Strona 5 z 126
: 28 października 2012, 23:39
autor: Keth
Góry Jerallu, 9 dzień Pierwszych Mrozów
Barr'teh przesadził zaniedbaną drogę w dwóch wielkich susach, instynktownie poruszając się na czterech kończynach, a nie dwóch. Khajiit znajdował się za łukiem obiegającego załom szlaku, toteż przekonany był, że strzelający do jego druhów napastnicy nie mogli go dostrzec w tej krótkiej chwili potrzebnej do pokonania kawałka odkrytej przestrzeni.
Długie pazury kotołaka wysunęły się spomiędzy palców przednich łap, kiedy futrzasty kształt zaczął się zwinnie wspinać w górę zbocza wiodącego na szczyt zadrzewionego załomu.
- Pędź do fortu! - do uszu khajiita dobiegł stłumiony ludzki głos, dobiegający gdzieś z góry i zniekształcony odległością oraz gałęziami świerków - Jest ich dwóch! Niech Wulf ich obejdzie od wschodu!
Wątek techniczny
Kocur był dość wysunięty na wschodniej odnodze szlaku, by strzelcy nie zauważyli jego obecności. Zawrócił przeciwną stroną drogi wspinając się w górę wzniesienia i jest już dość blisko, by usłyszeć głosy łuczników!
: 28 października 2012, 23:55
autor: Keth
Góry Jerallu, 9 dzień Pierwszych Mrozów
Ahraveen zasyczał coś przeciągle do siebie samego, a potem uniósł się z łukiem w ręku ponad głaz, jednym płynnym ruchem napinając broń i przyciągając cięciwę do boku obłej gadziej czaszki. Wciąż wychylony zza drzewa na załomie łucznik dostrzegł go w tej samej chwili, sam dociągnął poluźnioną nieco cięciwę mierząc w stronę jaszczura.
Chociaż mogło się to wydać niemożliwe, obaj strzelcy zwolnili cięciwy jednocześnie: tkwiący na skalnym załomie śniadoskóry człowiek oraz wychylony zza głazu argonianin.
Strzała górskiego rabusia wbiła się w pień rosnącego przy kryjówce jaszczura świerku, zagłębiając się w nim do połowy drzewca. Pocisk Ahraveena uderzył noszącego zrobiony z wyprawionej jeleniej skóry pancerz łucznika w tors, wytracając swój impet na twardej jak kamień zbroi i ledwie przebijając skórę rzezimieszka.
Odrzuciwszy bez chwili wahania łuk, jaszczur zerwał się na równe nogi i pochwyciwszy w lewą rękę tarczę ruszył co sił w nogach ku rozstajom i skalnemu załomowi, zdecydowany dopaść swego prześladowcę i zasiec go noszonym u boku mieczem.
Wątek techniczny
Strzały w tej samej chwili. Test dla Ahraveena: trzy sukcesy. Test zbira: trzy porażki. Trafienie w (15) tors - efektem są lekkie obrażenia przeciwnika, wciąż zdolnego do dalszej walki.
: 29 października 2012, 00:08
autor: Keth
Góry Jerallu, 9 dzień Pierwszych Mrozów
Llorvas uniósł się nieco wyżej w kuckach chcąc dostrzec drugiego przeciwnika i zobaczył go w tej samej chwili, kiedy wychylony zza głazu Ahraveen wystrzelił własną strzałę. Był to człowiek, usytuowany na tym samym załomie, co postrzelony chwilę wcześniej w rękę bandyta. Dunmer już trzymał na cięciwie nową strzałę, toteż widząc następny cel wstrzymał ponownie oddech i posłał zakończony czarnymi piórami pocisk w powietrze.
Ugodzony w bok łucznik zachwiał się na nogach, złapał jedną ręką pnia najbliższego drzewa chroniąc się przed upadkiem. Nim elf zdążył wystrzelić trzecią strzałę, człowiek na skale zniknął w głębi zadrzewionej półki, uchodząc z wyraźnym trudem znad krawędzi.
Dunmer był pewien, że jego grot wniknął głęboko w ciało rabusia, dowodził tego niezbicie chwiejny krok próbującego uciekać człowieka.
Wątek techniczny
Coś mi się wydaje, że Llorvas zostanie niebawem mistrzem łuku! W teście 4k20 uzyskałem wyniki 1, 3, 6, 2! Pięć sukcesów! Teraz nowa zasada dla krytyków - cztery sukcesy obniżają wartość zbroi do połowy, pięć do jednej czwartej, sześć ją całkowicie niweluje. Gość dostał 15x5 ran w tors, czyli 75 brutto, a rzemieniowa zbroja zniwelowała 9 z nich. Na czysto weszło 66 ran (oraz 8 od strzały Ahraveena).
: 29 października 2012, 00:37
autor: 8art
Watek techniczny
Zasadzam sie na ktoregos z nich, najlepiej tegoco ucieka do fortu. Postaram sie go wziasc zywcem. Myslalem ze jestem duzo blizej strzelcow, tak to bym strzelal do nich. Ale tak tez bedzie fajnie. Koci ksztalt spadnie na ktoregos z nich. Przynajmniej wiem co sie dzieje. Musi mi tylko ktorys z nich odpowiedziec kim jest Wulf:)
: 29 października 2012, 00:47
autor: Keth
Góry Jerallu, 9 dzień Pierwszych Mrozów
Człowiek o przeszytej strzałą ręce wysadził spomiędzy skał chyżo niczym spłoszony królik, przyciskając zranioną kończynę do piersi i tocząc wokół siebie zalęknionym wzrokiem. Zbocze wzniesienia było strome i usiane drobnymi kamykami, na których można się było łatwo potknąć, a pozbawiony jednej sprawnej ręki mężczyzna mógłby wtedy spaść na sam dół skarpy i mocno się poturbować.
Rabuś - młody Nord o bladej skórze i skołtunionych czarnych włosach - miał w drugiej ręce metalową buławę o owiniętym rzemieniem uchwycie, ale nie zdążył jej podnieść, kiedy khajiit skoczył na niego z wyciągniętymi pazurami.
Nord wrzasnął głosem wibrującym grozą. Barr'teh uderzył go swym cielskiem w bok korpusu na wysokości zranionej ręki, jeszcze potęgując tym samym cierpienie rannego łucznika. Wytrącony z równowagi impetem zderzenia z ogromnym kocurem, człowiek runął w dół skarpy młócąc powietrze nogami i rękami w próżnej nadziei na pochwycenie jakiegoś krzewu i uchronienie się od upadku.
Sturlał się aż na pobocze starej zaniedbanej drogi, wpadając po drodze w wyjątkowo rozrośnięte krzewy ostrężyn, rozdrapując do krwi ramiona i twarz. Khajiit zawrócił w miejscu w ślad za swoją ofiarą, skoczył z rozpędu na plecy próbującego się nieporadnie odczołgać nieszczęśnika przygniatając go swym ciężarem do gruntu.
Czubki ostrych pazurów dotknęły z drapieżną pieszczotliwością odsłoniętego karku młodzieńca.
- Barr'teh lubi figlować z jedzeniem - wymruczał do ucha Norda khajiit - Wielka szarpaka, wielka frajda!
Wątek techniczny
Ze względu na stan przeciwnika atak z zaskoczenia był bardzo prosty. Zastosowałem łatwy poziom trudności, khajiit zaliczył trzy sukcesy. Efektem jest solidnie poturbowany łucznik leżący z nosem w jeżynach, z siedzącym mu na plecach ogromnym kotem!
: 29 października 2012, 08:45
autor: namakemono
Czyli rozumiem, że obaj strzelcy unieszkodliwieni. Przede wszystkim warto by się dowiedzieć co to za jedni. To niezbyt prawdopodobne, ale kto wie, może to cesarscy. Najpierw ocena ubioru i uzbrojenia, potem przepytywanka. Jeśli przypominają powierzchownością zbójów to proponuję wypytywać przy pomocy stali i ognia, ewentualnie kłów i pazurów. Natomiast jeśli odzienie i broń raczej pasuje do regularnego żołnierza to spytki grzeczniejsze choć równie stanowcze. Będzie nas interesować kto oni zacz, czy czają się na kogoś konkretnego czy na każdego nieostrożnego, no i kto jest w forcie, ilu, jak uzbrojeni no i oczywiście co tam się wyrabia. Jeśli obaj będą się nadawać do przesłuchania to proponuję przesłuchać ich osobno, żeby zweryfikować prawdziwość zeznań. Jeśli natomiast przeżł tylko jeden, to drugi nie musi o tym wiedzieć, co przyda się przy przesłuchiwaniu. Potem schwytanych w zależności od kondycji dobić lub prowizorycznie opatrzyć, związać, zakneblować i w drogę w stronę fortu, ale może lepiej jakąś mniej oczywistą drogą. Choć czuję, że nie pójdzie tak gładko.
: 29 października 2012, 08:49
autor: Araven
Biegnę do tego co został ale tak by nie wejść na linię strzału elfa. Mam wyciągniety miecz i osłaniam się tarczą.
Techniczny:
Bo jeden jeszcze dycha tak? a nawet jak obaj unieszkodliwieni i tak biegnę bo może ktos sie jeszcze ukrył w chaszczach.
: 29 października 2012, 09:00
autor: mordimer00
Biegiem w stronę tego w krzakach, który dostał ode mnie, jeśli jeszcze żyje (ile koszt uzdrowienia? w PM? ), tak naprawdę to on nic mnie nie obchodzi a leczę gadzinę naszą drużynowa:-)
Dunmer spojrzał na jaszczura i jego zbroję przesiąkającą krwią, elf potarł obie dłonie o siebie trochę je rozgrzewając zwrócił się do ogoniastego:
"Ahraveen gadzino poczekaj chwile bo cały w posoce jesteś, poczekaj chwile opatrzę Cię chociaż"- no chyba, że to powierzchowna rana to wtedy nic nie robię
Tylko przyglądam się łuskowej gadzinie po czym poklepuje go przyjaźnie po pyszczku i mówię: "-I co znowu udało Ci się co? Masz szczęście śliska jaszczuro:-) Skoro nic Ci nie jest to chodźmy do koteczka bo chyba nową zabawkę sobie znalazł, dobiłeś tego czy nie?"
a jeśli to poważna to przelewam swoją moc w ranę na torsie jaszczura.
Mam plan aby przesłuchać tego rannego wykorzystując dwie nasze drużynowe maskotki gadzine i koteczka:-) Chciałbym aby oboje odeszli od więźnia na jakąś odległość, mogą przyciągnąć tamtego drugiego i jak wskaże na nich to mają się uśmiechnąć paskudnie i oblizać swoimi jęzorami.
A do więźnia podchodzę z wyciągniętym sztyletem:
Słuchaj chłopcze mamy kilka pytań do Ciebie i jeśli odpowiesz to uniesiesz cało głowę, a jeśli nie to widzisz te dwie paskudy co Twego kompana taszczą? Znam ich długo i jakoś ostatnim czasem dziwnie w surowej ludzkiej wątróbce zasmakowali-tu pokazuje na nich-a najlepsze jest to, że ich przekąska widzi wszystko jak oni zajadają się tym przysmakiem przegryzając to surowymi cebulami:-) Więc jak mam cię im oddać? Czy może jednak będziesz przydatny dla nas to wtedy cię nie zeżrą? I jak?
Cały czas w czasie rozmowy uważam na niego, może Hastur go zwiąże?
: 29 października 2012, 19:26
autor: Keth
Wątek techniczny
Gwoli jasności, walka jeszcze nie dobiegła końca! Khajiit dopadł pierwszą ofiarę Waszych strzał i obezwładnił ją, ale w górze załomu czai się jeszcze drugi bandyta - ten, który został postrzelony w brzuch drugą strzałą dunmera. Ahraveen biegnie w tamtą chwilę, ale musi się wspiąć na skały, żeby odszukać napastnika - o ile ten nie czmychnął innym zejściem (chociaż pewnie powolnie mu idzie ta ucieczka).
Zakładam, że Llorvas i Hastur przemieszczają się w stronę osobnika powalonego przez Barr'teha. Wiem już jak będzie wyglądało przesłuchanie, ale najpierw trzeba dokończyć polowanie!
: 29 października 2012, 19:39
autor: Araven
Jaszczur zbliżał się do miejsca gdzie był wróg, musiał się nieco powspinać ale nie zamierzał wypuścić drugiego z napastników, miał nadzieje że Hastur i mroczny elf wspomogą go w pościgu.
: 29 października 2012, 19:53
autor: namakemono
Zakładam (i mam nadzieję), że z opierzoną brzechwą sterczącą z przysłowiowych trzewiuf prędkość ucieczki będzie się wahać w okolicach 0 m/s lub aproksymicznie blisko tej wartości.
Wymiana strzał zaskoczyła Hastura, choć nie powinna. Redgard był przekonany, że uważnie obserwując teren i spodziewając się zagrożenia będzie w stanie wypatrzyć je wystarczająco wcześnie, by zaskoczyć ewentualnego przeciwnika. Tymczasem nie mógł się pozbyć wrażenia, że dali się zaskoczyć jak dzieci. Mląc w ustach przekleństwo wyszarpnął klinkę z pochwy i pognał dobić ugodzonego strzałą elfa napastnika, bo nie podejrzewał, żeby pozostało do zrobienia cokolwiek innego.
Moja poprzednia deklaracja się nie zmienia. Liczę na to, że gość dycha jeszcze. Jeśli tak - opatrywanie (złamanie wystającej brzechwy, nie wyszarpywanie jej), potem spytki. Nie zapominajmy jednak o choćby podstawowej ostrożności. Oczy przepatrują okolicę w poszukiwaniu ewentualnych ukrytych zbirów, których wcześniej mogliśmy nie dostrzec.
: 29 października 2012, 20:02
autor: Keth
Góry Jerallu, 9 dzień Pierwszych Mrozów
Gnając na złamanie karku jaszczur pokonał wyboistą drogę i wyciągając szyję zaczął gorączkowo szukać najłatwiejszej drogi na szczyt załomu. Postrzelony dwukrotnie bandyta zniknął gdzieś w głębi skalnej półki, bądź to chowając się między niewielkimi świerkami bądź uciekając sobie tylko znanym zejściem na niżej położony grunt.
- Załatwię cię jak bagienną muchę! - wysyczał chrapliwie argonianin, skacząc zwinnie z jednego głazu na drugi i pnąc się wytrwale ku szczytowi skalnej półki. Ostrze jego stalowego miecza zaszczękało raz i drugi na szorstkiej powierzchni zbocza, spod plecionych na miarę rzemieniowych butów pryskały kawałki kamieni.
Okręcając głowę na giętkiej szyi Ahraveen rzucił za siebie pośpiesznie okiem i poczuł ulgę dostrzegając biegnącego swym śladem Hastura, dzierżącego w prawicy lśniące w promieniach słońca ostrze.
Nie tracąc ani chwili, dwaj wojownicy pięli się w górę stromego zbocza w desperackiej nadziei na dopadnięcie zdradzieckiego łucznika.
Wątek techniczny
Tak więc Ahraveen i Hastur pobiegli wprost przez rozstaje na skalną półkę, wspinając się w górę zbocza (z pewnym nieuniknionym trudem, bo jest stromo).
: 29 października 2012, 20:13
autor: Araven
Kontynuuję pościg poddaj ssię gnido a może ocalisz życie, rzucam jak będę blisko bandyty. Zjem twoją watrobę na surowo, jak nie przestaniesz uciekać.
Techniczny:
Miecz w prawej a tarcza w lewej i biegnę dalej aż dopadnę rannego w brzuch zbira, jak bedzie stawiał opór i się nie podda to atakuję go. Używam zastraszania
: 29 października 2012, 20:31
autor: Keth
Góry Jerallu, 9 dzień Pierwszych Mrozów
Nie wypuszczając łuku z ręki dunmer przeskoczył zwinnie nad próchniejącym pniem jakiegoś przewróconego dawno temu drzewa i wylądował na ugiętych nogach tuż przy rozpłaszczonym na krzewach jeżyn bladoskórym łuczniku. Przygniatający jęczącego człowieka khajiit spojrzał na Llorvasa, wyraźnie z siebie zadowolony i okazujący to poprzez szczerzenie swych robiących wrażenie zębów.
- Zawaliłeś sprawę, sierściuchu! - wycedził chłodno przez zęby dunmer - Gdzieś ty miał te maślane ślepia, co? Przelazłeś obok nich i niczego nie zoczyłeś? Bażanty ci pewnie były w łbie, co?
Nie przejawiając chęci do zejścia z bezradnego więźnia, kocur wzruszył w dziwnie ludzki sposób ramionami, imitując tym ruchem gest podpatrzony u Hastura.
- Barr'teh wąchacz, nie patrzyciel - mruknął bez cienia zażenowania khajiit - Te człowieki z wiatrem były, nie pod wiatr.
- Nie zabijajcie! - krzyknął stłumionym głosem więzień kocura - Na miłosierdzie Mary, nie zabijajcie!
W górze stoku, gdzie chwilę wcześniej Barr'teh obalił rannego Norda rozległ się inny stłumiony okrzyk, pełen mieszaniny zaskoczenia i strachu. Podrywając głowę elf dostrzegł pomiędzy drzewami zgiętego wpół drugiego łucznika, spozierającego z góry na swego brutalnie sponiewieranego kompana i parę jego prześladowców.
Wątek techniczny
Ugodzony dwukrotnie strzałami śniadoskóry bandyta - bez wątpienia Redgard - rzucił się do ucieczki śladem swego nordzkiego druha, stając na krawędzi stoku, po którym chwilę wcześniej kocur sturlał swą ofiarę. Jak zareagują Llorvas i Barr'teh?
: 29 października 2012, 20:48
autor: Keth
Góry Jerallu, 9 dzień Pierwszych Mrozów
Malik nie wierzył własnym oczom, bo chociaż łzawiły mu z bólu, Redgard bynajmniej jeszcze nie oślepł. W dole stromego stoku leżał rozpłaszczony na krzewach Hrakki, ale nie był sam. Na plecach młodego Norda siedział wielki futrzasty kształt w rzemieniowej zbroi - kształt, który na dźwięk mimowolnego okrzyku Malika przekręcił błyskawicznie głowę i wwiercił w krwawiącego silnie Redgarda wielkie żółtozielone ślepia, oblizując się na dodatek łakomie.
- Na Ośmiu Wielkich! - wrzasnął rozbójnik cofając się wpierw o krok, potem zaś z ogromnym wysiłkiem obracając się w miejscu z zamiarem poszukania jakiejś drogi ucieczki po drugiej stronie zadrzewianego załomu.
- Modlitwa może nie wystarczyć, człowieku... - pomiędzy świerkami rozległ się znienacka złowieszczy sykliwy głos. Malik poderwał chwiejnym ruchem uzbrojoną w topór prawicę, lewą ręką puszczając drzewce wbitej głęboko w brzuch strzały i łapiąc się dłonią za gałęzie najbliższego świerku.
Uzbrojony w długi miecz jaszczur przekrzywił swoją głowę przyglądając się ciemnoskóremu człowiekowi niczym drapieżnik obserwujący osłabioną ucieczką ofiarę, oblizując rozdwojonym jęzorem swe łuskowate nozdrza i nadymając skórzastą gardziel.
Spośród drzew na krawędzi załomu wyślizgnął się drugi nieznajomy, spalony pustynnym słońcem ziomek Malika z odległego Hammerfellu, obracając złowrogo dzierżoną w dłoni klingę miecza.
Wątek techniczny
Ahraveen i Hastur dopadli zbiega, bo ten spłoszony widokiem Barr'teha i Llorvasa zawrócił bezrozumnie w ich stronę!