Strona 5 z 69

: 16 lipca 2013, 18:35
autor: Keth
Oczyszczalnia ścieków, poziom -6

Stawiając ostrożnie stopy, Trzyłapka przedostała się niezgrabnie na skorodowaną metalową półkę przynitowaną do ściany zbiornika. Spieniona maź bulgotała tuż pod podeszwami jej przerobionych na właściwą miarę butów.

Przyciskając plecy do ściany i zaciskając jedną dłoń na wielkim metalowym pręcie mutantka przesuwała się ostrożnie ku krawędzi odpływu. Obwiązana w pasie liną Blizny, poruszała się z pewną dozą poczucia bezpieczeństwa ucieleśnionego w postaciach Blizny i Zadziora.

Para ochotników trzymała linę oburącz, tkwiąc w bezruchu na skraju półki przylegającym do boku zbiornika. Chociaż w duchu oboje szczerze wątpili w to, by zdołali w razie upadku towarzyszki wciągnąć ją o własnych siłach na brzeg, nie wyrazili swych obaw na głos nie chcąc ryzykować kolejnego wybuchu złości Trzyłapki.

Przedostawszy się pod najeżony grubymi prętami otwór odpływu mutantka zaczęła z ożywieniem poruszać swą najsprawniejszą ręką, dźgając zaskorupiałe ekskrementy z dziką werwą. Towarzyszące temu wyzwaniu odgłosy, w przeważającej mierze głośne mlaśnięcia, wywoływały w Bliźnie niebywale silny odruch wymiotny, ale dziewczyna jakoś trzymała w karbach swój żołądek i przełyk... przynajmniej na razie.

- Dobrze ci idzie! - zawołał z wysokości brzegu zbiornika Rzeźnik, przyświecający Trzyłapce latarką na spółę z Pałą - Jak byś była urodzona do takiej roboty!

Mutantka wydała z siebie przerażający warkot, kwitując komentarz Rzeźnika w sposób nie wieszczący mężczyźnie w najbliższej przyszłości nic dobrego. Rozbabrana prętem maź cuchnęła jeszcze paskudniej, ale bynajmniej nie puszczała, nie chciała za nic oderwać się od wlotu rury odpływowej.
Próg trudności testu wyniósł 7. Koordynacja Trzyłapki 2, Parkour 0 (kostka 1k4). Wyrzuciłem 2, w sumie 4. Gówniana robota i jeszcze idzie jak po grudzie...

: 16 lipca 2013, 19:19
autor: Keth
Oczyszczalnia ścieków, poziom -6

W zbiornikach co chwilę pękały jakieś bąble cuchnących gazów, jeszcze bardziej zagęszczając i tak już ledwie umożliwiający oddychanie fetor. Do uszu ochotników docierały dźwięki kapania, ciurkania i chlupotu, składające się na ciche, ale jednostajne tło starej oczyszczalni. Odgłosy te w połączeniu z głośnymi oddechami ludzi i ich zduszonymi przekleństwami tworzyły zbiorowisko szmerów, które skutecznie zamaskowały istnienie aż do ostatniej chwili pewnego specyficznego dźwięku.

W obrębie Enklawy nie żyły żadne żywe stworzenia inne niż sami mieszkańcy, żadne zwierzęta z wyjątkiem uciążliwych pasożytów przyniesionych niegdyś do schronienia z Nadziemia. Zamknięci pod powierzchnią ziemi ludzie znali zwierzęta jedynie z ilustracji w kilku niebywale zniszczonych książkach oraz z autopsji nielicznych myśliwskich trofeów przynoszonych do Enklawy przez łowców: trofeów w żaden sposób nie pasujących do obrazków w książkach.

Kiedy zatem gęsta maź ekskrementów wypełniająca jeden ze zbiorników zabulgotała głośniej niż zazwyczaj, balansująca na śliskiej krawędzi osadnika Trzyłapka uznała ów dźwięk za odgłos kolejnego wypływającego na powierzchnię ścieków gazowego bąbla, ale obejrzał się mimowolnie ponad ramieniem w kierunku źródła pluśnięcia.

- Kurwa mać! - z ust mutantki wydarł się zduszony wrzask, pełen skrajnego zdumienia połączonego z autentyczną trwogą i chociaż przekleństwo zupełnie zdawało się nie pasować do uduchowionej postaci Trzyłapki, mimowolny dobór słów zaświadczał dobitnie o jej wielkim wstrząsie.

Ociekający cuchnącą mazią kształt przypominał oślizgłego robaka pozbawionego oczu, wyposażonego w zamian przez zwyrodniałą naturę w szeroki otwór gębowy najeżony rzędami zachodzących na siebie wąskich kłów, przywodzących na myśl gwoździe. Gdyby mieszkańcy Enklawy mieli kiedykolwiek pod swą pieczą własne zwierzęta, mogliby oszacować rozmiary zdumiewającego intruza na zbliżone do rottweilera, aczkolwiek robak nie posiadał ani psich łap ani ogona - w zamian tłukł ścieki sprężystymi płetwami.
Stało się coś, co nie miało prawa się stać! W osadniku pojawił się jakiś stwór, na dodatek jawnie agresywny! Skąd się wziął i jakim cudem, nie macie najmniejszego pojęcia, ale też chyba nawet nikt nie myśli w tej chwili nad odpowiedziami na powyższe pytanie!

: 16 lipca 2013, 19:21
autor: Araven
Jeśli nie da rady wyciągnąć stamtąd Trzyłapki, wchodzę tam z nożem i idę w kierunku robala.

: 16 lipca 2013, 19:26
autor: namakemono
Jako że nie jesteśmy doświadczonymi wojownikami, w pierwszej chwili myślałem o ucieczce. Ale skoro Araven ruszył do ataku, to nie mogę go zostawić na pastwę robala. W pewnej odległości od Aravena (ale w jednej linii) zbliżam się do paskudy z czymś ciężkim (francuzem?) w dłoni. Ma to wyglądać jak próba osaczenia.

: 16 lipca 2013, 19:50
autor: Kargan
- Spadaj stamtąd babo ! - wrzasnęła Blizna naprężając linę opasującą talię Trzyłapki - On jest groźny w ścieku a na brzegu my mamy przewagę !
Faceci...od razu lecą się bić dwd; :/dymek Stwór nie ma nóg tylko jakieś durne płetwy - na stałym gruncie mamy nad nim przewagę zwrotności
i szybkości - po cholerę leźć do tego ścieku...

: 16 lipca 2013, 20:07
autor: Araven
Jeśli da radę wyciągnąć Trzyłąpkę nmi robal ją zaatakuję to nie wchodzę tam. Wchodzę tylko w sytuacji zagrożenia Trzyłapki.

: 16 lipca 2013, 20:15
autor: maciej
-Hłehłe-zarechotała Trzyłapka,obwiazując się w pasie liną podaną przez Bliznę. Podziękowała jej skinieniem głowy.
-Znam lepszy,bardziej odpowiedni...wszyscy równo w gówno....
Mutantka skończyła wiązanie liny,sprawdziła węzeł i...
-No to sru...-z mlaśnięciem zanurzyła się w mule

: 16 lipca 2013, 20:34
autor: Kargan
Genialne - jeśli ta nawiedzona mutantka zamierza mnie wciągnąć w to gówno to nie ma mowy - puszczam linę i niech sobie baba pływa z robalami

: 16 lipca 2013, 21:04
autor: maciej
Dobra,moje niedopatrzenie. Nie zauważyłem po dowcipie Namakemono że jest 4 strona. Moja anegdota była odpowiedzią na jego zarcik
.

Na widok potwora który całkiem sprawnie radził sobie w wodzie i sugerując się okrzykiem Blizny,mutantka ile sił w jej potężnym cielsku,ruszyła w stronę suchego terenu. Obserwowała jednocześnie ruchy przerosniętej pijawki,by w razie gdyby stwór nadmiernie się zblizył,zdzielić go przepychaczem. Ale przede wszystkim najważniejsze było postawienie nóg w suchym miejscu. Parła więc do przodu wywołując falowanie gęstej brei i wywołując fale smrodu gdy zastałe fekalia zostały gwałtownie wzruszone.
Czyli generalnie odwrót na brzeg z uważanie na stwora. W sytuacji kryzysowej odwołam się do łutu szczęścia.

: 16 lipca 2013, 22:11
autor: koszal
Blurp! -zduszony odgłos dobywający się z trzewi Pały zagłuszyło zamieszanie powodowane pojawieniem się... żarcia.
Widok sporej porcji mięcha tylko troszkę utaplanego w gównie zakręcił w żołądku Pały kiełkując w postaci narastajacego głodu- mieszanka uleciałej Mojej Dobrej Pały i Niebacza wypełniała umysł Pały jednym pragnieniem.

Nieee!- zostafcie je- fonko!- po czym pospiesznie przywiązując się liną do najbliższego możliwie pewnie wyglądającego mocowania Pała zagłębił się w breję spiesząc po obiad.

: 17 lipca 2013, 21:20
autor: Keth
Oczyszczalnia ścieków, poziom -6

Trzyłapka balansowała na wąskiej śliskiej kładce serwisowej, próbując zachować równowagę poprzez desperackie wymachiwanie dwiema nieuzbrojonymi rękami. Trzecia kończyna, ściskająca unurzany w odchodach metalowy pręt, poruszała przerośniętym nadgarstkiem w próbie odpędzenia przerażającego intruza.

Wielki stwór zdawał się przejawiać agresję dorównującej Trzyłapce, rzucając się pośród donośnego chlupotu na nogi mutantki. Zakrzywione zęby wielkości palców dorosłego mężczyzny budziły prawdziwą trwogę, toteż Trzyłapka wydała z siebie zduszony pomruk wściekłości pomieszanej ze strachem.

Przestraszone okrzyki padały też z ust innych mieszkańców Enklawy, kompletnie nieprzygotowanych na widok jakiegokolwiek żywego stworzenia, a tym bardziej złaknionego krwi drapieżnika. Blizna i Zadzior ciągnęli za linę uwiązaną do pasa Trzyłapki, w dobrych intencjach zamierzając wyciągnąć ją jak najszybciej na krawędź zbiornika, ale mogąc zarazem w każdej chwili strącić rosłą mutantkę do osadnika.

Trzepocząc wachlarzowatymi płetwami intruz wystrzelił z płynnej brei celując zębami w wielkie nogi kobiety...
Dziwaczny zwierz zajadle atakuje, dlatego Trzyłapka ma bardzo ograniczone możliwości działania. Posiadając 5 Punktów Akcji może je w myśl deklaracji Macieja zużyć na rąbnięcie prętem (2), przesunięcie się po kładce w stronę Blizny i Zadziora (2) oraz wzmocnienie obrony (1). Nikt inny nie może w tej turze wesprzeć mutantki pomocnym ramieniem, bo reszta ekipy znajduje się zbyt daleko od stwora i Trzyłapki. Uwaga dla chętnych do skakania w szambo: zbiornik ma około trzech metrów głębokości i wypełniony jest po brzegi płynnymi ściekami - zanurzenie się w czymś takim jest czystym szaleństwem, ale jeśli się uprzecie, zrealizuję Wasze deklaracje (mówiąc inaczej, instynkt samozachowawczy podpowiada Wam, że naprawdę lepiej tego nie robić).

Odpierając atak za pomocą broni białej należy zaliczyć test Gardy + Krwawej Łaźni. Trzyłapka dysponuje solidnym zbrojeniowym prętem (Siła 1k6+1, Precyzja A0 D-1, Zawodność 16%, Wytrzymałość 4). Czym dysponuje stwór i jak skończy się sparing, tego dowiecie się w następnym poście! :P

: 17 lipca 2013, 23:05
autor: Keth
Inicjatywa stwora wynosi 6, Inicjatywa Trzyłapki 5,2. Tym samym cudaczne stworzenie ugryzie pierwsze. Mamy tu do czynienia z testem spornym. Z jednej strony test ataku (Garda 3 + Sprawność 1k6), z drugiej test obrony (Garda 4 + Krwawa Łaźnia 1k12). Uzyskałem wyniki na kostkach 1 i 5, więc atak był nieudany. Teraz szybko kontra, czyli jeszcze raz ten sam zestaw testów, tylko w drugą stronę. Wyniki na kostkach wg klucza Trzyłapka, stworek: 2, 2.

Gryzacz nie zdołał mutantki capnąć, za to zebrał po swym cudacznym łbie prętem. Pręt zadaje 1k6+1 ran, wyrzuciłem 4, w sumie 5 ran. Skóra płetwiaka generuje 1 pkt ochrony, na czysto weszły 4 rany. Zwierzę zakręciło w miejscu i zanurkowało w szambie znikając z oczu mutantki i chlapiąc w jej stronę na pożegnanie ogonem.

Faularkę napiszę dopiero jutro, dziś już nie mam siły...

: 17 lipca 2013, 23:20
autor: koszal
Mocno przywiązany liną Pała chlupnie na stwora.
Upatruje w nim mega żarcie na dłuugo. Strach przegrywa z głodem. Z opisem czekam, aż się wyklaruje sytuacja. Pała- profesonalny poławiacz czerwi- atakuje łomem.

: 18 lipca 2013, 08:42
autor: Kargan
Jak się Pała zamierza w tym kąpać to jego sprawa - Blizna nie będzie interweniować. Czy pojawienie się potwora
poprawiło nieco kwestię "skorupy blokującej odpływ" czy musimy wracać do pracy ?

: 18 lipca 2013, 12:10
autor: maciej
Trzyłapka czym prędzej wydostaje się na brzeg ścieku. Wodząc po błocku wzrokiem obserwuje ruchy Pały oraz wypatruje obecności stwora. Jednocześnie...
-Banda starych zramolałych pierdzieli. Normale myślą że mogą się nami wysługiwać bez narażania swoich kostropatych tyłków. Wsadzę im ten pręt głęboko w dupę gdy...-mutantce,ociekającej szlamem,wymkneły się pod nosem obelgi. Zamknęła się widząc zaskoczone spojrzenia stojacych najbliżej. Uważnie z zatroskaniem na twarzy obserwowała Pałę który radośnie bełkocząc taplał się w gnojówce.