PBF - Bezsłoneczna Cytadela
Nawet pobieżny rzut oka na kompostownik wskazywał że szczątków humanoidów jest tu mnóstwo.Bez odpowiedniej wiedzy i długotrwałych poszukiwań nie sposób by stwierdzić czy szczątku młodego Hucrele tu są.
Grag ostrożnie uchylił drzwi.Pierwsze co poczuł to...
-Bimber-mlasnął. Ktoś w tych zapomnianych lochach pędził w najlepsze jakąś wódkę. Za drzwiami znajdowała się sala z dwoma rzędami rzeźbionych kolumn. Jedyne oświetlenie dawały pęki fluorescencyjnych grzybów rosnących gdzie tylko to było możliwe. W każdym kącie stały jakieś graty i pełno niewielkich drewnianyh stolików. Na każdym znajdowało się sporo moździerzy,tłuczków,miseczek z różnymi substancjami,pęki ziół dyndały pod sufitem. Liczne drzwi wychodzące z tej sali były pootwierane i to zza nich dobiegały te dziwne dźwięki.
Grag ostrożnie uchylił drzwi.Pierwsze co poczuł to...
-Bimber-mlasnął. Ktoś w tych zapomnianych lochach pędził w najlepsze jakąś wódkę. Za drzwiami znajdowała się sala z dwoma rzędami rzeźbionych kolumn. Jedyne oświetlenie dawały pęki fluorescencyjnych grzybów rosnących gdzie tylko to było możliwe. W każdym kącie stały jakieś graty i pełno niewielkich drewnianyh stolików. Na każdym znajdowało się sporo moździerzy,tłuczków,miseczek z różnymi substancjami,pęki ziół dyndały pod sufitem. Liczne drzwi wychodzące z tej sali były pootwierane i to zza nich dobiegały te dziwne dźwięki.
Jeśli i mi przyjdzie zobaczyć co znajduję się za drzwiami deklaruję , że będę chciał zbadać (oczywiście na ile czas mi pozwoli) zawartość miseczek oraz rozwieszone zioła (może mi przypadną do gustu
). Zawijam też ze dwa moździerze i tłuczki i miseczki (puste rzecz jasna hihi ) .
[center]Nie dostaniesz drugiej szansy, by zrobi? dobre pierwsze wra?enie.[/center]
[center]
[/center]
[center]
[/center]Młody druid całkiem sprawnie poruszał się między stołami. W jego nad wyraz przepastnej sakwie znikały wszelkie zioła i inne ingrediencje,a także wszelkie naczynia przydatne w zielarskim fachu. Podzwaniając wypchaną torbą kierował swe kroki w stronę reszty towarzyszy gdy nagle,całkiem instynktownie,wyczuł za sobą ruch. Obejrzawszy się zobaczył w ciemnościach poruszający się przy ziemi spory kształt i rubinowe oczy wpatrzone w niego.
Araven i Berghar rozglądali się na boki,obserwując zakamarki sali. Gdzieniegdzie panował mrok,albowiem jedynym źródłem światła były dziwne podziemne grzyby. Półolbrzyma wytrącał z koncentracji zapach alkoholu,w którego stronę zmierzał właśnie barbarzyńca.
Nagle idący w ich stronę druid zatrzymał się gwałtownie obserwując coś w mroku.Był to jakiś spory cień sunący pod stołami w jego stronę. Cień,który właśnie potrącił stół. Jednocześnie Grag otworzył drzwi od gorzelni...
Nagle idący w ich stronę druid zatrzymał się gwałtownie obserwując coś w mroku.Był to jakiś spory cień sunący pod stołami w jego stronę. Cień,który właśnie potrącił stół. Jednocześnie Grag otworzył drzwi od gorzelni...
...i,ku swojemu zadowoleniu Grag ujrzał pośrodku pomieszczenia dziwaczną konstrukcję. Stała tam wielka kadź,wypełniona brązowymi korzeniami,w wiekszości zgniecionymi na miazgę. Od wielkiego naczynia odchodzi poplatany zestaw rurek i mniejszych naczyń który zawzięcie bulgocze i trzęsie sie. Jednak na samym koncu konstrukcji barbarzyńca dopatrzył sie rzeczy najważniejszej-kranika. Obok stoi kilka beczek,wyraźnie zaszpuntowanych.
Tymczasem Araven i Berghar na widok cofającego się w ich stronę druida dobyli broni i ostrożnie zaczęli zajmować dogodne pozycje. Tymczasem cień wpełzł w pobliże większego skupiska fioletowo świecących grzybów...rozległ się radosny pisk i spory szczur ruszył w radosnych podskokach w strone Leobardisa. Druid cały szczęsliwy zaczął bawić się ze swoim zaginionym pupilem.
Ostatnio zmieniony 06 marca 2013, 12:16 przez maciej, łącznie zmieniany 1 raz.