PBF - Płomień Assurbanipala

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 10 sierpnia 2014, 15:47

Szaman wam wszystko opowie. My mamy być tylko przewodnikami, dla białych wojowników i pogromców zła.
Tak mi was szaman Goro kazał powitać.

Nim ruszymy dalej, czekam na potwierdzenie minimum 3 z 4 Graczy, że ruszacie z nimi do ich wioski. Bo nie chcę decydować za BG.

El Bragh
Reactions:
Posty: 58
Rejestracja: 31 października 2013, 21:54

Post autor: El Bragh » 11 sierpnia 2014, 21:57

- Pogromcy zła są ciekawi jak daleko przyjdzie im podróżować do domu szamana Goro - Zabójca zwrócił się do przewodników.
[offtopic]Jak najbardziej udajemy się za przewodnikami nie tracąc czujności.
Czy Springald wyruszył z nami ? [/offtopic]

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 sierpnia 2014, 22:07

Jest rano, na wieczór dojdziemy, odrzekł wojownik.
Springald jest z wami, jeśli go zabraliście, decyduje większość BG. :P
Jak nikt się nie sprzeciwi, jutro dam wpis z opowieścią szamana.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 11 sierpnia 2014, 22:57

- Chodźmy, byle bez niespodzianek. Mam dość wrażeń na dzisiaj - mruknął Zorian, odbezpieczając kusze i przywiązując ją do pleców, kolbą do góry.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 sierpnia 2014, 11:02

Idąc cały dzień w towarzystwie przewodników dotarliście do ich wioski. Sprindald, spytał was czy zawsze ładujecie się w podobne wyprawy, tylko na podstawie pogłosek, bo Płomienia Assurbanipala nikt nie odnalazł, mimo, że wielu szukało miasta na pustyni, gdzie jest ponoć ukryty ów klejnot.

Szaman Goru okazał się lekko otyłym, i dość starym osobnikiem, ale trzymał się dobrze, witam was pogromcy zła, siadajcie i posilcie się.
W czasie jak jedliście szaman uraczył was opowieścią:
Ich plemię nie pochodziło z tej krainy. Sto pięćdziesiąt lat temu przybyli na ten płaskowyż i nadali mu imię swej poprzedniej ojczyzny. Kiedyś, w Starej Bogondzie, byli potężnym narodem żyjącym nad wielką rzeką daleko na południu. Wojny plemienne skruszyły ich potęgę. Wreszcie szczep uległ potężnemu najeźdźcy. Goru opowiadał legendy o wielkiej ucieczce. Przewędrowali tysiąc mil poprzez dżungle i bagniska, nieustannie nękani przez okrutnych wrogów.

Wreszcie, wyrąbując sobie przejście przez kraj dzikich kanibali, dotarli tutaj, bezpieczni od ludzkiej napaści, lecz zarazem więźniowie tego miejsca, z którego ani oni, ani ich potomkowie nie zdołają się wydostać.
Trafili do straszliwej Krainy Akaana. Goru dodał, że jego przodkowie za późno zrozumieli powody szyderczego śmiechu ludożerców, ścigających ich do samych granic płaskowyżu.

Lud Bogondy dotarł do terytorium obfitującego w wodę i zwierzynę. Było tu wiele kóz i pewien gatunek dzikiej świni, żyjącej tu w znacznej liczbie. Z początku ludzie zjadali te świnie, lecz potem z ważkich powodów zaczęli je oszczędzać. Trawiaste równiny pomiędzy płaskowyżem a dżunglą roiły się od antylop i bawołów.
Żyło tam też wiele lwów, które zapuszczały się nawet na sam płaskowyż. Bogonda oznacza jednak zabójcę lwów i niewiele księżyców minęło, nim niedobitki wielkich kotów przeniosły się na niżej położone tereny. Lecz, jak prędko przekonali się przodkowie Goru, to nie tych bestii należało
się lękać.

Kiedy stwierdzili, że kanibale nie mają zamiaru ścigać ich poza pas sawanny i wypoczęli po długiej wędrówce, wybudowali dwie wsie, Górną i Dolną Bogondę. Znajdujecie się teraz w Górnej, zaś ruiny, które widzieliście, były jedynym, co pozostało z niżej położonej wioski, czyli z Dolnej Bogondy.

Wkrótce Murzyni pojęli, że trafili do krainy potworów o strasznych kłach i szponach. Nocą słyszeli uderzenia wielkich skrzydeł i widzieli przerażające kształty, które przesłaniały gwiazdy albo majaczyły na tle tarczy księżyca. Zdarzało się, że znikały dzieci, aż w końcu pewien młody łowca zabłądził między wzgórzami, gdzie zastała go noc. A o szarym świcie okaleczone, na pół pożarte ciało spadło z nieba na główną ulicę wioski, zaś wybuch okrutnego śmiechu gdzieś na wysokości zmroził krew w żyłach przerażonych mieszkańców.

Niedługo potem Bogondi zrozumieli całą grozę swego położenia. Z początku skrzydlaci bali się ludzi, ukrywali się i tylko nocą wylatywali ze swych jaskiń, lecz z czasem stawali się coraz zuchwalsi. Kiedyś w pełnym świetle dnia któryś z wojowników zestrzelił z łuku jednego z nich.

Potwory jednak przekonały się już, że potrafią zabijać ludzi. Śmiertelny krzyk konającego przywabił całe stado tych demonów. Runęły z nieba i na oczach współplemieńców rozerwały człowieka na strzępy.

Bogondi postanowili opuścić diabelską krainę. Setka wojowników wyruszyła w góry na poszukiwanie przejścia. Znaleźli strome zbocze, na które z trudem tylko mogli się wspiąć. Znaleźli też podziurawione jaskiniami urwiska. Tam gnieździli się skrzydlaci.
Stoczono wtedy pierwszą zażartą bitwę między ludźmi a wampirami, zakończoną miażdżącym zwycięstwem tych ostatnich. Łuki i włócznie Murzynów okazały się bezużyteczne przeciw uzbrojonym w szpony potworom. Z całej setki, która wyruszyła w góry, nie przeżył nikt.

Akaana ścigały uciekających i ostatniego z nich dopadły w odległości strzału z łuku od wioski. Kiedy Bogondi zrozumieli, że nie ma nadziei na przebycie gór, postanowili wywalczyć sobie odwrót drogą, którą tu przyszli. Na porośniętej trawą równinie stanęła przeciwko nim wielka horda ludożerców i po straszliwej, trwającej prawie cały dzień bitwie odepchnęła ich z powrotem, zdziesiątkowanych i załamanych.

Goru mówił, że gdy szalała walka, na niebie tłoczyły się ohydne stwory, zataczały kręgi i chichotały widząc ginących masami ludzi.
Ci, którzy pozostali przy życiu po dwóch bitwach, lizali rany i zgodnie z fatalistyczną filozofią czarnego człowieka godzili się z tym, co nieuniknione. Było ich około tysiąca pięciuset mężczyzn, kobiet i dzieci. Odbudowali swe chaty, zaczęli uprawiać ziemię i starali się przystosować do życia w cieniu koszmaru.

W tych dniach ludzi ptaków było bardzo wielu i gdyby chcieli, mogliby bez trudu zetrzeć Bogondi z powierzchni ziemi. Żaden z wojowników nie potrafił stawić czoła akaanie, który był silniejszy niż człowiek, atakował jak jastrząb, a gdy chybił, skrzydła wynosiły go poza zasięg kontrataku.

I tak oto nadeszli biali i żółtoskórzy wojownicy w waszych Osobach. Ci którzy z łatwością zabili akaanę.
Jakieś pytania?, co robicie?
Ostatnio zmieniony 12 sierpnia 2014, 11:09 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 12 sierpnia 2014, 12:19

Zatem los Was pokarał.
Niechybnie jakiś z przodków Waszych straszliwej dopuścił się przeciw Bogom zbrodni, sodomii może, albo nekrofilii. Nieszczęścia takie nie bez powodu spadają na narody.
-bezpardonowo wypalił Vanko popijać winem między słowami.
Oczy szamana wielkie i okrągłe zapłonęły na moment oburzeniem, lecz Vanko uniósł rękę dając do zrozumienia, że nie skończył.

Ale... może się i tak zdarzyło, że jakiś czarownik zło owe na świat wypuścił.. może choć szczerze wątpię, bo pech wydaje się konkretnie Twój lud prześladować. Załóżmy jednak, że to jakiś czarownik.

I tacy czarownicy, psubratu diabelne.. tfu!.. i tacy mają jakieś swoje plany, coś więc by takowego w te konkretne ziemie przywiodło.

Powiedz mi zatem szamanie, szczerze tylko, coś takiego tutaj odkrył po latach, co mogłoby pokusić czarnoksiężników, czy demony do nużania się w tak niegościnnej krainie?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 sierpnia 2014, 14:06

Nic wartościowego tu nie odkryliśmy panie, nie możemy stąd odejść, mamy za mało wojowników, z jednej strony akaana, a z drugiej ludożercy.
Akaana, żyli tu nim przybyliśmy, takoż i ludożercy tu byli. Jesteśmy tu więźniami, po prostu. To żadna klątwa, czy grzechy mego ludu.
Pomału wymieramy, zabijani przez akaana.

Po co tu przybyliście, do tego zapomnianego przez bogów miejsca?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 sierpnia 2014, 10:45

[offtopic]Co tam, nie macie żadnych uwag, pytań czy deklaracji co robicie?[/offtopic]

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 14 sierpnia 2014, 21:28

[offtopic]Wybaczcie, potrzebuje 3 dni urlopu. Cieżki tydzień a jeszcze te kpiny w postaci udostępnionych fragmentów polskiego Tolkiena... nie, nie mogę.[/offtopic]
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 17 sierpnia 2014, 12:03

- Szukamy tu Czarnego Miasta, ukrytego gdzieś wśród piasków pustyni. Ponoć wiesz, gdzie owe miasto się skrywa - rzucił zadziornie Zorian.

Strasznie słabi muszą być ci wojownicy, skoro jedne strzał z łuku powalił tego całego akaana, nim ten zdołał pierdnąć...
Ostatnio zmieniony 17 sierpnia 2014, 18:24 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 17 sierpnia 2014, 12:15

Słyszałem o nim, ale ja muszę zostać z mym ludem, Akaana nas powoli wybijają, ale ja ich nie zostawię, beze mnie zaś tam nie traficie.
Porywanie mnie siłą nic wam nie da, macie jakieś propozycje jak rozwiązać obecną sytuację?



[offtopic]Wydaje się, ze to kwestia jakości broni, łuki są mało popularne w Czarnych Królestwach, a ci tutaj żyją w izolacji, ich łuki są krótkie, a strzały nie tak dobre jak te Tranicosa.
Mechanicznie Tranicos ma 7 trafienia i zadaje 4 rany, przeciętny łucznik tego ludu ma 2 lu maks. 3 trafienia i zadaje 1 ranę. Tranicos jest jak Robin Hood i Wilhelm Tell w jednym.
A Akaana, jaką zabił była młoda i głupia, starszych nawet Tranicos by nie zastrzelił 1 strzałą, no nie zawsze przynajmniej.

Oni nie są tchórzami, ale mają mało łuków i strzał, i są zastraszani od pokoleń i odcięci od świata.[/offtopic]
Ostatnio zmieniony 17 sierpnia 2014, 18:25 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 17 sierpnia 2014, 17:55

- Nauczymy was wyrabiać lepsze łuki i strzały. Na akaana nie ma lepszej broni niż łuk, mając dobrą broń będziecie w stanie ich odeprzeć. Jeżeli odniesie to skutek, szaman zaprowadzi nas do Czarnego Miasta. Zgoda?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 17 sierpnia 2014, 18:28

Od setek lat nikt nie pokonał Akaana, ale wy jesteście inni, wasza broń jest dużo lepsza od naszej. Może coś poradzicie.
A potraficie wyrabiać łuki?



To także pytanie MG, wykażcie mi na bazie jakich umiejętności lub też wiedzy, Wasze postacie są zdolne wyrabiać łuki, lub choćby kierować ich wytwarzaniem przez miejscowych. Im lepiej się postaracie, tym większe bonusy do jakości łuków.
Ostatnio zmieniony 17 sierpnia 2014, 19:32 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 17 sierpnia 2014, 21:07

- Nie uczyłem się tego nigdy, ale byłem kiedyś w Bossonii, skąd pochodzą najlepsze łuki na świecie, i zaprzyjaźniłem się z jednym z tamtejszych rzemieślników, który pokazał mi jak wyrabia się łuki. Nie powiem, umiejętność ta nieraz pomogła mi przeżyć w lesie bez broni.
Ranger odkaszlnął i wstał.
- Chcę kilku drwali, którzy pomogą mi znaleźć i zdobyć odpowiednie drewno. I będę potrzebował kości i ścięgien zwierzęcych.
Nie marzę o znalezieniu w tych klimatach cisu, jesionu, wiśni albo wiązu :) Co z tej listy najlepszego dostaniemy w okolicy? http://www.arcus-lucznictwo.pl/index.php?id=20

El Bragh
Reactions:
Posty: 58
Rejestracja: 31 października 2013, 21:54

Post autor: El Bragh » 19 sierpnia 2014, 01:03

- Myślę że nauka strzelania i wyrabiania lepszej broni nie ma za bardzo sensu. Ten lud jest mocno zastraszony trzeba ich uświadomić że te latające stwory umierają tak samo łatwo jak oni, inaczej najlepsza broń im nie pomoże.- Zwrócił się do swoich towarzyszy Khitajczyk.
- Springaldzie sądzę że masz na pewno wiedzę wystarczającą żeby wraz z Tranicosem pomóc opracować technikę wyrabiania lepszej broni strzeleckiej, choć wątpię żeby udało nam się stworzyć wysokiej klasy formację łuczniczą nawet z pomocą takich bóstw jak Yagoh z Yag i Guan Di.
Moim zdaniem powinniśmy zbadać przyczynę ataków Akaan na ludzi, a jeszcze bardziej nurtuje mnie to czemu kanibale zapędzają ludzi na tereny tych stworów.- Chen Shu zwrócił się ku uczonemu przyjacielowi
Ostatnio zmieniony 19 sierpnia 2014, 10:49 przez El Bragh, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ