gości, przedpołudnie
Nie tracąc czasu na dalsze uszczypliwości goblin otrząsnął się z wody na podobieństwo mokrego psa, po czym wskoczył zwinnie do chatki łapiąc za swój łuk i wypchany strzałami kołczan. Przewiesiwszy broń przez plecy obok umocowanego do grzbietu rzemieniem topora, barbarzyńca jął szperać gorączkowo w swoim skórzanym plecaku, czegoś tam szukając przy wtórze niezadowolonych pomruków i sapnięć. Uhra zbierała w międzyczasie własny dobytek, prędko zwijając podróżną derkę i ściągając ją kawałkami sznurka.
- Przesiedzimy w wieży do zmierzchu - powiedziała gwardzistka odwracając się w stronę pocierającego skronie Eitharta. Gorlamicki kapłan wyglądał źle, skrajne przemęczenie wyzierało z niego w namacalny wręcz sposób, wciąż jednak nie zamierzał odpocząć.
- Nie chcesz niczego tamtym rzeknąć o ich druhach? - wzrok dziewczyny pobiegł w kierunku stojących przed zagrodą dla koni żołnierzy, towarzyszących cudzoziemcom w korycie rzeki - Przecie prędzej czy później ktoś się wywiedzie o mordzie w wieży.
- Powiem o wszystkim Bruncie - zdecydował Eithart - Póki co, niechaj nikt pary z ust nie puszcza. Starszyzna rozsądzi, co dalej, a wy z wiezy nosów nie wystawiajcie, jeno bacznie oczyska wytrzeszczajcie.
- A nocna zmiana pierwiej się u mnie zgłosi, nim na wieżę pójdzie - dodał Trehant ziewając mimowolnie i siadając na swym posłaniu z zamiarem ściągnięcia butów - Tedy do zmierzchu pewnikiem sami na wieży posiedzicie, a nie próbujcie się tam aby obściskiwać w samotności, moje zuchy!
Uhra skrzywiła się niepomiernie słysząc sugestię spoufalenia z goblinem, ten zaś dla odmiany błysnął kiełkami w obleśnym uśmiechu radując się samym tej czynności wyobrażeniem.
- Jenosie zdałabna una woda świętowita - zaznaczył Mordil poważniejąc znienacka z zarzuconym na ramię podróżnym tobołkiem. Gorlamita spojrzał na niego wzrokiem, w którym zdawało się czaić szaleństwo, na poły nieprzytomnym, potem potrząsnął głową próbując zebrać myśli.
- Poproszę świątobliwego Bruntę, coby nam jakowyś zapas naszykował - oświadczył po chwili namysłu - Jak jeno będę miał, sam wam doniosę do wieży, a teraz ruszajcie, nic tu po was.
Uhra skinęła kapłanowi głową na pożegnanie, a potem posłała ręką zdawkowy gest Trehantowi, ten jednak już leżał na swym posłaniu z zamkniętymi oczami, usnąwszy chwilę wcześniej bez słowa.
Wątek techniczny
Uhra i Mordil zabrali ekwipunek wedle życzenia, również zapas jadła i wody na jeden dzień, więc śmierć głodowa ani z odwodnienia im w wieży nie grozi. Skela śpi dalej, Trehant właśnie zasnął, na nogach został jedynie nieszczęsny Eithart, któremu poczucie obowiązku nie pozwala spać i który w następnym updacie doczłapie do Brunty załatwić pewne nie cierpiące zwłoki sprawy.
: 15 sierpnia 2011, 22:20
autor: Keth
Domostwo Jareda Brunty, przedpołudnie
Graamicki kapłan złapał się obiema dłońmi za skronie, otwierając szeroko oczy i spoglądając z przerażeniem na opartego o futrynę drzwi Eitharta.
- Zamordowani? Obaj? Jak? - wykrztusił z siebie wstrząśnięty Brunta, najwyraźniej nie wierząc własnym uszom.
- Sztyletem - wyjaśnił raz jeszcze gorlamita - Zadźgano ich obu, z zaskoczenia. Wieść o tym nie może się teraz rozejść, albowiem wszytko wskazuje na Sannę i jej świątynnego służbitę. Wystawiliśmy czaty w wieży, cichaczem tam wysiadują Uhra z Mordilem, coby tych hasaryckich zbrodzieniów pochwycić jak tylko z powrotem się zjawią.
- Toż to straszne! Zbrodnia niepojęta! - Brunta wciąż trzymał się za głowę - Trza ich tropem posłać pierwszego kapitana!
- Nikogo nie poślemy, świątobliwy - powiedział potwornie zmęczonym głosem Eithart - Mus nam w Duviku siedzieć, a uważać, co się będzie działo. Jeśli Sanna wróci, to pewnikiem dopiero po zapadnięciu zmierzchu. Sługą Gorlama będąc ofiaruję wam swój miecz, albowiem do ostatniej kropli krwi będę was bronił.
W izbie zapadła chwila ciężkiej ciszy, w której słychać było dźwięki dobiegającej z obejścia krzątaniny.
- Jeśli hasaryci do osady wrócą ot tak sobie, pojmiemy ich z zaskoczenia - dodał gorlamita - Lecz szczerze wątpię, by do tego doszło, tedy trza się przyszykować na najgorsze. Woda święcona by się zdała.
- Naszykuję, co mam, druhu serdeczny - odparł Brunta - Chowam kilka flakonów na czarną godzinę, w sam raz na dzisiaj. I mam tu coś jeszcze...
Wątek techniczny
Cztery flakony wody święconej, pergaminy z czarami Tarcza Wiary i Niewidzialność dla umarłych oraz obietnica zachowania śmierci wartowników w tajemnicy - czy tę wizytę można uznać za udaną?
8ART, w domostwie oddanym Sannie i niemowie niczego nie znalazłeś, więc chyba pora się położyć
: 15 sierpnia 2011, 22:50
autor: Keth
Stara wieża, późne popołudnie
Uhra otarła z potu czoło i policzki, a potem upiła łyk ciepłej i niesmacznej wody ze swego noszonego przy pasie bukłaka, cały czas przywierając do popękanego kamiennego parapetu małego okienka w środkowej części wieży. Z dołu docierał do niej nieprzyjemny fetor ludzkich ciał, z powodu upiornego skwaru rozkładających się w zastraszającym tempie, ale dziewczyna starała się na owe niedogodności nie zwracać uwagi, lustrując w zamian bacznym wzrokiem koryto rzeki i wejście do wąwozu stanowiącego bramę Duviku.
Miała w głowie mętlik, ale chwila samotności pomagała jej zebrać myśli. Podejrzewała, że hasaryci posiadali w zanadrzu jakiś chytry plan, którego kluczowym elementem wydawały się leżące nieruchomo w korycie starej rzeki ciała zabitych Esajan. Enigmatyczne objaśnienia Eitharta wyraźnie dały dziewczynie do zrozumienia, że gorlamita obawia się jakiegoś aktu nekromancji, co wywołało w Uhrze lekkie ciarki. Miała już kiedyś sposobność obejrzenia kilku animowanych niezrozumiałą dla niej mocą szkieletów paradujących w jednym z miast Remzinu w postaci obstawy możnego czarnoksiężnika, ale wizja nieumarłych jako przeciwników budziła w dziewczynie słuszny dreszcz niepokoju.
Słońce zaczynało powoli zniżać swój pułap wieszcząc nadejście późnego popołudnia, wciąż jednak niemiłosiernie prażyło spękany od gorąca płaskowyż. Rozgrzane powietrze falowało zauważalnie w oddali, zniekształcając pustynne pejzaże. W okolicy panował przerażający wręcz bezruch, pozbawiony oznak życia zmuszonego słonecznym żarem do szukania schronienia głęboko pod ziemią. Grube mury starożytnej budowli dawały cień, ale wdzierające się do wnętrza wieży powietrze zdawało się wypalać żywcem płuca, toteż Uhra zachodziła w głowę jak Mordil potrafił wytrwać tyle czasu na szczycie wartowni, w palących promieniach słońca i z założonym na czaszkę pustym bukłakiem służącym mu za kapelusz.
Wątek techniczny
Czas leci, jest już późne popołudnie, a wokół wieży kompletnie nic się nie dzieje. Zwłoki leżą jak leżały, ani śladu poruszenia, ani śladu hasarytów. Gorąco, spokojnie, wręcz nudno... Żebym nie zapomniał – Eithart przed pójściem spać zahaczył o Was ponownie donosząc dwa flakony wody święconej sporządzonej przez Bruntę (odwiedziny miały miejsce krótko po południu).
Lochów w wieży nie ma, dół można zamknąć na rygle (drzwi), można też zaryglować klapę dachową. Walczyć najlepiej na schodach i półpiętrach (jest ich sześć).
: 15 sierpnia 2011, 22:52
autor: 8art
Eithart wyszedł wraz z dwoma wartownikami z domu Sanny. Zmęczenie dawało znać o sobie, oczy niemal same zamykały się, nogi nie chciały nieść ciała, a wszystkie wątki o jakich myślał kapłan zawsze w końcu dążyły do tematu snu. Eithart postanowił czym prędzej udać się do domu gości. Przywołał gestem jednego z nastoletnich wartowników:
- Mogę Cię prosić o coś synu?
- Tak Pane - szybko odpowiedział młodzieniec.
- Zadbaj by ktoś zajął się naszymi wierzchowcami, wyczesał, napoił i owsu podsypał - kapłan wysupłał złotą monetę zza pasa i rzucił chłopakowi.
Wątek techniczny
Idę do domu i padam na posłanie
: 15 sierpnia 2011, 22:59
autor: Keth
Chatka dla gości, wieczór
Skela pierwszy otworzył oczy, w przeciwieństwie do swych towarzyszy wyspawszy się w miarę porządnie, a przy tym zbyt poirytowany czynionym przez Eitharta hałasem, by móc dalej drzemać. Tropiciel usiadł na swej macie podciągając nogi pod brodę i trąc oczy palcami. Za progiem domku widać było coraz głębsze cienie, toteż mężczyzna odgadł od razu, że pora była już późna i słońce zachodziło za widnokrąg. Z zewnątrz chatki dobiegały jakieś męskie głosy, toteż Skela wyjrzał bacznie za próg i rozluźnił się dostrzegając dwóch mężczyzn w kolczugach i hełmach nałożonych na głowy, wspartych o swe włócznie i nabijających pośpiesznie wystrugane z drewna fajki. Obaj należeli najpewniej do nocnej straży w nadrzecznej wartowni i korzystali z ostatniej chwili wolnego czasu przed udaniem się na drugą stronę wąwozu.
- Witajcie, panie - powiedział jeden z nich dostrzegając zainteresowanie tropiciela i posyłając mu przyjazny gest dłoni - Wasz druh mieszaniec krwi prosił, cobyśmy po niego zaszli w drodze do wieży, bo jakoweś ważne miał dla nas sprawy do obgadania. Obudzicie go?
Skela odpowiedział kiwnięciem głowy, podniósł się z kucek odwracając twarz w stronę towarzyszy. Pozostali dwaj podróżnicy spali na swoich posłaniach, wyraźnie wyczerpani. Gorlamicki kapłan przewracał się z boku na bok dręczony jakimś sennym koszmarem, wydając z siebie stłumione pomruki i uderzając rękami o klepisko chatki. Skela zmarszczył czoło przechylając się w stronę zroszonego potem kthana i wyczuwając wyraźnie bijące od mężczyzny ciepło ciała.
Eithart trawiony był gorączką, która zdawała się rozpalać jego ciało niczym węgle palenisko w kuźni Sury Hoshuna. Skela cofnął się mimowolnie o kilka kroków, nie wiedząc w pierwszej chwili, czy aby gorączka nie przejdzie na niego, jeśli się zbyt nisko pochyli nad śpiącym niespokojnie gorlamitą. Nerwowy potok jego myśli przerwał znienacka dźwięk, którego znaczenie dotarło do umysłu tropiciela dopiero po kilku sekundach opóźnienia.
Dźwięk powtórzył się ponownie, a zaraz potem dołączyły do niego kolejne, dobiegające od strony osady i mimo stłumionego brzmienia wciąż doskonale rozpoznawalne.
Były to ludzkie krzyki, wibrujące czystą zgrozą i bezbrzeżną paniką.
Wątek techniczny
Z wnętrza chatki nie sposób stwierdzić, co się właściwie dzieje...