Strona 5 z 56
: 13 lutego 2013, 10:24
autor: maciej
Hida Ieyasu stanął w rozkroku z kamiennym obliczem wypatrując nadbiegajacych nieumarłych.Wyczuwał już wyraźnie ich smród zepsucia i słyszał ich kroki.Jego tetsubo zaczęło zataczać powolne młyńce .Samuraj spiął się gotowy do pierwszego uderzenia.
Jednocześnie ostrzegł swych klanowych braci
-NADCHODZĄ!!-
: 13 lutego 2013, 10:32
autor: namakemono
Nie rozumiem czy owi samurajowie przebiegają obok nas zmierzając w stronę posterunku, czy nas atakują.
Jeśli ich celem jest posterunek, to proponuję biec za nimi i uderzyć ich od tyło, podczas gdy od przodu zajmować ich będzie obsada posterunku.
Jeśli atakują nas, to wiele do zrobienia nie ma, poza przygotowaniem się na atak.
Niezależnie od powyższych deklaracji, Satoriego będę traktował może nie jak jawnego wroga, ale jak osobę nie będącą sprzymierzeńcem i będę gotowy na atak z jego strony. Jeśli natomiast zobaczę najmniejsze oznaki szaleństwa w jego oczach, a będzie to w ogniu walki, będę musiał wyeliminować go jako bezpośrednio zagrażającego oddziałowi.
: 13 lutego 2013, 10:35
autor: mordimer00
Satoru wyrwany nagle z odrętwienie rozejrzał się po towarzyszach, wstał z kolan szybko oceniając sytuację:
Jeśli są już tak blisko, że nie da rady wycofać się na z góry upatrzone pozycję to zostaje nam walka, ale jeśli zdołamy się cofnąć to wtedy mówię:
-Tym razem ustępujemy pola, by w przyszłości zabić więcej wrogów, trzeba nam jak najszybciej donieść o nadciągającej armii to nasza powinność wobec Daimyo.
Jeśli Satoru zna na tych terenach jakieś miejsca w których możemy ich zgubić lub bronić się w dogodnym miejscu to tam trzeba się udać.
: 13 lutego 2013, 11:10
autor: Araven
Nieumarli idą na posterunek, nie na nas. Są 600 kroków przed nami, bo idziemy jak na razie w tą samą stronę. Albo nas nie wykryli jeszcze, albo ich celem priorytetowym jest posterunek.
: 13 lutego 2013, 11:12
autor: namakemono
Idźmy zatem za nimi, zaatakujemy w momencie, gdy będą chcieli zaatakować posterunek. Weźmiemy ich w kleszcze.
: 13 lutego 2013, 11:47
autor: Araven
: 13 lutego 2013, 13:05
autor: mordimer00
Ja też nie zrozumiałem ale jeśli jest tak to czy znam jakieś skróty do posterunku? Jeśli nie to podążamy za nimi w bezpiecznej odległości.
: 13 lutego 2013, 13:49
autor: Dobro
Kazuki bez gadania wypełni wolę Satoru. Nie okaże przy tym lęku czy zdenerwowania. To pierwsza jego taka misja, gdzie w kilku będą mogli stawić czoła legionom wroga. Lepiej trzymać język za zębami i niczego nie pokazywać językiem ciała, aby nikt nie uznał Kazukiego za tchórzliwego kurczaka.
: 13 lutego 2013, 18:25
autor: koszal
Technicznie:
Hiruma Ieyasu idąc na szpicy natknął się na armie nieumarłych zmierzających w stronę posterunku. Nadeszli oni od strony południowej, mijając pasmo skalne od strony zachodniej. Armia ta jest obecnie 600 kroków przed Wami i jej zastępy dzielą Was od wyznaczonego celu.
To samo pasmo skalne minęliście (prowadzeni przez Hirumę Satoru i Hirumę Ieyasu) od strony wschodniej. Tutaj zetknęły się zatem Wasze i potępieńców drogi, a kierunek wędrówki okazał się taki sam.
Przed chwilą jednak usłyszeliście tupot nadbiegających ku Wam od północnej strony istot (a więc od strony maszerującej armii), któremu towarzyszy ochydny odó zgnilizny. Obecnie wiatr wieje od strony północnej.
: 13 lutego 2013, 18:29
autor: Araven
Możemy się gdzieś ukryć? Jak nie to przygotowuję się do ostatnie szarży ku chwale rodu Kraba. Z okrzykiem banzai ruszę do walki, ale tylko jak nie da rady zrobić zasadzki np. lub się wycofać w razie takiej decyzji dowódcy, jestem za zajęciem pozycji obronnej i walką.
: 13 lutego 2013, 18:34
autor: namakemono
Jestem za walką. Nie wypada kryć się pod kamieniem jak robak. Poza tym oni chyba już nas wyczuli i i tak będziemy musieli się bronić.
: 13 lutego 2013, 19:47
autor: maciej
Walka!!Aczkolwiek możemy walcząc wycofywać sie w kierunku fortu
: 13 lutego 2013, 20:02
autor: koszal
Wojownicy obnażyli swe miecze stając z wyprostowaną piersią na spotkanie z przeznaczeniem.
Całe życie samuraja wypełnia bowiem gotowość, pielęgnowana od chwili narodzin do śmierci.
Lecz dłonie Hatoriego drżały, zaś skroń Kazukiego zrosiły krople potu. Wówczas Hida Ieyasu wystapił krok naprzód, zacisnąwszy dłonie na potężnym tetsubo począł recytować nauki starego sensei Shigesuke.
Powinnością samuraja jest niewzruszenie myśleć o śmierci.
Samuraj, który nie docenia ducha walki, chociaż nosi miecz za pasem, jest tylko chłopem, albo kupcem w przebraniu wojownika.
Najpierw uderzył ich odór zgnilizny. Chwilę później trzy sylwetki wyłoniły się z kurzawy szarego, wiejącego niemiłosiernie w oczy pyłu. Hida Shingen złamał szereg wyrywając się ku nadciagającej hordzie z rodowym okrzykiem na ustach.
Miecz Shingena nie znał litości. Błyskawicznym cięciem ciął dwóch przeciwników. Czerwona posoka trysnęła na jego rozwścieczone oblicze, gdy prastara katana odesłała napastników w zaświaty. Trzeci wojownik tymczasem nad wyraz zwinnie uchylił się przed opadającym ciosem tetsubo Hidy Ieyasu, lecz stracił równowagę lądując na ziemi. Ieyasu uniósł okutą żelazem, inkrustowaną mottem rodzinnym pałkę by zadać decydujący cios, gdy ponad wszystkim rozległ się dramatyczny krzyk Kazukiego.
!!! Matte !!!
matte- zatrzymaj się, czekaj
: 13 lutego 2013, 20:08
autor: maciej
Staram się dobić pomiot Cienia żeby nie uderzył mnie w plecy i dopiero potem sie odwracam w strone ostatniej pozycji Kazukiego
: 13 lutego 2013, 20:23
autor: koszal
Bezlitosny cios Ieyasu opadł z niemiłosiernym trzaskiem na osłaniającego twarz napastnika. Hida przez moment zawahał się- istota cienia osłaniała głowę, lecz co innego przykuło jego uwagę. Napastnik nie próbował powstrzymać swą kataną ciosu tetsubo, tak jak zwykli to czynić niektórzy samurajowie, wyżej ceniący przekazywaną z pokolenia na pokolenie klingę, niż własne życie. Ofiara splunęła krwią, osuwając się na ziemię.
Z ciemności wyłoniły się powłóczące nogami, zawodzące sylwetki nieumarłych..