Strona 39 z 70

: 15 grudnia 2012, 15:42
autor: Araven
Idziecie szykiem ubezpieczonym zaproponowanym przez weterana jakim jest Zorian, Tecumseh, Tranicos i rangerzy analizują ślady i otoczenie, poza ciszą jak wręcz kłuje wasze uszy nic się nie dzieje. Jest wieczór ale słońce zachodzi, więc widoczność jest jeszcze dość dobra.

W pewnym momencie ściana drzew przerzedzi się, pomiędzy nimi ujrzeliście w zagłębieniu terenu, w odległości 200 metrów nie ruiny jak się spodziewaliście, lecz lśniącą nowością niewysoką piramidę z zielonego kamienia, zwieńczoną posągiem gotowej do ataku kobry z rozłożonym podgardlem.

Posąg jest prawdopodobnie wykonany z brązu, na ile są w stanie z tej odległości ocenić. Piramida ma wysokość około 20 metrów, każdy poziom tworzą bloki o wysokości około 3 metrów. Szerokość u podstawy również około 20 metrów. Każdy kolejny poziom jest węższy o mniej więcej metr. Ściana jest gładka jak polerowana tafla szkła, nigdzie nie ma żadnych rytów czy wrót.

Co dalej? Nie widac śladu życia wokół. Czekacie do nocy?

: 15 grudnia 2012, 16:25
autor: el
Wybaczcie panowie nieobecność, ostatnio przygniotły mnie problemy natury osobistej toteż nie było czasu ni chęci żeby spędzać prze monitorem więcej czasu niż to konieczne ale wygląda na to, ze wychodzę na prostą ;)

Postaram się nadrobić zaległości i włączyć się do gry, pod warunkiem że Belvas nadal żyje ;)

: 15 grudnia 2012, 16:57
autor: Araven
Żyje, groziła mu dekapitacja, ale się uchował. :P

: 15 grudnia 2012, 19:23
autor: Dobro
Na widok dziwnej budowli wszyscy się zatrzymali. Za namową Tecumesha Zorian przyczaił się w krzakach, nieco wgłąb lasu. Chwilę później dołączyła do nich reszta drużyny, wydając jedyne dźwięki w okolicy.

- Nigdy czegoś podobnego nie widziałem... - mruknął aquilończyk, dorzucając kilka brzydkich przekleństw. Gęsia skórka, jakiej właśnie doświadczył, należała do tych z gatunku bardzo nieprzyjemnych.

- Proponuje zaczekać do zmroku. Może nie warto się rozdzielać, jak proponowałem na początku. Mam nieodparte wrażenie, że wejście do środka tego zigguratu będzie dla nas zgubne...
Proponuje zaczekać do około północy, razem przy drzewach, z dala od głównej ściezki, ale w dobrym (relatywnie) miejscu obserwacyjnym. Koło północy, jak nic się nie wydarzy, uradzimy co dalej... Jak myślicie?

: 15 grudnia 2012, 19:31
autor: Procjon
Włażę na drzewo i rozglądam się po okolicy. Strzelam do każdego Pikta (poza Tecumsehem) jakiego zobaczę. Poza tym - jeżeli Tranicos to przeżyje, chcę mieć na każdym "wyjeździe" przynajmniej dwie strzały zapalające.

: 15 grudnia 2012, 19:48
autor: koszal
Włos zjeżył się na karku Vanka, już miał zaproponować powró, gdy zdał sobie sprawę, że ich szanse przeżycia spadną, jeśli dojdzie do paniki. Morale drużyny trzęsło się niczym naga niewolnica pośrodku vanaheimskiej zimy i jakikolwiek głos zwątpienia mógł obrócić w perzynę szanse na powodzenie misji. Mimo tego Vanko walczył z myślami:
W cholerę z tym wszystkim! - myślał. Sprawy zaświatów przerastały jego zakres możliwości, a już na pewno kontrakt najemnika.
Może lepiej zawrócić, wytropić i utłuc Larambe, zgarnąć nagrodę za jego łeb i precz nawiać z tej okolicy, nim bogowie wojny zetrą jednych i drugich na proch? Bogom wszystko jedno, ale dla Vanka to życie było nad wyrazem istotne- bo było jego.
Co go obchodziła jakaś (tfu!) chędożona wiedźma latająca po puszczy z na wpół gołą dupą? Wiedział czego się spodziewać po orężu, czy tęgich mięsniach przeciwnika, ale to... nadto nikt nie zarzuci mu tchórzostwa, wszak idzie tu nie o zycie jedynie, lecz o duszę,.
W kłębowisku myśli coraz bardziej zmierzał raczkującym krokiem w kierunku wycofania się z tej podłej dziury raz na zawsze. Rozejrzał się po pozostałych i w sercach ich dostrzegł podobne wahanie.

Nie płacą nam za podbijanie piekielnych twierdz.

- wyszeptał dzwoniąc nieco zębami.

Jeśli ujrzymy wiedźmę usieczmy ją, ale potem zdecydowanie uchodźmy, nic tu po naszych prostych głowach. Tu trzeba czarownika, nie najmity... i nie mam zamiaru czekać na tę dziwkę Zath wie ile...


- to mówiąc wykonał kilka dawno nie praktykowanych gestów odpędzających złe moce i mocniej ścisnął uwieszony na szyi amulet z króliczej łapki.

: 15 grudnia 2012, 20:22
autor: Waylander
Pierwsze co to zapytałbym się Tecumseha czy to co wie o tej świątyni pokrywa się z tym co widzimy. Kolejna sprawa to czekanie do północy też bym zaczekał z atakiem do takiej pory ale, póki co zrobiłbym zwiad dookoła świątyni póki jeszcze coś widać, powiedzmy dwie grupy po trzech idące dookoła z przeciwnych kierunków, jak napotkają wroga to wstrzymałbym się z decyzją co robić(do drużyn zwiadowczych conajmiej jeden gracz, Druss pójdzie z jedną). Całkiem możliwe że lepiej będzie zostawić ich nieświadomych naszej obecności nawet za cenę odpuszczenie sobie kilku łatwo zlikwidowanych wrogów.
Procjanie pomysł z wejściem na drzewo dobry, tylko zlituj się i nie strzelaj do nikogo!
Może zabijesz jednego albo kilku wrogów tylko że przy tym ujawnisz naszą obecność.

: 15 grudnia 2012, 20:28
autor: Araven
Tecumseh podumał chwilę, cholera rok temu były tu tylko ruiny, nie świątynia w pełnej krasie.

Czyli co dwie 3 osobowe grupy obchodzą budynek tak? Tranicos na drzewie. Jeszcze coś widzicie, ale za godzinę, może mniej będzie noc. Pochodnie itp. macie, tylko czy ich użyjecie oto jest pytanie.

: 15 grudnia 2012, 20:36
autor: koszal
Z duchami wojować nie zamierzam, tym bardziej pałętać się po tej przeklętej wyspie.-
- warknął pod nosem Vanko, nie planował żadnej wycieczki wokół świątyni, starając się pozostać jak najbliżej łodzi.

: 15 grudnia 2012, 20:57
autor: Dobro
Żadnych pochodni! A przynajmniej jeszcze nie teraz. Zaczekajmy jeszcze na przebieg wydarzeń. Może będziemy świadkami jakiejś ciekawej sceny... oczywiście kusza Zoriana w pogotowiu.

: 15 grudnia 2012, 21:24
autor: koszal
Nie jestem pewien, czy Vanko wytrzyma napięcie, prawdopodobnie usiecze wszystko cokolwiek wyłoni się z krzaków, ciężko może być nawet z rozpoznaniem swoich.

: 15 grudnia 2012, 22:08
autor: Procjon
Ja nie bede strzelac do czegokolwiek o czym nie mam pewnosci ze to wrog.

: 15 grudnia 2012, 23:00
autor: Araven
Dwie trzyosobowe grupy obeszły świątynie, nie widać wejścia ani żadnego strażnika, panuje złowroga cisza.

: 16 grudnia 2012, 00:33
autor: Waylander
Procjanie mi chodziło o to żebyś nawet do wrogów nie strzelał :P, przynajmniej do póki nie zbadamy terenu.

Eh wszystko to wygląda wyjątkowo wrednie i "pułapkowo", no ale jak już tu przypłynęliśmy to trzeba to cholerstwo sprawdzić.
Druss jest gotowy iść do świątyni, wydaje mi się że niema co czekać do nocy bo albo nikt nie pilnuje wejścia albo sposób pilnowania jest magiczny i ciemności nam nic nie pomogą, gorzej tylko utrudnią ewentualny odwrót.
Są jakieś szanse na skryte podejście? W sensie te dwieście metrów jest całkowicie ogołocone z zarośli/drzew czy może jest jakaś szansa chociaż minimalnego krycia się? Jak są to Druss będzie się starał ukrywać podchodząc do świątyni, jak nie ma takiej możliwości to po prostu biegnę do podstawy wężykiem żeby stanowić trudniejszy cel do ustrzelenia. Tam się zatrzymuje i obserwuje. Niech ze trzy osoby ze mną pójdą(przebiegają/przechodzą pojedyńczo) jak wszyscy będą na miejscu to wejdziemy na górę. Reszta ubezpiecza tyły.

Chyba że zbieramy się i wracamy do łodzi:P?
Jeśli czekają na nas w zasadzce to taka zagrywka powinna sprowokować atak.

: 16 grudnia 2012, 10:54
autor: Araven
Można podkraść się na kilka metrów do murów są krzaki, nieco drzew. Możecie albo wracać albo zostać co robicie?