PBF - Kieł i pazur

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 listopada 2011, 21:23

Dom zgromadzeń w Koargorze, przedświt

Słysząc słowa gościa naczelnik łypnął na Skelę oczami osadzonymi w pomarszczonej twarzy, potrząsnął całkiem energicznie głową ujmując się jednocześnie pod pachy.

- Karać wszeteczników trza, ale nie lza popadać w przesadyzm - oznajmił zdecydowanym starszy wioski - Jemu już sromoty styknie, wszak żadna dziewka onego już nie tknie, a przecie koza niczemu nie jest winna. Jak mu to i owo obetniemy, ona sameńka też niczego od życia już nie będzie miała! Iście tedy styknie, że się dzisiaj pobiorą! A łańcuch im potrzebny nie będzie, bo skoro za kawalera na nią miłośnie dybał, to przecie tera chyba mu się nie odwidzi?

Skela otworzył usta, by coś jeszcze dodać, wtedy jednak wnętrze przesiąkniętej zapachem jadła i odorem potu sali wypełniły znienacka skoczne dźwięki wygrywanej na bębenkach melodii. Grupka miejscowych muzykantów poczęła wystukiwać rytmiczny takt pociągając do tańca młodszych uczestników ceremonii. Uwiązany do słupa nowożeniec przewracał oczami, poruszał zaciekle szczękami w próżnej nadziei na wyplucie knebla i przybierał co chwila wyraz twarzy zdradzający chęć wydania z siebie zwierzęcego wycia, nikt jednak nie zwracał większej uwagi ani na niego ani na meczącą wciąż rozpaczliwie kozę.

Wszyscy ruszyli czym prędzej w tany.


Wątek techniczny

Wy też ruszacie popląsać?

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 14 listopada 2011, 21:31

Dzięki ale nie, raczej trzeba by się dokładnie rozejrzeć i poszukać śladów bytności Sanny
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 14 listopada 2011, 21:38

Wątek techniczny

Chyba nie będziemy gospodarzom ponurakami? Mam nadzieję, że pan młody nie wbije mi noża w plecy, bo zamierzam też trochę potańcować z jego żoną, złapawszy ją za przednie nogi :D Kto nie tańczy, ten pilnuje naszego dobytku!
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 listopada 2011, 21:52

Dom zgromadzeń w Koargorze, przedświt

Starannie unikając zapraszających uśmiechów hożych dziewcząt o opalonych udach wyzierających spod krótkich spódniczek i kuszących wycięciach w tunikach tropiciel wcisnął się w siedzące ciasno zgromadzenie starszych wiekiem miejscowych, w przeciwieństwie do rzeczonych dziewcząt nie roztaczających wokół siebie słodkiego zapachu pachnideł, tylko odór rzadko mytych ciał. Szczerbaci staruszkowie w pociesznych filcowanych myckach zmierzyli obcego podejrzliwym wzrokiem, szybko jednak złagodnieli widząc wznoszony na ich cześć kufel zbożowego piwa.

- Witajcie, zacni ludkowie - powiedział Skela przepiwszy do pierwszego z czcigodnych seniorów - Oddaję hołd siwym głowom i szacunek mądrym umysłom. Z prośbą o poradę się przysiadam, poszukuję bowiem wieści o pewnej urokliwej niewieście, która być może podróżowała tędy ze trzy tygodnie temu z karangijską karawaną. Widzieliście takową?

- Ze trzy tygodnie? - zamlaskał jeden ze staruszków, z miejsca przypominając tym mlaskaniem tropicielowi wiekowego sprzedawcę wejhurów ze strażnicy w Ukrath - A ile to będzie, te trzy tygodnie?

- Jeden i jeden i jeden, ojcze - powiedział siedzący obok w kucki mężczyzna, dobijający w oczach Skeli do pięćdziesiątki i wyjątkowo ciężko sterany życiem - Była tu takowa, a jakże! Z onymi kupcami z Karangi. Myśleli my, że to kochanica tego ichnego największego kupca, tako sobie w oczy patrzyli miłośnie, a cięgiem coś szeptali po kątach.

- Jeśli kasztanowe włosy miała, a piękniste ciało, to o nią mi idzie - odpowiedział prędko tropiciel - Rozmawiała z wami? Mówiła, dokąd jedzie?

- Ani słowa z nikim nie zamieniła, smarku - odrzekł kolejny ze starców przekładając kubek piwa z jednej chwiejnej ręki do drugiej, a potem poklepując Skelę pobłażliwie po policzku - Ona nie taka jak ty nam była miła, jeno wywyższona ponad to siodło, na którym siedziała. Na taką jeno raz spojrzeć styknie, a już wie człek niezawodnie: wywłoka.


Wątek techniczny

Wszystko wskazuje na to, że Sanna Wehael faktycznie podróżowała przez Koargor w towarzystwie karangijskich handlarzy dywanami.

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 14 listopada 2011, 21:54

- Wiadomo Wam Ojcowie dokąd się dalej udała?
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 listopada 2011, 22:17

Dom zgromadzeń w Koargorze, przedświt

Kręcący się po sali Deliart Harmun nie szczędził mijanym dziewczętom uśmiechów, zbierając w zamian ich własne oraz słane mu uwodzicielskie spojrzenia. Znając w przeciwieństwie do swych cudzoziemskich towarzyszy kroki miejscowych tańców młody Duvikanin zadrobił raz i drugi nogami w rytm wygrywanej na bębenkach melodii, trącając biodrami wymijane w tańcu partnerki i ciesząc się po raz pierwszy od chwili opuszczenia Duviku drobinami zwyczajnego szczęścia: dźwiękami muzyki, widokiem roześmianych młodych kobiet, otaczającym go gwarem głosów.

Spocony, ale zadowolony z zabawy przysiadł w końcu przy przyglądających mu się z cieniem zazdrości remzińskich najemnikach, pozdrawiając ich wpierw ściskanym w dłoni kubkiem słabego piwa.

- Bądźcie pozdrowieni w imię dobrych bogów - powiedział uśmiechając się przyjaźnie - Jako my w drodze do Agraphuru?

- Ano w drodze - odrzekł jeden z mężczyzn, krótko ostrzyżony drągal o grubo ciosanej twarzy, noszący przy pasie prosty długi miecz - Chcemy się zaciągnąć do armii satrapy. Wieść głosi, że kiedy pora sucha dobiegnie końca, Agraphur wyruszy na Zuagirów, by raz na zawsze wytracić koczownicze plemiona. Sława i bogactwo czekają na tych, co swe miecze oddają pod rozkazy generałów satrapy. Wy też z myślą o zaciągu tam jedziecie?


Wątek techniczny

Zawiązałem niezobowiązującą konwersację. Jeśli chcesz, Deliadzie, możesz kontynuować.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 listopada 2011, 22:51

Dom zgromadzeń w Koargorze, świt

Wypełniająca rozległą salę wrzawa jeszcze przybrała na sile, kiedy rozochocony zabawą Trehant wyszczerzył w dzikim uśmiechu swe kły i porzuciwszy pląsającą z nim dziewoję doskoczył do odświętnie ustrojonej kozy łapiąc nieszczęsne zwierzę za przednie nogi i rozpoczynając z nim nieporadny taniec punktowany co chwila pełnym przerażenia meczeniem. Siedzący najbliżej goście zerwali się na równe nogi klaszcząc, piszcząc i gwiżdżąc na palcach w formie aprobaty dla pomysłu półorka.

Siedzący przy jednym z nielicznych stołów Eithart i Goltwyn - z racji swych profesji i szacownego wyglądu podejmowani niczym udzielni książęta - przyglądali się tym swawolnym harcom z udawaną powagą, chociaż nawet gorlamita nie zdołał powstrzymać fascynacji urokiem miejscowego święta, kiedy jedna z promieniujących ciepłem i młodością dziewcząt niby przez przypadek potknęła się i przysiadła na kolanie kapłana udając po chwili swe zakłopotanie i umykając z wdzięcznym uśmiechem.

Rytm melodii zmienił się zauważalnie i Trehant przestał wywijać z przerażoną kozą harce oddając ją w ręce kilku matron w szerokich spódnicach. Te jęły prowadzać kozę wokół słupa zgodnie z prastarym zwyczajem nakazującym pannie młodej okrążać swego wybranka w sposób symbolizujący usidlanie jego serca. Dotąd tylko podrygujący pan młody zyskał na ów widok sporo werwy, targając za swe więzy z dzikością pochwyconego w potrzask makuna i nawet tkwiący w jego ustach knebel nie potrafił stłumić do końca wydartego z gardła biedaka wizgu.


Wątek techniczny

Nie da się ukryć, że pomysłem tańca z panną młodą Trehant zyskał w oczach miejscowych nad wyraz wiele! Oby tak dalej, a nasz przystojny półork stanie się przedmiotem uwielbienia licznych miejscowych dziewoi!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 listopada 2011, 23:09

Dom zgromadzeń w Koargorze, przedświt

Mający denerwującą skłonność do mlaskania dziadek przysunął się bliżej Skeli poklepując go dla odmiany po kolanie.

- Wiesz, smarku, ona się nam nie opowiadała, ta twa znajomka, ale te kupce powiadały, że jadą do Agraphuru. Gdzie by mogli indziej jechać jak nie do stolicy? Przecie przez Hastagor nigdzie indziej się nie zajedzie tamtą stroną jak do miasta najmiłościwszego satrapy.

Tropiciel pokiwał głową przyznając rozmówcy rację i odsuwając się od niego jednocześnie na tyle powolnie, by starca tym ruchem nie urazić. Nadmierna poufałość zawsze enigmatycznego łowcę drażniła i o ile w przypadku urodziwego dziewczęcia Skela zdobyłby się jeszcze na odrobinę cierpliwości, o tyle w stosunku do pomarszczonego starca nie przejawiał nawet cienia rzeczonej cierpliwości.


Wątek techniczny

Wszystko wskazuje na to, że Sanna zmierza do stolicy Tureganu.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 15 listopada 2011, 06:30

- Nie, to nie wojaczka pcha nas do Agraphuru. Cel naszej podróży jest mniej przyjemny, ale rozmowa o nim nijak nie pasuje do tak wesołej uroczystości. Patrzcie jak pan młody rwie się do żeniaczki. U nas w Duviku nigdy czegoś takiego nie widziałem, jak i tylu krasnych dziewek.
Ruszam w tan.
Wątek techniczny:
Jak to mawiają raz kozie śmierć, staram się nawiązać bliższą komitywę z jedną z dziewczyn.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 15 listopada 2011, 08:01

Ja natomiast staram się zjeść coś, wypić za zdrowie młodej pary, i ogólnie porozglądać się co i jak, może pogadam z kimś to zależy od ich stosunku do mnie.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 15 listopada 2011, 14:33

Przebrzmiały ostatnie słowa powitań, podziękowań, gdy Goltwyn jako ostatni wychynął zza pleców przybyłych do pomieszczenia.
Z ust obecnych wyrwał się cichy jęk, kilka kobiet osunęło się na klepisko, a mężczyźni odruchowo unieśli broń przybierając bojową postawę. Starcy bezzębnie mamrotali jakieś ciche słowa wykonując bezwiednie gesty na odpędzenie złego. Widok wierzchowca, którego dosiadał jeździec wyglądem odbiegającym od zdrowych norm codzienności, wywarł niezatarte wrażenie na mieszkańcach Koargoru.

Stanowczym wzrokiem spoglądał na stojących w półokręgu, każdemu z osobna, z uwagą i ciekawością. Na twarzy pojawił się grymas mający wyglądem przypominać uśmiech. Lekkie kiwnięcie głową i powitanie zakończone. Zeskoczył zwinnie i stracił zainteresowanie ogółem.

***

Gwar rozbawionych gości mieszał się z wesołymi dźwiękami muzyki dobywanej z różnego rodzaju bębnów, piszczałek i gęślików. Poprzez silną woń kadzideł palonych z racji uroczystości przebijał zapach niedomytych i spoconych ciał, chudoby pałętającej pomiędzy nogami i kurzu niesionego przez szalejącą na zewnątrz burzę. Światła rzucające migotliwe blaski po twarzach rozbawionych ludzi, przywoływały do życia cienie pochowane w kątach pomieszczenia. Budziły poczucie bezpieczeństwa, przyjemnego rozluźnienia i wypoczynku po całodniowej wędrówce.

W sennym rozleniwieniu rozglądał się po otaczających biesiadnikach. Obserwował, oceniał, szacował możliwości, czasem sięgając ku stołowi i pociągając głeboki łyk z kielicha. Czysta, źrodlana woda orzeźwiająco spłukiwała spalone słońcem gardło, posmak kurzu i zmęczenie. Popatrywał uważnie na pana młodego wijącego się przy słupie i marszczył czoło w niemym namyśle.

- Po prawdzie, rzeknij no mi Eitharcie, czy nie wydaje Ci się nieco dziwnym taniec jaki przy słupie chłopak wykonuje? Zda mi się... - szczupłą dłonią potarł skroń z namysłem - Gdyby tak do łoża z obecną żoną był chętny, rychlej by z nią chołubce wywijał niźli stał przy słupie osznurowany. Nie wydajeż się to dziwnym odrobinę?

Nikły uśmiech pojawił się w kącikach ust, gdy pośród uciechy gawiedzi, ujrzał Treant'a prezentującego swój kunszt tańca z panną młodą. Znikł jednak szybko starty obrazem i wonią zepsutych zębów naczelnika. Ów, w trakcie kolejnego rechotu na widok tańczącej pod słupem pary, zakrztusił się napitkiem wlewanym w siebie na przemian z pożeranym łapczywie plackiem.

Pochylił się ku naczelnikowi klepiąc po plecach i starając się przebić głosem przez panującą wrzawę zapytał:

- Rzeknijcie mi rzecz takową... - spoglądał mrużąc nieco oczy i starając się trzymać z daleka od wyziewów dochodzącego do siebie człowieka - Wszak może jesteście w stanie wskazać mi kto u was łowcą wytrawnym się mieni? Jeno człek to musi być wybitny, doświadoczony w łowach na pustyni, taki który z nią żywie za pan brat. Nie każdy może zoczyć to o co zapytam...

Poprawił się na ławie i bezwiednie przesuwając palcami po brodzie zakończył:

- Opłaci mu się fatyga jak znajdę co szukam... Macie tu takiego?





Widzę, że dotarliśmy do stołu podczas mojej małej nieobecności, zatem pomijam przywitania i wstępną konwersację. Dałem tylko szybkie wejście.

Kilka rzeczy...

- Rozumiem, że Szarpagon został oporządzony. Staram się dopilnowywać takich spraw osobiście, nie lubię jak ktoś zbliża się do pupila. Zapewne on też nie byłby zadowolony.

- Chciałbym wyciągnąć od wodza informacje o łowcach pustyni, może zetknęli się z łapsem (obszar, kierunek, punkty orientacyjne, czas... itp).

- Moje zainteresowanie budzi również dziwna niechęć młodzieńca do "ożenku". Może jest szansa z nim zamienić kilka słów...?

- Nie ukrywam również zaintersowania przyszłymi najmitami satrapy.
Ostatnio zmieniony 15 listopada 2011, 18:21 przez Goldwin, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 15 listopada 2011, 19:31

- Zaprawdę Goltwynie kara to niespotykana za sromotę z kozami czynioną. Myślę, że wstydu się już najadł aż zaanadtto. Choć słyszał już, że Zuarigowie kuśki zwykli odcinać za podobne bezeceństwa, z kolei kilka plemion z Esai nic złego nie widzi spółkowaniu bydłem. Uważają, że związku takowego minotaur - niszczyciel ma się narodzić co rasę tą na zatracenie powiedzie. Toteż co kraj to obyczaj.

Choć dobrze wyedukowany Eithart nawykły był do filozoficznych dysput, etykiety i wyrafinowanych ceremonii, to lubił zabawy ludu, proste a co najważniejsze szczere i z serca płynące. Nogi niemal rwały do tańca, a usadzenie przy głównym, honorowym stole było tym razem jak tortura. Oczywiście niemiał nic przeciwko towarszystwu Goltwyna, ale chciał się po ludzku zabawić. Niekoniecznie biorąc dziewkę na siano, bo jak sam pomyślał ironicznie: jutro by musiał stanąć samemu na ślubnym kobiercu, a na to wciąż było jeszcze za wcześnie po stracie żony i dziecka. Chciał tylko oddać się wesołemu nastrojowi "zaślubin" i przaśnym zabawom. Przechylił się w stronę Goltwyna:

- Wybacz, ale muszę na stronę, a potem pokręcę się po sali i powypytuje co nieco o jakieś szczególy o naszej pannie, co jej szukamy. - Sam nawet nie wierzył w swoją wymówkę, ale dziś wolał być zwykłym prostym wojownikiem niż wyniosłym kapłanem.


Wątek techniczny

Eithart udaje się na stronę a potem przyłącza do zabawy, choć korzysta z okazji i podpytuje o Sanne i różne ploteczki

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 15 listopada 2011, 20:48

Dom zgromadzeń w Koargorze, świt

Zmęczenie całonocną podróżą trapiące dotąd wędrowców z Ukrath zniknęło w mgnieniu oka, kiedy do głów gości uderzyło piwo, a ich uszy wypełniły dźwięki skocznych melodii. Groteskowy charakter zaślubin człowieka ze zwierzęciem szybko zszedł na boczny tor, w głównej mierze dzięki temu, że nowożeniec w żaden sposób nie mógł na przebieg ceremonii wpłynąć ani tym bardziej go zakłócić. Półmiski z duszonym mięsem i warzywami wędrowały z rąk do rąk, ciesząc podniebienia wybornym smakiem pospołu ze słabym, ale przyjemnie gorzkim piwem. Muzyka zwolniła nieco sygnalizując przerwę w tańcach i porę na kolejny posiłek. Mając za sobą przechadzkę po sali błogo syty Eithart wyciągnął się na ławie rozprostowując nogi i wodząc rozleniwionym spojrzeniem po zatłoczonym pomieszczeniu. Gorlam jeden wiedział jak bardzo mu było trzeba takiej chwili zapomnienia po pełnej grozy niedawnej przeszłości. Reszta przybyszów z Duviku rozproszyła się w ciżbie ciał, zaś zasiadający tuż obok Eitharta Goltwyn Furhal bez większych skrupułów poprosił o kolejny dzban piwa dowodząc sporej wprawy w opróżnianiu tego rodzaju naczyń.

Prócz samego pana młodego w domu zgromadzeń była tylko jedna grupka gości nie przejawiająca większej radości z udziału w zabawie. Esajańscy łowcy makunów zbili się w ciasną gromadkę w rogu budynku siedząc na przytarganych do sali siodłach i ograniczając się do jedzenia i picia. Żaden z nich nie wyszedł na środek pomieszczenia mimo zachęt miejscowych, żaden nie dał się zaprosić do tańca, stanowiąc jaskrawe przeciwieństwo czterech remzińskich najemników, którzy rozochoceni przykładem innych przejezdnych poszli w ślad Deliarta małpując jego kroki i próbując przyswoić sobie przynajmniej podstawy lokalnych pląsów.

Eithart obserwował łowców przez dłuższą chwilę, aczkolwiek czynił to w dyskretny sposób. Wciąż pamiętając los nieszczęsnych karawanników z Duviku gorlamita nie mógł założyć z góry, że obecni w Koargorze Esajanie nie mieli z nimi nic wspólnego. Być może obecność łowców w wiosce była jedynie zbiegiem okoliczności, a może czekali oni w osadzie na pojawienie się spóźnionej o trzy tygodnie zaprzyjaźnionej karawany.

Esajan był równy tuzin, krępych mężczyzn w sile wieku o posępnych smagłych twarzach, naznaczonych licznymi bliznami po ostrzach i pazurach, pełnych podejrzliwej rezerwy wobec gospodarzy i zdających się czerpać największą przyjemność z własnego towarzystwa. Ich przywódcą wydawał się górujący nad pozostałymi o połowę głowy mężczyzna o beczkowatej klatce piersiowej, istny półolbrzym o gęstej czarnej grzywie noszący na szyi kościany talizman. Przez większość ceremonii naradzał się półgłosem z siedzącym u jego boku młodszym człowiekiem naznaczonym czarnymi tatuażami na policzkach i czole. W izbie było zbyt ciemno, by Eithart zdołał rozpoznać symbolikę tych tatuaży, obiecał sobie jednak w duchu, że nadrobi ten brak przy pierwszej lepszej sposobności.

Pustynna kurzawa nie słabła nawet na chwilę, wręcz przeciwnie - wychodzący na zewnątrz za potrzebą uczestnicy zabawy znikali w gęstych tumanach piaszczystego pyłu, czym prędzej zamykając za sobą drzwi i wytrzepując z po powrocie z fałd odzienia istne miniaturowe wydmy na podłogę za progiem pomieszczenia. Koargor zniknął w półmroku mimo późnego poranka, ukryty pod całunem burzy przed niemiłosiernymi promieniami słońca.


Wątek techniczny

Zabawa trwa w najlepsze, chociaż kurzawa na zewnątrz wcale nie słabnie. Remzińscy najemnicy poznani przez Deliarta okazali się przyjaznymi ludźmi i chętnie dołączyli do zabawy, w przeciwieństwie do trzymających się na uboczu Esajan. Raz jeszcze i definitywnie zapytam o deklarację ewentualnego podarunku, bo czas już najwyższy odwdzięczyć się za zaproszenie na zaślubiny. Kto daje i ile? (nie musi być przecież dużo, chodzi bardziej o symboliczny gest).

Rozmowę Goltwyna z naczelnikiem opiszę osobno. Rozmowy z kozim oblubieńcem przeprowadzić się nie da ze względu na knebel. Wypytywanie o Sannę daje każdorazowo ten sam wynik: była z kupcami trzy tygodnie temu, spędzili w wiosce jeden dzień i odjechali, z nikim się nie spoufalała.

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 15 listopada 2011, 21:25

- Dajcie kawałek sznurka i jakąś zbędną sakwę! Panna młoda nie ma gdzie trzymać podarków - krzyknął radośnie Trehant.

Wątek techniczny
Gdy już otrzymam te rekwizyty, próbuję uczepić sakwę u boku kozy, po czym odliczam 3 sztuki złota, skłaniam się przed panną młodą i następnie umieszczam monety w jej "skarbczyku".
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 15 listopada 2011, 21:36

Dom zgromadzeń w Koargorze, świt

Roześmiany od ucha do ucha półork wrócił na swoje miejsce pozdrawiany radosnymi okrzykami miejscowych, szczerze ujętych hojnością, a zarazem i poczuciem humoru cudzoziemskiego gościa. Gromada gości poczęła się cisnąć wokół kozy wrzucając na przygotowanej przez łowcę sakwy różne podarunki. Twarz obserwującego bezradnie owe krotochwile nowożeńca przybrała barwy głębokiej purpury, chociaż nie sposób było naturalnie stwierdzić, co było jej źródłem: bezgraniczna wściekłość i rozpacz czy poczucie bezbrzeżnego wstydu.

Trehant odstawił od ust gliniany kubek i oblizał pokryte piwną pianą wargi, zerkając z ukosa na siedzącego obok siebie Mordila. Niski barbarzyńca wsadził sobie do ust kawałek chleba przegryzając pieczywo kawałkami suszonego wija, z niezrozumiałym uporem przedkładanymi nad wyborną miejscową strawę. Widok żującego zawzięcie goblina niezmiennie dotąd Trehanta odstręczał, teraz jednak ukontentowany przednią zabawą półork gotów był swemu towarzyszowi nie takie dziwactwo wybaczyć.

- Patrzaj dobrze, czy aby panna młoda siostry nie ma - szepnął poufałym tonem łowca - Może będzie jaka siostra do wydania, to w sam raz dla ciebie się nada! Nie byłbyś szczęśliwy u boku takiej oblubienicy? I do chędożenia gotowa i do dojenia, tyle korzyści na jednym ożenku!

Żujący wija goblin zerknął na Trehanta spod łba, po czym zarechotał chrapliwie bijąc dłońmi o swe kolana w wyrazie ogromnej wesołości.


Wątek techniczny

Taka mała wstawka obyczajowa, żeby jeszcze pogłębić stosowny klimat tej urokliwej i autentycznie przyjemnej ceremonii.

ODPOWIEDZ