: 30 lipca 2014, 10:54
Chudzielcowi nie bardzo była w smak mowa Flanagana, bo jeszcze złodziejaszki mogły zjawić się niczym kawaleria w Goodsprings. Ten snajper wydawał się całkiem przystojny i jakby znalazł się w wiosce, to pewnie wyrwał by Sunny raz dwa, tuż z sprzed nosa Simpsona. Toteż nie wchodził w słowo Johnowi, tylko padł na kolana i wbłagalnym geście rozpłakał się głośno:
- Kobieta na mnie czeka, dzieci już w drodze... - łakł żałośnie widząc w wizji jaka była jego marzeniem Sunny z brzuchem noszącym jego dziecko: - Bądźcie ludźmi... . Chociaż ciuszki oddajcie... I broń... I pancerz... To chociaż działkę jeta kopsnijcie i już się zmywamy...
- Kobieta na mnie czeka, dzieci już w drodze... - łakł żałośnie widząc w wizji jaka była jego marzeniem Sunny z brzuchem noszącym jego dziecko: - Bądźcie ludźmi... . Chociaż ciuszki oddajcie... I broń... I pancerz... To chociaż działkę jeta kopsnijcie i już się zmywamy...