: 16 maja 2015, 22:21
Prom orbitalny Czternastego Klanu
Trzej siedzący w tylnej części lądownika mężczyźni zapięli się ponownie w fotelach, kiedy maszyna opuściła górne warstwy atmosfery, ponieważ w pewnej chwili brak siły ciążenia zaczął utrudniać im pozostanie w jednym miejscu. Jednostki tak małe jak ich wahadłowiec pozbawione były integralnego generatora grawitacji, dlatego szybkie przypięcie się do siedzeń wydało się agentom najlepszym z rozwiązań.
Trzymając przełożonego przez nakolanniki Godhammera w obu rękach, Nathan Silvanus przymknął oczy i pogrążył się w pozornej drzemce. Nie zamierzał bynajmniej zasypiać, nie pozwoliłaby mu na to buzująca w krwi adrenalina. Zamknięcie oczu zniechęcało do ewentualnej rozmowy pozostałych dwóch operatorów, a Silvanusowi najbardziej zależało teraz na ciszy.
Opinająca ciało mężczyzny arbitratorska zbroja budziła w Nathanie mieszane uczucia. Regulator Magistratum nigdy w czasach swej służby w Sibellusie nawet nie marzył o wstąpieniu w szeregi Arbites. Niemal wszyscy członkowie tej elitarnej i budzącej słuszny lęk formacji pochodzili spoza systemu słonecznego Scintilli, z dalekich światów nie mających nic wspólnego z populacją stołecznej planety. Rekrutowani w imperialnych sierocińcach i poddawani surowej indoktrynacji, stanowili doskonałe ucieleśnienie litery Lex Imperialis i prędzej poświęciliby swe życie niż przyzwolili na to, by ktoś w ich obecności prawo złamał.
Scintillijscy regulatorzy szanowali arbitratorów, ale nie darzyli ich przyjaźnią. Aroganccy w swym przeświadczeniu o wysokiej pozycji społecznej, funkcjonariusze Adeptus Arbites nawet nie starali się nawiązać ze służbami porządkowymi Magistratum bliższych więzi.
Wykorzystanie ciemnoniebieskiego pancerza Arbites w bieżącej misji wydało się Nathanowi całkowicie przypadkowym, ale wybornym w swym ukrytym przesłaniu żartem.
- Zbliżamy się do celu - z metalowego głośnika na ścianie przedziału popłynął zniekształcony radiowymi trzaskami głos Septimusa - Przygotujcie się do opuszczenia maszyny.
Trzej siedzący w tylnej części lądownika mężczyźni zapięli się ponownie w fotelach, kiedy maszyna opuściła górne warstwy atmosfery, ponieważ w pewnej chwili brak siły ciążenia zaczął utrudniać im pozostanie w jednym miejscu. Jednostki tak małe jak ich wahadłowiec pozbawione były integralnego generatora grawitacji, dlatego szybkie przypięcie się do siedzeń wydało się agentom najlepszym z rozwiązań.
Trzymając przełożonego przez nakolanniki Godhammera w obu rękach, Nathan Silvanus przymknął oczy i pogrążył się w pozornej drzemce. Nie zamierzał bynajmniej zasypiać, nie pozwoliłaby mu na to buzująca w krwi adrenalina. Zamknięcie oczu zniechęcało do ewentualnej rozmowy pozostałych dwóch operatorów, a Silvanusowi najbardziej zależało teraz na ciszy.
Opinająca ciało mężczyzny arbitratorska zbroja budziła w Nathanie mieszane uczucia. Regulator Magistratum nigdy w czasach swej służby w Sibellusie nawet nie marzył o wstąpieniu w szeregi Arbites. Niemal wszyscy członkowie tej elitarnej i budzącej słuszny lęk formacji pochodzili spoza systemu słonecznego Scintilli, z dalekich światów nie mających nic wspólnego z populacją stołecznej planety. Rekrutowani w imperialnych sierocińcach i poddawani surowej indoktrynacji, stanowili doskonałe ucieleśnienie litery Lex Imperialis i prędzej poświęciliby swe życie niż przyzwolili na to, by ktoś w ich obecności prawo złamał.
Scintillijscy regulatorzy szanowali arbitratorów, ale nie darzyli ich przyjaźnią. Aroganccy w swym przeświadczeniu o wysokiej pozycji społecznej, funkcjonariusze Adeptus Arbites nawet nie starali się nawiązać ze służbami porządkowymi Magistratum bliższych więzi.
Wykorzystanie ciemnoniebieskiego pancerza Arbites w bieżącej misji wydało się Nathanowi całkowicie przypadkowym, ale wybornym w swym ukrytym przesłaniu żartem.
- Zbliżamy się do celu - z metalowego głośnika na ścianie przedziału popłynął zniekształcony radiowymi trzaskami głos Septimusa - Przygotujcie się do opuszczenia maszyny.
Do orbitalnego doku już niedaleko...