Strona 5 z 14

: 17 lutego 2014, 18:27
autor: deliad
Nargo leżał pod wozem wpatrując się uporczywie w znaleziony orzech. Robił tak intensywnie jakby chciał zmusić nasionko do zakiełkowania. Cała ta sprawa z żyjącym drzewem zdominował myśli wosa. Po raz pierwszy spotkał się z tak majestatyczną potęgo. Ten stwór ciskał krasnoludami z taką łatwością jak dziecko rzucające kamienie do jeziora.

Nargo znalazł orzech w chwili gdy "drzewioczłek" na chwilę się uspokoił. W zasadzie nie miał pewności, że orzech spadł akurat z tego drzewa, ale przecież mawiają, że "niedaleko pada rohańczyk od konia". Trzymał w rękach potęgę. Takie drzewo mogłoby bronić granic i zabijać wrogów, ale przecież może być równie zwariowane jak te, które zaatakowało krasnoluda. Wos wcisnął nasiono do kieszeni i wyszedł spod wozu przeciągając się. Postanowił decyzję co zrobić z nasionem na później.

Szykował się do dalszej drogi. Im szybciej wyjdą z tego chorego lasu tym lepiej.

: 17 lutego 2014, 20:39
autor: Dobro
Spoiler!
Podszedłeś do pierwszej linii krzaków. Ostrożnie rozchylając gałęzie przedostałeś się na drugą stronę. Pomiędzy drzewami, na kamieniu wystającym ponad metr od ziemi stał krasnolud z uniesionymi rękami i coś mówił. Jego głowa była skierowana w dół. Usłyszałeś za sobą delikatny szelest. To Galdor dołączył do ciebie i wspólnie widzicie, że krasnolud przyklęknął i coś rysuje na kamieniu. Jeżeli krasnolud popatrzy w lewo, napewno was dostrzeże.
Wilbur spal jak niemowlak; z obślinioną buzią i rękami położonymi powyżej głowy. Z nosa co chwilę mu rosła i malała bańka. Galdor potrząsnął nim, próbując go zbudzić, ale hobbit spał jak zabity. Strażnik potrząsnął nim mocniej, powodując tylko ciche "plum" rozbijanej bańki z nosa. Mężczyzna zrezygnował i doskoczył do Braki, leżącej obok. Krasnoludzka kobieta również spała, cicho chrapiąc przez nos. Próby obudzenia jej również nie przyniosły rezultatu.

Galdor rozejrzał się po obozowisku. Wszyscy spali, zaś szarość przedświtu zaczynała ustępować w bardzo słabe światło słoneczne. Galdor postanowił nie tracić więcej czasu i najciszej jak mógł pobiegł za znikającym w krzakach Den'verem.
Spoiler!
Dołączyłeś do beorninga tuż za pierwszymi krzakami. Daleko, jakieś 20 metrów od was, na kamieniu przyklęknął krasnolud i coś rysował na kamieniu. Jeżeli krasnolud popatrzy w lewo, napewno was dostrzeże.
Spoiler!
Śniło ci się, że zasadziłeś orzech w rodzinnej wiosce. Drzewo rosło i rosło, z roku na rok. Gdy czułeś, że twoje dni można policzyć na palcach jednej ręki, podeszłeś do drzewa wraz z synem. Drzewo zaś spojrzało na ciebie i z nienawistnym wzrokiem porwało synka i wsadziło sobie do nagle otwierającej się gardzieli. Obudziłeś się ze snu i zauwazyłeś, że posłanie Galdora i Den'vera jest puste, zaś nikt inny nie pilnuje obozowiska, gdyż reszta śpi.
Spoiler!
Stado kruków przeleciało nad waszą karawaną. Krakały w swoim kruczym języku. Zataczały koło nad krasnoludem Bali, i we wspólnym języku krakały "zdrajca!", powtarzając manewr trzy razy. Nagła ciemność została rozjaśniona światłem z pochodni. Jesteś w jednej z kopalni. Drund przeszedł koło ciebie z lampą górniczą, trzymając w dłoniach najpiękniejszy nieoszlifowany ametyst, jaki kiedykolwiek widziałeś. Za nim ciągnęła się smuga krwi. Obudziłeś się i zauwazyłeś, że posłanie Galdora i Den'vera jest puste, zaś nikt inny nie pilnuje obozowiska, gdyż reszta śpi.
Mam nadzieję, że nie rażą was spoilery. Obiecuję, że dużo ich nie będzie :)

: 17 lutego 2014, 22:18
autor: Araven
Ukryj się Den`ver, ale miej na niego oko.
Ja go obejdę i zobaczę co on tam rysuje na ziemi.

Obchodzę go, skradając się jako Strażnik w jego kierunku. Chcę go podejść i zobaczyć co rysuje na ziemi.

: 18 lutego 2014, 07:10
autor: Denver
Den'ver wykorzystuje swoje zdolności "jedności z naturą" by pozostać niezauważonym

: 18 lutego 2014, 09:01
autor: koszal
Dwalin zerwał się na równe nogi momentalnie dobywając obydwu mieczy.

Coś tu wyraźnie śmierdzi podstępem. -wymamrotał pod nosem podejrzliwym wzrokiem rozglądając się po okolicy. Podszedł do śpiących kamratów i począł budzić ich kopniakami, tak by cały czas mieć baczność na okolicę.

: 18 lutego 2014, 13:19
autor: deliad
Nargo wyrósł jak z podziemi za plecami Dwalina i ignorując jego gwałtowną reakcję powiedział.

- Nikogo nie ma na warcie. Dwóch poszło w las. idę ich wytropić.

Powiedziawszy to ruszył na skraj lasu szukając śladów.

: 18 lutego 2014, 19:39
autor: Dobro
Galdor okrążył polankę z kamieniem i krasnoludem szerokim kołem, uważnie stawiając kroki. Stanął właśnie po przeciwnej stronie i dostrzegł symbol, jaki wyrysował krasnolud. Runa - bo tak to wyglądało - zabłysnęła mdłym, niebieskim światłem, po czym przygasła i wtopiła się w skałę. Krasnolud wstał i po lesie przetoczyły się krzyki i wrzaski Dwalina.

Bali zeskoczył z kamienia, na sekundę po tym, jak beorning stał się przeźroczysty i znikł z widoku, i pobiegł w stronę obozowiska.

***

- Wstawać, lenie! Wstawać! - wrzeszczał Dwalin, rozkopując wszystkich wokoło. Pierwszy dostał Drund, butem pod żebra. Wymamrotał coś, ale zaraz się zerwał na równe nogi z pałką w dłoniach. Pozostałe krasnoludy nie czekały na swoją kolej dostania kopa i podnosiły się z posłania. Tylko Wilbur i Braka spali dalej, mimo robionego ambarasu. Ale w końcu i oni się zbudzili - trudno bowiem spać głową w dół, będąc trzymanym za nogi przez wściekłego Dwalina. W obozowisku brakowało krasnoluda Bali, Galdora i Den'vera. Nagro chwilę wcześniej znikł ich wytropić.

***

Wos przeszedł przez pierwsze krzaki i niemal zderzył się czołowo z krasnoludem.

- Co do cholery? Nawet odlać się w spokoju nie mogę?! - wydarł się Bali, gmerając przy pasku.
Spoiler!
Den'ver: zdany test magii. Galdor: zdany test skradania z dwoma oczkami przewagi.

: 18 lutego 2014, 20:45
autor: Araven
Jak Bali się oddali, podchodzę do miejsca z runą i staram się ją odcyfrować.
Wykrywam tez magię czy jest silna i ew. jakiego rodzaju.

: 18 lutego 2014, 21:16
autor: Dobro
Nagro nie zdążył odpowiedzieć, gdy po lesie przetoczył się huk. Sowy z furkotem odleciały z drzew. Spojrzał za krasnoluda. Coś się stało przy kamieniu, przy którym stał przed chwilą Bali.

***

Galdor wychylił się z cienia krzaków i podszedł do głazu, gdy tylko krasnolud opuścił tą małą polankę. Na powierzchni skały była wyryta ledwie widoczna krasnoludzka runa. Krasnoludy zazdrośnie strzegły swoich run i nie było szans, by ktokolwiek poza innym krasnoludem zdołał to rozczytać. Strażnik miał już odejść, ale w ostatniej chwili postanowił sprawdzić, czy w pobliżu była ostatnio używana magia. Skupił się i wyszeptał cicho słowa zaklęcia wykrywającego Magię Przepływu. Gdy tylko dokończył ostatni wers, pożałował tego.

Magia Przepływu była w miejscu głazu tak silnie skoncentrowana, że odrzuciła Galdora i cisnęła nim o 6 metrów do tyłu. Mężczyzna poczuł silne uderzenie w klatkę piersiową, po czym stracił przytomność.

Den'ver zobaczył, jak Galdor poleciał w tył niczym pociągnięty za sznurek u pasa. Przekoziołkował jeszcze dwa metry po upadku i zatrzymał się na pobliskim drzewie.
Galdor: straciłeś przytomność na około 5 minut. Skreślam 4 obrażenia z toru presji.
Spoiler!
Test był na poziomie 3. Magia Galdora wynosiła 2. Na kościach Fate wypadło mi -1. Czyli 2 - 1 - 3 to -2. Porażka.

: 19 lutego 2014, 07:19
autor: Denver
Den'ver podbiega do ofiary czarów i sprawdza oznaki witalności oraz ogląda efekty wybuchu.

: 19 lutego 2014, 09:36
autor: Araven
Jeśli odzyskam przytomność, przekazuję drużynie na osobności co znalazłem, silną runę na kamieniu jaką zrobił Bali.
Na boku mówię:
Czas się rozmówić z krasnoludami, co myślicie?.
Czy wiedzą o tym co robi Bali. Czy te runy maja jakoś chronić karawanę czy wręcz przeciwnie mają jej szkodzić.

Drużyno wypowiadajcie się, ale widać że to grubsza sprawa z tymi runami.
Mus nam sprawę wyjaśnić, czeka nas kilka dni drogi przez Mroczną Puszczę jeszcze.
Nie wiem czy mogę dalej ufać Baliemu.

: 20 lutego 2014, 10:54
autor: deliad
Wos przyjrzał się przez chwilę krasnoludowi po czym bez słowa ruszył dalej szukać pozostałej dwójki wartowników. Idąc ich tropem w końcu z powrotem wrócił do obozu gdzie zastał komplet swoich towarzyszy.

- O jesteście już. Zostawiliście obóz bez warty. Myślałem, że coś was wywabiło z obozu i zjadło.

: 27 lutego 2014, 11:47
autor: Dobro
Strażnik leżał jeszcze przez chwilę ogłuszony, ale zaraz odzyskał przytomność i zobaczył pochylającego się nad nim beorninga.

- Nic ci nie jest? - zapytał.

- Niee... chyba. Za to czuje się, jakbym wypadł z pierwszego piętra.

Dunedain wstał, otrzepał się. Podszedł jeszcze raz do kamienia, rzucić okiem na runę. Tymczasem na powierzchni kamienia nie było ani śladu po magicznym piśmie krasnoludów. Nic nie świadczyło o tym, że cokolwiek w ciągu ostatnich dziesięcioleci naruszyło powierzchnie kamienia. Zdziwiony mężczyzna dał znać beorningowi i razem wrócili do obozowiska.

*

- Coś dziwnego się tu dzieje... - odpowiedział Wosowi Galdor, i korzystając z okazji, że krasnoludy pakowały dobytek na wozy, zgromadził wszystkich towarzyszy i udając, że się pakuję, zagadał.

- Bali zrobił dziwną runę na kamieniu, na pobliskiej polance, która chwilę potem zniknęła, zaś Wilbur dziwnym trafem śpi jak zabity. Miejcie oko na tą dziwną hałastrę...

*

Promienie światła mozolnie przebijały się przez liście u korony drzew. Były godziny południowe, a więc i czas na kolejny popas. Trakt był ww tym miejscu szerszy; pobliskie drzewa zaś niezbyt gęste.
Spoiler!
Poczułeś w powietrzu znajomą woń. Orki. Muszą być blisko... (do 100 metrów).

: 27 lutego 2014, 19:22
autor: deliad
Nargo poderwał się na równe nogi tak gwałtownie, że aż prawie spadł z wozu.
- Orki ! - warknął na tyle głośno, żeby usłyszały go wszystkie krasnoludy i reszta drużyny - blisko, rzut kamieniem stąd.
Wos wietrzył pułapkę, więc zeskoczył z wozu szukając osłony. Sięgnął po łuk i wypatrywał wroga.

: 27 lutego 2014, 19:57
autor: Araven
Krasnoludowie budźcie towarzyszy i do walki się szykujcie.
Galdor zajął pozycję strzelecką za jakimś drzewem, sprawa krasnoludów musi poczekać.
Oby orków nie było zbyt wielu pomyślał.