PBF - Czarne złoto

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 stycznia 2014, 08:50

6 Katesh 608 OR, siedziba "Grzmocicieli" na Małym Ostrowie

Dyskutując z narastającym podnieceniem o byłym kupcu Ligi oraz perspektywach wyjazdu do Langmere, Grzmociciele opróżnili do końca sagan z rybną polewką. Przybyły pod sam koniec konsumpcji Fineasz musiał się obejść smakiem, nie odmówił jednak skosztowania mocnego samogonu z zielonej butelki, będącej kolejnym darem wdzięcznych sąsiadów dla szajki.

- W siodle do Langmere będzie pół dnia drogi - oszacował na głos Vain, który znał dość dobrze okoliczne trakty oraz meandry Murkhamu - Szlak niemal prosty i dobrze utrzymany, cięgiem idą nim pielgrzymi w góry, całymi kupami. Tamtędy najprostsza droga do Divinium.

- Gorzej z tymi, którzy siodeł nie mają - mruknął pod nosem Fogg oglądając się znacząco na Longswortha - A my co, okrakiem na jakim pielgrzymie mamy pomykać?

- Lepiej już na pielgrzymce, jakiej młódce, w którą można wbić ostrogi... czy też raczej jedną ostrogę - zarechotał Bannister, który zdążył już zapomnieć o ustępującym bólu w prawej dłoni - Taka podróż to choćby i cały dzień.

- Jeśli wszystko pójdzie po myśli i żaden dzisiaj w Cycku czego nie spartoli, jutro z ranka skoczymy do starego Kirswella - powiedział Stryker wygładzając rękawy swej koszuli - Ma ci on kilka osłów uczonych do chodzenia pod siodło i wynajmuje je za parę tarczy od sztuki.

- Na ośle mam jechać?! - Fineasz zakrztusił się przełykanym właśnie samogonem, a w oczach stanęły mu łzy - Postradałeś rozum?! Ja na ośle?!

- Morrow mi świadkiem, będziecie do siebie idealnie pasowali - wtrącił ze śmiertelnie poważną miną Bancroft, z całych sił powstrzymując wybuch śmiechu - Trudno jeno będzie orzec, który z was właściwie mądrzejszy!

- I wcale nie musisz, jeśli nie chcesz - dodał Stryker wzruszając ramionami - Możesz truchtać za końskimi ogonami, jeśli chcesz, ale zapomnij, że cię wezmę za siebie na siodło. Niby dziewki wolisz, ale kto cię tam wie, Fineasz, ponoć dawno już nie chędożyłeś, lepiej nie ryzykować.
Żarty żartami, ale może przeskoczymy z akcją do wieczora i wizyty w Cycku? Zakładam, że Fineasz, Nathaniel i Reyland będą tam reprezentowali interesy całej szajki, a Hawke i Rogan wcisną się w kąt obserwując przebieg negocjacji.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 stycznia 2014, 09:05

Kilka słów o świecie gry

Langmere to niewielka nadrzeczna wioska położona w górze Murkhamu, odległa o kilka godzin konnej jazdy od Clockers Cove. Zamieszkują ją rybacy i flisacy, jest tam też niewielki tartak. Niektóre górnicze barki z Wyrmwallu spływają z rudami metali wprost do Clockers Cove, niektóre jednak dla zaoszczędzenia czasu wyładowują towar właśnie w Langmere, zawracając zaraz z powrotem do górskich kopalni.

Divinium to prastara świątynia wzniesiona w 1866 PR (a zatem ponad dwa tysiące lat temu) w górach Wyrmwallu przez Nollanda Orelliusa, pierwszego Patriarchę Kościoła Morrowa. W czasach owych zyskujący dopiero popularność morrowianizm był zaciekle zwalczany przez Świątynię Menotha, dzierżącą dotąd berło bezwzględnej teokracji i starającą się wykorzenić heretycki w mniemaniu menitów kult Morrowa za pomocą ognia i miecza (z naciskiem na ogień). Przeistoczone z biegiem czasu w prawdziwą świątynną fortecę Divinium nie stanowi już siedziby Kościoła Morrowa (obecnie rolę tę pełni caspiańskie Sancteum), ale wciąż pozostaje obiektem licznych pielgrzymek, albowiem słynie ze spektakularnych cudów i kolekcji bezcennych relikwii.

Liga Mercirska to bardzo wpływowa i zamożna organizacja handlowa z siedzibą w Mercirze, konsorcjum z prawdziwego zdarzenia o silnej flocie morskiej oraz wielu faktoriach rozsianych po całym Cygnarze. W tej chwili koncentruje całą uwagę na niedawno odkrytym nowym kontynencie, mitycznym Zu, ale wciąż prowadzi swe interesy z żelazną konsekwencją w zachodnim Immorenie.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 31 stycznia 2014, 10:25

TECHNICZNY

GM,pytanko. W podreczniku str 277 horse,riding kosztuje 80 gc. Kasa startowa liczy się z jednej czy z dwóch profesji?Może jakiegoś by się dało kupic.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 31 stycznia 2014, 10:30

-Cóż to,Stryker,głodnemu chleb na myśli?-żachnął się rzezimieszek- A ja byle czego nie ruszam żeby mi to i owo odpadło. A na ośle jak trzeba to pojadę,jak nie będzie innej możliwosci. Żaden ze mnie pan żeby się powozem kazać zawieźć
Idziemy do ''Cycka''. Trzech na widoku dla prezentacji,reszta upchnięta po kątach
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 stycznia 2014, 10:31

Prawdopodobnie przeoczyłeś mój wpis na samym dole opisu Twojej postaci w wątku technicznym, ale nic nie szkodzi, to da się nadrobić. Po zakupach startowych zostało Ci 70 koron - zaproponowałem za 60 trochę przechodzonego perszerona z siodłem po dziadku. Bierzesz? ;)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 stycznia 2014, 10:47

6 Katesh 608 OR, tawerna "Winny Cycek"

Położona w nieco bardziej czystej części portu tawerna zwała się po prawdzie "Pod Winnym Gronem", ale kiedy wynajęty do namalowania szyldu artysta zawiesił nad drzwiami swe dzieło, każdemu bez mała gościowi wydawało się, że miast dorodnej kiści winogron na desce pysznił się kształt równie dorodnej kobiecej piersi udekorowanej sutkiem w postaci wyjątkowo wielkiego grona. Właściciel próbował co prawda walczyć z nadanym swemu przybytkowi kpiarskim mianem, ale poległ sromotnie godząc się w końcu z tym, że jego tawerna zasłynęła w okolicy pod nazwą "Winnego Cycka".

Grzmociciele nie zaglądali tu zbyt często, albowiem właściciel dbał starannie o porządek i nie dopuszczał do bójek, a przyłapani na kradzieży złodzieje byli wpierw nieco obijani, później zaś bezwzględnie oddawani w ręce miejskiej straży. Tak srogie traktowanie zraziło do "Cycka" większość miejscowych hulaków i nicponiów i sprawiła zarazem, że zatrzymywali się tam porządniejsi klienci, głównie przejezdni pielgrzymi zmierzający do Divinium i szanujący się żeglarze.

Zlustrowani bacznymi spojrzeniami dwóch rosłych wykidajłów, Stryker i Bannister zdjęli grzecznie kapelusze i uśmiechając się do wszystkich życzliwie jęli przemieszczać się przez salę w poszukiwaniu wolnego stolika. Fogg podążał za nimi statecznym krokiem, znienacka bardzo zadowolony z faktu, że nigdy nie przyszło mu na myśl okraść kogoś w tym lokalu.

Faktycznie, zasiadający przy stołach goście sprawiali wrażenie uczciwych i szanujących prawo obywateli. Lustrując skrytym wzrokiem ich odzienie Fineasz odgadł, że spogląda na bogatych rzemieślników, skrybów z kupieckich kantorków i majętnych podróżnych chcących odwiedzić odległy od dwa dni drogi od Clockers Cove Pierwszy Kościół. Tu i ówdzie można też było zauważyć ciemnoniebieskie uniformy i charakterystyczne rogatywki królewskich strzelców, przepijających żołd w lokalach, których nie obejmował garnizonowy zakaz odwiedzania.

- Jeszcze ich nie ma - stwierdził Fogg trącając dłonią Strykera - Siądźmy sobie tutaj, póki jest wolne miejsce.
Trójka negocjatorów już na miejscu, zajęła jeden z wolnych stolików. Belkera i jego znajomka jeszcze nie ma. Obstawa ma zamiar siąść razem czy rozproszyć się po tawernie?

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 31 stycznia 2014, 10:59

Keth napisał(a):
Prawdopodobnie przeoczyłeś mój wpis na samym dole opisu Twojej postaci w wątku technicznym, ale nic nie szkodzi, to da się nadrobić. Po zakupach startowych zostało Ci 70 koron - zaproponowałem za 60 trochę przechodzonego perszerona z siodłem po dziadku. Bierzesz? ;)
Rzeczywiście przeoczyłem.Biorę,koń jest osom
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 31 stycznia 2014, 11:40

Rozproszyć się po tawernie, każdy w innym zacienionym kącie.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 stycznia 2014, 13:11

6 Katesh 608 OR, tawerna "Winny Cycek"

Sącząc całkiem niezłe, a przez to zbyt drogie jak na ich kieszeń piwo z browaru w Fharinie, trzej Grzmociciele rozglądali się leniwie po tłocznej tawernie. Uprzejme dziewczęta o splecionych w warkocze włosach roznosiły po sali półmiski i talerze bądź dostawiały do stolików kolejne napełnione trunkami kufle. W powietrzu unosił się cichy gwar rozmów, obracających się głównie wokół tematu handlu morskiego, wieści z frontu, obyczajowych skandali oraz wątków religijnych. Całość tworzyła senną dla Grzmocicieli atmosferę, pozbawioną ostrego charakteru spelunek w zaułkach portowego miasta, gdzie pranie się po pyskach i tarmoszenie posługaczek za tyłki zwykło uchodzić za przedniej jakości rozrywkę.

Vain, Bancroft i Longsworth pojawili się w "Cycku" w krótkich odstępach czasu, wchodząc do środka w pojedynkę i umiejętnie unikając nawiązania bliższego kontaktu wzrokowego z towarzyszami Fogga. Wszyscy dołożyli starań, by prezentować się w miarę porządnie i nie wzbudzać zbytecznego zainteresowania świeżymi plamami po winie na koszuli... bądź starymi i nie dość dobrze spranymi plamami po krwi.

Stryker zaczynał się już skrycie martwić, że przyjdzie mu zamówić kolejny kufel, kiedy w drzwiach tawerny stanęło trzech mężczyzn rozglądających się bacznie po pomieszczeniu. Powitany przez pilnujących porządku drągali, Jonas Belker zdjął z głowy czapkę i poprowadził dwóch swoich towarzyszy ku stolikowi zajmowanemu przez Grzmocicieli, uśmiechając się ku mijanym dziewczętom i pozdrawiając uniesioną ręką co poniektórych gości.

- Fineasz, Nathaniel, Reynard, rad jestem wielce was ujrzeć - wyszczerzył się paser udając, że łączy go z całą szajką niebywale głęboka zażyłość - Chciałbym wam kogoś przedstawić. To pan Kent Forsythe, szanowany kupiec z branży metalurgicznej oraz jego klerk, pan Birk Talbot.

- Miło mi poznać - oznajmił Kent Forshyte, dobrze ubrany Caspianin przed czterdziestką, starannie uczesany i emanujący pewnością siebie. Towarzyszący mu szczupły i żylasty klerk, zgarbiony i spoglądający na świat przez nasadzone na nos okulary, wymamrotał pod nosem jakieś pozdrowienie, po czym usiadł tak, by jego pryncypał odgradzał go od Grzmocicieli.

- Widzę, że kufle już prawie puste - zawiązał konwersację Forshyte - Barman, sześć piw na mój koszt, a żwawo!
Czas na przełamanie lodów...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 stycznia 2014, 13:25

6 Katesh 608 OR, tawerna "Winny Cycek"

Obciągając kurtkę z łosia, Rogan Vain zaczął się wiercić nieznacznie na drewnianej ławie. Powodem jego dyskomfortu była grupka siedzących dwa stoliki dalej żołnierzy z pułku strzelców, którego odznaki Morridańczyk nie rozpoznawał ani nawet specjalnie nie próbował odszyfrować. Czterej szeregowcy musieli popijać od dłuższego czasu, bo ich mowa robiła się nieco bełkotliwa, ciągle jednak pilnowali swych manier świadomi tego, że narobienie sobie kłopotów w "Cycku" było dalece niewskazane. Nie pozwalając sobie na zaczepki wobec kobiet, wojskowi zaczęli w zamian świdrować nieprzyjemnymi spojrzeniami siedzącego na skraju ławy łowcę nagród. Ich wypowiadane coraz głośniej uwagi zaczynały docierać powoli do uszu Vaina, starającego się ignorować je z pełną wyższości miną.

- ...dekownik jakich wielu - powiedział jeden z żołnierzy podnosząc jednocześnie do ust kufel piwa - Nasi umierają dziennie na froncie za takich obiboków...

- ...nie ma poboru z urzędu? - zapytał retorycznie drugi, drapiąc się po podbródku - Wszystkich ich trzeba wcielić do armii, a potem do Ciernistej Puszczy albo na Scharde...

Puszczając komentarze koło uszu Rogan przyjrzał się uważnie przybyłym na spotkanie z Grzmocicielami ludziom. Jeden z nich faktycznie wyglądał na kupca, nawet całkiem dobrego w swym fachu, drugi jednak od razu wzbudził głęboką niechęć Morridańczyka swą wątłą sylwetką, pełnej obaw mową ciała oraz okularami składającymi się na obraz wyjątkowo zniewieściałego mieszczucha.
Reszta drużyny siedzi zbyt daleko, by dosłyszeć konwersację, ale oczywiście i tak czytacie wątki fabularne kolegów, więc nie ma problemu! ;)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 stycznia 2014, 13:39

6 Katesh 608 OR, tawerna "Winny Cycek"

Forshyte odczekał, aż jedna z dziewcząt przyniesie nową kolejkę, upił w elegancki sposób piwa z kufla, po czym przeniósł spojrzenie na Fogga.

- Nie będę ukrywał, że sprowadzają mnie tu interesy - powiedział nie siląc się na słowne gry - Pan Fogg zapewnił mnie, że zna kilku godnych zaufania dżentelmenów, którzy obeznani są z gościńcem i mogliby wyjechać za miasto na kilka dni, oczywiście za godziwą zapłatą.

- Pan Fogg się nie mylił. Zamieniamy się w słuch - odparł Stryker, kiedy Forshyte zawiesił na chwilę głos.

- Jak już tu napomknięto, działam w branży metalurgicznej - podjął swój wywód kupiec - Pośredniczę w handlu cyną i miedzią, odkupuję od górników w Wyrmwallu i sprzedaję do odlewni lub innych klientów. Zazwyczaj towar dociera do mnie na miejsce, ale wyjątkowo jeden z dostawców poprosił o odbiór rudy w Langmere. Mam trzy zaprzęgi z furmanami, wszelako potrzebuję ochrony. Sami wiecie, na szlaku do Divinium jest zazwyczaj spokojnie, ale mamy wojenne czasy i nigdy nie można być pewnym bezpieczeństwa. Zlecenie same w sobie jest nader proste i ufam, że się go nie przelękniecie - w głosie Kenta pojawił się pewien kpiarski ton - Trza tylko pojechać z zaprzęgami do Langmere, dopilnować przeładowania rudy z barki na wozy oraz zapłaty, a potem dostarczyć cynk i miedź w miejsce, skąd odbierze je mój klient.

- W kwestii zapłaty mój pryncypał okazał wielką szczodrość - zabrał głos klerk, poprawiając zsuwające się w dół nosa okulary i strzelając nerwowo oczami - Każdy z panów... o ile się nie mylę, sześciu, prawda? Otóż każdy otrzyma po piętnaście sztuk złota, a także bukłak piwa i bochenek chleba i jeszcze sakwę obroku dla konia. Odbiór wynagrodzenia po powrocie do miasta, w kantorku pana Forshyte.
Piętnaście sztuk złota to naprawdę dobra oferta, skrycie spodziewaliście się stawki rzędu pięciu do dziesięciu koron. Jeśli mimo wszystko zamierzacie się targować, czekam na dobre argumenty. Inne pytania też mile widziane.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 31 stycznia 2014, 14:21

Miło konkrety słyszeć. Dżentelmenami jesteśmy nieco mniej, ale trakt i zagrożenia na nim znamy.
Co do zapłaty jest do przyjęcia, ale jak mniemam i ryzyko będzie duże.
Wszystko pięknie, że po powrocie, ale jakaś zaliczka by się przydała nap. po 5 sztuk złota z góry a po 10 po powrocie?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 stycznia 2014, 14:32

6 Katesh 608 OR, tawerna "Winny Cycek"

Słysząc propozycję Bannistera Forshyte pokiwał ze zrozumieniem głową, po czym klepnął w ramię nie czującego się chyba zbyt dobrze w towarzystwie Talbota. Klerk przełknął szybko ślinę, ponownie poprawił okulary, potem zaś wyciągnął spod kamizelki skórzaną kieskę.

- Skoro pan Forshyte nalega, niechaj będzie zaliczka, wszelako tylko po pięć koron na głowę - zastrzegł kupiecki liczykrupa - Ale wpierw dobijmy targu, dobrze, panie Forshyte?

- Wybaczcie memu przyjacielowi, wielce jest podejrzliwy, nie ufa nawet własnej matce, cóż dopiero mówić o mnie! - roześmiał się handlarz miedzią, przywołując na lisie oblicze swego asystenta przesiąknięty zmieszaniem niespokojny uśmiech - Wpierw rzeknijcie jednak, czy jesteście gotowi wyruszyć w drogę jutro o brzasku? Furmani już opłaceni i czekają, za czekanie dodatkowego grosiwa wołają, a klient też się niecierpliwi. Jeśli możecie wyjechać o świcie, gotów jest przypieczętować umowę.

- Jeno bez notariusza, o ile wam to nie przeszkadza, panowie - Talbot zniżył znienacka głos, czując się widać jeszcze bardziej skrępowanym, gdy przychodziło do tematu notariusza i powiązanych z jego osobą opłat - Jeśli jednak się uprzecie, rzecz jasna sporządzimy stosowną umowę na piśmie, ale z przeniesieniem kosztów na wasze aktywa.
Ta cała scenka z notaiuszem ma pewne uzasadnione podłoże. Wojna trwa czwarty rok i skarbiec królestwa desperacko potrzebuje funduszy na kontynuowanie zbrojeń. Stąd rosnące praktycznie z dnia na dzień podatki i opłaty licencyjne. Sporządzenie umowy zlecenia z udziałem notariusza podnosi jej wiarygodność, ale zarazem wymaga wniesienia opłaty skarbowej, zwyczajowo w wysokości jednej piątej Waszego wynagrodzenia.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 31 stycznia 2014, 16:03

Obejdzie się bez notariusza. Ale jakaś premia mile widziana.
Mówiąc premia mam na myśli wykonanie zadania bez strat ładunku i możliwie szybko, jeśli pojawią się duże trudności, a tych się chyba spodziewacie panowie.
Jeśli trudności i przeszkody nie będą większe od typowych, premia nie wchodzi w grę.
Tak z 5 sztuk złota premii na głowę ew. bym widział.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 stycznia 2014, 16:19

6 Katesh 608 OR, tawerna "Winny Cycek"

Talbot przybrał na dźwięk żądań Bannistera minę taką, jakby przez przypadek usiadł na grzbiecie jeżłacza, na dodatek gołym zadkiem. Sam Forshyte zmarszczył na przelotną chwilę czoło, a w jego oczach pojawił się błysk mogący kojarzyć się z rozczarowaniem, ale który natychmiast zniknął zastąpiony twardym zdecydowaniem.

- Chwileczkę, panie Belker - kupiec uciszył ruchem ręki otwierającego usta pośrednika, spoglądając wprost w oczy wcale tym nie speszonego Reynarda - Jeśli o premii mowa, to premia wymaga z samej swej natury nader zadowalających wyników i zasadność jej przyznania pozostawiam wyłącznie gestii własnej oceny. Przystaję na pięć koron od głowy, ale ja i tylko ja uznam, czy jestem dość zadowolony z efektów współpracy, by je wypłacić. Czy zgadzają się panowie z tym postanowieniem?
Czekam na reakcje...

ODPOWIEDZ