Strona 5 z 9
: 07 lipca 2011, 08:25
autor: dretch
Poprawka to Arke idzie za tobą nie mordimer:)
: 07 lipca 2011, 12:14
autor: tzeentch
Zmienilem
: 07 lipca 2011, 13:36
autor: dretch
Do RHN: Po długiej chwili leżakowania, twój odpoczynek został przerwany przez niepokój psów.
Podniosłeś głowę aby zobaczyć, czy coś jest nie tak i skupiłeś się w celu wykrycia zachwiania równowagi sił.
Na szczęście niczego takiego nie wykryłeś, lecz zauważyłeś natomiast jak psy stają na łapy i zwracają się w stronę zarośli lasu w pobliżu chatki, skąd wychodzi starszy człowiek, z siwa brodą na twarzy i krótko ostrzyżonymi siwymi włosami na głowie.
Jest ubrany w lekka skórzaną zbroje, ma zarzucony łuk na plecach. W jednym ręku trzyma worek wypchany czymś niezbyt ciężkim, w drugiej dzierży kij, który pomaga mu w utrzymaniu się na nogach.
Ujrzawszy Cię podniósł w geście powitania głowę i odrzekł ciepłym, przyjaznym głosem:
- Witaj! ależ praży to nasze słonce! zaśmiał się pod nosem.
- W sprawie wozu i przewodnika przez Winne Zbocza jak mniemam? zapytał zaciekawiony.
: 07 lipca 2011, 22:25
autor: mordimer00
Idę w stronę chatki leśnika za wschodnią bramą, przy okazji kupuję żywność na 5 dni i wodę w bukłakach na 3-4 dni i idę w tamtą stronę, dołączam do nowo poznanych osobników.
: 07 lipca 2011, 23:57
autor: Arke
-Pierwsze słyszę przyznam szczerze... Na oblicze orka spłynął grymas jakby zadumy po krótkiej pauzie podjął dalej -Nie nasłuchuję plotek... Westchnął głośno i dodał -Co do naszego chlebodawcy to pozbądź się złudzeń.. zawiesił głos na chwilę w której zmierzył Cię wzrokiem po czym dokończył myśl -nie mówi nam prawdy.. przynajmniej całej. Pewien czas szedł rozglądając się po straganach mrucząc pod nosem niezrozumiale..
Korzystając z okazji ekwipuję się w parę szpargałów jak krzesiwo itp i jakiś prowiant na kilka dni. Cały czas staram się utrzymać konwersację przerywaną zdawkowymi chwilami zamyśleń bądź głośnego myślenia.
Sorki że się nie przykładam zbytnio ale mam chwilowy natłok pracy.
: 19 lipca 2011, 16:23
autor: dretch
O! Chyba twój towarzysz się zbliża. mrukną starzec
Do Mordimer00: Po dłuższej chwili spacerowania po straganach i ekwipowania w końcu udało Ci się opuścić spieczone klepiska i nagrzane mury miasta. Wychodząc przez bramę od razu poczułeś chłodniejszy nawiew powietrza. Droga do małej chatki gdzie rozmawia dwóch osobników była krótka i spokojna - nie licząc kąsających bąków i innych latających gadzin wśród roślinności łąk i pól. Po chwili marszu widzisz rozmawiające postacie jeden z nich to starzec,a drugiego już znasz.
Do Arke i Tezzentch: Powoli zaczynają wam puchnąc nogi od spieczonego bruku. Robi się coraz parniej w skwarzę ulic. Odór fekaliów unosi się ciężko w niektórych uliczkach, niknie w miejscach gdzie wiatr huczy po ulicach. Kupiliście wszystko co chcieliście i w końcu mogliście także załatwić sprawy osobiste, wydaje wam się, że nic już po was w tej mieścinie.
- Narrator z BG " Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę":P
: 19 lipca 2011, 16:41
autor: Run Habas Ne
Warknął jedynie, wykrzywiając ustka i pokręcił głową.
- zwał jak chciał - odburknął jedynie i podniusł się z ziemi; powoli, nie śpiesząc się, z namysłem i ostrożnością.. poprostu nie garnął się do rozmowy z jaszczurką, a i chęci na klnięcie już nie miał.
Przetarł ręką czoło i pomyślał o tym potwornym skwarze.
: 19 lipca 2011, 18:40
autor: tzeentch
Jeśli mam wszystko, to zmierzam do miejsca spotkania
: 20 lipca 2011, 18:46
autor: 8art
Pogawędkę podróżników przerwało donośne końskie rżenie. Po chwili przed domem stanęły trzy konie. Jeden na pierwszy rzut oka wyglądał na konia jucznego, dwa pozostałe były wspaniałymi bojowymi rumakami. Jednego z nich dosiadał i pozostałe dwa prowadził wątłej postury młodzieniec, rzec by jeszcze można gołowąs, przystrzyżony na modłe rycerską. Blondyn ubrany był w skórzany kolet z wysztym herbem przedstawiającym w polu czerwonym smoka srebrnego. U boku przypasany miał krótki miecz. Widząc przed domkiem chyba niespodziewanych przybyszów, podjechał i ukłonił się lekko w siodle:
- Jestem Tan Tsholo, a wyście zapewne drużyna przez Tan Gariusa zebrana...
: 21 lipca 2011, 10:21
autor: dretch
Zakładam, że powoli wszyscy zmierzają na umówione miejsce. Także osoby które jeszcze nie są na miejscu. Przed wejściem w rozmowę niech napiszą że przybyły:P
Na miejscu znajduje się już sporo osób, jednego z nieobecnych zauważacie na ścieżce z miasta do chatki- za kilka chwil będzie na miejscu, drugiego jednak jeszcze nie widać.
Leśnik, widząc coraz więcej ludzi, zdjął czapkę z piórkiem i ja poprawia mówiąc, po czym stanął i obserwuje was wzrokiem:
- Pan Garius polecił mi uszykować jadło na drogę, w wędzarni będę miał dla was trochę suchego mięsiwa, a ze studni naleje wodę do waszych bukłaków. Tylko tak jestem w stanie wam pomóc.
: 21 lipca 2011, 11:01
autor: mordimer00
Spoglądam na całą drużynę i z uwagą przyglądam się im, na widok podjężdżającego podnoszę głowę i wołam: -Ahoj
A potem zwracam się do leśnika:
-A czy masz może koc, albo jakowyś namiot, a jakieś bukłaki puste, albo choć jakąś beczułkę pustą na wodę. A może i trochę piwa albo wina zimnego gdzieś tam nie masz?
: 21 lipca 2011, 17:00
autor: dretch
Leśnik założył czapkę na głowę, poprawił spodnie i rzekł:
- Nooo... bukłaki się znajdą, beczułka też. Co do namiotu to mam duży leży w szopie, przygotuje go. Z piwem i winem będzie kłopot, gdyż go nie mam. Jest natomiast czysty samogon. Jednak trzeba zapytać rycerza czy nie będzie mieć nic przeciwko.
: 21 lipca 2011, 18:28
autor: mordimer00
-A co rycerz ma mieć przeciwko, wypiciu za pomyślność naszej wyprawy?
Wyrażam szczere zdziwienie na to co usłyszałem właśnie, po prostu nie wierzę w to co usłyszałem.
: 21 lipca 2011, 18:44
autor: dretch
- przepraszam nie mnie o tym decydować. Ale nie chwiałbym, żeby coś się Państwu stało gdy umysł nie będzie taki tęgi po wypiciu. Wszytko na mój kark by spadło.
- To ja może pójdę zawołać rycerza.
Szybko wycofał się ze swojej wypowiedzi, trochę przestraszony odrzekł po czym ruszył do chatki.
: 21 lipca 2011, 19:19
autor: tzeentch
Dojechawszy na miejsce spotkania, zauważyłem towarzyszy już za bramą. Jadę więc w ich kierunku. Rozumiem, że dostrzegam też nowo przybyłego... w końcu była mowa o jakimś rycerzu, który ma do nas dołączyć.
- Witam serdecznie. Zwę się el Alvareth. Z kim mam przyjemność?
Dla nowo przybyłego - dość młody elf, o niewyrożniającej się fizjonomii i posturze. Podjeżdża na koniu, u którego boków wiszą też sakwy podróżne