: 09 sierpnia 2017, 14:10
Długi myśliwski nóż powrócił do właściciela. Jareh zaciskał go teraz nieco zbyt mocno, co w prawdziwej walce utrudniałoby ruchy, jednak nie miał zamiaru ponownie rozstawać się z jakże cenną dla niego rzeczą, której subtelne ornamentowanie, jak i metodę wyrobu chroniła wielopokoleniowa tradycja. Patrzył się wrogo na niedoszłego zamachowca gotów przy pierwszym jego choćby odrobinę dwuznacznym ruchu zatopić ostrze po rękojeść w jego piersi. Nie słuchał słów i rozmów i nic, zupełnie nic innego nie zajmowało teraz jego uwagi.
Poza jednym.
Nie rozumiał nauki udzielanej właśnie przez Kielich Magii. Zastanawiał się, czy z sobie tylko znanych przyczyn Świetlisty nie postanowił po wielokroć przywracać witalność zabójcy, by w ten sposób wystawiać swych wyznawców na próbę i umacniać ich w oddaniu sobie. No cóż, gotów był teraz dźgać ile będzie trzeba, zaciekle i z determinacją, choć trudno byłoby przyznać, czy owo zdecydowanie wynikało raczej z potrzeby chronienia Mistrza, czy ze zwykłej wciąż nie wystudzonej wściekłości, że tak łatwo dał się podejść. A może właśnie to była lekcja? Może Surelion czekał, aż w umyśle któregoś z wiernych pojawi się oświecenie płynące z tej chwili. Zrozumienie, którego oczekiwał od swej trzódki, a którego w swoim zwyczaju nie zamierzał brutalnie i bez wysiłku wlewać w otwarte umysły, będąc raczej narzędziem do jego wywołania i uwolnienia wprost z drzemiących w każdym wyznawcy uśpionych pokładów wiedzy. Umysł śnieżnego elfa zaczęła jednak zaprzątać inna, silna myśl, a raczej potrzeba, którą chciał zająć się możliwie najszybciej.
Kryjówka kultu była jedynym jak dotąd bezpiecznym miejscem dla Kielicha Magii. Pojmany oprych za chwilę czy to z pomocą magii, czy łamania kości wyzna pewnie swoje sekrety. Zgroza przejęła serce Jareha- równie dobrze ktokolwiek ze zgromadzonych kultystów mógłby zostać schwytany przez wrogie siły i wbrew woli zmuszony do wyjawienia wszystkich tajemnic organizacji. W takich okolicznościach należałoby szybko ewakuować Kielich Magii w inne, wcześniej przygotowane bezpieczne miejsce. Miejsce, o którym nikt inny poza Jarehem nie może wiedzieć. Nie.... ktoś musi... gdybym zginął, lub dał się pojmać... jedna osoba, która uczyni to samo i która nie opowie, co widziała, nawet przesłuchiwana.... Ślepak!
Postanowił pomówić z nim na osobności, w czasie kiedy zajmą się okolicą. Skinął głową w kierunku Żywej Mądrości rozradowany, że pojął nauki Sureliona, zarazem przekonany, że Kielich Magii poznał właśnie jego myśli.
Poza jednym.
Nie rozumiał nauki udzielanej właśnie przez Kielich Magii. Zastanawiał się, czy z sobie tylko znanych przyczyn Świetlisty nie postanowił po wielokroć przywracać witalność zabójcy, by w ten sposób wystawiać swych wyznawców na próbę i umacniać ich w oddaniu sobie. No cóż, gotów był teraz dźgać ile będzie trzeba, zaciekle i z determinacją, choć trudno byłoby przyznać, czy owo zdecydowanie wynikało raczej z potrzeby chronienia Mistrza, czy ze zwykłej wciąż nie wystudzonej wściekłości, że tak łatwo dał się podejść. A może właśnie to była lekcja? Może Surelion czekał, aż w umyśle któregoś z wiernych pojawi się oświecenie płynące z tej chwili. Zrozumienie, którego oczekiwał od swej trzódki, a którego w swoim zwyczaju nie zamierzał brutalnie i bez wysiłku wlewać w otwarte umysły, będąc raczej narzędziem do jego wywołania i uwolnienia wprost z drzemiących w każdym wyznawcy uśpionych pokładów wiedzy. Umysł śnieżnego elfa zaczęła jednak zaprzątać inna, silna myśl, a raczej potrzeba, którą chciał zająć się możliwie najszybciej.
Kryjówka kultu była jedynym jak dotąd bezpiecznym miejscem dla Kielicha Magii. Pojmany oprych za chwilę czy to z pomocą magii, czy łamania kości wyzna pewnie swoje sekrety. Zgroza przejęła serce Jareha- równie dobrze ktokolwiek ze zgromadzonych kultystów mógłby zostać schwytany przez wrogie siły i wbrew woli zmuszony do wyjawienia wszystkich tajemnic organizacji. W takich okolicznościach należałoby szybko ewakuować Kielich Magii w inne, wcześniej przygotowane bezpieczne miejsce. Miejsce, o którym nikt inny poza Jarehem nie może wiedzieć. Nie.... ktoś musi... gdybym zginął, lub dał się pojmać... jedna osoba, która uczyni to samo i która nie opowie, co widziała, nawet przesłuchiwana.... Ślepak!
Postanowił pomówić z nim na osobności, w czasie kiedy zajmą się okolicą. Skinął głową w kierunku Żywej Mądrości rozradowany, że pojął nauki Sureliona, zarazem przekonany, że Kielich Magii poznał właśnie jego myśli.
Czyli wszystko jasne. W wolnej chwili scenariusza Jareh ciągnie Ślepaka na bok i mówi mu o swoim pomyśle. Chodzi o Azyl dla Mistrza (musi tam być trochę żarcia, ubrań itp), a przede wszystkim o stworzenie drogi możliwie szybkiej ewakuacji (tu lina, tam kładka, tu kradziona łódka, tu hop przez płot i do kanału). Droga ucieczki będzie zawierać pułapki przygotowane własnoręcznie przez Jarehai Ślepaka i nikt poza nimi dwoma nie może wiedzieć o jej istnieniu.