PBF - Płonąca granica

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 01 stycznia 2012, 13:20

-Mamy ważne informacje o zajściach w Bluewell i Anavalt. Z chęcią się nimi podzielimy jak wy powiecie co tu się dzieje? Opuszczanie lokum?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 stycznia 2012, 13:43

Szczerze to ja tam bardzo spragniony nie jestem. Coś sie tu dzieje podejrzanego jednak, są jacyś obcy w zajeździe jak tak to ilu ew. widzimy? Jakieś ślady walki? Priorytet to powrót do konstabla i tak mamy obsuwę ale jak były lub są tu niedobitki bandy fałszywego Holtza to chyba postrzelamy... Nie palę się jednak do walki bo ciężko odczuwam efekt ostatnich wydarzeń. Panowie jakieś koncepcje co robimy? Obserwuję mimikę twarzy baramna, czy się boi czy jest zdenerwowany...
Ostatnio zmieniony 01 stycznia 2012, 14:40 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 01 stycznia 2012, 14:30

Nie wiem czy jest sens się pchać w rozróbę. W środku bliżej nieokreślona ilość ludzi, Wilson pocięty rzetelnie, Salt trochę nadszczerbiony...

Proponuję się wycofać, kopnąć w te pędy do Peterstown, na biegu zdać relację burmistrzowi i poradzić aby wyslal tu patrol.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 stycznia 2012, 14:42

Jack po szybkiej analizie Twej propozycji uznaję ją za bardzo roztropną. Pożegnajmy tych ludzików i spadajmy do konstabla. Skoro mówicie że bar zamknięty to obejdziemy się smakiem.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 stycznia 2012, 14:42

Zajazd przy Kellysville, 6 maja 2055

Barman wyszedł na zewnątrz zajazdu celując lufą strzelby w ziemię, odsłaniając stojącą w tyle ciężarną kobietę o zabiedzonej twarzy i przetłuszczonych włosach. Na twarzy mężczyzny malował się odstręczający grymas dowodzący jawnie braku jakiejkolwiek ochoty do konwersacji.

- Wyprowadzamy się do Princeton - burknął barman spluwając pod nogi - Kiepska okolica do robienia interesów, za mały ruch.

Salt obrzucił wzrokiem trzy załadowane do pełna samochody, rozpoznając w dostrzegalnych za brudnymi szybami rupieciach elementy barowego wyposażenia, kształty powrzucanych na kupę stołków i jakieś inne graty.

- Jak chcecie coś przekazać, gadajcie i ruszajcie w swoją stronę - dodał stojący obok barmana człowiek z rewolwerem - Chcemy przed wieczorem dojechać do Princeton.


Wątek techniczny

Nie widać śladów walki, nie widać uszkodzeń blokhauzu. Barman i jego pomagierzy nie sprawiają wrażenia przestraszonych, tylko zawziętych i odstręczających.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 01 stycznia 2012, 14:55

Jack spojrzal na barmana i splunąl lekko.

- Jak tam uważacie, w sumie siedzicie trochę na zadupiu... - popatrzyl na wschód - Nie lepiej do Peterstown? Bliżej i ludzi więcej.

Skrzywil się lekko.

- Chyba że calkiem na zachód... Trochę tam się czyściej zrobilo po grasującej bandzie mutantów, może i spokojniej na jakiś czas. W Princeton to w ogóle coś się dzieje?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 stycznia 2012, 16:51

Zajazd przy Kellysville, 6 maja 2055

Przyjmując do wiadomości skrajną niechęć ludzi z zajazdu do rozmowy, kurierzy wsiedli z powrotem do pikapa i odjechali nie spuszczając oka z właścicieli Kellysville do chwili, w której blokhauz zniknął w tylnym lusterku Canyona.

Paul przestawił bezpiecznik M16A2 i położył karabin w poprzek kolan rozpierając się wygodnie w przednim siedzeniu pikapa. Wóz sunął na północny wschód w stronę porzuconego wiele lat temu miasteczka Glen Lyn oraz rzeki New River stanowiącej niejako naturalną granicę między przedwojennymi stanami Wirginia oraz Zachodnia Wirginia. Po przeciwnej stronie rzeki leżało równie zdewastowane miasteczko Rich Creek będące przedmieściami federalnej osady w Peterstown.

Mimo promieniującego z ran bólu i wciąż doskwierającego zmęczenia Wilson uśmiechnął się pod nosem i zaczął gwizdać do siebie samego, kolejny raz z rzędu żałując, że wciąż nigdzie nie zdołał zdobyć sprawnego odtwarzacza MP4 do swego pikapa.

Wracali do domu.


Wątek techniczny

Kochani, oto ta wielka chwila! Nasza przygoda dobiegła końca! Trzej pokiereszowani, ale zwycięzcy kurierzy powrócili do konstabla Clarka meldując o zakończeniu misji. Jako zapłatę otrzymujecie 50 gambli na głowę, wszyscy dostajecie też po jednym Punkcie Reputacji w Federacji Appalachów.

Bardzo chciałbym wszystkim podziękować za grę, to była jedna z najlepszych moich sesji, w głównej mierze dzięki trójce świetnych graczy. Spora dawka akcji, dbałość o odgrywanie ról, dobre pomysły taktyczne - jestem z Was bardzo zadowolony i chętnie dowiem się jak Wy sami oceniacie tego PBF-a (opinie czytaczy również bardzo mile widziane).

Dziękuję raz jeszcze, to była świetna zabawa!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 stycznia 2012, 18:02

No ja późno dołączyłem ale świat Neuroshimy mi się podoba. Mnie się super grało. Ekipa fajna, zwroty akcji poczulem klimat postapokaliptycznego świata i bardziej doceniam to, że w realu mam prąd i nie muszę polować. :/ukłon Dzięki współgraczom i głównie Tobie Keth. Ja bym chętnie jeszcze zagrał ta postacią kolejną sesję nie wiem jak pozostali, ale (Jack może by nieco zmienił współczynniki swej postaci bo cos mu sie poplatało na początku z umiejkami, ale to Jego decyzja a moja dywagacja luźna). Aż mi żal, że to koniec.
Ostatnio zmieniony 01 stycznia 2012, 18:32 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 01 stycznia 2012, 18:13

Gratulacje! Brawa dla MG za szczegółowe dopracowanie elementów przygody i graczy za mocne zaangażowanie w zabawę. Cieszę się, że część tak zdeterminowanej ekipy bierze udział w przygodzie na Archipelagu Wschodnim :)
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 01 stycznia 2012, 19:10

To i pora na mnie.

Postapokaliptyka. Od momentu pierwszego Mad Maxa jeden z moich ulubionych tematów. Czy to w grze, powieści, filmie... Nie wiem czy chciałbym doczekać takich czasów, ale wszystko może się zdarzyć.
W momencie kiedy Keth zaproponował tego rodzaju zabawę, ucieszyłem się ogromnie. I niewiele się zastanawiając dołączyłem.
Było warto!
Ogromnie bawiłem się w trakcie rozgrywki, opisy i pomysły MG były "spijane" jednym tchem z postów. Zresztą, większość śledzących temat powinna mieć podobne odczucia.
Jednak pozostaje pewna nutka niedosytu, mało!
Mam cichą nadzieję, że kiedyś doczekamy się kontynuacji. I spotkamy we wspólnym gronie, a może nawet powiększonym.

Ukłony w kierunku Deliada i Aravena, świetnie wspierali akcję pomysłami i zwrotami akcji.

Dziękuję Prowadzącemu, Towarzyszom Gry jak i wiernym Czytaczom!

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 01 stycznia 2012, 19:59

Ehhhh czuję niedosyt!!! Dla mnie ten Pbf dopiero się rozkręcał. Miałem tyle planów i pomysłów..... Ale może jeszcze do tego wrócimy.
To było moje drugie spotkanie z Neuroshimą, i coś mi się wydaje, że nie ostatnie.
Podsumowując muszę stwierdzić, że to był dobry kawałek prawdziwego RPG. Keth zapewnił nam świetny klimaty postapokaliptycznego świata, realistycznie zarysowanych NPC-ów i naprawdę sporą dawkę akcji i adrenaliny.
Myślę, że dzięki temu mogliśmy wczuć się w postacie i dzielić z nimi radości i smutki. Oddałem się tej przygodzie bez reszty.
Podziękowania kieruję też do współgraczy. Aravenie, Goldwinie świetnie mi się z wami grało. Mam nadzieję, że moja postać i jej teksty was nie zamęczały, ale starałem się dobrze odgrywać radykalnego w swoich poczynaniach i poglądach kaznodzieję.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 stycznia 2012, 21:00

Myślę, że za jakiś czas trafi się okazja do kontynuacji. Do wyjaśnienia wciąż pozostaje wątek unii pogranicznej, w okolicy mogą się błąkać niedobitki mutantów, niepokoi ten motocyklowy gang z Bluefield prowadzący tam wykopaliska... że nie wspomnę o liście gończym za tymi mordercami z Kellysville, którzy zabili prawdziwych właścicieli zajazdu, a potem sporą liczbę kolejno podejmowanych gości, by uciec ich samochodami z zagrabionym dobytkiem gdzieś w stronę środkowych Stanów!

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 10 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 01 stycznia 2012, 21:20

Dla mnie rewelacja, miły odpoczynek od KC-tów. Najlepsza postać to kaznodzieja - uwielbiam takich pomylonych typków. Czytało się świetnie i jeśli nie znajdą się inni, to na pewno kiedyś i z tego pdf-a sklecę opowiadanie. Szkoda, żeby się takie perełki marnowały.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 02 stycznia 2012, 09:37

Keth napisał(a):
... że nie wspomnę o liście gończym za tymi mordercami z Kellysville, którzy zabili prawdziwych właścicieli zajazdu, a potem sporą liczbę kolejno podejmowanych gości, by uciec ich samochodami z zagrabionym dobytkiem gdzieś w stronę środkowych Stanów!
A żeby Cię!
Na drugi raz najpierw strzelamy a potem dyskutujemy. To my będziemy Ci Źli :P

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 02 stycznia 2012, 11:02

Właśnie Goldwin dobrze prawi, w przyszłości najpierw strzelamy potem sprawdzamy kogo ubiliśmy.... Też mnie zdrzaźnili Ci mordercy udający barmana i jego pomagierów. A pbf był super. :P

ODPOWIEDZ