Strona 5 z 70
: 13 listopada 2012, 16:41
autor: Araven
Z moich poprzednich wpisów wynikało, że wyszliście w 6. Szaman wie ilu was jest, może was widzieli jak lądowaliście. Tranicos jak się opóźniełeś z wyjściem, to 4 Liguryjczyków cię przyoprowadziło Tranicosie i stoicie w 6 przed szamanem. Żadne celowanie z ukrycia, nie jest możliwe.
: 13 listopada 2012, 16:46
autor: koszal
Jeśli nie mogę podejść bliżej schodzę z linii strzału, wiedząc że gdzieś za mną jest Tranicos i szybki jak błyskawica Belvas. Ciężko przerwać słowa Drussa, gdyż już przebrzmiały. Nie mogąc podejść zaciskam drugą z muskularnych dłoni na sztylecie skrytym z tyłu za pasem.
***
popieram apel Aravena- piszcie coś więcej o swoich postaciach będzie łatwiej się ogarnąć, bo póki co chwilami muszę sobie zerkać w spis postaci w temacie tworzenia, żeby przypomnieć sobie, kto zacz,
Jeśli macie tak dobre układy z Piktami, jak twierdzisz czemuż sam ich o wszystko nie wypytasz. Nadto dziwi mnie Twoja tak liczna eskorta... najwyraźniej obawiasz się swych rzekomych sojuszników..
: 13 listopada 2012, 16:49
autor: Araven
Tracę cierpliwość, nie interesują mnie wasze dociekania. Zadałem pytanie co tam się odbywało. Żyjecie tylko dlatego, że ta informacja może być dla mnie dość istotna, ale może też nie mieć znaczenia. Zależy co usłyszę. To wy tu jesteście intruzami, my zaś gośćmi.
: 13 listopada 2012, 16:54
autor: Waylander
Koszalu napisałem że Druss powie o widzianej ceremonii jak się zgodzicie, jak na razie tamte słowa jeszcze nie padły;). Nie ukrywam że mam ochotę to powiedzieć ale jak macie wielkie opry co do tego to pomilczę.
: 13 listopada 2012, 16:57
autor: koszal
Zatem przybyliśmy tu w tym samym celu, jeśli chcesz byśmy się wzajemnie usiekli, wiedz, że nie masz do czynienia z tchórzami i podejmiemy Twe wyzwanie. Podejrzewam jednak, że Twój bóg ważniejszą przeznaczył Ci rolę, niż przypadkowa nic nie znacząca śmierć. Usłyszałeś od Drussa wszystko, co wiemy. Możliwe jednak, że interesy nasze są bardziej zbieżne niż myślisz gdyż kłopoty po tej stronie rzeki oznaczać mogą i problemy dla Oriskeńskiego ludu. Dlatego miast walczyć rzeknij jak jeszcze możemy Tobie pomóc, a i My radzi wiedzieć, czy uważasz, że problemy tutejsze wpływ mieć będą na nasz spokojny sen po drugiej stronie rzeki.
Technicznie nikt nie oponował, a milczenie oznacza zgodę- uznałem więc, że słowa padły, więc chyba lećmy dalej.
: 13 listopada 2012, 17:06
autor: Araven
Odprawiali tam jakąś przeklętą magię, zamienili innego pikta z wrogiego plemienia ciałami z wężem. Był z nimi jeden z waszego plemienia, pewnie ten którego poszukujecie. Takie słowa wypowiedział Cymeryjczyk.
Po nich swoje trzy grosze dorzucił Vank, mówiąc:
Zatem przybyliśmy tu w tym samym celu, jeśli chcesz byśmy się wzajemnie usiekli, wiedz, że nie masz do czynienia z tchórzami i podejmiemy Twe wyzwanie. Podejrzewam jednak, że Twój bóg ważniejszą przeznaczył Ci rolę, niż przypadkowa nic nie znacząca śmierć. Usłyszałeś od Drussa wszystko, co wiemy. Możliwe jednak, że interesy nasze są bardziej zbieżne niż myślisz gdyż kłopoty po tej stronie rzeki oznaczać mogą i problemy dla Oriskeńskiego ludu. Dlatego miast walczyć rzeknij jak jeszcze możemy Tobie pomóc, a i My radzi wiedzieć, czy uważasz, że problemy tutejsze wpływ mieć będą na nasz spokojny sen po drugiej stronie rzeki.
Koszal, nie podejmuj decyzji za mnie. Dałem Waylanderowi furtkę, w przypadku braku waszej zgody, mógł się sam wypowiedzieć. Ale Ty zdecydowałeś i za mnie i za niego. Waląc kwestie z której wynikało, że Barbarzyńca powiedział co się tam stało. Tym razem na to pójdę, ale na przyszłość Koszal nie rób takich rzeczy ok?
: 13 listopada 2012, 17:09
autor: Waylander
Znowu mnie wyprzedziliście;) wobec tego edit do ostatniego postu nieaktualny.
: 13 listopada 2012, 17:12
autor: Araven
Dziękuję Ci Cymeryjczyku, mój i Twój lud czasem walczą ze sobą. Ale jesteście prawdomówni. A Ty tu palec szamana został skierowany w stronę Vanka nie groź silniejszym od siebie, jest nas niemal trzykrotnie więcej a ty wypowiadasz sie tak jakby to was było trzy razy tyle co nas. Bacz na słowa bo stracisz język albo i głowę. Mam u was pewien dług, nie będziemy dziś walczyć. Nie wydaje mi się byście mi mogli jakoś pomóc, choć kto wie, może nasze ścieżki jeszcze się skrzyżują, a czy będziemy wrogami czy nie czas pokaże.
Możecie odpłynąć, możecie tez walczyć, decyzja należy do was.
: 13 listopada 2012, 17:17
autor: Procjon
Pewnie dlatego, że każdy z nas jest wart trzech albo i czterech waszych, pomyślał Tranicos.
: 13 listopada 2012, 17:20
autor: koszal
Nie grożę Ci bynajmniej Caldamonie, jedynie podejmuję nadto szybko wyzwanie rzucone przez Ciebie. Zwrócić jedynie próbuję Twoją uwagę, byś niepotrzebnie nie pozbawiał się sojuszników, którymi możemy się dla siebie okazać.
Sorki Araven, też się zagubiłem w tym, że chwialmi nim napiszę post nic nie ma, a jak już wkleję, to kilka jest. Nie zmieniałem nic dalej bo jakbyśmy jednocześnie wszyscy zedytowali posty to po ponownych wpisach znów byłby chaos. Mam nadzieję, że jakoś gładko to dotrzemy

Chłopcy, myślę że warto zostawić jakąś furtkę dla ewentualnej współpracy, ma ktoś pomysł, jak moglibyśmy się kontaktować z Caldamonem?
: 13 listopada 2012, 17:28
autor: Araven
Jak powiedziałem możecie odpłynąc na waszą stronę Rzeki Gromu, Liguryjczycy nie walczą z Aquilonią, ani jej najemnikami. Droga wolna. Będziemy tu jakiś czas, może jak już rzekłem jeszcze się zobaczymy. Mamy duży obóz, w razie takiej konieczności nas znajdziecie
Liguryjczycy się wycofują, jak Ktoś chce może ich zaatakować, nastaną wtedy czasy miecza i topora i kopania grobów. To jak odpływacie czy atakujecie?
: 13 listopada 2012, 17:31
autor: Procjon
Może skrzynka kontaktowa w lesie koło Delamiry? Tranicos mógłby znaleźć odpowiednie miejsce.
: 13 listopada 2012, 17:35
autor: koszal
/Ot i i cała prawda o piktyjskim psie- przewodniku, w razie zagrożenia podkulił ogon i nawet nie zaskomlał/-
pomyślał Vanko zdejmując ozdobiony końskim włosiem hełm, szczerze mówiąc lubił czuć wiatr hulający w swych długich, kruczoczarnych włosach i zakładał go tylko w razie konieczności.
Grzybów to my tu już raczej o tej porze nie nazbieramy
- puściwszy oko do Belvasa wysoki Zamorianin ruszył spokojnym krokiem w kierunku kanoe
Najwyraźniej Liguryjczycy nie kryją się ze swoją tutaj obecnością. W razie problemów łatwo ich odnajdziemy, choć pomysł ze skrzynką jest dobry i jeśli Caldamon jeszcze nie odchodzi może uda się przedstawić mu tę opcję.
: 13 listopada 2012, 17:35
autor: Dobro
Zorian, milczący przez cały czas wypluł w końcu wykałaczkę z ust, ściągnął bełt z kuszy i spakował z powrotem do kołczanu przewieszonego na plecach.
- Mam nadzieję, że nasze miecze i topory nigdy się nie skrzyżują - aquilończyk odezwał się w końcu do szamana, pokazując pokojowe zamiary.
- Długo będziecie tak stać? Napiłbym się wina i mam dość tych muszek. Wracamy. - Nie czekając na reakcje pozostałych usiadł w łodzi, poprawiając tabard z aquilońskim
lwem na piersi.
Dobra, mamy już pewne informacje. Zawińmy do bezpiecznej przystani i tam omówmy dalsze posunięcia. Nie warto robić sobie nowych wrogów, zwłaszcza jak mają przewagę liczebną.
: 13 listopada 2012, 18:03
autor: Araven
Rozsądne słowa Zoriana, którego pierś zdobił
aquiloński Lew podziałały jak kubeł zimnej wody na gorące głowy. Liguryjczycy to groźni i zaprawieni w walce barbarzyńcy. Po godzine wróciliscie w okolice Wieży Niedźwiedzia, okrzyknięto was po nocy. W czasie wiosłowania Tecumseh rzekł, nie odzywałem sie bo chciałem sprawdzić czyście jeno mocni w gębie. Liguryjczycy nie szanują Piktów walczących dla Aquilonii, mało brakło Vanko by nas zaatakowali za Twój język niewyparzony, dobrze, że Druss prawde im rzekł. ten Liguryjczyk jakiego szukają to musi być ktosik znaczny jak 200 wojowników z szamanem ruszyło, by go odnaleźć...
Noc spędzicie jednak w strażnicy, rano ku Delamirze ruszycie.