Strona 5 z 16

: 12 czerwca 2014, 17:43
autor: 8art
Wątek techniczny

Czy Sasza jest borgiem, że tak się nagle zwinnie zaczął poruszać? Kmicic nie raz się nim opiekował, to może wyczaił jakieś wszczepy itp

Niech zgadnę... To miejsce gdzie jest sprzęt do usunięcia zaszytych zabawek, nie jest przypadkiem w Mińsku?;)

: 12 czerwca 2014, 17:59
autor: Dobro
Boss wziął jeszcze kostkę czekolady, którą to Motłoch chciał nakarmić psa. W tym czasie ściągał brudne, przemoczone ubranie warte niegdyś sporą kasę. Bez słowa wziął łachmany, w których czuł się gorzej niż podle.

- Tania, Motłoch. Chyba ktoś do nas idzie. Przywitajcie ich z honorami, ja spróbuje wykombinować, jak się stąd wydostać. Wy tam - zwrócił się do pozostałych w pomieszceniu. - Albo nam pomagacie i razem wychodzimy z tego gówna, albo wypierdalać - powiedział chłodnym tonem, zniekształconym nieco przez szczękanie zębami z zimna.
Po przebraniu się wykonuje telefon do Balbiny. Jak nie odbierze, to do innej grupy operacyjnej.

: 12 czerwca 2014, 19:03
autor: koszal
Sprężyste, rześkie ruchy Saszy budziły podejrzliwość Kmicica. Gdyby nie fakt, że sam czuł się nad wyraz świetnie pewnie drążyłby temat. Adrenalina musiała wciąż działać.
Zapadła chwila milczenia. przerwał ją głos garniaka, dobiegający z góry.

Wy tam. Albo nam pomagacie i razem wychodzimy z tego gówna, albo wypierdalać
Spoiler!
Ruch Oporu dysponował własnymi kompleksami i był dość dobrze wyposażony. Znajdowały się głęboko pod Witebskiem. Jednakże kojarzysz tylko podziemne korytarze, niewiele więcej niż wspomnienia z Orszy.
Znasz obszar, na którym to może się znajdować, lecz za cholerę nie pamiętasz wejścia.
Motłoch przygryzł dolną wargę obserwując szybko zmierzającą w ich kierunku grupę. Przez moment zaczął myśleć, że boss upadając uszkodził sobie głowę, nie mieli odpowiedniego sprzętu, by wynieść z takiej konfrontacji cało swoje cztery litery.

Wiązanka, jaką usłyszał Jelcynow, gdy oschły głos Balbiny szatkował go przez telefon prawie go wzruszyła.

Szefie! Podaj koordynaty! Zgarniemy was stamtąd! -rzuciła wreszcie. Słodka Balbina. Obiecał sobie, że jak się znowu spotkają zerżnie ją jak jurny byk młódkę.
A Tania będzie filmować.

[center]***[/center]

20% szansa przeżycia. Wskazana natychmiastowa ewakuacja.

Analiza porównawcza uzbrojenia, opancerzenia i kondycji wypadła nader niekorzystnie. Protekt prawdopodobnie wciąż znajdował się w szoku pourazowym. Konieczna szybka profesjonalna pomoc terapeutyczno- medyczna.
Z Saszy taki borg co i z Kmicica ;)
Trochę geografii:
Obrazek
Do Mińska piechotą w cholerę daleko. Poza tym obszar Witebska jest od dawna izolowany płotem pod prądem, polami minowymi, patrolami powietrznymi i czym tylko się da. To miasto krwawo stłumionej rebelii. To taki majdan, o którym świat woli zapomnieć.
W Orszy siedział Kimic i Sasza w pierdlu.
Połock jest normalnie funkcjonującym miastem.

: 12 czerwca 2014, 19:03
autor: Denver
Technicznie :
jakie szanse ma Ak versus borgi, które nadbiegają?
Jak to AK do robocopa. Sam oceń. Przy dobrych wiatrach z AK to i Motłoch sobie poradzi, a to towarzystwo ma nieco lepiej hartowane puszki.

: 12 czerwca 2014, 19:29
autor: koszal
Białoruś, ruiny Witebska, 13:38 czasu wschodnioazjatyckiego

http://www.youtube.com/watch?v=RlOAMKTj0hU- podkładzik, znacie

..co do ...? -Jelcynow nie zdążył odpowiedzieć, połączenie zostało przerwane.

Sekundy później Enforcery rzuciły się biegiem w ich stronę. Kanonada wybuchów wstrząsnęła okolicą, gdy pierwszy z borgów wyleciał na minie.

Kurz, pył, strzały z broni półautomatycznej. Istne tornado, chaotyczna piaskowa burza sunąca niczym fala w tę stronę.
Nie wiecie, czy miny wywarły szczególne wrażenie na robocopach, ale biegnąc zaczęły ostrzeliwać pozycje przed sobą. Pierwszy który wywinął kozła jest teraz wyraźnie dalej za resztą.

: 12 czerwca 2014, 20:28
autor: Dobro
Borys nie czekał na instrukcje. Padnął na ziemie i zaczął się czołgać w stronę jakiegokolwiek schronienia.

- Tania! Biegną twoje nogi, musisz je sobie wziąć! - krzyknął jeszcze i skrył się za starym meblem.

: 12 czerwca 2014, 20:39
autor: Denver
Motłoch z rozdziawioną gębą skończył przeładowywać AK. Obejrzał sobie co biegnie w ich kierunku i dość szybko skalkulował szanse.

- Spierdalamy, ale już!!

Przewiesił automat przez plecy, sprawdził czy gnaty za paskiem nadal są, chwycił szczeniaka i ruszył po Szefa.

-Tania, kurwa, radź sobie, albo człap za nami. - rzucił okiem na dwóch "nowych" i wyciągnął Szefa z zakamarka w który wpełzł.
Motłoch szuka otworu po przeciwnej stronie budynku - okna, framugi, dziury po pocisku, obojętne. Jak będzie trzeba, to go powiększy własną masą.

Jeżeli nadal mam swój płaszcz McGyvera, to staram się upchać broń krótką, tak żeby jej nie zgubić. Jeśli Borys biegnie sam, to pomagam Tani. Jeśli nie, to Szef jest priorytetem.

: 12 czerwca 2014, 22:11
autor: Rikandur
"To są ciężkie policyjne pancerniaki, panie Jelcynow. Wolniejsze od nas, ale jak mi miny dużo nie zrobiły to im przeciw-piechoty nawet lakieru nie zdrapią. Brak sztućców by ich powitać szefie, proponuję spierdalać jak Wasyl radzi. AK dobre na ludzi, nie na czołgi. Doktorku ! Polaczku ! Lezą tu pancerne borgi by nas wszystkich uciszyć ! Wiejcie lub zostańcie, mi zajedno."

Tania chwyciła w jedną rękę puszkę psiego żarcia i władowała za dekolt.

"Szefie, myślę że przechwycili sygnał jak do Ciebie dzwonił. Trza nawiać a potem odstrzelić śmiecia korporacyjnego."
Tania pilnuje by szefu ruszył dupsko, jak trzeba to grozi popadnięciem w cyberpsychozę za postawę samobójczą protekta.

: 12 czerwca 2014, 22:15
autor: Dobro
- Aha. W takim razie opuszczamy ten lokal! - głośno powiedział Borys, biegnąc za prowadzącym Motłochem.
Biegnę za moim ochroniarzem. Muszę się zdać na jego ocenę sytuacji, gdyż Borys do bojowników nie należy...

: 12 czerwca 2014, 22:41
autor: 8art
- Kurwa. Spierdalamy stąd! - Kmicic nie miał zamiaru stawać do samobójczego duelu z kilkoma borgami. I zaczął się solidnie zastanawiać gdzie pryskać. Miasto bardzo zmieniło swój wygląd od czasu gdy był tu po raz ostatni, ale wciąż jeszcze pamiętał co nieco. Znikną w zakamarkach ulic a potem prysną do katakumb. Szybkim ruchem zerwał zdjęcia, które powędrowały wraz z znaleziskami z pwinicy do kieszeni pasiaka.

Wątek techniczny

Myślę nad optymalną "marszrutą", żeby wiać przed borgami. Mam nadzieję, że dla kogoś z takim wysokim urywaniem/wymykaniem ucieczka przed paroma borgami, to mały pikuś:))

: 13 czerwca 2014, 08:57
autor: koszal
Rozpędzony niczym parowóz Motłoch rozłupał nadwątloną część ściany. Zamrugał oczami lekko ogłuszony, stary mur choć na pierwszy rzut oka wydawał się ledwo trzymać w posadach był budowany w solidniejszych czasach.

Jelcynow wyparował tuż za nim. Motłoch rozglądał się po okolicy.

Wszystko to same rozpieprzone rudery szefie!

Ruszyli na oślep. Chwilę później w otworze pojawił się Kmicic, po nim Sasza. Tania przykuśtykała na końcu.

Niedźwiedź zerknął na więźnia. Spokojna ocena sytuacji wyższego z tych dwóch. Pewny siebie krok. Gość wiedział, dokąd zmierza.
A przynajmniej miał pomysł.

[center]***[/center]

Wpadli między szare domy, w wąską uliczkę wypełnioną odpadami przemysłowymi, potem przez mur. Motłoch przerzucił Tanię. Wyciągnęła ręce, by upaść jak worek puszek, lecz było za późno. Cyberdłonie przebiły pordzewiałą warstwę blaszanego kosza, robiąc cholernie dużo hałasu.
Zamarli w bezruchu nasłuchując pościgu. Oparci o mur. Nieruchomi.
Cisza.

Pognali dalej. Kmicic prowadził ich, klucząc, zmieniając tempo i kierunek marszu. Był jak zahipnotyzowany.

Wreszcie je dostrzegł. Dominowały nad pustkowiem. Dwie wysokie wieże Katedry św. Barbary. Ich nagie mury z czerwonej cegły jakimś cudem oparły się wszechobecnej apokalipsie.
Kmicic czuł, że musi tam iść, daleko wgłąb. Tam gdzie nikt inny nie chodził.
Uciekali kilkanaście minut, lecz miał wrażenie, że odbył nieludzką wędrówkę, żeby tu dotrzeć.

Wewnętrzny przymus.

http://www.youtube.com/watch?v=5zvATEqY7dc -podkładzik

Motłoch złapał go za kołnierz wskazując na okoliczne ruiny. Gdzieniegdzie spod pokrytych grubą warstwą oblepiającego wszystko szarego śniegu piętrzyły się nabazgrane olejem, krwią, smołą napisy szaleńczo umieszczone jeden na drugim.

NaKARM TER Z terAZ TaRaZ

GłodN E


Rozejrzeli się dookoła stając plecami do siebie. Dostrzegali je wszędzie. W poprzek, odwrotnie. Pisane różnym charakterem, lecz niewątpliwie wszystkie popełnione ręką obłąkanego.

CHCąą ZABIĆ NAS NAS ZABIĆ

Co To JeST MINuTa SKuRWySYNu

PRZESTAŃ PRZESTAŃ PAMIĘTAMY


Kmicic złapał goryla za rękę, chcąc wyrwać się z uchwytu. Motłoch niespecjalnie zareagował miast tego przykładając palec do ust.
Nie byli w tym miejscu sami.

Płacz kobiety. Przeradzający się w głośny szloch. Dobiegał zza wyłomu w ścianie. Najwyżej kilkanaście metrów stąd.

: 13 czerwca 2014, 22:21
autor: Rikandur
Tania pokazała palcem szefowi pojebane napisy i gestem poprosiła o ciszę. Po czym jak najciszej, znowu chodząc na rękach, przemieściła się w stronę załomu muru. Tam oparła się o mur i uwolniwszy jedną z łapek wystawiła czubek szpona jako prowizoryczne lusterko do podglądu. Udawanie płaczącej kobiety to jedno, a tam może zasadzka być.
Kurde, misiu gry ... zombi w kościele ?! Przekarmiasz moją paranoję ! :D

: 14 czerwca 2014, 09:59
autor: 8art
Kmicic schwycił cichcem leżącą w szaroburym śniegu cegłówkę. Choć tak mógł zwiększyć swoje możliwości zaczepno - obronne. Niby nic, ale kawałek wypiekanej gliny dodawał pewności siebie.

Napisy na ścianach miały przerażający wydźwięk i ktokolwiek je pisał przy zdrowych zmysłach nie był. Nie wiedział co się dzieje w mieście, ale o niczym dobrym to nie świadczyło. Przyczaił się przy murze koło borga gotów w razie czego do walki.

: 14 czerwca 2014, 12:41
autor: Dobro
- No, ładnie - skwitował Borys, przyglądając się chwilę napisom na murze. - Brakuje jeszcze gwiezdnych jaszczurów i kulejących karłów grających w koszykówkę. Po prostu cudownie... - boss mówił to bardziej do siebie, by uspokoić roztrzęsiony umysł. To było już trochę ponad jego siły...

Raz jeszcze wziął telefon i wykręcił numer do Balbiny. Miał nadzieję, że tym razem nic nie zerwie połączenia.

: 14 czerwca 2014, 14:07
autor: 8art
- Kurwa mat! Wyłącz eti zabawku, bo nas znów namierzą. - syknął cicho Kmicic. Nie po to mylił pogoń przez pół zrujnowanego Witebska, aby naprowadzić Belacorp do kazamatów niczym z czytanej w młodości powieści ruskiego pisarza, którego nazwiska nawet nie pamiętał:

- Budje jeszczo łutszyj ćas szczoby pogawarit.