PBF - W sieci pająka

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 31 lipca 2015, 18:42

Albo oni albo my. Chyba sobie Tray z nimi niepohandluje... Jak tylko bedę miał pozycję do strzelania, to walę z celowaniem. Najlepiej póki są jeszcze mało mobilni i łatwiej trafić. Staram się tak dobierać cele, żeby utrudniać podejście bliżej, np waląc w bak motoru, tak zeby wybuchł i tarasował przejazd innym.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 lipca 2015, 19:13

12 czerwca 2045, stacja przy drodze nr 79

Max zaklął szpetnie przyciskając palce dłoni do pociętego ucha, rozmazał sobie krew po całej szyi. Odkształcona konstrukcja fotela uwięziła go w miejscu nie pozwalając opuścić pojazdu, a noszony w olstrze na biodrze pistolet wypadł pod wpływem wstrząsu lądując gdzieś między siedzeniami szoferki.

Motocykliści zniknęli gdzieś za ścianami szopy dźwigającej na sobie ciężar gigantycznej anteny, ale przez rozbite okna cysterny do uszu Maxa dobiegał narastający dźwięk wysokoprężnych silników.

Mężczyzna zaszamotał się w zakleszczonym fotelu, świadomy tego, co może się stać z pełnym paliwa zbiornikiem ciągniętym przez rozbitego Kenwortha. Kula wystrzelona przez gangersów, zbłąkany rykoszet kompanów, wyciek płynący po gorącym elemencie konstrukcji... wszystko to mogło doprowadzić w każdej sekundzie do eksplozji!

- Pomocy! - wrzasnął na cały głos czując, że własnymi siłami nie uwolni się ze śmiertelnej pułapki - Pomocy!
Bezbronny Max został uwięziony w szoferce uszkodzonego ciągnika, a w każdej chwili może dojść do zapłonu paliwa! Co teraz, szybko, szybko?! :o

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 lipca 2015, 19:21

12 czerwca 2045, stacja przy drodze nr 79

Przerażony rozwojem sytuacji Tray zrozumiał w ułamku sekundy, co mogło się stać na stacji paliw w przypadku zaprószenia ognia przy uszkodzonej cysternie. Przez szpary w obsadzonym przez siebie oknie widział jedynie wraki obu pojazdów i leżącego na betonie kaznodzieję. Jęczący z bólu Joe ściskał obiema ręką swą lewą goleń, ale w powietrzu niosły się znacznie głośniej krzyki uwięzionego w szoferce Maxa.

Dusząc w sobie wyjątkowo obelżywe słowa handlarz przeskoczył za ladę sklepu stacji i zarzuciwszy pasek Springfielda na ramię zaczął się wspinać po metalowej drabince wiodącej na płaski dach budynku.

Potrzebny mu był punkt strzelecki oferujący pole widzenia na cały obszar stacji.
Zgodnie z wcześniejszą deklaracją Tray zasuwa na dach stacji, bo tam ma lepsze pole widzenia. Indianin na razie skamieniał z wrażenia, ale jeśli zareaguje od razu, zdąży pobiec do kaznodziei i zaciągnąć go do budynku stacji!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 lipca 2015, 19:27

Podgląd taktyczny

Max został uwięziony w szoferce i na dodatek jest bezbronny, bo pistolet wypadł mu z olstra. Sam raczej się nie uwolni, trzeba mu będzie pomóc, a przy odrobinie pecha cysterna może eksplodować!

Tray wspina się po drabince do świetlika w dachu stacji, stamtąd będzie miał lepsze pole widzenia na okolicę, ale wspinaczka chwilę mu zajmie.

Ivaho jest we frontowej części sklepu - może tam pozostać czekając na rozwój sytuacji, może spróbować pobiec po leżącego niedaleko kaznodzieję. Joe ma złamaną lub skręconą nogę - jeśli BG złoży odpowiednią deklarację, może spróbować poczołgać się w dowolnym kierunku, ewentualnie przygotować do użytku broń.

Mad Dog stracił motocyklistów za szopą z anteną, za chwilę prawdopodobnie wprost na niego wyjadą. Opodal za samochodem czają się Perry i Greg, sam Mad Dog wciąż stoi na odkrytej przestrzeni opodal rozbitych pojazdów. Będzie szukać osłony czy spróbuje zatrzymać motocyklistów powołując się na swój autorytet, na Federację bądź na siłę ognia swych kompanów? Inne ważne deklaracje?

Pamiętajcie, by nie deklarować na razie niczego sięgającego zbyt daleko w przyszłość, akcja nadal będzie się rozgrywała w kilkusekundowych segmentach!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 31 lipca 2015, 22:40

Kaznodzieja leżał na wznak na tysiącach litrów paliwa, które w każdej chwili mogły... Trzask łamanej barierki. Uderzenie. Zawirował cały świat gubiąc góra-dół. Kaznodzieja poczuł jak jego ciało na chwilę podlega lewitacji po czym z głuchym grzmotnięciem uderzył o twardy grunt. Noga paliła jak diabli, bezwiednie zaryczał niczym ranny bawół.

Żyjesz to weź się w garść. Wszak nie będziesz wył na pustej przestrzeni bo cie wypatrzą i zastrzelą jak dzikiego psa. Kaznodzieja zacisnął zęby powstrzymują dalszy krzyk. Opanowując ból ostrożnie sięgnął po czterdziestkę czwórkę, która na szczęście upadła nieopodal i zwinął się na ziemi ani drgnąc. Liczył, że przez parę uderzeń serca wezmą go za trupa. Ten czas chciał poświęcić na to by nie poruszając głową dyskretnie się rozejrzeć i ocenić sytuację. Szukał też wzrokiem najbliższej osłony do której dałby radę się podczołgać.

Jak któryś z tych psów tu podejdzie to, jeśli taka Twa wola, pójdę do Ciebie Ojcze. Ale kurwa... pozwól mi go wpierw zabrać ze sobą i strącić do piekła!
Ostatnio zmieniony 31 lipca 2015, 22:45 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Yarin
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 18 czerwca 2015, 14:08

Post autor: Yarin » 01 sierpnia 2015, 10:36

Wpierw siła ognia, a potem cała reszta. W takich sytuacjach, gdzie pierwszeństwo mają kule, nie słowa, Mad Dog dostosowywał się i działał. Doskonale wiedział, że nie ma czasu ani na zatrzymanie gangerów, ani na rozmowę ze swoją świtą - należało działać.

Rzucił szybko okiem na stację. Ogólnie: chujowa sytuacja. Sędzia nieraz znajdywał się w podobnych, jednakże albo był sam albo z zaufanymi ludźmi. Tym razem było inaczej i mężczyzna do końca nie wiedział, co mogę zrobić jego kompani.

Przewaga gangerów powiększyła się w przeciągu kilku sekund. Mad Dog ocenił położenie sojuszników i możliwości obrony, bo o ataku nie było obecnie mowy. Mad Dog miał tak naprawdę kilka wyjść: spierdolić, gdzie pieprz rośnie, schować się i przeczekać sytuację, strzelać, lub próbować powołać się na prawo stanowe. Uznał, że obecnie najlepiej będzie błyskawicznie przemieścić się za osłonę i wyczekać. Jeśli gangerzy otworzą ogień, on tez to zrobi - jeśli nie, spróbuje z nimi pogadać.
Ostatnio zmieniony 01 sierpnia 2015, 15:43 przez Yarin, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 sierpnia 2015, 15:43

Yarin napisał(a):

Jego strzelba go nie zawiodła. Jeden padł, jednak nie zdążył zdjąć kolejnych.
Pozwoliłem sobie na małą edycję postu Yarina, usuwając z niego wzmiankowany powyżej fragment. Chodzi o to, że krytycznie istotne dla biegu fabuły sekwencje (w tym akcje bojowe) ZAWSZE będziemy rozliczali w oparciu o mechanikę, przy wykonywanych przez MG rzutach. Reszta postu jest w jak najlepszym porządku i nie wybiega poza kilkusekundową sekwencję działania. Motocykliści wciąż jeszcze nie wyjechali zza szopy, więc Mad Dog ich jeszcze nie widzi. Jeśli zgodnie z deklaracją chce natychmiast cofnąć się pod osłonę, może czmychnąć za Mitsubishi Masona albo odskoczyć za rozbitego Kenwortha.

Jeśli nie zdąży na czas (jest takie ryzyko w przypadku ucieczki za ciągnik Maxa), czy zamierza ostrzelać wyjeżdżających zza szopy bikersów?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 sierpnia 2015, 16:04

Tray gdy tylko znalazł się na dachu przypadł przy jego krawędzi i zaczął celować klnàc pod nosem. A było nad czym przeklinać. Sytuacja nie była zbyt ciekawa. Dranie kilo przewagę liczebną, a obrońcy siedzieli tu jak na beczce prochu. Krzyknął do gangersów, nie podnosząc wzroku znad skordynowanej muszki i szczerbinki:

- Ej kurwa! Dogadamy się albo krew się poleje!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 sierpnia 2015, 19:39

Max kombinuje jak wywołać eksplozję cysterny, w razie jakby miał zginać zamierza się wysadzić i ch.... dostaną a nie paliwo.
Ostatnio zmieniony 03 sierpnia 2015, 18:09 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 sierpnia 2015, 17:17

12 czerwca 2045, stacja przy drodze nr 79

Złapawszy za czterdziestkę czwórkę Świszczący Joe rozejrzał się pośpiesznie wokół siebie, dławiąc w gardle wizg bólu. Wykręcona podczas upadku noga paliła go żywym ogniem, ale sprawiała dość dobre wrażenie, by przynajmniej pobieżnie kaznodzieja mógł wykluczyć złamanie.

Wyrzucona z autostrady stara wojskowa ciężarówka zderzyła się z cysterną, ale cudownym zrządzeniem losu nie doprowadziła do wybuchu przewożonego paliwa. Uświadomiwszy to sobie Joe poczuł przebłysk religijnego uniesienia, niemal natychmiast zdławiony przeświadczeniem, że taki stan rzeczy wcale nie musiał trwać wiecznie.
Joe leży pomiędzy pojazdami i budynkiem stacji, opodal dystrybutorów. Opcje osłony: wczołganie się pod którąś z ciężarówek, za dystrybutory, do wnętrza sklepu. Poproszę o nowe deklaracje!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 02 sierpnia 2015, 17:24

Zdecydowanie do sklepu, chowanie się za, lub pod coś co wybucha, to nie najlepszy pomysł. I jszcze jedno jeżeli podczas czołgania nadjada Hells Angels to zamieram w bezruchu.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 sierpnia 2015, 18:24

12 czerwca 2045, stacja przy drodze nr 79

Okrzyki Traya poniosły się ponad warkotem nadjeżdżających bardzo wolno motocykli, zwróciły natychmiast ich uwagę. Jeden po drugim maszyny wjechały na stację zatrzymując się opodal rozbitych ciężarówek.

- Nie strzelać! - ryknął jeden z motocyklistów, rosły drab w czarnym kombinezonie dzierżący w prawej ręce obrzyna; tę samą broń, z której chwilę wcześniej rozwalił oponę ciężarówki - Nic do was nie mamy! Nie strzelać, bo jeszcze wszystko tutaj w powietrze wypierdolicie!

Klęczący przy krawędzi dachu Tray naprowadził nitki krzyża celowniczego na gładko ogoloną czaszkę gangera, wstrzymał zdyszany oddech ściągając jednocześnie lekko spust Springfielda.

- Chcemy tego skurwiela, wy nas nie interesujecie! - przywódca gangu rozłożył ramiona w pokojowym geście, spoglądając to w stronę ukrytych za Mitsubishi federalistów, to mierzącego do niego ze strzelby Mad Doga - Załatwimy z nim stary dług i odjedziemy, nikomu z was nie stanie się krzywda!
Bikersi zatrzymali motocykle na skraju stacji. Znajdują się opodal Mad Doga, Masona i Callahana. Nie widzą budynku stacji z powodu wraków Reo i Kenwortha, nie widzą zatem również kaznodziei. Tray ma ich w polu ostrzału z krawędzi dachu. Tu pojawia się okazja, by do nich wypalić z zaskoczenia: Tray, Mad Dog? Inne deklaracje?

Yarin
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 18 czerwca 2015, 14:08

Post autor: Yarin » 03 sierpnia 2015, 08:34

Mad Dog, chwilę przed odezwaniem się gangera, po raz kolejny rozejrzał się po swoich towarzyszach. Mając jedynie ułamek sekundy uznał, że nie mają dużej przewagi, na co wskazywało kilka szczegółów. Sędzia mógł przypuszczać, że bikersom chodzi o Reo, które ścigali, jednak, jeśli pojawia się okazja do zdobycia cysterny z paliwem, plany mogą drastycznie ulec zmianie.

Mad Dog cały czas trzymał strzelbę wymierzoną w motocyklistów. Zachowywał kamienny wyraz twarzy, przerzucił nieco ciężar ciała na drugą nogę, by wyglądać na pewniejszego siebie.
- My też nie chcemy problemów i mamy swoje sprawy, jednak trochę burdelu zrobiliście w naszym miejscu, co nie? - uśmiechnął się lekko. Powiedział to takim tonem, by rozmówca zrozumiał, że stojący przed nim starszawy mężczyzna jest pewny swego, ale nie ma też złych zamiarów. - Co takiego zrobił wam ten gościu? - machnął głowę w stronę Reo.

Sędzia na razie nie chciał powoływać się na prawo stanowe FA - zwyczajnie w przypadku ludzi wyjętych spod prawa, a za takich uważał motocyklistów, nie miało to żadnego sensu. I miał też nadzieję, że jego sojusznicy są przygotowani na szybką i śmiertelną strzelaninę - inaczej to jedne z ostatnich słów, jakie wypowiedział Sędzia w swoim zasranym życiu.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 sierpnia 2015, 11:11

12 czerwca 2045, stacja przy drodze nr 79

Bikersi zatrzymali swe maszyny na betonie stacji, podnosząc dłonie w gestach zapewniających o dobrych intencjach. Wszyscy mieli przy sobie broń, ale musieli się czuć naprawdę pewnie, by żaden prócz przywódcy nie trzymał jej w ręce. Było ich siedmiu, na sześciu motocyklach poddanych tak gruntownym przeróbkom, że teraz można je było sklasyfikować wyłącznie jako hybrydy znanych marek.

Łysy drab w czarnym kombinezonie przełożył obrzyna w poprzek baku pojazdu, pozdrowił neutralnym ruchem dłoni wyglądających zza Mitsubishi federalistów.

- Nie okazał dość szacunku - odpowiedział na zadane wcześniej pytanie Mad Doga - Zaatakował nas bez powodu. Freak, Chico!

Dwaj wymienieni z przezwiska bikersi zsiedli z motocykli i ostrożnym krokiem podeszli do Reo. Dłonie wciąż trzymali z dala od wsadzonych w olstra pistoletów, starając się uniknąć krwawej w skutkach prowokacji.

- Ale rozpierducha! - gwizdnął jeden z nich na widok zmiażdżonej kabiny Kenwortha - Skurwiel porządnie wam przypierdolił!

Drugi z bikersów otworzył silnym szarpnięciem skrzywione drzwi wojskowej ciężarówki. Mad Dog odwrócił głowę w tamtą stronę, chociaż kątem oka wciąż obserwował przywódcę gangu.

Pojękujący i mamroczący coś pod nosem, kierowca Reo został wyciągnięty z siedzenia ciężarówki i bezceremonialnie rzucony na betonowy podjazd. Nie czekając na pozwolenie szefa obaj bikersi zaczęli kopać starszego mężczyznę po całym ciele.

Drab w czarnym kombinezonie dostrzegł jakiś grymas na twarzy Mad Doga, bo przestał się uśmiechać, a jego oblicze stężało zauważalnie.

- Posłuchaj mnie, koleś - przekrzywił nieco głowę, wciąż chyba nieświadomy tego, że lufa Springfielda jest wymierzona prosto w jego czaszkę - Ten człowiek rozwalił w Homewood motor mojego kumpla, potem uciekł bez wyjaśnienia. Nie zatrzymał się na nasze wezwania, zaczął strzelać i zabił mojego człowieka, zresztą sami to widzieliście. Jest mi coś winien i zamierzam to dostać, za waszą zgodą albo bez niej. Jeśli ma na tym wraku jakiś towar, to on należy do mnie. Nie próbujcie się wpychać w tę sprawę, bo pożałujecie.
To by wyjaśniało, dlaczego napotkany przez Was w Homewood facet tak się wściekał nad resztkami swego motocykla...

Yarin
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 18 czerwca 2015, 14:08

Post autor: Yarin » 03 sierpnia 2015, 12:24

Mad Dog przełknął ślinę. Jeśli dobrze to rozegra, może obyć się bez rozlewu krwi. W sumie, czas grał na korzyść członków konwoju - mogli się przegrupować, zająć dogodniejsze pozycje i zwyczajnie być przygotowanym na najgorsze.
Wielkiego wrażenia na kopanym kierowy Reo gangerzy nie zrobili. Sędzia poczuł, że zaczyna panować nad sytuacją.
- Rozumiem, ale powiedz swoim chłopcom, żeby przestali kopać tego kolesia na naszej stacji, ok? Chętnie wysłuchamy jego wersji zdarzeń...Wiesz, nawet dewastatorowi należy się odrobina obrony przed samosądem. Skoro mówisz prawdę, to nie macie chyba nic przeciwko? - powiedział spokojnym, lecz pewnym siebie głosem.

ODPOWIEDZ