: 04 lipca 2018, 23:44
Siedziba rodu Sanguine, Montpellier
- Jak to, wyjeżdżasz do Purgare? - słodki niczym roztopiony miód głos Loretty w jednej chwili osiągnął temperaturę charakterystyczną dla wiecznej zmarzliny. Oparty o krawędź montażowego stołu Leon skrzywił się w duchu, chociaż na jego twarzy wciąż królował przywołany naprędce uśmiech.
- Tylko na kilka tygodni - skłamał spoglądając w wielkie lawendowe oczy żony - Będę towarzyszył Abdelowi w misji dyplomatycznej w Bergamo. To wielkie wyróżnienie i...
Podtrzymując rękami ogromny brzuch, ciężarna szlachcianka zadarła w górę głowę, hardo demonstrując uniesionym podbródkiem swój sprzeciw.
-Dopiero co wróciłeś do domu - oznajmiła pełnym żalu głosem - Przez dwa tygodnie włóczyłeś się po bagnach. Wiecznie nie ma cię w domu, ciągle tylko sama siedzę!
- Przecież masz przy sobie kuzynki - Leon pojął jak nietrafiony był jego argument, kiedy w oczach żony zapłonęły iskry nieposkromionego gniewu.
- Jak możesz mi to robić?! - po zaróżowionych policzkach Loretty popłynęły szczere łzy - Ty mnie już nie kochasz! Nie chcesz ze mną być, tak? Jestem dla ciebie za gruba?!
Nie czekając na odpowiedź skonsternowanego męża szlachcianka wypadła z urządzonego na półpiętrze warsztatu, omal nie rozdeptując kręcącego się w progu perskiego kota.
- Szlag by trafił te baby! - sarknął rozsierdzony wynalazca, po czym obejrzał się żwawo ku drzwiom w obawie, że żona usłyszała jego komentarz.
Nie usłyszała.
Bijąc się w myślach z wyrzutami sumienia, Leon Thibaut Sanguine postał przez dłuższą chwilę nad stołem. Uświadomiwszy sobie, że spędzi kolejną noc na sofie w salonie, westchnął ciężko, a potem pochylił się nad częściowo rozkręconym karabinem.
Była to wyjątkowo zadbana broń myśliwska, o długiej lufie i czułym mechanizmie spustowym. Leon odziedziczył ją po świętej pamięci ojcze, oficerze Sangów poległym w '81 w niekończącej się wojnie z dronami feromanserów. Uważany za pamiątkę rodową, karabin przez długi czas wisiał na ścianie w jadalni wynalazcy, teraz jednak - w obliczu nieuniknionej wyprawy za Apeniny - odzyskał swe praktyczne zastosowanie.
Leon obejrzał raz jeszcze odkręconą od broni metalową kolbę, na której bystre oczy wciąż mogły odczytać zatarty niemal bezpowrotnie cudzoziemski napis "Arsenal Firearms". Wprawnie posługując się narzędziami przymocował w jej miejscu nową kolbę, wykonaną z dębowego drewna, pięknie wyprofilowaną pod ramię wynalazcy i opatrzoną wyżarzonym w drewnie napisem "sang béni".
Młody Sanguine gorąco pragnął wierzyć w to, że nie będzie musiał w trakcie wyprawy sięgnąć po oręż, ale będąc człowiekiem przezornym z natury, wolał zadbać zawczasu o swój ekwipunek.
- Jak to, wyjeżdżasz do Purgare? - słodki niczym roztopiony miód głos Loretty w jednej chwili osiągnął temperaturę charakterystyczną dla wiecznej zmarzliny. Oparty o krawędź montażowego stołu Leon skrzywił się w duchu, chociaż na jego twarzy wciąż królował przywołany naprędce uśmiech.
- Tylko na kilka tygodni - skłamał spoglądając w wielkie lawendowe oczy żony - Będę towarzyszył Abdelowi w misji dyplomatycznej w Bergamo. To wielkie wyróżnienie i...
Podtrzymując rękami ogromny brzuch, ciężarna szlachcianka zadarła w górę głowę, hardo demonstrując uniesionym podbródkiem swój sprzeciw.
-Dopiero co wróciłeś do domu - oznajmiła pełnym żalu głosem - Przez dwa tygodnie włóczyłeś się po bagnach. Wiecznie nie ma cię w domu, ciągle tylko sama siedzę!
- Przecież masz przy sobie kuzynki - Leon pojął jak nietrafiony był jego argument, kiedy w oczach żony zapłonęły iskry nieposkromionego gniewu.
- Jak możesz mi to robić?! - po zaróżowionych policzkach Loretty popłynęły szczere łzy - Ty mnie już nie kochasz! Nie chcesz ze mną być, tak? Jestem dla ciebie za gruba?!
Nie czekając na odpowiedź skonsternowanego męża szlachcianka wypadła z urządzonego na półpiętrze warsztatu, omal nie rozdeptując kręcącego się w progu perskiego kota.
- Szlag by trafił te baby! - sarknął rozsierdzony wynalazca, po czym obejrzał się żwawo ku drzwiom w obawie, że żona usłyszała jego komentarz.
Nie usłyszała.
Bijąc się w myślach z wyrzutami sumienia, Leon Thibaut Sanguine postał przez dłuższą chwilę nad stołem. Uświadomiwszy sobie, że spędzi kolejną noc na sofie w salonie, westchnął ciężko, a potem pochylił się nad częściowo rozkręconym karabinem.
Była to wyjątkowo zadbana broń myśliwska, o długiej lufie i czułym mechanizmie spustowym. Leon odziedziczył ją po świętej pamięci ojcze, oficerze Sangów poległym w '81 w niekończącej się wojnie z dronami feromanserów. Uważany za pamiątkę rodową, karabin przez długi czas wisiał na ścianie w jadalni wynalazcy, teraz jednak - w obliczu nieuniknionej wyprawy za Apeniny - odzyskał swe praktyczne zastosowanie.
Leon obejrzał raz jeszcze odkręconą od broni metalową kolbę, na której bystre oczy wciąż mogły odczytać zatarty niemal bezpowrotnie cudzoziemski napis "Arsenal Firearms". Wprawnie posługując się narzędziami przymocował w jej miejscu nową kolbę, wykonaną z dębowego drewna, pięknie wyprofilowaną pod ramię wynalazcy i opatrzoną wyżarzonym w drewnie napisem "sang béni".
Młody Sanguine gorąco pragnął wierzyć w to, że nie będzie musiał w trakcie wyprawy sięgnąć po oręż, ale będąc człowiekiem przezornym z natury, wolał zadbać zawczasu o swój ekwipunek.
Postanowiłem wykorzystać umiejętności profesyjne Leona, by zaprezentować Nanatarowi zasady tworzenia bądź modyfikowania przedmiotów. Każdy scrapper jest z natury wynalazcą i konstruktorem, z oddającymi to zasadami wpisanymi w mechanikę roli złomiarza.
Po pierwsze, trzeba posiadać odpowiednie materiały (dla potrzeb tej modyfikacji zapewnione gratis przez Mistrza Gry). Karabin myśliwski ma poziom technologiczny IV, co wymaga testu INT+Engineering na PT 4 (Tech level przedmiotu + ilość zajętych slotów, w tym przypadku to pierwszy slot modyfikacji). Leon posiada INT 3 oraz Engineering 3, co daje mu prawo do rzutu sześcioma kostkami, ale to nie wszystko. Nanatar wybrał podczas tworzenia postaci koncept "Kreator", a to zapewnia mu raz dziennie czasu gry premię +2 kostek do współgrającego z konceptem testu. Wykorzystam tę zasadę i rzucę ośmioma kostkami, na których muszę uzyskać co najmniej cztery sukcesy.
Wyniki rzutu 8k6: 6, 3, 5, 5, 1, 6, 1, 2. Cztery sukcesy, w tym dwa triggery. W tym konkretnym rodzaju testu triggery redukują ilość potrzebnych do modyfikacji surowców.
Udana modyfikacja zapewnia właścicielowi broni premię +1 kostki do testu strzelania dzięki idealnie wyprofilowanej pod Leona kolbie. Tak więc mając AG 4 i Projectiles 2 Leon strzela w teście ataku sześcioma kostkami, ale używając tego konkretnego karabinu rzuca ich siedem, a nie sześć!
Po pierwsze, trzeba posiadać odpowiednie materiały (dla potrzeb tej modyfikacji zapewnione gratis przez Mistrza Gry). Karabin myśliwski ma poziom technologiczny IV, co wymaga testu INT+Engineering na PT 4 (Tech level przedmiotu + ilość zajętych slotów, w tym przypadku to pierwszy slot modyfikacji). Leon posiada INT 3 oraz Engineering 3, co daje mu prawo do rzutu sześcioma kostkami, ale to nie wszystko. Nanatar wybrał podczas tworzenia postaci koncept "Kreator", a to zapewnia mu raz dziennie czasu gry premię +2 kostek do współgrającego z konceptem testu. Wykorzystam tę zasadę i rzucę ośmioma kostkami, na których muszę uzyskać co najmniej cztery sukcesy.
Wyniki rzutu 8k6: 6, 3, 5, 5, 1, 6, 1, 2. Cztery sukcesy, w tym dwa triggery. W tym konkretnym rodzaju testu triggery redukują ilość potrzebnych do modyfikacji surowców.
Udana modyfikacja zapewnia właścicielowi broni premię +1 kostki do testu strzelania dzięki idealnie wyprofilowanej pod Leona kolbie. Tak więc mając AG 4 i Projectiles 2 Leon strzela w teście ataku sześcioma kostkami, ale używając tego konkretnego karabinu rzuca ich siedem, a nie sześć!
[/center]