Strona 40 z 54
: 02 kwietnia 2012, 19:04
autor: Keth
20 dzień Golovusu 602 AR, zachodnie pogórze Nyschathy
- Mścij sobie jak chcesz i kiedy, bylebyś gębę trzymał zamkniętą - wysyczał z wysokości swego siodła kajaz, wbijając zdradzające oznaki obłędu spojrzenie w twarz Karakova.
: 02 kwietnia 2012, 19:11
autor: Araven
Przykładam dłoń do menofiksu, ja Ivan Karakov przysięgam na Menotha nie mówić nikomu o tym co tu sie stało dopóki kajaz z zachowania tajemnicy mnie nie zwolni.
: 02 kwietnia 2012, 19:22
autor: deliad
To co się działo z wokół Ivash docierał do niego tylko po części. Młody kossyta skupiał się tylko na jednym. Na tym aby iść prosto i w miarę równo.
Gdy wreszcie wsparty na ramieniu Volkha dotarł do lasu, padł na ziemię i stracił przytomność.
: 02 kwietnia 2012, 19:31
autor: 8art
Volkh takze przysiagl. Rozumial motywy kajaza. W koncu jego syn i kuzyn okazali sie zdrajcami ludzkiego rodzaju. Nielatwo bylo cos przelknac takiego, a jesli sie bylo jeszcze hospodarem. Taka fama moglaby miec zgubny wplyw na spoleczna i polityczna pozycje Zareniva. Coz jeno kajaz i wola menota z takiej przysiegi moga zwolnic i tak tez przysiagl mlody mennita.
: 02 kwietnia 2012, 19:35
autor: Keth
20 dzień Golovusu 602 AR, zachodnie pogórze Nyschathy
Roztrzęsiony zbrojny przysiągł milczenie jako ostatni, wyraźnie się przed tym wzbraniając i szukając błagalnym spojrzeniem zrozumienia w oczach swych druhów - zrozumienia, którego żaden z osadników mu nie okazał. Tyszka i trzej inni ocaleli z wyprawy mężczyźni byli posępnymi weteranami wielu puszczańskich eskapad i chociaż widać było, że nocne wydarzenia głęboko nimi wstrząsnęły, wszyscy przejawiali niekwestionowaną lojalność wobec swego pryncypała.
Igor Zareniv spoglądał na niechętnego ślubom milczenia zbrojnego przez dłuższą chwilę, potem obrzucił równie bacznym wzrokiem trójkę sponiewieranych Kossytów.
- Ktokolwiek was nie zapyta o resztę, rzekniecie, że zabili ich żmijarze, w czym się wcale z prawdą nie rozminiecie - polecił kajaz - Mojego szwagra i... i mojego syna też. To też po części prawda. Przeciągając Vladima na stronę Bestii zabili go w oczach Menotha. Oskara zamordowali wlewając mu w usta ten przeklęty eliksir, czymkolwiek on by nie był. Lecz nie ważcie się zdradzić nikomu ani słowem jak oni skonali albo własnymi rękami wyrwę wam języki. Po prostu milczcie.
Spędzający konie przestraszeni strażnicy znaleźli się w pobliżu swego pana, toteż Zareniv przestał mówić, posyłając swym podwładnym ostatnie ostrzegawcze spojrzenie i gestem ręki dając im do zrozumienia, aby dosiadali własnych wierzchowców.
Wątek techniczny
Kajaz Zareniv nie mógłby wyrazić się dokładniej w kwestii zachowania dyskrecji. Mówiąc po Waszemu: jeśli puścicie parę o tym, co się wydarzyło w kotlinie, spotkają Was bardzo poważne konsekwencje. Możecie się jedynie domyślać jego motywów, ale oczywiście chętnie poznam przemyślenia moich BG, szeptane dyskretnie gdzieś na boku w gronie Waszej pokiereszowanej trójki.
Kiedy tylko pozbawione jeźdźców konie zostaną powiązane powrozami, kawalkada ruszy w drogę powrotną do Zarenivki. Wszyscy jesteście nieludzko zmęczeni, doskwierają Wam rany i efekty utraty krwi. Tempo podróży nie będzie duże, bo jazda galopem mogłaby Was po prostu zabić.
: 02 kwietnia 2012, 19:42
autor: 8art
Watek techniczny
Ja mysle ze chodzi wielka polityke. A skoro kajaz ma znajomkow wsrod prawdziwych mennitow z poludnia to takie historie moglyby zniszczyc wizerunek Zareniva. Moze tylko chodzi o jego relacje z Tverkutskiem. A moze po prostu batko nie moze przezyc ze zyli zdrajcy wsrod niego.
: 02 kwietnia 2012, 19:46
autor: Araven
Mnie Murnika najbardziej szkoda, zacny chłop był. Życie za Ivasha oddał. Kajaza rozumiem. Mieczem Ulgana pomścić zamierzam, muszę się walki tym orężem poduczyć. Ciekawe czy kuzyni mi pomogą, Ulgana pomścić...
: 02 kwietnia 2012, 19:59
autor: 8art
- Pewnie ze pomoge! Szkoda paladyna jak nikogo. Oddal za Ivasha zycie i chlop byl na schwal. Poza tym Taki miecz to nie po to zeby krowy i kozy po zadach plazem okladac tylko na zmijowy pomiot. Widze ze sie powoli do mieczy przekonujesz - rzekl Volkh, ktoremu juz powoli zaczal wracac lepszy nastroj - jeszcze dzien sie zarzekaliscie oboje ze Kossyci to tylko toporami walcza...
Trzeba tylko jeszcze o naszych przysiegach wobec mirnika pamietac. To ze nie zyje nie zwalnia nas od niczego. W Tverkutsku trzeba bedzie swoje odrobic u starego kaplana, albo gdzie bedzie trzeba. Ja to bym chcial jak Ulgan paladynskich obowiazkow dostapic
: 02 kwietnia 2012, 20:02
autor: Keth
21 dzień Golovusu 602 AR, zachodnie pogórze Nyschathy
Słońce wzeszło ospale ponad korony drzew, rozświetlając swym blaskiem puszczę, ale nie przynosząc nawet uncji ciepła. Tuż przed brzaskiem przymrozek ściął ziemię białym osadem, przemieniając jadących w milczeniu ludzi w sople, odbierając im resztki chęci do życia. Milcząca knieja zdawała się górować nad garstką jeźdźców, grożąc im konarami ogromnych dębów niczym palcami pogańskiego boga. Konie parskały, z ich nozdrzy unosiły się obłoczki pary.
Trzej Kossyci sunęli stępa pośrodku kawalkady, trzymając się z daleka od posępnego niczym burzowa chmura kajaza. Pozbawieni krzepiącego towarzystwa Murnika, czuli się dziwnie osamotnieni i bezradni, niczym dzieci. Wspomnienia wydarzeń mających miejsce minionej nocy nie opuszczały nawet na chwilę płynących chaotycznie ludzkich myśli, tworząc kalejdoskop zmieniających się ustawicznie potwornych obrazów przemocy, brutalności i świętokradztwa na skalę, której żaden z młodych myśliwych nigdy wcześniej nie doświadczył.
Siedzący sztywno w siodle Ivash Nazarko miał trupiobladą skórę, dowodzącą utraty ogromnej ilości krwi. Ivan i Volkh zawinęli go w płaszcze zdarte pod Wiszącą Skałą z ciał zamordowanych tam i porzuconych zbrojnych z pocztu młodego Zareniva, by zapewnić kuzynowi jak najwięcej ciepła, ale w oczach młodzieńca trudno było doszukiwać się jakiegoś głębszego wyrazu. Pozostali dwaj krewniacy również posępnie milczeli, próbując na własną modłę pogodzić się w myślach z tym, co przyszło im przeżyć.
Młody Khadorianin z eskorty kajaza, również Kossyta, zrównał z nimi znienacka swego konia oglądając się niespokojnie w stronę pozostałych druhów. W oczach młodego topornika błyszczała jakaś histeryczna gorączka, objawiająca się już wcześniej szeptanymi ustawicznie pod nosem modlitwami.
- Bracia - powiedział ściszonym głosem nie odrywając wzroku od pleców jadącego w przedzie kajaza - Mus nam do Tverkutska, czym prędzej. Posadnik Voyt Kossyta jest i pobożny menita, on będzie wiedział, co dalej czynić. Kajaz nasze dusze ku zgubie przywiedzie, jeśli go usłuchamy. Przecie tego nie lza zataić, jeno kapłanom, a posadnikowi zgłosić.
Wątek techniczny
Widać, że przynajmniej jeden ze zbrojnych Zareniva czuje pewien dyskomfort na myśl o nakazie zachowania tajemnicy. Jak chcecie zareagować na jego paranoiczne zachowanie?
: 02 kwietnia 2012, 20:06
autor: Araven
Słuchaj no przysięgalim gębę zawrzyj. kajaz straszne rzeczy przeżył, trzymaj gębę na kłódkę i weź się w garść. - to mówię topornikowi.
Volkh, ostatnio wiele się zmieniło jakby Ulgan nie padł dalej bym toporem walczył, ale teraz to co innego, dwa paladyńskie miecze mamy, czyżby to jakowyś znak od Menotha był? Ivash blady i słaby, tzra miec na niego baczenie.
: 02 kwietnia 2012, 20:06
autor: 8art
Volkh odpowiedzial szeptem:
- jesli taka wola boska bedzie Voyt sie dowie. Ale przysiega rzecz swieta. Jeno Menoth i Kajaz moga na z obowiazku tajemnicy zwolnic.
: 02 kwietnia 2012, 20:10
autor: Keth
21 dzień Golovusu 602 AR, zachodnie pogórze Nyschathy
Ciche pobrzękiwanie metalu za plecami uświadomiło topornikowi znienacka, że ktoś zbliżył się do czwórki mężczyzn od tyłu. Wszyscy obejrzeli się jak jeden mąż ponad ramionami, dostrzegając znajdującego się już o wyciągnięcie ręki Tyszkę. Niski żylasty Khard wpatrywał się w nich zmrużonymi oczami znad łęku swego siodła, nadciągając z tyłów kawalkady z zamiarem przysłuchania się wiedzionej przyciszonymi głosami rozmowie.
Ivanowi wzrok Tyszki bardzo nie przypadł do gustu, zmroził go na wskroś zionącym z nieruchomych oczu chłodem i bezwzględnym wyrachowaniem. Na twarzy targanego wątpliwościami zbrojnego z Zarenivki pojawił się grymas, który można było od biedy wziąć za fałszywy uśmiech, gdyby nie wyraźnie dostrzegalne w nim zalęknienie.
- Tyszka, na Stworzyciela! Czego się tak skradasz?
- Dyrdymały pleciesz, przecie zwyczajnie jadę - odrzekł powoli przyboczny tropiciel kajaza, wodząc po czwórce młodych ludzi przenikliwym wzrokiem - A może masz coś na sumieniu, żeś takowy przestraszony, co? Czego tu tak poszeptujecie cichaczem?
Wątek techniczny
Nie da się ukryć, że ten gość sprawia niebezpieczne wrażenie. Już wcześniej spostrzegliście, że razem z Gorewiczem należał do zaufanych przybocznych Zareniva, a ludzie tacy jak kajaz potrzebują czasami zauszników nie mających oporów przed robieniem nieprzyjemnych rzeczy.
Czekam na jakieś reakcje i odpowiedzi.
: 02 kwietnia 2012, 20:16
autor: Araven
Tyszka tłumaczymy cicho temu tu by język za zębami trzymał. Biliśmy się na równi z wami, nie zarzucaj nam że przysięgi nie dotrzymamy. Ubliżasz nam brakiem zaufania. Murnik za nas zginął, na Menotha przysięglim to tajemnicy dotrzymamy. Martw się o swoich nie o mnie i mych kuzynów.
: 02 kwietnia 2012, 20:22
autor: 8art
- A co mamy geby na cala Nyschatche drzec? Zeby powiedziec ze Ulgana trzeba pomscic i przysiag dopelnic? Bylo jechac z nami a nie skradac sie, podsluchiwac probowac i jeszcze wnioski z tego bledne wyciagac. - niespeszony odpowiedzial Volkh.
: 03 kwietnia 2012, 09:46
autor: deliad
Ivash powoli dochodził do siebie. Bardzo powoli.
Wydarzenia z doliny tańczyły mu przed oczyma jak mroczki. To widział kajaza wymachującego magianickim mieczem. To Ivana i Volkcha szarżujących na kultystów.
Raz kontem oka ujrzał twarz Ulgana. Surową, ale spokojną i tchnącą nadzieją. Szybko obrócił głowę w tamtą stronę ale już nic nie dostrzegł.
Ostrożnie poprawił pozycję w siodle i dalej zagłębił się w majakach.
Starał się sobie przypomnieć co się stało. Kuzyni walczący z druidem i nacierający wilczar później długo, długo nic i dopiero dolina ginąca w bezdennej rozpadlinie.
Ale było coś jeszcze. Błądzenie w mrokach i spotkanie z Ulganem. A gdy Ivash się obudził murnik już nie żył.
Z całą brutalnością dotarło do niego bolesna prawda. To on miał tam umrzeć nie Ulgan. Murnik walcząc o jego życie poświęcił własne.
W kącikach oczu kossyty błysnęły łzy żalu.
Przez nierozwagę i przeliczenie swoich możliwości Ivash doprowadził do śmierci najdzielniejszej osoby jaką znał.
Po chwili Ivash wiedział już co należy zrobić. Murnik poświęcił za niego życie. Menoth stracił jednego z najsilniejszych sług. Ivash musi zająć jego miejsce. Ivash zostanie murnikiem!