: 01 kwietnia 2016, 20:37
Nowy Orlean, Rezydencja Księcia Rubis d'le Nuit, Mardi Gras - luty 1994
Bertone przeżywał artystyczny orgazm za orgazmem chłonąc wszystkimi zmysłami niewątpliwe dzieło sztuki, jakim był Louis XVI. Na całe szczęście przemiana nie odebrała Degeneratowi zdolności czucia rzeczy pięknych, z czego skrupulatnie korzystał przy każdej niemal okazji.
W pewnym momencie czuł, że nasyca się wrażeniami do tego stopnia, iż zdał sobie sprawę z faktu, że ten materiał w sumie to już kilka razy czuł pod palcami, a same wzory są dosyć powtarzalne, więc z lekkim znudzeniem odwrócił wzrok...
...i zobaczył TO.
Jeśli kiedykolwiek, komukolwiek udało się zwymiotować mentalnie - Silvio właśnie to zrobił na widok Bradley'a.
Toreador natychmiast podparł się ręką o podziwiany wcześniej fotel, by nie upaść z wrażenia. Właściwie to sam nie wiedział, co było gorsze - zdeformowana twarz nosferatu, czy jego modowe bezguście. Nie, to musi być jakaś fatamorgana. Zamknę teraz oczy, a kiedy je otworzę, Bradley zacznie wyglądać normalnie...
Niestety nie wyglądał, więc Silvio jeszcze kilkukrotnie powtórzył ten zabieg, jednak ku swojemu obrzydzeniu z każdym kolejnym razem Wygląd Szczura raził śpiewaka coraz bardziej. Cholera, nie wiem, jak on to robi, ale jest coraz brzydszy! Czy naprawdę już tylko takie ubrania można znaleźć w orleańskich ściekach?!
I na tej myśli na szczęście zmuszony był poprzestać, bowiem do pomieszczenia wszedł Książę, co skutecznie odwróciło jego uwagę.
Skłonił się przed nim w powitalnym geście, wciąż jeszcze wstrząśnięty wyglądem Westwood'a i skorzystał z propozycji Marcela zajmując miejsce na sofie razem z pozostałymi.
Przez chwilę wciąż jeszcze nie mógł dojść do siebie. Czekając na dalszy rozwój wydarzeń, próbował zapomnieć, co przed chwilą ujrzał. Miał wręcz wrażenie, że ta chodząca groteska wypaliła mu się pod powiekami i zastanawiał się, czy uda mu się kiedykolwiek uwolnić od tego widoku.
- Przejdźmy od razu do sedna sprawy. Dowiedziałem się o pewnym incydencie nieopodal klubu Żądło. Powiedzcie mi, co tam się wydarzyło?
Pytanie Ventrue sprawiło, że Silvio od razu spojrzał na jego pobratymca. Sam wszak nie miał się czym pochwalić, wolał więc, aby przemówił ktoś, kto ma z Marcelem dobre układy, co zbuduje pewien grunt pod dalsze rozmowy. A nuż uda się jakoś ukryć swoją porażkę?
Bertone przeżywał artystyczny orgazm za orgazmem chłonąc wszystkimi zmysłami niewątpliwe dzieło sztuki, jakim był Louis XVI. Na całe szczęście przemiana nie odebrała Degeneratowi zdolności czucia rzeczy pięknych, z czego skrupulatnie korzystał przy każdej niemal okazji.
W pewnym momencie czuł, że nasyca się wrażeniami do tego stopnia, iż zdał sobie sprawę z faktu, że ten materiał w sumie to już kilka razy czuł pod palcami, a same wzory są dosyć powtarzalne, więc z lekkim znudzeniem odwrócił wzrok...
...i zobaczył TO.
Jeśli kiedykolwiek, komukolwiek udało się zwymiotować mentalnie - Silvio właśnie to zrobił na widok Bradley'a.
Toreador natychmiast podparł się ręką o podziwiany wcześniej fotel, by nie upaść z wrażenia. Właściwie to sam nie wiedział, co było gorsze - zdeformowana twarz nosferatu, czy jego modowe bezguście. Nie, to musi być jakaś fatamorgana. Zamknę teraz oczy, a kiedy je otworzę, Bradley zacznie wyglądać normalnie...
Niestety nie wyglądał, więc Silvio jeszcze kilkukrotnie powtórzył ten zabieg, jednak ku swojemu obrzydzeniu z każdym kolejnym razem Wygląd Szczura raził śpiewaka coraz bardziej. Cholera, nie wiem, jak on to robi, ale jest coraz brzydszy! Czy naprawdę już tylko takie ubrania można znaleźć w orleańskich ściekach?!
I na tej myśli na szczęście zmuszony był poprzestać, bowiem do pomieszczenia wszedł Książę, co skutecznie odwróciło jego uwagę.
Skłonił się przed nim w powitalnym geście, wciąż jeszcze wstrząśnięty wyglądem Westwood'a i skorzystał z propozycji Marcela zajmując miejsce na sofie razem z pozostałymi.
Przez chwilę wciąż jeszcze nie mógł dojść do siebie. Czekając na dalszy rozwój wydarzeń, próbował zapomnieć, co przed chwilą ujrzał. Miał wręcz wrażenie, że ta chodząca groteska wypaliła mu się pod powiekami i zastanawiał się, czy uda mu się kiedykolwiek uwolnić od tego widoku.
- Przejdźmy od razu do sedna sprawy. Dowiedziałem się o pewnym incydencie nieopodal klubu Żądło. Powiedzcie mi, co tam się wydarzyło?
Pytanie Ventrue sprawiło, że Silvio od razu spojrzał na jego pobratymca. Sam wszak nie miał się czym pochwalić, wolał więc, aby przemówił ktoś, kto ma z Marcelem dobre układy, co zbuduje pewien grunt pod dalsze rozmowy. A nuż uda się jakoś ukryć swoją porażkę?
[/center]
[/center]