PBF - Jaśmin i wiśnia

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 25 października 2015, 17:23

- Puta Madre! - zaklął nagle Gozno i Clarens pomyślał najpierw że Gonzalez albo przeklina któregoś ze starych poerdzieli, którzy siedzą za kółkiem otaczających ich aut, albo nie spodobało mu się podejście White'a do jego starych, ale wtedy dostrzegł błysk autentycznego strachu w oczach fixera:

- Putra Madre, Białas... Ty mnie ratuj chłopie... Co będzie jak mi Studd frygnie przy jareckich? Albo... Santa Maria di Compostella... W kościele?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 25 października 2015, 19:46

- Jak w kościele to pół bidy. Najwyżej będziesz miał u siebie księdza częściej niż zwykle. Mnie martwi co innego. - Calerens spoważniał - Słuchaj, nie wiem jak ci to powiedzieć ale dopóki nie uregulujesz wadliwego sprzęgu procka i korzenia masz zakaz używania tego drugiego. Gonzo kurwa, ty sobie nie zdajesz sprawy jakie krzywde możesz tej dziewczynie wyrządzić. Już sobie wyobrażam, jak gramy z indiańcem na konsoli i nagle wpadasz zakrwawiony. Aż mnie ciary przechodzą jak sobie pomyślę, że musiałbym tamować krwawienie wewnętrzne w takich warunkach. Ty wiesz jaka to jest siła? Nanotechnologię silny strumień krwi potrafi wypłukać od tak. - Pstryknął palcami - Mamy dwudziesty pierwszy wiek a z tym jest nadal zajebisty problem a już u nas na kwadracie na pewno. No bo to to będzie wszystko sprzatał. Masz więc oficjalny lekarski zakaz... bzykania. Za duże ryzyko. Już pomijając traumę gdyby jednak przeżyła. - rzucił chłodno a w jego rękach pojawiła się puszka piwa wyciągnięta z torby lekarskiej z przegródki z najpilniejszymi przyrządami.

- Zajrzę ci do tego sprzęgu po chińczykach i tym wszystkim. Oczywiście gratis ale najpierw musimy zarobić na tej czerwono żółtej okazji. Propozycja dotyczy tylko procka na dół nawet nie zajrzę, wiec jak nie da rady tego wyregulować to będziesz musiał odwiedzić jakiegoś mojego kolegę. - psyknęło gazowane powietrze uwolnione z puszki browara.

- Dam ci wtedy namiary na kogoś. Nie wiem może Tomas Stevens by ci to zrobił, ostatnio ma mniej roboty podobno. - Clarens pociągnął kolejnego łyka - Poprawka teraz to on się nazywa Clara Stevens. Druga poprawka, teraz to już nie on ale ona...
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 25 października 2015, 21:15

Gonzales włączył kierunkowskaz gotów zawrócić vana i pędzić do domu.

- Co ty robisz? - zapytał zdzwiony Clarens.

- No jak to co? Do domu jedziemy - Gonzo był naprawdę przejęty oddychając nerwowo: - Pierdolić tych zółtków, mnie carramba ratuj Białas. Nie wiedziałem, że to taka poważna sprawa. Jak to mam nie bzykać? Może jeszcze do świąt, co? Adwent jakiś czy co? Jedziemy na kwadrat i wyreguluj mi procka. Potem będziemy się martwić o chinoli.

- Uspokój się Gonzo. Masz tu torebkę, bo zaraz hiperwentylacji dostaniesz.

- Czego?

- Nieważne. Oddychaj spokojnie. Powiedziałem, że zlukam Ci procka. Teraz ci przecież kutas nie potrzebny, nie?

- No dobra tylko zajrzysz w procka najszybciej jak się da.
Ostatnio zmieniony 26 października 2015, 14:02 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 października 2015, 21:28

Northside, 19 grudnia 2021, 22:33

Gonzo znał boczne uliczki i zaułki Northside jak własną kieszeń, toteż przez całą drogę pod wskazany przez Zhu adres unikał charakterystycznych dla wszystkich centralnych dzielnic NC korków. Latynos prowadził bez zbytniego oglądania się na uliczne przepisy, ale Clarens nie obawiał się niepotrzebnego spotkania z jakimś radiowozem - gliniarze bardzo rzadko zaglądali do Northside pomimo bliskiej obecności komendy w Małej Italii. Do wizyty w tej części metropolii zmuszały ich dopiero poważniejsze incydenty, przede wszystkim strzelaniny między gangami czy akty grupowego wandalizmu.

Furgon wjechał na zaśmiecone podwórko na tyłach podłużnego magazynu przy Czwartej Alei, pogrążone w niepokojącym półmroku rozjaśnianym poświatą kilku palących się na zewnątrz lamp. Jakaś zawinięta w przeciwdeszczowy płaszcz postać zamknęła za pojazdem metalową bramę, inna stanęła w otwartych chwilę później drzwiach przy rampie załadunkowej magazynu.

Gonzo wyłączył silnik furgonu i schował do kieszeni kurtki kluczyki. Sięgający po swoją metalową walizkę Clarens zauważył kątem oka jak fikser dyskretnie odbezpiecza schowanego za paskiem spodni Superchiefa.

- Nie patrz tak, następnego pacjenta na siłę nie będę ci dorabiał, ale uważać trzeba - mruknął porozumiewawczym tonem - Nigdy nie wiadomo, co tym żółtym skubańcom strzeli do łba.
Dojechaliście na miejsce. Bob się jeszcze nie odzywał.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 26 października 2015, 08:40

Bob zaparkował spokojnie.. azjatka spojrzała na niego nieco zdziwiona.. bo przecież nie tu jechali... ale widząc wyraz jego twarzy niespecjalnie miała chęć zadawać pytania.

Ostatecznie Bob po raz kolejny rzucił okiem na ekran smartfona.... - Cena wzrosła, mała - rzucił pod nosem stukając powoli wielkimi paluchami w ekran.

"Stoi" - wysłał Bob. Nie był to może interes życia, ale jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Po otrzymaniu raportu doręczenia, spokojnie odłożył smartfona na miejsce i powoli włączył się do ruchu
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 października 2015, 11:16

Northside, 19 grudnia 2021, 22:34

Gonzo pociągnął kurtkę w dół tak, by przypadkiem nie odsłonić broni i otworzył drzwi furgonu. W tej samej chwili przez jego rdzeń kręgowy przebiegło niezamierzenie przyjemne mrowienie, a w myśli wdarł się obcy nieorganiczny impuls mogący pochodzić wyłącznie od sprzężonego z neuroprocesorem smartfonu.

- Jest wiadomość od Indiańca - oznajmił ściszonym głosem po sekundzie niezbędnej na przyswojenie treści wiadomości - Zgodził się, a to znaczy, że będziemy musieli się sprężać, jeśli mamy zamiar wszystko ogarnąć na czas.

Stojąca w otwartych drzwiach magazynu postać pomachała wysiadającym mężczyznom ręką. Człowiek, który w międzyczasie zamknął bramę zbliżył się do pojazdu szybkim krokiem i trącił fiksera w ramię dłonią. Gonzo obejrzał się w jego stronę, dostrzegając pod mokrym od deszczu kapturem charakterystyczne azjatyckie rysy twarzy mężczyzny.

- Chodźcie do środka, zanim będzie za późno - ponaglił szczekliwym tonem nieznany Eduardowi z imienia Chińczyk - Inaczej mój brat umrze.
Sprawa wydaje się poważna...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 26 października 2015, 14:08

Umrze... wielki problem... Ciekawe, co ja mam powiedzieć jak mi fiut numery odstawia i lekarz zabronił bzykać... - pomyślał Gonzo, ale kiwnął na Białasa i ruszyli szybkim krokiem w stronę magazynu.

Śpieszyło się im z kilku powodów. Po pierwsze mieli drugi biznes do zrobienia z Bobem. Po drugie lało jak z cebra i Gonzo nie miał zamiaru zmoknąć na kwaśnym deszczu. Po trzecie musiał jak najszybciej skontaktować się z Garcią i dogadać szczegóły transakcji. A po czwarte... Chwila, było jakieś po czwarte? A tak, koleś jakiś schodził właśnie postrzelony przez swojeg kuzynka.
Kontaktuje się w stosownej chwili z Garcią, żeby obgadać szczegóły wszystkiego.

PS: Wyedytowałęm posta 63. Miałęm nadzieję, że uda się wcześnie ale lajf is brutal.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 października 2015, 21:02

Northside, 19 grudnia 2021, 22:36

Gonzo pierwszy dotarł do magazynu, sadząc susami po dwa schodki ku rampie w obawie przed przemoczeniem. Kilkadziesiąt stacji telewizyjnych puszczało na okrągło reklamy kremu chroniącego przed rakiem skóry, ale jego cena skutecznie mroziła krew w żyłach nawet człowiekowi tak rozrzutnemu jak Eduardo. Clarens sunął za nim na podobieństwo sapiącego parowozu, przyciskając do piersi metalową walizkę lekarza Trauma Teamu.

W środku nieużywanego od dawna magazynu walały się jakieś przykryte folią graty, w większości kątów pyszniły się też ledwie widoczne w półmroku pajęczyny. Poprowadzeni przez zdenerwowanych Chińczyków, dwaj mężczyźni przeszli na lepiej oświetlone zaplecze. Wystrój zaopatrzonego w sofy i stoliki pomieszczenia pozwalał mniemać, że służyło ono za całkiem przytulną kryjówkę tych członków rodu Lao, którzy wbrew zaleceniom głowy rodziny lubili zabawić się kokainą albo haszem.

Na największej sofie leżał pojękujący cicho młody mężczyzna, przykryty luźnym płaszczem i otoczony kręgiem zatroskanych Azjatów. Ofuknięci przez prowadzącego gości przewodnika, wszyscy cofnęli się o kilka kroków lustrując przybyszów nieprzyjaznymi spojrzeniami.

Gonzo odpowiedział im pozornie rozluźnionym wzrokiem, chociaż w duchu cieszył się, że nie zostawił Superchiefa w szoferce furgonu. Rozpoznał jedynie Wonga i Zhu, wszystkich pozostałych mężczyzn widział po raz pierwszy w życiu.

- Cofnijcie się jeszcze bardziej, szybko - Clarens postawił swą walizkę obok sofy i rozejrzał się władczo po pokoju - Potrzebuję więcej światła. Ciepłą wodę. Jakieś ręczniki. Ty, stękaczu, słyszysz mnie? Mówisz po angielsku?

- Pierdol się, czarnuchu - ranny wystękał odpowiedź pomimo targających go paroksyzmów bólu, posługując się nienagannym angielskim - Klinga się złamała w ranie, została w środku. Wyciągnij.
Zabieg oceniam na trudny. Jakieś dodatkowe deklaracje i komentarze przed rozpoczęciem operacji czy też mam od razu turlać, Surielu?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 października 2015, 21:17

Northside, 19 grudnia 2021, 22:37

Clarens potrafił być przerażającym żarłokiem i strasznym syfiarzem we wspólnym mieszkaniu paczki, ale jednego Gonzo nie mógł mu odmówić: profesjonalizmu w swoim fachu. Jeśli leżącego na sofie frajera można było uratować, Białas z pewnością to potrafił, a Eduardo nie zamierzał mu w zbożnym dziele przeszkadzać. Myśli fiksera przestały się obracać wokół pojękującego żałośnie Chińczyka, pobiegły w zamian ku znacznie przyjemniejszemu wspomnieniu czarnowłosej piękności z samochodu Boba Sześć Trupów.

Co oczywiście od razu przypomniało Gonzalesowi o równoległym tej nocy interesie. Cofając się o kilka kroków Latynos oparł się plecami o zakurzoną ścianę pokoju i włączył myślowym impulsem swego smartfona wybierając w ułamku sekundy numer Hectora Garcii.

- Hola, amigo - rzucił w eter, gdy tylko znajomy fikser odebrał. Kilku skośnookich natychmiast obejrzało się w jego stronę, a jakiś wyjątkowo nerwowy żółtek odsłonił nawet noszonego pod kurtką Streetmastera. Gonzo uśmiechnął się kącikami ust na ten widok, bo tylko skończony frajer mógłby go posądzać o dzwonienie na policję.

Zhu warknął coś cicho i głupek z pistoletem za paskiem spodni przybrał minę skarconego szczeniaka. Posyłając mu pobłażliwe spojrzenie Eduardo przeszedł płynnie na hiszpański, na wszelki wypadek decydując się unikać w towarzystwie ludzi Lao języka angielskiego. Nie sądził co prawda, by Azjaci mogli w jakikolwiek sposób przeszkodzić mu w realizacji drugiego zlecenia, bo i jaki mieliby w tym interes, ale działał pod wpływem wyniesionego z wielu spalonych transakcji doświadczenia.

- Estoy de acuerdo. Dónde venimos? Sí, claro. Vamos a llegar con seguridad. Hola.

Cała rozmowa trwała zaledwie kilkanaście sekund.
Garcia podał Gonzowi adres, pod który macie się stawić około północy wraz z klientką i forsą!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 26 października 2015, 21:18

- Zhu weź ich dalej, bo El Docctore nie może pracować. - Gonzo zaczynał się wczuwać w sytuację, próbując sobie przypominać te kilka odcinków Ostrego Dyżuru jakie kiedyś obejrzał jak się zjarał na smutno. Zrobił poważną minę jakby był przynajmniej ordynatorem dużego szpitala i głosem lekarza z wieloletnim stażem oznajmił Clarensowi:

- Ja bym mu podał piętnaście miligramów atropiny dożylnie i H2SO4 doustnie w tabletkach na koagulacje białka.

Clarens totalnie ziignorował radę fixera, bo zastosować się do profesjonalnej rady foxera po prostu się nie dało, szczególnie jeśli miało się na uwadze dobro pacjenta. Zresztą Białas podobnie jak Eric Już przyzwyczaił się do Gonzalesa pieprzącego w takich sytuacjach bzdury i udającego kogoś kto jest w specjalistą w temacie. Gonzo niezrażony ignorancją Bialasa, śmiertelnie poważny oznajmił azjatom:

- Spokojnie amigos. Już skonsultowaliśmy sprawę z doktorem White.

Potem odwrócił sie do Clarensa i cicho spytał:

- Ty, ile Ci zejdzie, bo jeszcze mamy biznes z tą kartą dla suczki.
Suriel podbij Szczesciem teścik, bo jak Chińczyk tu trupnie padem od złamanej klingi, to boje się, że trzeba będzoe salwować się ucieczką w najlepszym razie.
Ostatnio zmieniony 26 października 2015, 21:56 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 26 października 2015, 22:08

- Pędziliśmy tu jak diabły żeby zdążyć do was i Gonzo złamał chyba wszystkie przepisy by dojechać jak najszybciej. - mówił szybko wyciągając swoje zabawki z torby. Kłamał ale co miał powiedzieć. Że stali na światłach pięć minut dłużej niż powinni bo Gnozo pojechał "skrótem"?. Że w drodze walnął sobie piwko z nudów? Niee, z doświadczenia wiedział, ze klienci nie lubili znać prawdy. Chcieli wiedzieć, że jest lekarz, że się zatroszczy o pacjenta i że wszystko będzie dobrze. Nauczył się tego bardzo szybko, kiedy Johny Gwóźdź mu przyłożył, po tym jak Clarens go wyśmiał z jego biegunką. Nieee prawdy się klientom oszczędza, a już przenigdy nie należy się śmiać z głupoty kogoś kto połknął czopki zamiast je...

Od tamtego pamiętnego dnia z Johnym, Clarens rozbudował sobie swój asortyment serwowanych nieprawd o: "już do was jadę" , "nie przejmuj się warunkami lokalowymi" , jego ulubione "nie wezmę za to dużo" oraz "wyjdziesz z tego stary"
Nie pobierał jednak dodatkowo żadnych opłat z tytułu stosowania tychże wysublimowanych uprzejmości i socjotechnik nabytych na studiach. Uznawał, że były już wliczone w cenę zamawianej usługi.

- Zasady te same co zwykle. Oglądami i mówię jak jest. Decydujecie też o ryzyku czy mam działać czy nie a ja wam mówię jakie ma szanse, jasne? - powiedział rozcinając ubranie - A jak potrzebny jakiś organ na cito to jest to wasz problem. Comprende Sinior?

- Kiepsko to wygląda - tym razem mówił prawdę.
Wpierw teścik oiniowy co się stanie jak wyjmę, w czym tak naprawdę utknęło ostrze no i chce też wiedzieć czy to mono czy jakieś ząbkowane nie daj Boże :o Jak ząbkowane i tkwi w czymś zajebiście ważnym to spoglądam na Zhu i dyskretnie kręcę głową, że nie ma szans.

Nie można podbić czymś czego się nie ma. No dobra, wykładam cały jeden punkt ale już przy operacji by mi nie zszedł ze stołu. I jeśli skośni się zgadzają na warunki, jadę z wyciąganiem ostrza i tamowaniem krwi.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 października 2015, 22:49

Northside, 19 grudnia 2021, 22:38

Clarens pochylił się w skupieniu nad skurczonym nienaturalnie pacjentem, oglądając uważnie krwawiącą silnie ranę. Co chwila cmokał znacząco, ale na jego jowialnych obliczu pojawił się wyraz pewnego stonowanego zadowolenia.

- Myślę, że wasz żółty brat się z tego wyliże - mruknął czarnoskóry medyk wyciągając z walizki połyskujące metalicznie instrumenty, na widok których pacjent zajęczał jeszcze bardziej żałośnie.
Wstępne oględziny rany oceniłem na przeciętne (PT 15). TECH 9, Technika medyczna 7, wynik rzutu 1k10 7, w sumie 23: udany test! Ostrze było z kiepskiej jakości stali, pękło u nasady noża, w ciele Chińczyka utknął kawałek metalu długości ośmiu centymetrów, Poziom stabilizacji rany na PT 16 (wstrzymanie zewnętrznego krwotoku). Sam zabieg wyciągnięcia ostrza PT 20, wcześniej sugeruję jakieś miejscowe znieczulenie. Operujemy?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 26 października 2015, 23:05

Do rzutu na wyciaganie dokładam ten delarowany punkt szczęścia.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 października 2015, 23:44

Najpierw zabieg wyciągnięcia ostrza z rany. PT 20, TECH 9, Technika medyczna 7, wynik rzutu 1k10 6, premia +1 za Szczęście. Znowu 23, operacja udana. Teraz stabilizacja pacjenta mająca na celu powstrzymanie krwawienia. PT 16, rzut na 1k10 2, w sumie 18. Krwawienie też zatrzymane.

Cały zabieg zakończony pełnym sukcesem, chociaż dźgnięty ostrzem Chińczyk będzie się musiał przez dłuższy czas kurować. Pozostawiam Waszej wybujałej cyberwyobraźni napisanie odpowiedniej fabularnej wstawki, przypominam też o ewentualnej zapłacie.

Trzeba by też ponownie zadzwonić do Boba, żeby go jak najszybciej ściągnąć do centrum - zanim odjedzie do San Moro!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 151 times

Post autor: Suriel » 27 października 2015, 12:45

- Już, już... wiem, że boli ale nie mogłem ci podać silniejszych uspokajaczy bo miałbym problem z krzepliwością krwi... - powiedział Białas skoncentrowany na operowaniu szczypcami w lekko rozwartej ranie chińczyka. Jednorazowe niegdyś białe rękawiczki były całe mokre od lepkiej krwi, która spływała po ciele na prowizoryczny stół operacyjny. Po chwili z brzękiem w metalowe naczynie wpadł kawałek ułamanej monklingi. Mógł mieć dobre osiem centymetrów. Clarens nie tracił spokoju, szybko i metodycznie zaczął tamować krwawienie to przykładając waciki to opryskując jakimś dziwnym ustrojstwem poprawiającym miejscową krzepliwość.

- Jaki czas Gonzo? Pamiętaj, że jeszcze mamy jednego pacjenta dzisiaj, którego olałem kiedy zadzwonił sam Zhu. No dobra zaszywam i finał.
Po chwili zakładał opatrunek który niemal od razu przesiąkł szkarłatem. Chwilę potem strzeliły zdejmowane z dłoni gumowe rękawiczki.

- Nie ma się co przejmować tak będzie jeszcze przez jakiś czas. Trzeba mu zmieniać opatrunek i psiukać tym. Zostawiam wam pełną puszkę żebyście wiedzieli co kupić w aptece. Zmiany bandaży nie za często, raz dziennie maks. Ma leżeć i się nie ruszać. To ważne zwłaszcza na początku, żeby nic nie zerwać bo można nie zdążyć z tamowaniem teraz jak stracił trochę krwi. - Clarens mówił a w międzyczasie szybko pakował swoje zabawki obmywając je we wrzącej wodzie i opryskując je dodatkowo sterylizatorem w sprayu. Hołdował starej zasadzie profesjonalistów zgodnie z którą, ołówek u architekta musiał być zawsze zaostrzony, a magazynek u sola zawsze w gnacie.

- Brawo, twardy pacjent! Trzy tygodnie i będzie śmigał na disco bandżo. - powiedział ruszając do wyjścia - Nie, nie zapomniałem. Dwie stówki za usługę na sygnale plus pięć dych za Dermospray. Czyli jak ostatnim razem, przyjaciele... Wpadnę za parę dni zobaczyć jak się goi, więc możecie już szykować następną pięćdziesiątkę. Paragonów ani faktur nie wystawiam.- Clarens stanął przy wyjściu z torbą i wyciągnął łapę...
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

ODPOWIEDZ